Też lubisz wycieczki po Polsce?

Dołącz do 12 000 miłośników podróżowania po Polsce. Obserwuj nasze wycieczki na żywo na Facebooku:

Chcesz nas poznać? Spotkajmy się na prezentacjach o Polsce w Trójmieście!

Kasia i Maciej Marczewscy

Dziękuję, już Was lubię :)
Menu

» » »

9 pomysłów na weekend w Śląskiem, których NIE ZWIEDZISZ w jeden dzień (1/3)

Wszyscy pokazują listy miejsc, które możesz zobaczyć w jeden dzień. My czasem też to robimy (zobacz Gdańsk, Gdynia lub Kielce w 1 dzień). Tym razem wpis przekorny. Pokażemy Ci 9 ciekawych miejsc w Śląskiem, których na pewno nie zdążysz zwiedzić w ciągu jednego dnia. Nawet tego nie próbuj. Ostrzegam, że grozi ci utrata tchu, niedospanie, w najgorszym wypadku zawał serca.

9 pomysłów na weekend w Śląskiem - Ruszaj w Drogę

Fakt, że nam się udał ten wyczyn, to zasługa wyłącznie świetnie zorganizowanej wizyty studyjnej dla blogerów, w której uczestniczyliśmy. Przy okazji opowiem dziś, na czym polegają takie wizyty i jak bardzo dopracowany trzeba mieć plan, żeby to wszystko się udało. Przeczytaj relację, znajdź miejsca, które Cię zainteresują i rozłóż zwiedzanie na kilka kolejnych weekendów. Dla własnego bezpieczeństwa. I przyjemności :)

Wizyta studyjna dla blogerów

W tym i w kilku kolejnych mini przewodnikach pokażę Ci, na czym polega wizyta studyjna, zwana czasem study-tourem. Jest dynamicznie, bardzo intesywnie i trzeba być cały czas czujnym i zmobilizowanym. Oraz mieć naładowane wszystkie komórki i powerbanki. Wesołe towarzystwo dopełnia reszty.

Czy są plusy takiego zwiedzania? Sam się przekonaj. Przeczytaj ten tekst i daj znać w komentarzu co myślisz o takim zwiedzaniu.


Relacja i 9 miejsc, które warto zobaczyć w Śląskiem

Naszą relację ułożyliśmy w 9 punktów, które Ty też możesz zwiedzić gdy będziesz w Śląskiem. Ale ostrzegam - nie uda Ci się tego zrobić jednego dnia. Nawet nie próbuj. Skąd wiem? Doczytaj do końca relację, a zrozumiesz, o co mi chodzi ;)

Czas start!

Kiedy program wizyty studyjnej był już prawie ułożony, padła niespodziewana propozycja. Wszystko miało zaczynać się w piątek wieczorem. Ale skoro i tak mieliśmy być na miejscu już w czwartek w nocy, to dodatkowa piątkowa atrakcja była dla nas idealnym rozwiązaniem. Więc już z samego rana zapakowaliśmy się do naszego auta, i zabierając ze sobą po drodze Agnieszkę, Basię i Kasię, ruszyliśmy na spotkanie przygody.

Mieliśmy do wyboru - Tyskie Browarium lub Pałac w Pszczynie. Mmasz Ci los! Jak wybrać z dwóch takich atrakcji! Było rzucanie kostką, ciągnięcie losów i wróżenie z fusów. Zwyciężyła Pszczyna. (Nie martw się - browar nie ucierpiał - pojechaliśmy później do niego sami ;)

Miejsce nr 1. Muzeum zamkowe w Pszczynie

I bardzo dobrze, że trafiło na Pszczynę. Bo wiesz co? Muzeum Zamkowe w Pszczynie jest jedyne w swoim rodzaju. Nie wiem jak oni to zrobili, ale w tym pałacu ocalało oryginalne wyposażenie! Do tego wystarczy wejść na klatkę schodową, żeby zobaczyć rozmach, z jakim kiedyś urządzało się pałace. Mieszkałabym! Przepięknych sal jest mnóstwo. Na podziwianie wszystkich wystaw dwie godziny to mało!

