Też lubisz wycieczki po Polsce?

Dołącz do 12 000 miłośników podróżowania po Polsce. Obserwuj nasze wycieczki na żywo na Facebooku:

Chcesz nas poznać? Spotkajmy się na prezentacjach o Polsce w Trójmieście!

Kasia i Maciej Marczewscy

Dziękuję, już Was lubię :)
Menu

» » »

Dlaczego spodoba Ci się w Muzeum Zachodniokaszubskim w Bytowie?

Noszę się z zamiarem nowego cyklu pt. "Maciej poleca." To byłby wyjątkowy cykl. Bardzo trudno jest zaskarbić sobie sympatię i uznanie mojego męża. Jeśli on już coś poleca, to jest to naprawdę sprawdzone, fajne, dobrze zrobione i absorbujące. Jeśli coś zaciekawi Maćka, to zaciekawi każdego. I w zasadzie tu mogłabym już skończyć post, bo skoro w Muzeum Zachodniokaszubskim spodobało się Maćkowi, to Tobie na pewno też się spodoba.

Zamek Krzyżacki w Bytowie

Co tak szczególnego jest w tym zwyczajnym - z pozoru - muzeum? Zanim odpowiem, sprawdźmy najpierw, co oni tam w ogóle mają. I co z tego, co mają, jest tak wyjątkowe, że Maciej wszystkim poleca, żeby w Bytowie poszli najpierw właśnie do tego muzeum.

Nuda, brzydota i filcowe kapcie? Nie tutaj.

Największym wrogiem muzeum jest nuda i brzydota. No, może jeszcze te filcowe kapcie, ale po pierwsze wszyscy wiemy, że trzeba je nosić, żeby nie zniszczyć zabytkowych posadzek, a po drugie ślizganie się na filcu jest zabawne.

Zwykle opiekunowie muzeum nie oczekują od nas, że będziemy się dobrze bawić, ale że z powagą i skupieniem pooglądamy zgromadzone w nich zbiory. Muzeum Zachodniokaszubskie łamie tę konwencję. Po pierwsze: nie ma tam obowiązku noszenia filcowych kapci. Po drugie: jest ładne, nie można się w nim nudzić, a zbiory oglądamy z podziwem, ale już niekoniecznie z powagą.

Weźmy chociażby widły. Jak można zachować powagę, kiedy człowiek sobie wyobrazi, co taki Kaszub z tymi widłami może zrobić gderającej małżonce. Albo inne sprzęty z żelaza i skóry, które nie wiadomo w sumie do czego służyły, ale wyobraźnia podpowiada zupełnie niestworzone historie. A mówią, że działy etnograficzne są takie nudne i poważne...

Co to w ogóle jest ta etnografia?

Jak donosi Wikipedia:

"Etnografia to dyscyplina naukowa zajmująca się całościowym opisem i analizą kultur ludowych różnych społeczności i grup etnicznych. Jej zakres obejmuje teorię kultury ludowej, jak i badanie poszczególnych jej dziedzin i wytworów materialnych". 

Brzmi poważnie. Właśnie dlatego te wszystkie wystawy etnologiczne wydają nam się takie poważne. A przecież w prostych słowach można powiedzieć, że to nic innego jak nauka o tym, jak ludzie kiedyś żyli, jak pracowali, jakimi narzędziami się posługiwali i co robili w czasie wolnym.

Za sto lat, kiedy nasi potomkowie będą się uczyć o naszej etnografii, też będą się dziwić, do czego służyły te wszystkie czarne plastikowe gadżety, tak jak my się dziś zastanawiamy, do tego służy kawałek drewna, z którego wystają inne kawałki drewna.

Liczby robią wrażenie

W muzeum na zamku w Bytowie kawałków drewna są miliony. Do niektórych poprzyczepiano inne kawałki drewna, do niektórych żelaza, a do innych nic. Maciek jeszcze nigdy nie widział wystawy, w której byłoby tyle przedmiotów.

