Też lubisz wycieczki po Polsce?

Dołącz do 12 000 miłośników podróżowania po Polsce. Obserwuj nasze wycieczki na żywo na Facebooku:

Chcesz nas poznać? Spotkajmy się na prezentacjach o Polsce w Trójmieście!

Kasia i Maciej Marczewscy

Dziękuję, już Was lubię :)
Menu

» »

Nie spać, zwiedzać! – czyli mój sposób na podróżowanie

W sumie, to sam nie wiem jak my to robimy. Naczytaliśmy się wspólnie mądrych książek i te mądre książki piszą o czymś takim jak sztuka kompromisu. Chyba to jest właśnie to, bo jak przeczytacie wpis o ulubionym dniu Kasi, a potem mój, to zobaczycie, że nasze pomysły na idealne dni, są delikatnie mówiąc nieco odmienne.

Maciej na zamku Mirów

Nie prowadzimy w tym kierunku żadnych specjalnych gier, ustaleń, podziału na dni moje/Twoje. Przychodzi to nam jakoś tak naturalnie. Chyba po prostu już dobrze się znamy i potrafimy mimo wszystko czerpać przyjemność z podróżowania w każdym możliwym scenariuszu.

Zacznijmy tak jak Kasia.

Czas: późne lato/wczesna jesień
Miejsce: Jura Krakowsko-Częstochowska
Dzień tygodnia: czwartek

Poranna pobudka

Tak! To dzisiaj! Maciej czekał skrycie na ten dzień już od dawna. Sam nie pamięta jak udało mu się namówić Kasię na wcześniejszą pobudkę, ale nie zawraca sobie teraz tym głowy. Najważniejsze, że obiecała. A skoro obiecała, to przecież zdania tak szybko nie zmieni…?

Szczególnie o tak wczesnej porze, kiedy to jeszcze nie wszystkie zmysły Kasi pracują. Maciej wie, że kobieta zmienną jest, dlatego wstaje trochę szybciej i wszystko przygotowuje.

Nie wspomina oczywiście która jest godzina, żeby nie wprowadzać niepotrzebnego zamieszania. Zachęca tylko do wzięcia łyka gorącej kawy i do podejścia do stołu na śniadanie.

Kilka chwil później Maciej jest już w samochodzie i grzeje silnik. Poranna rosa powoli opuszcza przednią szybę pod naporem ciepłego powietrza. Szum wentylatora i cicho grające radio dotrzymują towarzystwa skostniałemu z zimna Maćkowi.

Po chwili przychodzi Kasia. Jeszcze nieprzytomna, ale otuchy dodaje jej termos, który niesie. Termos gorącej kawy.

Jest 8:10. Szyba odparowała. Ruszamy zwiedzać :)

w drodze do lokalnych atrakcji

Pierwszy zamek

Kasia i Maciej przebijają się przez mgliste pagórki i zajeżdżają pod pierwszy zamek na dzisiejszym szlaku. Znajdują szybko miejsce i Maciej wyskakuje z samochodu.

Dla Kasi za wcześnie i chce zostać w aucie. Maciej jednak używa siły swej niezawodnej perswazji i zachęca do wyjścia. Kasia ulega i już po chwili razem wspinają się na wzgórze zamkowe.

podejście pod zamek Rabsztyn

Zza pagórka wyłaniają się ruiny zamku Rabsztyn. Jest jeszcze zbyt wcześnie na promienie słońca i zamek wita nas ponurym klimatem.

I niestety jest też zamknięty. Trwa remont. Nie przeszkadza to jednak zbytnio Maćkowi. Na bramie można przecież zapoznać się z historią zamku i obecnymi pracami. W przewodniku można także wyczytać co nieco.

zamek Rabsztyn

Chwila kontemplacji, ostatnie spojrzenie na Zamek.

Co dalej ? No jak to co? Wsiadają do auta, łyk kawy (uff, jaka gorąca!), Maciej zaciera ręce i ruszają dalej. Przecież mają jeszcze tak wiele dziś do zobaczenia!

Po kilkudziesięciu kilometrach kolejny przystanek.

Drugi zamek

Kasia i Maciej lądują w Zamku w Będzinie. Chwilę szukają dojazdu do zamku. W końcu udaje się. Nieśmiało pojawiają się pierwsze promienie słońca.

zamek B edzin

Zamek fotogeniczny, więc Maciej lata dokoła z aparatem. Kasia obserwuje i szuka miejsca, gdzie można odpocząć. Znajduje restaurację w zamkowej piwnicy, w której zasiada czekając na coś ciepłego do przekąszenia.

karczma na zamku Będzin

Pojawia się wycieczka emerytów. Wszyscy naraz wpadają do restauracji. Zanim Kasia zdecydowała się co zjeść, każdy z nich zdążył coś zamówić. A rycerz obsługujący karczmę był jeden. Kasia więc cierpliwie czeka.

