»

Zamek w Mosznej? Trzeba go zobaczyć! Imponująca rezydencja śląskich milionerów

Kiedy staniesz przed pałacem w miejscowości Moszna w woj. opolskim, zobaczysz bajkowy zamek żywcem wyjęty z filmów Disneya. I pomyśleć, że jeszcze w XIX wieku wyglądał jak ładny, ale dość powszechny barokowy dworek. Dzięki temu, że hrabia von Tiele-Winckler dobudował dwa skrzydła, dziś podziwiasz imponującą drewnianą klatkę schodową, olbrzymi pokój pana, rodową kaplicę, czy bibliotekę. W trakcie trwającego około półtorej godziny zwiedzania pałacu nową trasą "Życie codzienne zamku" zwiedzisz go od samych piwnic, po poddasze. A potem pójdziesz na spacer po wielohektarowym parku, który kiedyś goście zwiedzali łódkami.

Bajkowy zamek w Mosznej

W dawnej sali balowej zjesz obiad w restauracji, a sjestę spędzisz w przylegającej do niej palmiarni. Jeśli chcesz, możesz tu spędzić wiele dni, bo pałac w Mosznej działa dziś także jako hotel. To atrakcja dla tych, którzy lubią stylizowane pokoje, jak np. apartament zielony, w którym kiedyś spaliśmy. Apartament mieści się w wieży, która jest także wieżą ciśnień. Zwiedzając kilka z 365 istniejących tu pokoi i podziwiając 99 wieżyczek rezydencji, poczujesz się jakbyś był gościem rodziny von Tiele-Winckler. Niemieckiej arystokracji, do której ta posiadłość należała do 1945 r. Historycy do dziś zastanawiają się, jak to się stało, że ten pałac, choć stracił niemal całe wyposażenie, przetrwał najazd Armii Radzieckiej.

Zobacz ocalałą rezydencję śląskich milionerów

Pałac w Mosznej, marketingowo nazywany dziś zamkiem, jest wyjątkowy z kilku powodów. Po pierwsze mało mamy w Polsce ocalałych, dawnych niemieckich rezydencji. Większość z nich została zniszczona w 1945 r. przez wojska radzieckie, które idąc ławą niszczyły i paliły wszystko, co wcześniej do Niemców należało. Resztę dopełnił czas i nowi mieszkańcy, którzy na wszystko co niemieckie patrzyli z wrogością i strachem w oczach.

To także jedna z niewielu tak okazałych rezydencji, w której częściowo udało się odtworzyć wyposażenie oraz udostępnić szerokiej publiczności. Dziś pałac w Mosznej działa jako hotel, restauracja, olbrzymi park, do którego zjeżdżają mieszkańcy i turyści, idealna sceneria do sesji ślubnych, a także miejsce spotkań i historyczny labirynt wspomnień, który prowadzi nas w przeszłość Śląska, do Bytomia i Katowic. A to wszystko za sprawą dawnych właścicieli Mosznej - rodziny von Tiele-Winckler.

Zapisz się na Zwiedzanie Zamku w Mosznej z przewodnikiem
My pałac w Mosznej zwiedzaliśmy "trasą ekstremalną". Dziś ta trasa została zastąpiona nową pt. "Życie codzienne zamku". To wycieczka częściowo samodzielna (Standardowe Zwiedzanie Komnat), a częściowo z przewodnikiem, który zaprowadzi Cię w miejsca dotąd niedostępne dla turystów (my jeszcze nie mogliśmy ich zobaczyć!). Zwiedzanie z przewodnikiem koniecznie wcześniej zarezerwuj! Bilet normalny na sezon 2021 kosztuje do 50 zł za osobę, ale za to przez półtorej godziny przewodnik oprowadzi Cię po zamku, przez maszynownię windy i magazyny hrabiego, najpiękniejsze pokoje, pałacowe ciekawostki, aż na szklane poddasze nad galerią i na strych z oryginalną więźbą dachową! Jeśli chcesz naprawdę poznać historię tego miejsca i dowiedzieć się, dlaczego pałac w Mosznej jest wyjątkowy, gorąco polecam Ci taką wycieczkę.





Miliony w sto lat - jak von Tiele-Winckler to zrobili?

