Też lubisz wycieczki po Polsce?

Dołącz do 12 000 miłośników podróżowania po Polsce. Obserwuj nasze wycieczki na żywo na Facebooku:

Chcesz nas poznać? Spotkajmy się na prezentacjach o Polsce w Trójmieście!

Kasia i Maciej Marczewscy

Dziękuję, już Was lubię :)
Menu

» » »

Fontanna Neptuna w Gdańsku jakiej nie znacie – fakty, legendy i ciekawostki

Gdybym spytał Was o główne turystyczne symbole Gdańska, to pewnie od razu pomyślicie o Neptunie. Zdjęcie przy Fontannie to marzenie każdego turysty odwiedzającego Gdańsk. W sezonie jest ona szczelnie otoczona - z jednej strony przez grupki turystów, a z drugiej przez wszechobecne gołębie polujące na podrzucane kawałki drożdżówek.

Pan Neptun od tyłu

Ten cały zgiełk, gwar i obawa przed zepsuciem komuś tego wyjątkowego zdjęcia spowodował, że fontannę omijałem szerokim łukiem. Nigdy nie pomyślałem, żeby podejść bliżej i przyjrzeć się zdobieniom i figurom otaczającym Neptuna. Któregoś dnia odwiedziłem Neptuna o trzeciej nad ranem. Czekając z aparatem na wschód słońca, w ciszy i spokoju podszedłem do Króla Mórz. Dostrzegłem otaczające go figury pół-ludzi, pół-zwierząt, morskich stworzeń i licznych odwołań do Gdańska.

Po powrocie do domu, chciałem dowiedzieć się czegoś więcej o moich odkryciach. O pomoc zwróciłem się do zaprzyjaźnionej, licencjonowanej przewodniczki po Gdańsku - Joanny Kruszewskiej, która zgodziła się podczas krótkiej rozmowy wyjawić legendy i tajemnice Fontanny Neptuna i opowiedzieć o towarzyszach Neptuna.

Joanna Kruszewska i Kasia Marczewska na spacerze po Gdańsku

Maciej Marczewski : Cześć Joanno. Pamiętam nasz spacer po Gdańsku, podczas którego pokazywałaś nam mało znane miejsca w okolicach Głównego Miasta. W niektórych z tych miejsc byliśmy wtedy pierwszy raz, a niektórych nie zauważaliśmy podczas samodzielnych przechadzek po Gdańsku. Przypomniałem sobie o naszym spacerze, gdy przyjrzałem się bliżej Fontannie Neptuna. Większość turystów i gdańszczan przechodzi na co dzień koło Neptuna, ale chyba widzą tam tylko sylwetkę Króla Mórz?

Joanna Kruszewska: Witaj Maćku, tak, to prawda że turyści i mieszkańcy Gdańska głównie zauważają postać Neptuna. Nic dziwnego – w końcu ma 2 metry wysokości i waży ponad 650kg. Ciężko byłoby go nie zauważyć. Warto poświęcić kilka chwil by przyjrzeć mu się z bliska, ale także by obejrzeć ciekawe postaci, które go otaczają.

Fontanna Neptuna w Gdańsku w trakcie dnia

Do jego towarzyszy za chwilę dojdziemy. Ale najpierw opowiedz jak doszło do postawienia Neptuna na głównym deptaku Gdańska.

Pomysłodawcą Fontanny Neptuna był burmistrz gdański Bartłomiej Schachmann, który miał wizję by był to najwspanialszy posąg na całym wybrzeżu Bałtyku. Miał on na celu pokazać więź Gdańska z morzem. Dlatego zaprosił do jego wykonania znamienitych mistrzów z Europy.

Abraham van den Blocke dostał zlecenie na "studnie rurową"- czyli pipenborn.Wykonał  czaszę, która jest największym i najbardziej okazałym elementem fontanny. Zrobił ją ze specjalnego, czarno-niebieskiego belgijskiego marmuru, a trzon z tufu. Sam posąg Neptuna odlał z kolei mistrz Peter Husen w ludwisarni miejskiej Gerta Benningka w latach 1614-1615. Natomiast ostateczny szlif  figurze Neptuna nadał Ottmar Wettner w 1615 roku.