Wnętrza Pałacu w PszczynieWnętrza Pałacu w PszczynieWnętrza Pałacu w PszczynieWnętrza Pałacu w Pszczynie


Miejsce nr 2. Stajnie Książęce

Oprócz zwiedzania pałacu zaproszono nas do zwiedzania niedawno odrestaurowanych dawnych Stajni Książęcych. Choć w pierwszej chwili trudno to sobie wyobrazić, w żłobach prezentowane są prace malarskie. Widzieliśmy też wystawę królewskich karet i dawnych powozów konnych. Szkoda tylko, że w biegu. Nie starczyło też czasu na kawę i ciasto, bo musieliśmy pędzić na obiad do karczmy i do reszty blogerów czekających na nas w Katowicach. A wnętrze kawiarni wyglądało tak klimatycznie - skóra i drewno.

Stajnie Książęce PszczynieStajnie ksiażęce w PszczynieStajnie ksiażęce w Pszczynie - wystawa karet

Miejsce nr 3. Głodny? Czas na obiad.

Zanim ruszyliśmy na obiad zaliczyliśmy jeszcze spacer po Pszczynie. Na rozległym rynku znaleźliśmy ławeczkę Daisy von Pless, która jest jednym z symboli miasta. W Pszczynie co roku odbywają się Daisy Days, a jednym ze specjałów regionalnych jest deser księżnej Daisy, którego niestety nie mieliśmy jeszcze okazji spróbować.

Pszczyna - ławeczka Księżnej Daisy

Po zwiedzaniu - szybko na jedzenie do karczmy. A na obiad “Śląskie Smaki” czyli rosół i królik z kluskami śląskimi. Palce lizać! No i słodka pszczyńska kopa na deser. Maciej płakał - prowadził samochód i nie mógł jeść tego specjału nasączonego alkoholem. Co zostało mu wynagrodzone następnego dnia. Ale o tym potem.

Miejsce nr. 4 Międzynarodowe Centrum Kongresowe

Po obiedzie - ciach do auta i prosto do Katowic na spotkanie z resztą blogerów. Po przywitaniu ruszyliśmy do nowego kulturalnego centrum Katowic. Zobaczyliśmy w nim cuda i piękności. Zaczęło się od fenomenalnego Międzynarodowego Centrum Kongresowego - z największą halą wystawienniczą w Polsce. Jak staliśmy w drzwiach, to prawie nie było widać końca.

A cały budynek (na zewnątrz i w środku) wygląda jak bryła węgla. Wszystko nówka sztuka - aż pachniało świeżością. Co prawda nasze Amber Expo w Gdańsku też piękne i nowoczesne, ale to katowickie wydaje mi się bardziej dizajnerskie. I chyba więcej ludzi się zmieści.

Międzynarodowe Centrum Kongresowe - w środku hali

Międzynarodowe Centrum Kongresowe stoi tuż obok katowickiego Spodka. Hmm. Teraz tak sobie myślę...  Dlaczego Śląska Organizacja Turystyczna nie zaprosiła nas do Spodka? Jeszcze go w środku nie widzieliśmy. To by była atrakcja :)

Międzynarodowe Centrum Kongresowe w KatowicachDlaczego nie poszliśmy zwiedzać spodka?Międzynarodowe Centrum Kongresowe - węglowe wnętrzaMiędzynarodowe Centrum Kongresowe - węglowe wnętrzaMiędzynarodowe Centrum Kongresowe w KatowicachKatowicki spodek z okien Centrum KongresowegoMiędzynarodowe Centrum Kongresowe w Katowicach

Miejsce nr 5. NOSPR, czyli Narodowa Orkiestra Symfoniczna Polskiego Radia

Po zwiedzeniu centrum kongresowego przeszliśmy kawałek dalej, żeby zobaczyć nowiusieńki budynek NOSPRu - Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia. No tam mi szczerze mówiąc szczęka opadła. Czegoś tak pięknego już dawno nie widziałam.