Kiedy zwiedzaliśmy pałac z naszym przewodnikiem Piotrem, uderzyło mnie, jak bogata musiała być rodzina, która stworzyła tę rezydencję. W trakcie wycieczki dowiedziałam się, że pałac należał do „śląskich Rockefellerów”, czyli do jednego z najbogatszych rodów nie tylko w tej części regionu, ale w XIX w. w całym cesarstwie niemieckim. Rodzina von Tiele-Winckler zawrotnie pomnożyła swój majątek zaledwie w ciągu 100 lat. Do nich należały rozległe majątki m.in. w Miechowicach (dzisiejsza dzielnica Bytomia), Mosznej, Mysłowicach oraz dobra rycerskie Katowice, które dzięki strategicznym posunięciom tej familii w 1865 r. otrzymały prawa miejskie.

Ci miliarderzy posiadali swoje pola górnicze, kopalnie i huty oraz prawa do samodzielnego wydobycia węgla, bez konieczności uzyskiwania zgody władz oraz bez obowiązku płacenia niektórych podatków. Do tego byli filantropami - zakładali szkoły, szpitale, pomagali swoim pracownikom, finansowali kościoły i zakładali fundacje. Nie starczy miejsca na opisanie wszystkich ciekawych aspektów życia rodziny von Tiele-Winckler.

Częściowo dowiesz się o tym z wystawy w pałacu, gdzie poznasz pochodzącego z Prus Wschodnich podporucznika Huberta von Tiele, który przybrał nazwisko swojej żony Waleski Winckler. Wystawa wspomina także ich syna Franciszka Huberta, dziedzica Mosznej, oraz  ich potomków, aż do ostatniego z właścicieli, który w 1945 r. uciekł z rodziną do Niemiec. Już sama jednak wizyta w pałacu da Ci wyobrażenie o tym, jak ponad 100 lat temu żyła niemiecka arystokracja.


Dlaczego pałac w Mosznej wygląda jak disneyowski zamek?

Najciekawsza część do zwiedzania znajduje się w tzw. skrzydle wschodnim. To ta część pałacu, która wygląda jak średniowieczny zamek (patrząc od strony parku, ta po lewej stronie). Hrabia Franciszek Hubert dobudował tę część do skromnego dworku po pożarze, który wybuchł w 1896 roku. Był to czas, gdy architekci zachwycali się tzw. stylem historycznym. Chodziło w nim o to, żeby nowe budynki wyglądały, jakby stały tu od setek lat. 

I tak wymyślono, że barokowy dworek otrzyma stylizowane średniowieczne skrzydło. Skrzydło prawe - zachodnie - dobudowano już na początku XX wieku, tym razem w stylu renesansu. Dlatego gdy niektórzy krytycy krzywią się na widok tej „wizji pijanego cukiernika”, to coś musi być na rzeczy, bo w jednej budowli połączono trzy różne style z trzech różnych epok. Sam przyznaj, że efekt jest zaskakujący.




Drewniana klatka schodowa - dla niej warto tu przyjechać!

Gdybym miała wybrać jedno pomieszczenie, które w pałacu zrobiło na mnie największe wrażenie, byłaby to bez dwóch zdań drewniana klatka schodowa. Podobno żadna ówczesna rezydencja nie miała tak imponującej zabudowy korytarza. To cud, że klatka przetrwała. 

Dziś napijesz się tu kawy w kawiarni i oddasz miłej rozmowie z bliskimi, z którymi zwiedzasz pałac. Na szczęście pomieszczeń, w których zachował się drewniany wystrój jest więcej. 



Poczuj się jak hrabia w pokoju pana i bibliotece

Gdy wejdziesz do biblioteki albo do pokoju pana, podnieś głowę do góry i zwróć uwagę na sufit wyłożony drewnianymi kasetonami. Pokój pana, czyli hrabiego Huberta, a potem jego syna Franciszka Huberta, to pomieszczenie składające się z trzech mniejszych, oddzielonych od siebie schodami. Tu właściciele Mosznej rezydowali przy swoim biurku i załatwiali najważniejsze sprawy. Oryginalne biurko stoi do dziś - zwróć uwagę na inicjały wyryte po jego dwóch bokach. Drewniane szafy przeniesiono z biblioteki - kiedyś była nimi całkowicie zastawiona. 

