Też lubisz wycieczki po Polsce?

Dołącz do 12 000 miłośników podróżowania po Polsce. Obserwuj nasze wycieczki na żywo na Facebooku:

Chcesz nas poznać? Spotkajmy się na prezentacjach o Polsce w Trójmieście!

Kasia i Maciej Marczewscy

Dziękuję, już Was lubię :)
Menu

» » »

Meczet w Kruszynianach - muzułmanie w Polsce

Meczet w Kruszynianach jest przede wszystkim... zielony. To pierwsze co rzuca się w oczy. Drugie co zastaliśmy na miejscu to informację, że przewodnik wraca za 15 min. Jak widać prawo pracy obowiązuje nawet przy oprowadzaniu po meczecie.

Zielony Meczet w Kruszynianach

Po ok. pół godzinie wpuszczono nas do środka i poddano standardowej procedurze: proszę zdjąć buty, kupić bilety a następnie usiąść na jeszcze bardziej miękkim dywanie i posłuchać.



  Wiadomość od przewodnika

Wnętrze Meczetu w Kruszynianach

Przewodnik opowiadał z duszą i przejęciem. Oczywiście powtórzyły się wszystkie informacje, które zdobyliśmy już w meczecie w Bohonikach, tutaj jednak okraszone dodatkowo opowieściami z życia codziennego Tatarów. Dowiedzieliśmy się m.in., że dzisiejsi Tatarzy nie mogliby jeździć na hucułach, jak przystało na ich przodków, ponieważ kolanami robiliby dziury w ziemi (biorąc pod uwagę wzrost naszego przewodnika – jestem w stanie w to uwierzyć). Usłyszeliśmy też historię o tym, że w czasach kryzysu najbardziej popularnym obrzędem w wiosce był pogrzeb islamski, na którym zgodnie z tradycją rozdawano dzieciom cukierki. Podobno w uroczystościach uczestniczyła wówczas cała wieś.

Wnętrze Meczetu w Kruszynianach

Przewodnik potwierdził także, że święta obchodzą nie tylko wspólnie z wiernymi z Bohonik, ale także obchodzą katolickie a następnie prawosławne Boże Narodzenie, Nowy Rok we wszystkich możliwych datach, święto Wszystkich Świętych oraz wspólnie z wyznawcami innych religii także pozostałe święta muzułmańskie.

Z jego relacji wynikało, że sąsiedzi po prostu zapraszają się nawzajem na domowe obiady i wspólnie świętują wszyscy razem. Dzieci w szkołach mają więcej wolnego niż gdziekolwiek indziej w Polsce. A to z tego oczywistego powodu, że każda religia ma ze względu na swoje święta wolne w innym czasie i najczęściej zwalnia się wtedy z zajęć całą klasę.
Meczet w Kruszynianach

Dodatkowo w Kruszynianach zwiedziliśmy mizar, czyli cmentarz islamski. Jest on podzielony na dwie części – nową i starą. Stara część składa się wyłącznie z nieregularnych kamieni rozsianych pośród drzew, pozornie w sposób nieuporządkowany. Jak się jednak okazało, kiedyś muzułmanów chowano w ziemi a zamiast grobu kładziono dwa kamienie – większy od strony głowy a mniejszy od nóg.

Stara część cmentarza

Obecnie jednak nagrobki wykonywane są w zasadzie wyłącznie przez rzemieślników będących katolikami i ta szkoła króluje na nowej części cmentarza. Tak więc współczesne nagrobki nie różnią się od tych katolickich, jedynie symbolami zamiast krzyża są gwiazda i księżyc.

Symbole islamskie

No i oczywiście charakterystyczne są imiona wyrzeźbione na pomnikach, bo nazwiska już nie. W procesie asymilacji Polscy Tatarzy przyjmowali bowiem nazwiska polskie. Okazuje się, że o ile technika wykonania nagrobka nie stwarza większych problemów, o tyle wersety z Koranu cytowane na pomnikach potrafią wprawić w śmiech wyznawców islamu odwiedzających groby swoich bliskich.  Okazuje się bowiem, że pisane w języku arabskim wersety zawierają błędy, są niemożliwe do odczytania lub wręcz zamieszczone są na nagrobku w lustrzanym odbiciu (jeśli wzór wydrukowany komputerowo został źle naniesiony).
Współczesne nagrobki

Mogę śmiało powiedzieć, że oba meczety – ten w Bohonikach i ten w Kruszynianach - zrobiły na nas wrażenie i oba są godne polecenia. Wręcz trzeba je zwiedzić, nawet jeśli przejeżdża się tylko w pobliżu. Jednak tym co najmilej nas zaskoczyło, było przyjazne nastawienie samych gospodarzy. Są to ludzie otwarci, optymistyczni, pełni poczucia humoru i - jak się wydaje – tolerancyjni. Z dumą opowiadają o swojej religii, ale te opowieści dalekie są od wywyższania jej ponad inne wyznania. Jeżeli wspominają o innych religiach, to tylko z szacunkiem. Raczej szukają podobieństw niż różnic dzielących wyznawców.
Pamiątkowa fota przed Meczetem w Kruszynianach

Oczywiście, można powiedzieć, że takie podejście jest marketingowe, nastawione na turystów i że z tego czerpią oni dochody. Ale muszę przyznać, że w czasie naszych wycieczek spotkałam różnych przewodników i niejeden z nich nie stronił od osobistych uwag i rozważań. Byłam w muzeach, gdzie niczego nie można było dotknąć. Byłam na zamku, gdzie nie wpuszczono nas do grupy, bo spóźniliśmy się o 5 minut (jadąc z trasy) a grupa weszła dopiero do pierwszej sali. Mając takie porównania nie wątpię, że Tatarzy z którymi się spotkaliśmy byli autentyczni we wszystkim, co robili. Pozdrawiam ich z tego miejsca gorąco.
KOLEJNA RELACJA Starszy post

KOMENTARZE

Daj znać co myślisz :) Dodaj komentarz w polu poniżej lub przewiń w dół i skomentuj przez Facebooka.

Ruszaj w Drogę?

Tworzymy jedyny taki blog podróżniczy - pozytywny przewodnik po Polsce. Pokazujemy gdzie pojechać i co warto zobaczyć.

KASIA I MACIEJ MARCZEWSCY

Od sześciu lat #wDrodze, od trzech regularnie prowadzimy blog podróżniczy o turystyce w Polsce

OPOWIADAMY o PODRÓŻACH

Opowiadamy o polskiej turystyce, regionach i ciekawych miejscach w Polsce w audycjach radiowych i w programach telewizyjnych.

KLUB POLSKIEGO PODRÓŻNIKA

Prowadzimy prezentacje, warsztaty i spotkania podróżnicze. Opowiadamy o polskich regionach i dzielimy się naszymi pomysłami na podróże po Polsce.