Też lubisz wycieczki po Polsce?

Dołącz do 12 000 miłośników podróżowania po Polsce. Obserwuj nasze wycieczki na żywo na Facebooku:

Chcesz nas poznać? Spotkajmy się na prezentacjach o Polsce w Trójmieście!

Kasia i Maciej Marczewscy

Dziękuję, już Was lubię :)
Menu

» » » »

Kulig w Szymbarku

Okazuje się, że nawet głęboką zimą, przy kilkustoponiowym mrozie, można się świetnie bawić, nie jadąc dalej niż kilkadziesiąt kilometrów poza granice miasta. Na szczęście na Kaszuby mamy rzut beretem. Na szczęście też mamy wspaniałych znajomych, którzy wyciągnęli nas na to zimowe szaleństwo, czyli konny kulig w  Szymbarku.

konie, które ciągnęły nasze sanie



Wiara zebrała się licznie, gdyż jak się okazało, atrakcja jest znana w regionie i wiele rodzin z dziećmi, znajomymi i dziećmi znajomych zjechało w sobotę do Szymbarka. Muzyka dziarsko zacinała z głośników i tylko podziwiałam te spokojne konie, które za nic miały sobie szum, gwar i zabawę, jaka wokół nich się toczyła.

licznie zgromadzone towarzystwo

idealna pogoda na kulig

Jak się okazało, na kuligu najfajniejsze jest to, że można spaść z sanek, wiec przezornie trzymałam się jak najdalej tych ostatnich licząc od końskiego zadu. Ponieważ podziwianie przez całą podróż końskiego tyłka także do doznań najprzyjemniejszych nie należy, przeto usadowiłam się wygodnie na trzecich sankach, a za mną Maciek.

kto zdążył na sanki, ten jechał

Grupa liczna, bo 17-sto osobowa + woźnica, wesoło i głośno wyruszyła na wycieczkę. Pogoda dopisała – było zimno i padał śnieg. Można było nie tylko gładko jechać po puszystej nawierzchni, ale także rzucać się śniegiem, uważając, żeby nie oberwać np. w okulary. Trasa biegła najpierw wzdłuż ulicy prowadzącej do skansenu w Szymbarku, a potem woźnica powiózł nas prosto w las.

odpoczynek w lesie

Po drodze kilka osób ze śmiechem zaliczyło śnieżną zaspę, kilkoro z nas oberwało spadającym śniegiem, który z drzewa strząsnął na nas najweselszy uczestnik wycieczki.

wesoła gromadka

Trasa raz się wznosiła, raz opadała, czasem brała ostry zakręt. Co chwila przewracały się ostatnie sanki (a nie mówiłam). Czasem przewróciły się środkowe. Raz przewróciły się trzecie i wtedy musiałam szybko zerwać się na nogi, żeby dogonić uciekający kulig. Czasem przejeżdżał kulig konkurencyjny i jego uczestnicy rzucali w nas śniegiem. Myśmy robili to samo i było wesoło.

przystanek i odpoczynek

W lesie było ognisko – przywieźliśmy ze sobą kiełbasę, pieczywo i herbatę w termosach, a niektórzy z nas nawet coś mocniejszego. Przy ognisku można było posiedzieć, upiec kiełbaskę, ogrzać się i spalić sobie buta albo przypalić spodnie. Co tam! Najważniejsze, że zabawa przednia i towarzystwo udane.

ognisko, kiełbaska i przypalone buty

diabelska buła

Nic też dziwnego, że po powrocie na miejsce startu nikomu nie chciało się jechać do domu.

a to już koniec był

Zaczęło się więc pielgrzymowanie, które zakończyło się u nas w domu i trwało do ok. 2 w nocy. A wszystkim fanom kuligów, koni i śniegu oraz zimowych ognisk w lesie szczerze polecam Szymbark. Warto się wcześniej umówić. Koszt – ok. 20 zł od osoby. Koszyczek własny.
KOLEJNA RELACJA Starszy post

8 komentarzy :

Dołącz do dyskusji. Dodaj komentarz w polu poniżej lub przewiń w dół i skomentuj przez Facebooka.
  1. Najweselszy uczestnik kuligu :D Dziękuję Ci za te słowa :D
    Pozdrawiam :D
    Urbi

    OdpowiedzUsuń
  2. Ostatni raz na kuligu byłam nawet nie tak dawno, w ostatnim dziesięcioleciu;)
    w Parku Ojcowskim, pięknie było, ale jedliśmy w knajpie;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Super wyprawa i super zabawa. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. szkoda tylko, że w butach same dziury... (po ognisku :))

    OdpowiedzUsuń
  5. jest po prostu czadowo wesoło a jak postój to nawalanko śnieżkami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. chcemy jeszcze w tym roku pojechać, rety, żeby jeszcze trochę śniegu było, bo ten najlepszy niestety przegapiliśmy...

      Usuń
    2. zapraszamy do Szymbarku

      Usuń

Ruszaj w Drogę?

Tworzymy jedyny taki blog podróżniczy - pozytywny przewodnik po Polsce. Pokazujemy gdzie pojechać i co warto zobaczyć.

KASIA I MACIEJ MARCZEWSCY

Od sześciu lat #wDrodze, od trzech regularnie prowadzimy blog podróżniczy o turystyce w Polsce

OPOWIADAMY o PODRÓŻACH

Opowiadamy o polskiej turystyce, regionach i ciekawych miejscach w Polsce w audycjach radiowych i w programach telewizyjnych.

KLUB POLSKIEGO PODRÓŻNIKA

Prowadzimy prezentacje, warsztaty i spotkania podróżnicze. Opowiadamy o polskich regionach i dzielimy się naszymi pomysłami na podróże po Polsce.