Niestety, wojny ze Szwecją spowodowały przeciągnięcie się prac związanych z instalacją pomnika. W tym czasie elementy fontanny przechowywano w Wielkiej Zbrojowni. Dopiero w roku 1633 Reinhold de Clerk wymurował fundament i 9 października próbnie przepuszczono wodę wewnątrz fontanny.

Rok później otoczono monument kutą kratą projektu Johanna Rogge, na której w XVIII wieku dodano orły polskie oraz herby miasta.

Fontanna Neptuna w Gdańsku


Czyli już w XVII wieku spod stóp Neptuna tryskała woda?

Tryskała, ale bardzo krótko. Zasilenie fontanny wodą było dużym problemem. Początkowo dostarczano ją wiadrami do zbiorników umieszczonych na dachach Dworu Artusa i Ratusza Głównego Miasta. Zbierano również wodę deszczową. Umożliwiało to okresowe włączanie fontanny.

W XVIII wieku była ona czynna trzy razy w tygodniu – w niedzielę między 11 a 12 oraz we wtorki i czwartki od 12 do 13. Dopiero w XIX wieku Fontanna doczekała się podłączenia do wodociągów miejskich i woda mogła już płynąć w niej na dobre. I tak jest zasilana do dziś...

Fontanna Neptuna w Gdańsku w trakcie dnia

Podobno nie tylko woda tryskała z Fontanny…

Krążą legendy, że gdańscy mieszczanie byli tak bogaci, że „na szczęście” wrzucali do fontanny złote monety. Neptun tak się zdenerwował zaśmiecaniem mu basenu, że rozłupał trójzębem guldeny na złote płatki. Król Mórz zamienił też wodę w wódkę i w ten sposób gdańszczanie zyskali swój ulubiony trunek - likier „Goldwasser” - Złotą Wodę.

Według innej legendy raz na sto lat zdobiące szczyty gdańskich kamienic żółwie, lwy, orły i inne stworzenia ożywały. Tylko w jedną noc mogły zakosztować ruchu i potraw. Odbywał się wtedy bal tych zwierząt. Biesiadzie przewodził sam Neptun, który schodził z postumentu na tę wyjątkową okazję.

Zwierzęta na jednej z kamienic na ulicy Długiej w Gdańsku

Biesiadowanie przy złotej wodzie… niezły imprezowicz był z tego Neptuna!

Można tak powiedzieć. Choć z drugiej strony przeczy temu jego wygląd. Jego głowa powstała na wzór głowy Marka Aureliusza – znanego stoika, filozofa na tronie, który prowadził skromne, spokojne życie i uważał, że nie należy dążyć do rozkoszy, sławy, czy bogactwa.

Poza tym, tak jak inne rzeźby antyczne, nasz Król Mórz jest całkiem nagi. By nie wywoływać zgorszenia wśród bogobojnych protestantów, postanowiono zakryć jego przyrodzenie ogonem - płetwą konia morskiego, przez wielu myloną z „figowym listkiem”.

Fontanna Neptuna z przyrodzeniem przykrytym przez ogon konia morskiego


Słyszałem, że ta płetwa często znikała z pomnika…

Tak, płetwa zakrywająca przyrodzenie Boga Mórz wielokrotnie była kradziona. Pan Wacław Rosnowski, konserwator zabytków, opowiadał, że po raz pierwszy skradziono ją na początku lat 80. Mocowana była na pojedynczej śrubie, więc można było ją bardzo łatwo zdjąć.

W końcu udało się zaradzić kradzieżom wykonując odlewy z bardzo delikatnego tworzywa, które rozlatywało się w rękach. Dzięki temu po zerwaniu z „listka” niewiele pozostawało. To zakończyło falę kradzieży.

Wiemy, że w trakcie sezonu ciężko jest zbliżyć się do Neptuna, a co dopiero zwrócić uwagę na detale, zdobienia i figury otaczające fontannę.  A szkoda, bo przypatrując się samemu cokołowi można dostrzec wyjątkowe ludzkie i morskie postaci. 

Fontanna Neptuna w Gdańsku

I to właśnie figurom z najbliższego otoczenia Neptuna poświęcona będzie kolejna rozmowa Kasi z Joanną. 


