Dołącz do czytelników Ruszaj w Drogę! Dołącz do czytelników Ruszaj w Drogę!

Cześć! Zapisz się na nasze podróżnicze maile.

Dołącz do czytelników Ruszaj w Drogę!

Dostaniesz plan na 10 jednodniowych wycieczek po Kaszubach. W następnych e-mailach poznasz jeszcze więcej pomysłów na bliskie wycieczki i zaprosimy Cię na nasze prezentacje o Polsce.

Piszemy maksymalnie 3 wiadomości w miesiącu. Do przeczytania!

Kasia i Maciej Marczewscy

Menu

» » »

Rowerowa wycieczka przez Roztoczański Park Narodowy

Sprawdziliśmy jak jeździ się rowerem po Roztoczańskim Parku Narodowym. Zrobiliśmy 15-kilometrową trasę. Zaczęliśmy żółtym szlakiem rowerowym od Górecka Starego, przez Floriankę do Zwierzyńca. Wróciliśmy asfaltem przez Guciów i Malewszczyznę. Na naszej trasie natknęliśmy się na tak zwane "landarty", hodowlę koników polskich i Stawy Echo.

Roztoczański Park Narodowy na rowerze

Pierwszy leśny odcinek trasy jest częścią Green Velo - prawie 2000-kilometrowego rowerowego szlaku po wschodnich województwach Polski. My zwiedzamy go małymi etapami. Wsiadamy na rower, gdy akurat jesteśmy w pobliżu. Mieliśmy taką okazję w zeszłym roku, gdy jeździliśmy kamperem po Wschodniej Ścianie Polski. Wyciągnęliśmy rowery z bagażnika i ruszyliśmy w drogę na 1-dniową wycieczkę. Ty też możesz zrobić taką trasę. Zobacz co ciekawego spotka Cię po drodze.


Pogodę w czasie naszej kamperowej wyprawy mieliśmy zmienną. Częściej było chłodno niż ciepło i częściej padał deszcz niż świeciło słońce. Kiedy jednak pod koniec września zjechaliśmy do Górecka Starego, z którym sąsiaduje Roztoczański Park Narodowy, poszczęściło się nam. Było na tyle ciepło i pogodnie, że wyciągnęliśmy z kampera nasze rowery i wjechaliśmy na szlak Green Velo.
Dołącz do czytelników Ruszaj w Drogę!

Pomysły na wycieczki po Polsce na Twój e-mail

Zapisz się na podróżnicze maile. Dostaniesz plan na 10 wycieczek po Kaszubach. Wyślemy Ci też informacje o pomysłach na wycieczki po Polsce i naszych prezentacjach o Polsce. Piszemy maksymalnie 3 wiadomości w miesiącu. Do przeczytania!

Roztoczański Park Narodowy - miejsce, gdzie rosną najwyższe jodły w Polsce

Roztoczański Park Narodowy powstał w czasach PRLu. W 1974 roku objęto ochroną niecałe 5 tysięcy hektarów powierzchni, z czego – i tak jest do dziś – 90% stanowią lasy, głównie buczyna karpacka i sosna. Przez ostatnie kilkadziesiąt lat park zrobił zawrotną karierę – powiększył się prawie dwa razy, doprowadził do objęcia 10% jego powierzchni ochroną ścisła i wzbogacił się o wiele pomników przyrody, z których najbardziej znane to ponad 50 metrowej wysokości jodły. Nie znam się dobrze na liczbach, ale 50 metrów w górę to musi być prawie dwa razy więcej niż dziesięciopiętrowy blok.

Roztoczański Park Narodowy na rowerzeRoztoczański Park Narodowy na rowerzeRoztoczański Park Narodowy na rowerzeRoztoczański Park Narodowy na rowerzeRoztoczański Park Narodowy na rowerzeRoztoczański Park Narodowy na rowerzeRoztoczański Park Narodowy na rowerze

Ruszamy na spotkanie z konikami polskimi we Floriance

W taki właśnie park narodowy wjechaliśmy naszymi rowerami nieznanej marki, kierując się w stronę Zwierzyńca. Poprzedniego wieczoru, który spędziliśmy w towarzystwie bardzo miłych grzybiarzy odpoczywających w Górecku Starym, wielokrotnie słyszeliśmy hasło „Florianka” i „konie”. Mieliśmy nadzieję je zobaczyć, dlatego bacznie rozglądaliśmy się na boki. Niepotrzebnie. Po przejechaniu krótkiego odcinka małe koniki polskie dosłownie zaszły nam drogę.