A Maciej nie będzie przecież siedzieć bezczynnie! Usłyszał, że na dziedzińcu odbywają się jakieś pokazy i czym prędzej poleciał na górę.

pokazy rycerskie na zamku Będzin

Gdy wrócił, Kasia dostawała akurat swoje zamówienie. Podzielili się wrażeniami i ruszyli do zamkowego muzeum.

Obejrzeli ciekawe eksponaty, wspięli się na zamkową wieżę, po czym wrócili do samochodu.

muzeum zamku w Będzinie
widok z wieży zamku Będzin

W końcu trzeba jechać. To nie koniec zwiedzania!

Pogoda zaczęła im sprzyjać.

Trzeci zamek

Kilkanaście kilometrów później. Kasia i Maciej lądują w centrum Siewierza. Już z drogi widać było ruiny zamku, jednak schował się on za dachami budynków.

Chwila konsternacji. Pojawia się jednak budynek informacji turystycznej. Wchodzą do środka.
Maciej zagaduje i trafia wprost na przewodniczkę. Długo rozmawiają.

Okazuje się, że zamek jest zamknięty, ale przewodniczka może im go pokazać. Maciej niemalże podskakuje i przyklaskuje z radości.

Trafiamy na Zamek Siewierz.

zamek Siewierz
most zwodzony na siewierskim zamku

Mamy indywidualne zwiedzanie. Kasia ze skupieniem słucha historii zamku, miejsca i dalszych planów. Maciej słucha z oddali robiąc zdjęcia. Od czasu do czasu tylko dochodzi i zasypuje kolejnymi pytaniami.

dziedziniec siewierskiego zamku

Po zwiedzeniu Zamku idą z powrotem do budynku informacji. Pobierają materiały prasowe i przewodniki. Po chwili są zaproszeni do zwiedzenia muzeum kultury ludowej znajdującego się na górze. Z uwagą słuchają kolejnych opowieści.

muzeum kultury ziemi siewierskiej

Na zakończenie wpisują się do księgi pamiątkowej Siewierza, dziękują za gościnę i wychodzą.

Mija 14ta. Kasia i Maciej kończą zwiedzanie będąc pod wielkim wrażeniem opowieści, inicjatyw dla siewierzan, jak i historii tego miejsca.(Siewierz: gmina za darmo)

Postanawiają chwilę odpocząć i zjeść obiad na rynku.

obiad w siewierskiej karczmie

Po obiedzie jadą dalej. Bo przecież jeszcze jest tyle do zobaczenia!

Czwarty zamek

Kilkadziesiąt kilometrów dalej Kasia i Maciej zatrzymują się przy nowo odbudowanym zamku Bobolice. Jak się potem okazało, wywołującym wielkie kontrowersje.

odbudowany zamek Bobolice

Znowu są pod wrażeniem tego co widzą. Zapisują się na zwiedzanie zamku . Z uwagą słuchają przewodniczki i chłoną informacje.

Maciej robi zdjęcia, a na koniec kupuje pamiątkową książkę z odbudowy zamku.

odbudowany zamek Bobolice

Ruszamy dalej, bo przecież to jeszcze nie koniec! A przecież jeszcze jest widno!

Piąty zamek

Tym razem nie jadą daleko. Cofają się 2 kilometry do zamku Mirów.

Maciej jest po raz kolejny pod wrażeniem. Ruiny są bardzo fotogeniczne.

zamek Mirów

Robią sobie pamiątkowe zdjęcia. Dobre humory ich nie opuszczają.

Maciej przy zamku Mirów

Robi się coraz później. Jest 17ta. Na pytanie, czy wracamy już do pensjonatu Maciej się waha.

Owszem, możemy – odpowiada dyplomatycznie - Jednak jeśli zboczymy kilka kilometrów to zobaczymy jeszcze jeden zamek!

Kasia widzi, ten błysk w oku Maćka. Wie, że nie odpuści. Zgadza się więc i już po chwili są w drodze do kolejnej atrakcji.

Szósty zamek

Kasia i Maciej zajeżdżają do zamku Morsko – ostatniego na dzisiejszej trasie.

Chwilę błądzą po terenie ośrodka wczasowego. Do zamku nie można jednak wejść.

Pozostają im fotki z placu przez zamkiem.

zamek Morsko

Maciej jest mimo to zadowolony. W końcu zobaczył kolejny zamek.