Dziś można sobie tylko wyobrazić, jak bogate wyposażenie miała ta rezydencja - wielkie obrazy, zabytkowe arrasy, wykończenia z marmuru i stiuku, kominki i witraże. Nic dziwnego - gdy rodzina przeniosła się tu z pałacu w Miechowicach, Moszna stała się siedzibą rodową. A hrabiostwo rozbudowywali kolejne skrzydła, po pierwsze, aby zrobić wrażenie na niemieckim cesarzu, który lubił przyjeżdżać tu na polowania, a po drugie, żeby pomieścić coraz liczniejszą rodzinę i znajomych odwiedzających majątek. 




Odkryj alternatywny świat pod podłogą

Rezydencja w Mosznej była samowystarczalna. W podziemiach mieścił się cały system kuchennych korytarzy i pomieszczeń, z windami, które transportowały jedzenie na górę. Jeśli chodzi o windy - działała tu jeszcze jedna, transportująca gości z parteru na górne piętra. Zamontowano ją na początku XX wieku, dziś już niestety nie działa. A szkoda. Bo winda idealnie nadaje się na scenerię angielskich kryminałów. Zresztą sam sprawdź, gdy będziesz na miejscu.

Pod ziemią mieściły się też krypty pod kaplicą. Jednak z uwagi na duże zawilgocenie, członków rodu chowano na cmentarzu w parku. W kaplicy rodzina uczestniczyła w nabożeństwach - dla hrabiego i jego żony zarezerwowany był balkon. Gdy wejdziesz do tego pomieszczenia, poczujesz się, jakbyś był w średniowiecznym kościele. To zasługa sklepienia i witraży - od razu poznasz, że cała kaplica jest stylizowana właśnie na styl neogotycki.


W imponujących salach dostrzegaj ukryte piękno

W pałacu podobały mi się zwłaszcza te elementy, które były oryginalne. W centralnej części sufitu galerii wbudowano okna, które naturalnym światłem oświetlają pomieszczenie. Tu zachował się także balkon oraz dwoje drzwi prowadzące do sąsiadujących pomieszczeń. Rzut oka wystarczy żeby stwierdzić, że te drzwi, to prawdziwe arcydzieło.

Pięknych pomieszczeń jest w pałacu więcej. Na przykład sala „pod pawiem” - cała tonąca w bieli i złocie, z przepięknymi malowidłami na ścianach. Wrażenie robi też zielona sala myśliwska, sala biała oraz sala balowa, w której dziś mieści się restauracja. 

W trakcie zwiedzania przewodnik pewnie pokaże Ci też, jeśli będą wolne, kilka apartamentów. W jednym z nich - zielonym - mieliśmy okazję nocować. Przyznam, że nigdy wcześniej nie odpoczywałam w tak obszernym pokoju. Zwykle w czasie naszych podróży gnieździmy się w wąskich hotelowych pokojach, w których niekiedy mamy problem z otwarciem naszej obszernej walizki. Tym razem, choć wystrój nie do końca trafił w nasz gust, trzeba oddać sprawiedliwość, że po tym apartamencie mogliśmy się gonić lub grać w ciuciubabkę. 




Sprawdź, czy w parku kwitną azalie

Po zwiedzaniu pałacu, koniecznie idź na spacer do parku. Gdy hrabia Hubert von Tiele-Winckler urządzał ten skrawek ziemi o powierzchni ok. 100 hektarów, robił to z rozmachem. Park w stylu angielskim w założeniu miał zlewać się z naturalnym otoczeniem już poza terenem parku. Za to w środku wytyczono aleje i system kanałów, którymi pływały łodzie. Goście wsiadali do niej przy samym pałacu i tak udawali się na zwiedzanie zielonej posiadłości. 

W parku bawiło się liczne potomstwo rodziny, a do dziś zachowały się stare zdjęcia, na których dzieci von Tiele-Winckler szaleją w parku lub pozują w obecności swojej guwernantki. Poza sezonem turystycznym (od grudnia do lutego) do parku wejdziesz za darmo. Od marca opłata wstępu oscyluje wokół 10 zł za osobę, przy czym zawsze warto sprawdzić aktualny cennik. Park to miejsce, gdzie spokojnie spędzisz cały dzień i wypoczniesz w pięknym otoczeniu, zwłaszcza, gdy kwitną tu azalie.