Przechodząc do kolejnych sali zastanawialiśmy się, ile ich jeszcze jest, bo mieliśmy wrażenie, jakbyśmy kluczyli w labiryncie. W powietrzu unosił się specyficzny zapach zakonserwowanego drewna i żelaza. Czuło się klimat historii.

Trochę się już w życiu naoglądaliśmy podobnych artefaktów w innych muzeach etnograficznych w Polsce, ale nagromadzenie eksponatów w tym muzeum jest naprawdę imponujące. Tych zabytków jest ponad 4000, z czego tylko 700 wystawionych do oglądania.

Ciekawa jestem, jak wyglądałaby wystawa, gdyby wszystkie te sprzęty pokazać naraz! Większość narzędzi kojarzyliśmy, a czego nie znaliśmy, to sobie doczytaliśmy z przyczepionych tabliczek z opisem. Chodziliśmy sami, nikt nas nie poganiał, mieliśmy czas, żeby sobie wszystko dokładnie obejrzeć i poczytać. Duuużooo czaasuuu...

I znowu, podobnie jak w chacie beskidzkiego górala, mogliśmy wczuć się w rolę dawnych Kaszubów i wyobrazić sobie "jak to drzewiej bywało". A lekko nie było. Wystarczy spojrzeć na narzędzia. Na meble - choć piękne - nie zawsze wygodne. Na domowe sprzęty - choć potrzebne - nie zawsze funkcjonalne. Na obrazy - choć święte - nie zawsze będące szczytem osiągnięć malarskich.

A co na piętrze?

Czy to sale z narzędziami i sprzętami zachwyciły Maćka najbardziej? Nieee... To nie to. Było ciekawie, ale jeszcze nie rewelacyjnie. Choć coraz bardziej zaczynało nam się podobać. Postanowiliśmy sprawdzić, co w takim razie mają na piętrze. Wdrapaliśmy się po schodach i poczuliśmy jak... w kościele.

Bo na piętrze dziwnie na nas spoglądały święte, drewniane figurki. Jezusowie umierający na krzyżach. Fragmenty ław, obrazy i chrzcielnica. Wyglądało to tak, jakby ktoś kościół rozebrał na kawałki i każdy z nich postawił w innym miejscu. Taki kościół rozczłonkowany. Jak diaspora.

Trochę niepewnie się poczuliśmy pod ostrzałem wzroku drewnianych świętych. Ale gdy weszliśmy do sali, zrobiło się jeszcze ciekawiej. Bo tym razem spoglądali na nas dostojnicy, ważne postacie i mądre głowy. Patrzyli na nas, a my na nich. Z tym, że oni na nas z góry, ale w sumie wcale się nie dziwię. My jesteśmy dopiero klasą średnią aspirującą, a oni już są na obrazach. To coś znaczy. Jak się domyślasz, te martwe spojrzenia to też nie było to, co Maciek szczególnie by polecał. Zwłaszcza, że to są dla niego tylko... obrazy. Bez obrazy.

Co to jest ta archeologia?

Poszliśmy dalej. Znowu zaskoczyła nas zmiana scenerii. Osobiście lubię motywy ceglaste, ale to już lekka przesada. W kolejnych pomieszczeniach wszystko było z cegły. No, może za wyjątkiem kościotrupa w gablocie. On był po prostu z kości. Od razu widać, że to archeologiczna część wystawy.

Kolejne trudne słowo i znowu z pomocą przychodzi Wikipedia. Znowu chodzi o jakąś naukę. Tym razem

"celem archeologii jest odtwarzanie społeczno-kulturowej przeszłości człowieka na podstawie znajdujących się w ziemi, na ziemi lub w wodzie źródeł archeologicznych, czyli materialnych pozostałości działań ludzkich".

No nie ma wątpliwości, że tego osobnika w gablocie wykopano z ziemi. I ewidentnie jest to materialna pozostałość, tyle że nie tyle działań ludzkich, ile samego człowieka. Osobiście nie przepadam za takimi odkryciami i ich "podziwianiem", ale na pocieszenie dodam, że w tej części wystawy jest też wiele innych ciekawych "materialnych pozostałości". Na przykład dzbany, misy, czy urny. Czy też raczej to, co z nich pozostało.