Rezerwatowa hodowla konika polskiego ma tu piękną tradycję. Na terenie Roztoczańskiego Parku Narodowego prowadzona jest od 1982 roku. Konik polski, potomek tarpana, to niski, bardzo wytrzymały koń, hodowany w kilku miejscach w Polsce. Ostatni raz widziałam te koniki w Bieszczadach. Konie chodzą tu wolno na terenie około 180 ha i same zdobywają pokarm oraz wychowują młode. To dlatego prawie na pewno spotkasz je na swojej drodze, gdy przyjedziesz do parku. Parku, który te koniki uczynił swoim symbolem.

Raz w roku, późną jesienią, odławia się kilka młodych, dzikich koni, które przenosi się do hodowli stajennej we Floriance. Florianka była kiedyś osadą, ale jej historia sięga „zaledwie” 1830 roku. Niecałą dekadę później powstał tu folwark. Dziś znana jest głównie z hodowli stajennej konika polskiego oraz potężnego dębu szypułkowego „Florian”, który podobno pamięta czasy sprzed osady. Sądząc po jego pniu, którego obwód wynosi 770 cm, wydaje się to całkiem prawdopodobne. To właśnie na wysokości Florianki spotkaliśmy koniki polskie, które chciały się z nami zaprzyjaźnić. Ponieważ jednak w plecaku Maćka nie wyczuły żadnego smakołyku, którym mógłby je przekupić, z obojętną miną minęły nas i poszły się paść na łące.

Koniki polskie we FlorianceKoniki polskie we FlorianceKoniki polskie we FlorianceKoniki polskie we FlorianceKoniki polskie we FlorianceKoniki polskie we Floriance

Rzut oka na Zabytkową Izbę Leśną we Floriance

Zatrzymaliśmy się ponownie dosłownie po chwili przed budynkiem dawnej leśniczówki. Mieści się w niej tzw. "Izba leśna". To leśne mini muzeum zorganizowane w drewnianym budynku dawnej leśniczówki z 1830 roku. Podobno odtworzono w niej wnętrza, które pokazują jak pracowali leśniczy na rok przed wybuchem II wojny światowej. Podobno - poza uroczym kociakiem nikogo tu nie spotkaliśmy.

(Już po fakcie dowiedzieliśmy się, że izba czynna jest tylko od maja do sierpnia. Przed wyjazdem, sprawdź godziny otwarcia na stronie parku.)

Izba Leśna we FlorianceIzba Leśna we FlorianceIzba Leśna we FlorianceIzba Leśna we FlorianceIzba Leśna we FlorianceIzba Leśna we Floriance

Ścieżka "Landartów", czyli sztuki leśnej

My pojechaliśmy dalej i kilkukrotnie zatrzymywaliśmy nasze rowery przy artystycznych instalacjach rozmieszczonych na całej trasie wycieczki. Dowiedzieliśmy się, że to tzw. landart. Coś jak streetart, tylko że w lesie. Instalacje przygotowali różni artyści, a my z zaciekawieniem przyglądaliśmy się malowidłom na desce, palikom wbitym w ziemię czy pomalowanemu na srebrno drzewu, wystającemu ze środka zbiornika wodnego. Co autor miał na myśli? Nie daje mi to spokoju.

Landart w Roztoczańskim Parku NarodowymLandart w Roztoczańskim Parku NarodowymLandart w Roztoczańskim Parku NarodowymLandart w Roztoczańskim Parku NarodowymLandart w Roztoczańskim Parku NarodowymLandart w Roztoczańskim Parku Narodowym

Chwila oddechu nad Stawami Echo

W artystycznym nastroju dojechaliśmy do oddalonego o kilometr drogi od Zwierzyńca kąpieliska i ulubionego miejsca odpoczynku mieszkańców miasta. Stawy Echo to zespół stawów założony jeszcze przed drugą wojną światową na miejscu rozległych mokradeł. Dzisiaj to 4 zbiorniki zasilane wodami strumienia Świerszcz. Napełnia się je wczesną wiosną, a na przełomie października i listopada spuszcza z nich wodę.

Podobno natłok okolicznych turystów, dla których jest to najbliższy zbiornik wodny z piaszczystą plażą, spowodował niemałe szkody w krajobrazie. Zdecydowano się postawić tu drewnianą kładkę z tarasem, który idealnie nadaje się na obserwację tętniącego życiem zbiornika. My dojechaliśmy na brzeg jesienią, więc opalających się tłumów nie zastaliśmy. Jestem jednak w stanie wyobrazić sobie to miejsce latem. Może to nie Sopot, ale ciepła woda, bliskość lasu i piasek na plaży na pewno działa jak magnes na odpoczywających tu urlopowiczów.