Sala koncertowa - drewno i czerń. Podobno idealna akustyka, choć na tym się akurat nie znam. Mówią, że każdy koncert to wielkie przeżycie. Chętnie byśmy sprawdzili. Kto wie, może kiedyś się uda. Próbowaliśmy kupić bilety, gdy byliśmy w lipcu, ale okazało się, że NOSPR ma przerwę wakacyjną (dlaczego :( ?!). Cóż, może się uda następnym razem.

Budynek NOSPR w KatowicachSala koncertowa NOSPR w Katowicach

Miejsce nr 6. Muzeum Śląskie i wieża nadszybia

Mieliśmy chętkę na zwiedzenie nowego Muzeum Śląskiego, ale jeszcze nie było otwarte. Chyba właśnie ustawiali eksponaty.

Wjechaliśmy za to windą na wieżę nadszybia, skąd widać całą panoramę Katowic. To było ekstra! Aparaty poszły w ruch aż furczało. A na dole takie jakby przezroczyste kubiki - to świetliki Muzeum Śląskiego - mają doprowadzać światło do muzeum, które znajduje się pod ziemią. No naprawdę już nie możemy się doczekać zwiedzania.
Muzeum Śląskie - świetliki i wieża nadszybiaBlogerzy w windzie wieży nadszybia Muzeum ŚląskiegoMuzeum Śląskie Wieża Widokowa - widok z góryMuzeum Śląskie Wieża Widokowa - widok z góryWidok z wieży nadszybia na Centrum Kulturalne KatowicDlaczego nie poszliśmy zwiedzać spodka?

Miejsce nr 7. Kolacja na Nikiszowcu

Z wieży pobiegliśmy szybko do busa i na Nikiszowiec. Co to jest ten Nikiszowiec? Osiedle górnicze w dzielnicy Katowic. Ale takie specjalne. Składa się z 9 kwartałów, a trójkondygnacyjne bloki połączone są przewiązkami nad wewnętrznymi ulicami. Ramy okien pomalowane są wszystkie na czerwono.

Pośrodku osiedla stoi kościół, a w jednym z lokali do dziś funkcjonuje zakład fotograficzny Niesporek, założony w 1919r. Wygląda to malowniczo i stanowi jedną z atrakcji turystycznych Katowic. Dlatego nas tutaj zabrali. Tobie też polecam.

Osiedle robotnicze Nikiszowiec w Katowicach

Na tymże Nikiszowcu głodni blogerzy wzięli się za naukę lepienia śląskich klusek pod czujnym okiem mistrza Michała Bałazy, który kreuje smaki.

Jak mówi stare chińskie przysłowie, gdzie kucharek sześć… No to sobie możesz wyobrazić jak to lepienie wyglądało. Całe szczęście, że Michał najpierw nakarmił nas żurem śląskim, bo niektórzy tych klusek mogliby nie doczekać.

I tu pytanie - zagadka, bez nagród. Czy prawdziwe śląskie kluski są z dziurką w środku czy bez? Blogerzy i Basia nie podpowiadają!

Maciej uczy się robić śląskie kluskiMaciej uczy się robić śląskie kluskiŚląskie kluski - z dziurką, czy bez?

Doczekaliśmy się w końcu tych klusek. Ale wiadomo - kluski to nie wszystko. To dostaliśmy jeszcze jedno pyszne danie - schab sztygara, który od zwykłego schabu różni się tym, że jest przepleciony boczkiem. O boczku jeszcze nie raz przeczytasz w naszych relacjach ze Śląskiego. Ja już wiem - nie ma kuchni śląskiej bez boczku! Musiałam się więc przełamać i go polubić. Kto by pomyślał…
Dołącz do czytelników Ruszaj w Drogę!

Pomysły na wycieczki po Polsce na Twój e-mail

Zapisz się na nasze podróżnicze maile. Dostaniesz plan na 10 wycieczek po Kaszubach. Wyślemy Ci też informacje o nowych przewodnikach i pomysłach na wycieczki po Polsce. Piszemy maksymalnie 3 wiadomości w miesiącu. Do przeczytania!