Więcej informacji:

KOLEJNA RELACJA Starszy post

13 komentarzy :

Dołącz do dyskusji. Dodaj komentarz w polu poniżej lub przewiń w dół i skomentuj przez Facebooka.
  1. Bardzo podoba mi się taka narracja i tyle ciekawostek! Czekam z niecierpliwością.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ogromnie się cieszymy :) już za moment, już za chwilę :)

      Usuń
  2. Niewiarygodne, że tyle razy przechodziłam koło Neptuna i nie miałam jeszcze okazji poznać historii gdańskiego Króla Mórz. Ale teraz jestem mądrzejsza o te przedstawione informacje i pewnie następnym razem spojrzę na ten pomnik pod trochę innym kątem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nika.Jula - nie Ty jedna :) my przechodziliśmy koło niego wiele razy. dopiero Maciej chodząc po Głównym Mieście o trzeciej nad ranem ją "zauważył" :) może dlatego, że nie zasłaniali jej turyści :) pozdrawiam!

      Usuń
  3. Mam zdjęcia Neptuna z lat 60-tych robione aparatem CMEHA-8,czarno-białe.
    Dla nas największą atrakcją był w tamtych czasach Jarmark Dominikański i występy grup bitowych w małej muszli koncertowej -Sopot Wyścigi.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w takim razie trochę się pozmieniało. nas na przykład Jarmark Dominika w ogóle już nie urzeka. w sumie nawet ciężko dociec dlaczego. może dlatego, że to samo co co roku? henryk, czy Twoje zdjęcia Neptuna można gdzieś pooglądać?

      Usuń
    2. Co myślisz o tym skakaniu przez Neptuna,dla mnie to chory pomysł.
      Neptunowi to się też nie spodobało:))A to nie koniec,zobaczysz jakie będą w tym roku sztormy:)
      Zawsze wędrowałem z kolegą.Dla nas"wieśniaków"Trójmiasto to była
      atrakcja na wiele dni.Zwiedzanie,opalanie na Polance Redłowskiej.Kursowaliśmy Koleją Trójmiejską między Tczewem a Władysławowem przez dwa tygodnie.Wszędzie czepiali się nas ormowcy,bo mieliśmy bardzo długie włosy i ubieraliśmy jak hipisi,przeszkadzało im to.
      Mam wszystkie stare filmy z lat 60-tych,ale już nie chcą z nich robić zdjęć-szkoda.A aparat Smiena jeszcze mam i jest sprawny.
      Do starych zdjęć"papierowych"już dawno nie zaglądałem,trzeba zrobić remanent.
      :)

      Usuń
    3. jak mówi stare polskie przysłowie: gdyby kózka nie skakała... chociaż dla tego śmiałka to pewnie niezbyt zabawne. nie wiem. nie kręcą mnie rzeczy związane z aż taką adrenaliną. nie rozumiem ich. może gdybym osobiście z kimś takim pogadała łatwiej byłoby mi zrozumieć.

      oj nie strasz z tymi sztormami... lepiej zdigitalizuj swoje "papierowe" zdjęcia i udostępnij dla pasjonatów :) jestem pewna, że w szufladzie trzymasz prawdziwe skarby :) remanent obowiązkowy!

      Usuń
  4. Bardzo ciekawy post :-) Teraz już wiem cos więcej o obfotografowanym w zeszłym roku pomniku :-) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cieszymy się, że mogliśmy pomóc :) pozdrawiamy!

      Usuń
  5. fajne :)
    Tak trzymać - Joanna to świetny przewodnik. Gdybym była turystą - sama bym Ją sobie wynajęła na cały dzień, bo lubię Ją słuchać :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Prawdopodobnie Neptun był złoty (tzn był koloru złotego ) taka mała ciekawostka .

    OdpowiedzUsuń

Ruszaj w Drogę?

Tworzymy jedyny taki blog podróżniczy - pozytywny przewodnik po Polsce. Pokazujemy gdzie pojechać i co warto zobaczyć.

KASIA I MACIEJ MARCZEWSCY

Od sześciu lat #wDrodze, od trzech regularnie prowadzimy blog podróżniczy o turystyce w Polsce

OPOWIADAMY o PODRÓŻACH

Opowiadamy o polskiej turystyce, regionach i ciekawych miejscach w Polsce w audycjach radiowych i w programach telewizyjnych.

KLUB POLSKIEGO PODRÓŻNIKA

Prowadzimy prezentacje, warsztaty i spotkania podróżnicze. Opowiadamy o polskich regionach i dzielimy się naszymi pomysłami na podróże po Polsce.