Też lubisz wycieczki po Polsce?

Dołącz do 12 000 miłośników podróżowania po Polsce. Obserwuj nasze wycieczki na żywo na Facebooku:

Chcesz nas poznać? Spotkajmy się na prezentacjach o Polsce w Trójmieście!

Kasia i Maciej Marczewscy

Dziękuję, już Was lubię :)
Menu

» »

Rozmowy #wDrodze 5 - Najgorsze noclegi w Polsce

Pamiętasz najgorsze miejsce w jakim spędziłeś noc? Jak do niego trafiłeś i co z nim było nie tak? Nie ma nic gorszego jak źle dobrana kwatera, która już od wejścia psuje Twój wymarzony urlop. Mieliśmy tak już kilka razy. Zazwyczaj bardzo szybko ulatnialiśmy się i zmienialiśmy miejsce noclegu.

Wspaniała PRLowska meblościanka

Temat noclegów coraz częściej przewija się przez naszego bloga. Zastanawialiśmy się ostatnio dlaczego nie lubimy nocować pod namiotem. Rozmawialiśmy też o hotelach, które jeszcze nie przekonały nas do siebie i pisaliśmy o zaletach nocowania w agroturystyce.  Dzisiaj powspominamy. Oto najgorsze kwatery w jakich nocowaliśmy!


- Kasia: Pamiętasz Maćku nasz pokój w Międzygórzu?

- Maciej: W Międzygórzu? Gdzie myśmy tam nocowali?


- No w takim małym, zimnym pokoju, z tak wąską łazienką, że jak się siedziało na wc, to kolanami dotykałeś przeciwległej ściany.

- Hahaha! Chyba pamiętam! Faktycznie było coś takiego. Kozacko było. Ciężko było się obrócić – chyba wyparłem to z pamięci. Na dodatek pokój był w piwnicy, bez dużego okna i jak stałem na palcach to prawie dotykałem głową sufitu.

Kozacki pokój z kozacką łazienką

- Zajechaliśmy tam jesienią, jak już robiło się zimno, a gospodarze nie włączyli jeszcze ogrzewania. Właściwie to do dzisiaj nie wiem, dlaczego wybraliśmy ten pokój.

- Zamawialiśmy go z trasy - nie było czasu wybierać. Nie zabawiliśmy tam długo i rzeczywiście mocno zmarzliśmy.


- To była jedna albo dwie noce. Ale gospodarzy nie pamiętam w ogóle. Nie utkwili mi w pamięci.

- A Lublin? Nie chcieliśmy już powtórzyć naszej przygody z wrocławskim hotelem i znalazłem jakieś pokoje do wynajęcia na obrzeżach miasta. Skusiły mnie zdjęcia dużej kuchni, w której można przyrządzać posiłki. Kuchnia była z lodówką i kuchenką – wypas. Chociaż już na zdjęciach niepokoiły mnie meble w pokoju.

Szykowna Kasia w szykownej kuchni

- No co Ty! Meble w pokoju były najfajniejsze. Klasyczna PRL-owska meblościanka – jak u babci. 

Wspaniała PRLowska meblościanka


- Ale za to łóżka były wygodne.

- Wygodne? Ja pamiętam, że były duże, ale na pewno nie wygodne. Trzeszczały. I te deski wrzynające się w… plecy


- Ja tam je lubiłam, rano nie mogłam z niego wyjść. Potem się okazało, że to były pokoje głównie dla robotników.

- Na takie pokoje dla robotników trafiliśmy zresztą dwa razy. Raz w Lublinie i raz w Toruniu. Ci z Torunia budowali chyba wtedy autostradę?


- Chyba tak. Najbardziej zapamiętałam jak jeden z nich spalił na patelni kiełbaskę, którą smażył w kuchni, gdzie nie było okapu. Generalnie w tej kuchni nie wolno było nic smażyć ani gotować. On chyba o tym nie wiedział i właścicielka zrobiła mu mega awanturę.