Miejsce nr 8. Muzeum Historii Katowic oddział na Nikiszowcu

Najedzeni, z przyjemnością poszliśmy podpatrywać jak mieszkali górnicy. Nie, nie poszliśmy łazić im po chałupach. Kolacja miała miejsce w gościnnym Dziale Etnologii Miasta Muzeum Miasta Katowic, wiec przy okazji mogliśmy tam zobaczyć jak wyglądały mieszkania w tzw. familokach - wielorodzinnych domach dla całych "familii", które kojarzone są głównie z Górnym Śląskiem.

W muzeum odtworzono typowe górnicze mieszkanie, do którego wchodziło się z sieni przez kuchnię i dalej do kolejnych pokojów. Każde takie mieszkanie miało ok. 63 m2, ale były też mniejsze mieszkania. Co prawda zrekonstruowane wnętrze jest mniejsze niż te rzeczywiste, ale i tak można było się poczuć jakbyśmy przenieśli się w inny czas i wymiar.

Najedlimy się, nachodzili, nazwiedzali - no to jeszcze pamiątkowe zdjęcie i siup do busa, bo było już ciemno.

Muzeum Historii Katowic na Nikiszowcu - wnętrza miekszalneWe wnętrzu typowej śląskiej chałupyPamiątkowe zdjęcie w pralniMuzeum Historii Katowic na Nikiszowcu - wnętrza miekszalne

Miejsce nr 9. Wieczorny wypad na miasto

Pojechaliśmy dalej. A raczej z powrotem. Do hostelu, żeby przekimać kilka godzin, zanim nastanie świt, bo o 7.45 (punkt!) miał odjeżdżać bus i mieliśmy zacząć kolejny dzień w Śląskiem. Tym razem na południu województwa. Aleśmy jakoś takoś spać nie mogli, to się kupą umówiliśmy, że idziemy na piwo.

Poszliśmy.

Szliśmy, szliśmy i doszliśmy.

Wypiliśmy piwo, niektórzy coś tam zjedli, pogadaliśmy o sprawach wszelakich i - jak to mówią - nazad na piechotę do hostelu. Sen był mocny acz krótki. A poranek przyszedł za wcześnie...

c.d.n.

Ty też możesz zobaczyć te miejsca

Wszystkie miejsca powyżej gorąco Ci polecamy. Jeśli bardzo chcesz, to możesz spróbować zobaczyć je jednego dnia - jednak gwarantujemy, że bez płaczu, zgrzytania zębów, dobrego kierowcy, świetnego organizatora i dobrych układów z odwiedzanymi miejscami się nie obędzie.

Śląska Organizacja Turystyczna gościła nas wzorowo i mieli wszystko zapięte na ostatni, dwudziesty dziewiąty guzik w uroczystym mundurze górniczym. Gdy przyjeżdżaliśmy na miejsce, czekała już obsługa, na stoły wjeżdżały gorące przystawki i zupy, a muzealnicy i przewodnicy czekali na nas dostosowując do nas godziny zwiedzania.

Jeśli nie masz tak zaufanych organizatorów, to jednak nie porywaj się z motyką na słońce. Lepiej zwiedzić dwa miejsca - posiedzieć w nich trochę dłużej, zrobić ładne zdjęcia, wypić na spokojnie kawę i wrócić w kolejny weekend, żeby zobaczyć kolejne.

A co jeszcze polecamy w Śląskiem? Pokażemy Ci w kolejnym wpisie. Póki co, sprawdź dlaczego już cztery razy wracaliśmy w Śląskie w tym roku  [1-szy raz] [2-gi raz] [3-ci raz] [4-ty raz] i zerknij na inne nasze relacje z województwa śląskiego:

O co chodzi?