Dalej zaczyna się część dla miłośników Krzyżaków tudzież innych klimatów z przemocą w tle. Ta rycerska wystawka kojarzy mi się głównie z zabijaniem, chociaż są tacy, którzy mówią i piszą o etosie rycerza i pasjonują się elementami wyposażenia takiego osobnika.

Na szczęście tu jesteśmy z Maćkiem zgodni i ani jego, ani mnie, nie pociąga wojskowy dryl, przemoc i śmierć. W tej części zamku najbardziej podobała nam się... makieta bytowskiego zamku.

Spacerem po krużgankach

W zadzie dziś ten zamek wygląda prawie identycznie jak w 1405 roku, kiedy Krzyżacy ukończyli jego budowę, o czym przekonać się możesz wychodząc na krużganki.

Na wprost widać hotel i restaurację. No już dobrze, niech tam sobie są. Zamek musi jakoś na siebie zarabiać.

Widok od środka uroczy. Można sobie wyobrazić jak ten rycerz, którego zbroja wisi teraz na wystawie, wjeżdżał na swym rączym rumaku na dziedziniec, po którym niosło się echo stukotu końskich kopyt. Wydaje się, że to było tak nie dawno... Co to jest te 600 lat? Jak mówi stare ludowe przysłowie - to tylko sześciu stuletnich staruszków.

Widok na miasto

Z krużganków nie tylko jest dobry widok na dziedziniec, ale i zachwycający widok na miasto. Wystarczy, że spojrzysz za mury. Widzisz tam kościół?

Mogę napisać co to za jeden, ale lepiej będzie, jak o Bytowie, jego zabytkach i miejscach wartych odwiedzenia oprócz zamku, poczytasz w tym przewodniku:
Muzeum Zachodniokaszubskie w Bytowie - widok na centrum Bytowa

Co jeszcze na zamku?

Podsumowując, zwiedziliśmy już wystawę etnograficzną, archeologiczną, widzieliśmy kościotrupa, pancerz rycerza i makietę zamku oraz wyszliśmy na krużganki, rzuciliśmy okiem na dziedziniec i na panoramę miasta. Ale wciąż nie doszliśmy do miejsca, które zachwyciło Maćka tak bardzo, że nie darował mi wpisu o Muzeum Zachodniokaszubskim.

Uwaga. Jesteśmy coraz bliżej. I coraz wyżej.

Taraaa!!!

Oto jest!

Miejsce magiczne. Jedyne takie na Kaszubach.

Co ja mówię! Na całym Pomorzu!

Jak to możliwe? Co to za miejsce?

To wystawa współczesnej sztuki ludowej. Sama nazwa jest przewrotna - współczesna sztuka ludowa. To współczesna czy ludowa? Jedno z drugim nie chodzi zwykle w parze. Ale nie w Bytowie. Bo w Bytowie na zamku, w Muzeum Zachodniokaszubskim odbywa się magia. I myśmy się jej całkowicie poddali... Staliśmy i patrzyliśmy jak zaczarowani.

Wszystko, co wisi i stoi w tej części wystawy, zaczęło tu napływać od 1972 roku. Tak sobie myślę, jak by wyglądał mój dom, gdybym ja miała tyle czasu na gromadzenie sprzętów, mebli, ubrań i innych Bardzo Potrzebnych Rzeczy. Kolekcję muzeum raczej ciężko byłoby przebić. Bo u nich nazbierało się zbiorów, w których doliczyli się ponad 1500 obiektów! 1500 figurek, rzeźb, obrazów, strojów ludowych, instrumentów muzycznych, tabakierek i ludowych zabawek.

A teraz najlepsze. Na wystawie jest TYLKO 350 eksponatów. Gdzie oni trzymają całą resztę? Ja chcę to zobaczyć!