- Pamiętam jeszcze jeden hotel robotniczy. To było jeszcze zanim się poznaliśmy. Gdy pojechałem do Warszawy, to nocowałem w najtańszym hotelu jaki znalazłem. To było chyba na Żeraniu albo Polmozbycie. Nocowałem w strasznej klitce, w brudnym łóżku, zagrzybionej łazience i nie zamykały mi się drzwi do pokoju.


- Fuj! Dobrze że się jeszcze nie znaliśmy i że mnie tam nie zabrałeś.

- To jeszcze nie koniec. Ok. godz. 21. zjechali z budowy wszyscy robotnicy i zrobili sobie melinę na korytarzu. Były krzyki, ktoś się nawet pobił. Trwało to do czwartej nad ranem.


- Klimat.

- Zostawmy już tych robotników, bo każdy pewnie ma w zanadrzu takie historie. A pamiętasz Białowieżę? Mieliśmy piękny pokój na poddaszu, z dużym łóżkiem i ładną łazienką. Co tam było nie tak?


- Po pierwsze byliśmy tam bardzo krótko – chyba jedną albo dwie noce, więc nie mamy za wiele wspomnień. Poza tym właścicielka pokazała się tylko dając nam klucze do pokoju, a potem je odbierając. Czuliśmy się po prostu, jak kolejni turyści, którzy wpadli tu tylko na chwilę.

- Już wiem z czym kojarzy mi się Białowieża. Pamiętasz Zośkę?


- Jak mogłabym nie pamiętać Zośki. To jedyna mucha, której nadaliśmy imię. Poszła spać dopiero o pierwszej w nocy, a już od piątej rano łaziła nam po rękach. Nagrałam ją nawet na filmie. Normalnie gwiazda.

- Dzięki Zośce teraz wiemy jak długo śpią muchy.

Nasz przyjaciółka - mucha Zośka

- Ale i tak nic nie pobije naszej miejscówy w Kazimierzu Dolnym nad Wisłą. Takie klaustrofobiczne klitki rzadko kiedy się zdarzają.

- Ale za to mieliśmy klimatyzację (śmiech).


- Masz na myśli ten wiatraczek mielący ciepłe powietrze? Pokój był tak mały, że ledwo zmieściły się do niego nasze bagaże, a z łóżka wystawały Ci stopy. I trzeba było uważać rano jak się wstawało, żeby nie przygrzmocić głową w skos.

- Ale jak czytałem opis tego pokoju, to było wszystko super. Był w nim nawet telewizor. Nie wpadłem tylko na to, aby zapytać przez telefon ile metrów kwadratowych ma pokój i czy są w nim skosy.

kazimierz dolny nad wisłą - nasza kwatera
kazimierz dolny nad wisłą - widok z okna

- O ile pamiętam nie mieliśmy wtedy zbyt dużego wyboru. Rezerwowaliśmy ten pokój z trasy podróżując po wschodniej ścianie Polski. Źle zresztą tak do końca nie trafiliśmy, bo z okna był ładny widok na Wisłę, a pokój był przy samym Ryneczku. Można było wyjść na wieczornego drinka.

- Przygód z pokojami mieliśmy sporo. Ale przynajmniej było zabawnie. Dzięki temu dzisiaj mamy o czym opowiadać, a pokoje dobieramy dużo ostrożniej i wiemy na co zwracać uwagę.


Pokoje o wątpliwym standardzie

- Wiemy też jak ważne jest znalezienie odpowiedniego noclegu, który pozwoli nam dobrze wypocząć w czasie podróży i nie przedrenuje naszej kieszeni. Szczególnie przy naszym trybie zwiedzania

- Chyba wiem co masz na myśli. Hehe!