Ten wpis jest drugą częścią relacji z wizyty studyjnej w województwie śląskim zorganizowanej przez Śląską Organizację Turystyczną:
KOLEJNA RELACJA Starszy post

9 komentarzy :

Dołącz do dyskusji. Dodaj komentarz w polu poniżej lub przewiń w dół i skomentuj przez Facebooka.
  1. Świetne pomysły. I rzeczywiście jeden dzień to tylko zmarnowanie okazji. Trzeba się tymi miejscami delektować, a nie "odwalić", byle szybko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak myślimy. Lepiej na spokojnie.

      Chociaż ja sam czasem funduję Kasi zbliżone tempo... ;)

      Usuń
  2. Ja, powiem szczerze, jestem osobą, która nie znosi pośpiechu, a tym bardziej w podróży. Podróże są dla mnie pasją, a jak gdzieś jadę, to staram się tak zorganizować sobie czas, żeby wszystko obejrzeć na spokojnie, a jak na coś nie starczy czasu, by zwiedzić, to przecież można przyjechać jeszcze raz w dane miejsce :) Ja np byłam w tym tygodniu w Trójmieście, w 3 dni (nie licząc dojazdu i powrotu) i każdy dzień chciałam poświęcić na zwiedzanie każdego z tych miast w Trójmieście, a i tak wszystkiego się nie udało, ale odwiedzę następnym razem, bo baaardzo zakochałam się w 3mieście ;) A to wszystko "przez" Waszego bloga, a raczej dzięki niemu. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale super. Trójmiasto jest świetne, nie wyobrażamy sobie mieszkać w innym zakątku Polski. Blisko do morza i fajny klimat. A byłaś w Gdyni z naszą mapką?

      Usuń
    2. Tak, Trójmiasto jest cudowne, chociaż strasznie wieje tam. Może ja nie przyzwyczajona jestem, bo w Warszawie nie ma tak silnych wiatrów, ale bliskość morza wszystko rekompensuje. Zwiedzałam Gdynię z moją mapką kupioną, a gdzie można dostać Waszą? Powiem szczerze, że kolekcjonuję wszelkie mapki i przewodniki.

      Usuń
    3. Do wiatru da się przyzwyczaić ;) Faktycznie jest tu trochę chłodniej niż na południu, ale dzięki temu letni zaduch nie jest tak dokuczliwy.

      A mapka? Mamy naszą. darmową. Można ją pobrać z bloga albo poprosić o nią w Miejskiej Informacji Turystycznej.

      O tu jest wszystko opisane: Gdynia w 1 dzień: Darmowa mapa naszego spaceru po Śródmieściu Gdyni

      Usuń
    4. Bardzo dziękuję, skorzystam z tej mapki :) swoją drogą zainteresowałam się trochę Pomorzem i Kaszubami. Musi być tam bardzo przyjemnie mieszkać, a życie w wiecznie zakorkowanej stolicy jednak jest męczące

      Usuń
  3. Ja również lubię zwiedzać powoli, a nawet bardzo powoli. Na Pszczynę potrzebowałam dwóch dni. Dodatkowo polecam restaurację Wodna Wieża, która jest designerskim hitem okolicy. W Muzeum Historii Katowice jeszcze nie była , a zdjęcia bardzo ciekawe :) Zachęciliście mnie i pewnie wkrótce się wybiorę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a po Katowicach kolejne miasta! nie przestawać w zwiedzaniu, nie przestawać. kontynuować :) :) :) pozdrawiam!

      Usuń

Ruszaj w Drogę?

Tworzymy jedyny taki blog podróżniczy - pozytywny przewodnik po Polsce. Pokazujemy gdzie pojechać i co warto zobaczyć.

KASIA I MACIEJ MARCZEWSCY

Od sześciu lat #wDrodze, od trzech regularnie prowadzimy blog podróżniczy o turystyce w Polsce

OPOWIADAMY o PODRÓŻACH

Opowiadamy o polskiej turystyce, regionach i ciekawych miejscach w Polsce w audycjach radiowych i w programach telewizyjnych.

KLUB POLSKIEGO PODRÓŻNIKA

Prowadzimy prezentacje, warsztaty i spotkania podróżnicze. Opowiadamy o polskich regionach i dzielimy się naszymi pomysłami na podróże po Polsce.