Nad Stawami Echo w ZwierzyńcuNad Stawami Echo w ZwierzyńcuNad Stawami Echo w ZwierzyńcuNad Stawami Echo w ZwierzyńcuNad Stawami Echo w ZwierzyńcuNad Stawami Echo w ZwierzyńcuNad Stawami Echo w ZwierzyńcuNad Stawami Echo w ZwierzyńcuNad Stawami Echo w ZwierzyńcuNad Stawami Echo w Zwierzyńcu

Krótki rowerowy spacer po Zwierzyńcu

W otoczeniu pięknej przyrody i wcale nie zmęczeni dojechaliśmy do Zwierzyńca. Miejscowość znana mi była głównie z produkowanego tu regionalnego piwa. Ale oczywiście to nie jedyne miejsce, które warto tu odwiedzić. Jest jeszcze kościół na wyspie i siedziba Roztoczańskiego Parku Narodowego. Można tu kupić bilety do parku i zaopatrzyć się w przypinkę z wizerunkiem konika polskiego. W Zwierzyńcu zatrzymaliśmy się dosłownie na chwilę, a najwięcej czasu zeszło nam tradycyjnie w informacji turystycznej.

Ponieważ trasa była krótka, łatwa i przyjemna, postanowiliśmy nie wracać nią do Górecka Starego, ale zrobić solidną pętlę przez Guciów, Kaczórki i Malewszczyznę.

W Guciowie zatrzymaliśmy się na przekąskę i chcieliśmy zwiedzać zagrodę, jednak zorientowaliśmy się, że jeśli natychmiast nie wyruszymy w dalszą drogę, to do kampera wrócimy po zmroku, czego za wszelką cenę chcieliśmy uniknąć. Popedałowaliśmy więc co sił w nogach i rzutem na taśmę zdążyliśmy, zanim ostatnie promienie słońca pocałowały horyzont.

W ZwierzyńcuW ZwierzyńcuW ZwierzyńcuW ZwierzyńcuW ZwierzyńcuW Zwierzyńcu

Poczuj klimat Roztoczańskiego Parku Narodowego i jego okolic

O Roztoczańskim Parku Narodowym nie wiedziałam zbyt wiele, zanim się w nim nie znaleźliśmy. Nie jest to park wyróżniający się szczególnie wśród narodowych parków w Polsce. A jednak panuje w nim niepowtarzalny klimat. Już dawno nie jechałam tak wygodną drogą, wśród tak wysokich drzew.

Spodobało nam się tu, dlatego zostaliśmy na kolejną noc. A skoro było tu tak ładnie, to postanowiliśmy pokręcić się następnego dnia po okolicy i właśnie tak trafiliśmy do Rezerwatu Czartowe Pole i zobaczyliśmy Szumy nad Tanwią.

Ale to już zupełnie inna historia.

Poczytaj jeszcze:

KOLEJNA RELACJA Starszy post

4 komentarze :

Dołącz do dyskusji. Dodaj komentarz w polu poniżej lub przewiń w dół i skomentuj przez Facebooka.
  1. Pierwszy raz słyszę o czymś takim jak "landart", ale same "dzieła" wyglądają ciekawie. Fajna sprawa, szczególnie jak ma się dzieci- zawsze można zatrzymać się i pooglądać "dzieła", kiedy maluch zacznie marudzić:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeszcze nie tak dawno w naszych lasach mieliśmy najwyższą jodłę, ale przyszła wichura i mamy tylko część pnia...

    OdpowiedzUsuń
  3. jedna z najpiękniejszych tras rowerowych w polsce, jeżdziłem nią już kilkanaście razy i nigdy mi się nie nudzi , za każdym razem jestem nią zachwycony.
    Jedyne do Waszej kolekcji brakuje zdjęć z "płaczącego kamienia" ale bardzo mało osób o nim wie.

    OdpowiedzUsuń

Ruszaj w Drogę?

Czytasz największy blog podróżniczy o Polsce. Znajdziesz u nas ponad 400 pomysłów na wycieczki i pokażemy Ci gdzie pojechać i co warto zobaczyć w Polsce. Miejsca sprawdzamy i zwiedzamy osobiście. Polecamy spis A-Z ciekawych miejsc i wyszukiwarkę.

KASIA I MACIEJ MARCZEWSCY

Od ośmiu lat #wDrodze, a od pięciu prowadzimy największy blog podróżniczy o Polsce. Jesteśmy pozytywnie zakręceni na punkcie polskiej turystyki.

KLUB RUSZAJ W DROGĘ!

Prowadzimy prezentacje, warsztaty i spotkania podróżnicze. Opowiadamy o polskich regionach i dzielimy się naszymi pomysłami na podróże po Polsce.

FUNDACJA RUSZAJ W DROGĘ!

Promujemy polską turystykę w Polsce, pomagamy organizacjom turystycznym w dotarciu do nowych turystów i prowadzimy warsztaty branżowe.