Powoli robi się ciemno. Wracają więc do pensjonatu.

To może jeszcze jeden?

W międzyczasie pada pomysł – a może zajedziemy jeszcze do Ogrodzieńca? Zobaczymy, czy jest podświetlony w nocy. Nie zastanawiają się długo. Skoro już zobaczyliśmy sześć zamków, zajedziemy jeszcze do siódmego.

Na miejscu oczywiście okazuje się, że podświetlenia nie ma. Jest już ciemno, więc nie ma wyboru. W końcu wracają do pensjonatu.

zamek Ogrodzieniec wieczorową porą

Errata

Tak. To jest właśnie historia, którą zawsze wspominam myśląc o zwariowanych dniach na naszych urlopach. Dzień zwariowany i chyba jeden z ciekawszych.

11 godzin, 7 zamków, 2 muzea, kilkunastu napotkanych niesamowitych ludzi, 200 kilometrów.

Zapytacie się, czy to są wyścigi? Nie koniecznie. Z każdego z tych miejsc możemy opowiedzieć jakąś historię. Każde z tych miejsc zapisało się w naszej pamięci. Niemalże każde z tych miejsc znalazło się na Ruszaj w Drogę!

Owszem, takie zwiedzanie może być męczące. Padliśmy tego wieczora jak muchy. Jednak wspomnienia pozostają.

Śmiejemy się teraz jedynie do siebie wspominając Kasi sposób na podróżowanie i pytamy się jak to możliwe, że nadal możemy wspólnie podróżować ? ;)


KOLEJNA RELACJA Starszy post

6 komentarzy :

Dołącz do dyskusji. Dodaj komentarz w polu poniżej lub przewiń w dół i skomentuj przez Facebooka.
  1. Dzięki Wam dowiedziałam się o istnieniu tylu zamków - ten w Będzinie jest blisko nas (mieszkamy w Katowicach), ale o tym w Siewierzu nawet nie wiedziałam! Ja i mój mąż preferujemy chyba Twój sposób na zwiedzanie. Gdybyście mieli ochotę, zapraszam Was do przeczytania mojego listopadowego wpisu "Rzym - migawki z podróży". To była nasza spóźniona "podróż poślubna". Pozdrawiam serdecznie, Martyna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będzin i Siewierz to nie jedyne ciekawe zamki w Waszej okolicy :) Polecam nasz wpis Tydzień w Jurze Krakowsko-Częstochowskiej http://www.ruszajwdroge.pl/2012/04/tydzien-w-jurze-krakowsko.html W ciągu tygodnia spokojnie można zwiedzić je wszystkie.

      A jeśli chodzi o Rzym - bardzo ciekawie zrobione migawki. Chyba skorzystam z tego pomysłu przy najbliższej okazji :)

      Pozdrawiam!

      Usuń
  2. Wesołych Świąt !!.

    OdpowiedzUsuń
  3. Podoba mi się Wasz styl opisywania, bardzo dobrze się Was czyta :) I widzę, że udana z Was para :D Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytałam Twoje, Maćku i Kasi wpisy o idealnym dniu w podróży wg Was. I ja raczej lubię podróżować podobnie jak Ty - żeby wszystko w tym dniu zwiedzić, jak najwięcej zobaczyć, jeśli się da, do tego porobić dużo zdjęć, oczywiście lubię też jeść w tych miejscach, dzięki temu odkrywam nowe, ciekawe miejsca na mapach kulinarnych danego miasta - regionu :) A potem lubię to wszystko opisywać i wrzucać zdjęcia na mojego bloga. Inspirując się Waszymi wpisami o idealnych dniach, napisałam podobny post u siebie, tylko, że opisałam cały weekend. zapraszam do poczytania
    http://piosenkajestdobranawszystko87.blogspot.com/2015/10/weekend-w-podrozy-wedug-mnie.html

    OdpowiedzUsuń

Ruszaj w Drogę?

Tworzymy jedyny taki blog podróżniczy - pozytywny przewodnik po Polsce. Pokazujemy gdzie pojechać i co warto zobaczyć.

KASIA I MACIEJ MARCZEWSCY

Od sześciu lat #wDrodze, od trzech regularnie prowadzimy blog podróżniczy o turystyce w Polsce

OPOWIADAMY o PODRÓŻACH

Opowiadamy o polskiej turystyce, regionach i ciekawych miejscach w Polsce w audycjach radiowych i w programach telewizyjnych.

KLUB POLSKIEGO PODRÓŻNIKA

Prowadzimy prezentacje, warsztaty i spotkania podróżnicze. Opowiadamy o polskich regionach i dzielimy się naszymi pomysłami na podróże po Polsce.