Też lubisz wycieczki po Polsce?

Dołącz do 12 000 miłośników podróżowania po Polsce. Obserwuj nasze wycieczki na żywo na Facebooku:

Chcesz nas poznać? Spotkajmy się na prezentacjach o Polsce w Trójmieście!

Kasia i Maciej Marczewscy

Dziękuję, już Was lubię :)
Menu

» » »

Wycieczka na Połoninę Caryńską

Kiedy za oknem szaleje wiatr, a opad z nieba nie może zdecydować się czy jest deszczem czy śniegiem, jednym słowem kiedy za oknem jest szaro, buro i ponuro, w takie właśnie dni, zasiadając w moim ulubionym różowym fotelu, z kieliszkiem koniaku w dłoni, najbardziej lubię wspominać piękne, słoneczne wakacyjne chwile, pełne relaksu i niezapomnianych wrażeń.

Widok z Połoniny Caryńskiej

Dzisiaj, kiedy wyeksmitowaliśmy z domu stado głośnych i rozrabiających koszatniczek, posprzątaliśmy i zrobiliśmy gruntowne przemeblowanie, można wreszcie w spokoju usiąść i wrzucić na bloga kilka fotek z urlopu.


Słoneczny spacer po zboczu Połoniny

Wyjście na  szlak

Wyjście na Połoninę Caryńską było naszym drugim i jednocześnie jak się później okazało – ostatnim wypadem w góry na urlopie bieszczadzko-jurajskim. Ponieważ Połonina Bukowego Berda, co tu nie ukrywać – dała nam trochę w kość – postanowiliśmy zbytnio się nie przemęczać (opcja alternatywna z tzw. przemęczaniem się obejmowała start z Wetliny przez Połoninę Wetlińską, szybko jednak zarzuciliśmy ten pomysł).
Przejście przez kładkę

Tego dnia wybraliśmy się więc na trasę przez Połoninę Caryńską, zaś dodatkowym atutem wycieczki było zejście prosto w Ustrzykach Górnych, gdzie liczyliśmy na dobry obiad, zimne piwo i szybkie dostanie się wieczorem do Wołosatego.

Up, up, up

Tymczasem na Caryńskiej nie było wcale ani ciepło, ani miło, ani szczególnie przyjemnie. Żeby nie używać wulgaryzmów, powiem tylko, że „Strasznie Wiało”.

Na Caryńskiej wieje

i jeszcze bardziej wieje ...
Do tego stopnia, że przy nagrywaniu filmu z panoramą ze szczytu połoniny mój komentarz zamienił się w charakterystyczne „szuchuchuchu, szyszyszyszy i grrrrr”. Dla zainteresowanych nagranie udostępniamy w  domowych zbiorach.


Częstotliwość zmieniania przeze mnie koszulek wzrastała wprost proporcjonalnie do uzyskiwanej wysokości. Maciek okazał się być (jak zawsze) bardziej zapobiegliwy i zaopatrzył się w brązowe lniane wdzianko, które schło na nim dosłownie w ciągu 3 minut – polecam!

Modelowy strój górskiego podróżnika

Tego dnia na szlaku spotkaliśmy przesympatyczną parę małżeńską, która ze swoim czarnym labradorem Elanem od kilku dni penetrowała górskie szlaki.
Gosia z Przemkiem podziwiają panoramę Bieszczad

Prawdę mówiąc, to najpierw zapoznaliśmy się z Elanem, który pięknie pozował nam do zdjęcia, a potem wymieniliśmy uściski i grzeczności z Gosią i Przemkiem, którzy okazali się równie sympatyczni - do tego stopnia, że zjedliśmy z nimi niejeden obiad i wypiliśmy niejedno piwo.
Elan - pozujący pies

Gosiu i Przemku, pozdrawiamy Was z tego miejsca gorąco i zapraszamy do Gdyni – Maciek nauczył się mieszać wspaniałe drinki :)
Nasilenie wiatru na szczycie połoniny było tak silne, że włożywszy na siebie wszystkie dostępne w plecaku rzeczy, Kasia zabrała się za plecak Maćka, skąd wyciągnęła jeszcze dodatkowo jego polar. Kurtki nie dał sobie odebrać.

... się dopinam...

już więcej nic nie mam...

... jakoś to będzie...
 Dobrze, że na szlaku co jakiś czas postawiono słupki, których zastosowanie Kasia odkryła w jednej chwili – inaczej z pewnością by ją zwiało.

Trzymaj się!

Maciek - jak zawsze na luzie

Za to w nagrodę za nasze wyrzeczenia i przemarznięte dłonie, dostaliśmy od natury coś takiego (szkoda że nie da się tego pokazać na żywo, gdyż jak mówi stare chińskie przysłowie, lepiej raz coś zobaczyć, niż sto razy o tym usłyszeć):

... tam są Ustrzyki

Na krawędzi

-> tędy na piwo!

jak podniebna autostrada

I wiecie co – jeśli chodzi o Bieszczady, wiemy już, że to jeszcze nie koniec. Czasem tylko żałujemy, że z Gdyni nie da się tam dojechać szybciej, niż w kilkanaście godzin. Inaczej pewnie bylibyśmy tam co weekend.

Poczytaj jeszcze:


KOLEJNA RELACJA Starszy post

3 komentarze :

Dołącz do dyskusji. Dodaj komentarz w polu poniżej lub przewiń w dół i skomentuj przez Facebooka.
  1. Zewsząd daleko, a tak tam pięknie!
    Znajoma omija wulgaryzmy określeniem 'wiucha' (jak w kieleckiem) - prawie onomatopeja;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj pięknie, pięknie :) zastanawialiśmy się, czy nie pojechać tam zimą, ale trochę strach, że jak śnieg nas zasypie, to na wiosnę dopiero wrócimy :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wspaniałe Bieszczady czekają mnie w maju. Jestem właśnie w trakcie kursu na przewodnika beskidzkiego. Za mną juz dwa zjazdy. Fantastyczna sprawa.
    www.kasinyswiat.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Ruszaj w Drogę?

Tworzymy jedyny taki blog podróżniczy - pozytywny przewodnik po Polsce. Pokazujemy gdzie pojechać i co warto zobaczyć.

KASIA I MACIEJ MARCZEWSCY

Od sześciu lat #wDrodze, od trzech regularnie prowadzimy blog podróżniczy o turystyce w Polsce

OPOWIADAMY o PODRÓŻACH

Opowiadamy o polskiej turystyce, regionach i ciekawych miejscach w Polsce w audycjach radiowych i w programach telewizyjnych.

KLUB POLSKIEGO PODRÓŻNIKA

Prowadzimy prezentacje, warsztaty i spotkania podróżnicze. Opowiadamy o polskich regionach i dzielimy się naszymi pomysłami na podróże po Polsce.