Poszukaj rzeźb na elewacji

Gdy z zewnątrz będziesz obchodził pałac, zwróć uwagę na jego elewację. Ukryto tam kilka ciekawostek. Głowy dzika i niedźwiedzia, maszkarony oraz olbrzymi herb rodziny von Tiele-Winckler. Być może dostrzeżesz na nim wstęgę z napisem: „Fest und Getreu”, co oznacza „Mocny i Wierny”. To hasło do herbu dodano po tym, jak niemiecki cesarz Wilhelm II nadał właścicielowi Mosznej tytuł hrabiego. 

Podnieś też głowę do góry i postaraj się policzyć pałacowe wieżyczki. Ciekawe, czy rzeczywiście jest ich 99 jak głosi legenda. 



Odkrywaj świat, który przeminął

Pałac w Mosznej to jeden z najbardziej rozpoznawanych pałaców w Polsce. Znajdziesz go niemal w każdym albumie z adnotacją „zobacz koniecznie”. Wiele osób intryguje sama nazwa, której pochodzenie jednak zdejmuje nimb tajemniczości z tego miejsca. 

Skąd wzięła się nazwa Moszna?
Dokumenty z XIV wieku wskazują, że osada należała po prostu do rodziny Mosce lub Moschin, a mieszkańcami wsi byli niejaki da Moczen i Moschen. Ot i zagadka rozwiązana. 

Prawdziwe tajemnice kryją się po podłogą pałacu, w drewnianych kasetonach na suficie, marmurowych wykończeniach, które przetrwały wojnę. Te niepozorne pozostałości dają nam wyobrażenie, jak bajecznie bogaci byli właściciele Mosznej. Wątpię, aby z ich fortuną mógł się porównywać najbogatszy polski krezus. W Mosznej odnajdziesz ślady świata, który już nie istnieje. I właśnie dlatego warto choć raz w życiu ją odwiedzić.


Co jeszcze warto zobaczyć w woj. opolskim?

Być może zainteresują Cię także pozostałe pomysły na to, jak zagospodarować swój czas zwiedzając województwo opolskie. Sprawdź:

Lubisz zwiedzać Polskę? Poczytaj jeszcze :)

Rodzina hrabiego Huberta von Tiele wywodziła się z Prus Wschodnich, a on sam uczył się m.in. w szkole kadetów w Chełmnie, a potem przez pewien czas mieszkał w Gdańsku. Ruszymy jego śladami?

Sprawdź, jakie historie odkryliśmy w mazurskich miastach, które kiedyś także należały do Prus Wschodnich, co ciekawego zobaczyć w Chełmnie oraz jak zaplanować sobie jeden dzień w Gdańsku:
KOLEJNA RELACJA Starszy post

KOMENTARZE

Daj znać co myślisz :) Dodaj komentarz w polu poniżej lub przewiń w dół i skomentuj przez Facebooka.

Ruszaj w Drogę?

Czytasz największy blog podróżniczy o Polsce. Znajdziesz u nas ponad 500 artykułów z pomysłami na wycieczki po Polsce. Pokażemy Ci gdzie pojechać i co warto zobaczyć w Polsce. Miejsca sprawdzamy i zwiedzamy osobiście. Polecamy spis A-Z ciekawych miejsc i wyszukiwarkę.

KASIA I MACIEJ MARCZEWSCY

Od 10 lat #wDrodze, a od pięciu prowadzimy największy blog podróżniczy o Polsce. Jesteśmy pozytywnie zakręceni na punkcie polskiej turystyki.

KLUB RUSZAJ W DROGĘ!

Prowadzimy prezentacje, warsztaty i spotkania podróżnicze. Opowiadamy o polskich regionach i dzielimy się naszymi pomysłami na podróże po Polsce.

FUNDACJA RUSZAJ W DROGĘ!

Promujemy polską turystykę w Polsce, pomagamy organizacjom turystycznym w dotarciu do nowych turystów i prowadzimy warsztaty branżowe.