W każdej gablocie stoją rzeźby innego artysty. A tych artystów jest ponad 100. Z tych wszystkich małych cudów, wyróżniają się rzeźby artysty, który do muzeum za życia przekazał ponad 500 swoich prac. Przez co uczynił muzeum posiadaczem największej takiej kolekcji w Polsce. To Pan Józef Chełmowski z Brus, autor rzeźby Lecha Wałęsy i serca Solidarności - naszego faworyta na całej wystawie.

W kaszubskim raju

Oglądając tę wystawę, ja czułam się jak w raju, a Maciej, jakby dostał najlepszy prezent bożonarodzeniowy. Oszałamiające kolory, piękne motywy, życiowe sytuacje, zabawne podpisy. To wszystko drzemie w tych niepozornych figurkach. Można z nich czytać jak z otwartej księgi albo jak z komiksów. Są tam opowieści biblijne i fakty historyczne. Są przełomowe wydarzenia i życie codziennie Kaszubów. Można powiedzieć, że na wystawie zmieścił się cały świat.

Dlatego jeśli nudzą Cię narzędzia rolnicze, jeśli nie pasjonujesz się archeologią, szczątkami ludzkimi i fragmentami glinianych dzbanków, jeśli etos rycerza nic Ci nie mówi, a na krużganki nie wejdziesz bo masz lęk wysokości, to idź do Muzeum Zachodniokaszubskiego dla tej jednej wystawy. Dla tych figurek, obrazów i ... burczybasa.

Dzięki tej wystawie dowiesz się wielu rzeczy o Kaszubach, ich codziennym życiu, wierzeniach, tradycjach, hierarchii i oczywiście zwyczaju zażywania tabaki. Poznaj prawdziwe życie dawnych Kaszubów. Nikt nie pokaże Ci tego lepiej, niż bytowskie muzeum. To dlatego Maćkowi tak bardzo się w nim spodobało i dlatego może Ci je polecić. Będzie Pan zadowolony!

Muzeum Zachodniokaszubskie w Bytowie - sztuka i rękodzieło kaszubskie

Poczytaj jeszcze 

Ta relacja jest częścią naszego Internetowego przewodnika po Kaszubach i jedną z propozycji na 1-dniową tematyczną wycieczkę w okolicach Bytowa. Polecamy:
KOLEJNA RELACJA Starszy post

3 komentarze :

Dołącz do dyskusji. Dodaj komentarz w polu poniżej lub przewiń w dół i skomentuj przez Facebooka.
  1. Mieszkam niedaleko i nigdy tam nie byłem. Zastanawiałem się co tam jest w środku i czy warto kupić bilet i zwiedzić to muzeum. Wpis mnie zachęcił i już następnym razem nie pominę tego miejsca podczas podróży.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. od dzisiaj nie ma wymówek, do omijania tego miejsca :) a tak na poważnie - akurat to muzeum możemy spokojnie polecić do zwiedzania :)

      Usuń
  2. Brzmi ciekawie. Kiedyś chciałam wstąpić do tego muzeum, jednak wybrałam inna formę spędzania wolnego czasu ;-) ... teraz żałuję i wiem, że następnym razem na pewno tam zawitam :-)

    OdpowiedzUsuń

Ruszaj w Drogę?

Tworzymy jedyny taki blog podróżniczy - pozytywny przewodnik po Polsce. Pokazujemy gdzie pojechać i co warto zobaczyć.

KASIA I MACIEJ MARCZEWSCY

Od sześciu lat #wDrodze, od trzech regularnie prowadzimy blog podróżniczy o turystyce w Polsce

OPOWIADAMY o PODRÓŻACH

Opowiadamy o polskiej turystyce, regionach i ciekawych miejscach w Polsce w audycjach radiowych i w programach telewizyjnych.

KLUB POLSKIEGO PODRÓŻNIKA

Prowadzimy prezentacje, warsztaty i spotkania podróżnicze. Opowiadamy o polskich regionach i dzielimy się naszymi pomysłami na podróże po Polsce.