Poczytaj jeszcze:

KOLEJNA RELACJA Starszy post

15 komentarzy :

Dołącz do dyskusji. Dodaj komentarz w polu poniżej lub przewiń w dół i skomentuj przez Facebooka.
  1. W różnych miejscach zdarzało mi się nocować i też wspomnień co niemiara - tych mniej pozytywnych też. Najgorzej wspominamy z mężem nocleg w Tylmanowej. Połowa grudnia, na miejsce zajechaliśmy po godzinie 20-tej, z górskimi kilometrami w nogach i jedyne o czym marzyliśmy do gorący prysznic i regeneracja przed kolejnym dniem. O gorącym prysznicu szybko zapomnieliśmy, tego wieczora odpuściliśmy go sobie w ogóle. Było tak zimno, że para leciała z ust, spaliśmy w polarach, bieliźnie termo, śpiworach i zawinięci w koce. Woda była tak lodowata, że równie dobrze można by się było natrzeć lodem. (Dodam, że nie jestem osobą ciepłolubną, ale takiego zimna nigdy wcześniej nie doświadczyłam). A na zdjęciach pokój wyglądam bardzo fajnie. Na całe szczęście więcej było tych pozytywnych noclegów. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. spartańskie warunki. ja bym na bank zamarzła. meblościanki i niewygodne łóżka mogą być, byle nie było mroźno. podziwiam, że udało Wam się przetrwać noc :)

      Usuń
  2. :) Fajny tekst. Chyba każdy zaliczył jakąś wpadkę. Szczególnie, gdy zamawia się nocleg w trasie (znam to z autopsji). A często wcześniejsze poszukiwania również nie dają 100% pewności, bo zdjęcia w necie są, hmmmm jakby tu powiedzieć... "kreatywne".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnie tak. informacje na stronach internetowych potrafią być niewiarygodne, lub... nie mówią wszystkiego, np. że za płotem jest przedszkole albo w powietrzu unoszą się brzydkie zapachy. niestety nie zawsze można to sprawdzić :/

      Usuń
  3. Pamiętam pokój w jednej z tatrzańskich miejscowości o klaustrofobicznym rozmiarze zlokalizowany na poddaszu, coś w tym stylu jak Wasz w Kazimierzu. Nie byłoby jeszcze tak tragicznie, gdyby nie to, że prysznic w łazience był na ścianie ze skosem! Mam 1,60 m i dla mnie mycie się było problemem. Mój mąż ma ponad 1,80. Pokój był z telewizorem, ale nigdzie wcześniej nie było napisane, że dodatkowo trzeba zapłacić za antenę, którą dostawało się dopiero po uiszczeniu rzeczonej opłaty... Ale byliśmy wtedy młodzi, więc cała sytuacja nas rozbawiła i śmiejemy się z tego noclegu do dziś, a byliśmy tam tydzień. Po dwóch dniach udało nam się jedynie zmienić pokój na taki z prysznicem po przeciwnej stronie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. piękna historia z tym prysznicem :) dla mnie zabawne jest to, że jak byliśmy młodsi, to jakoś nie przejmowaliśmy się takimi "mankamentami" noclegów. raczej było to dla nas zabawne. ale im dłużej podróżujemy tym coraz staranniej dobieramy noclegi. nie ma nic gorszego niż całodzienne zwiedzanie po nieprzespanej nocy... :)

      Usuń
    2. My od prawie siedmiu lat podróżujemy z dziećmi, więc faktycznie priorytety baaaaaaaardzo się zmieniły, choć staramy się pokazać im rozmaile aspekty nocowania - od hoteli i doskonale wyposażonych apartamentów, po trzytygodniową trasę z namiotem wzdłuż Wybrzeża i salę wieloosobową w górskim schronisku. Wszędzie im się na swój sposób podoba. A ja do dziś żałuję, że nie mam zdjęcia tego prysznica, ale to było w czasach aparatów na kliszę, kiedy szkoda było każdej klatki.

      Usuń
    3. to dzieciaki będą miały cały przekrój i piękne wspomnienia :) fajnie :)

      Usuń
  4. Ja rzadko nocuję w hotelach, najczęściej u znajomych, których mam w różnych miastach Polski, co się dobrze składa :) Ale musiałam kiedyś przenocować, razem z moją przyjaciółką i kolegą, w Lublinie po Sylwestrze w pewnym lubelskim hotelu. I gdy wróciłyśmy do hotelu po koncercie na Placu Litewskim, to chcieliśmy coś zjeść na ciepło i nie było takiej możliwości. :( Hotelowy bufet był już zamknięty. W noc sylwestrową ??? Dziwne. Musieliśmy sobie kupić tylko jakieś batony, które można było kupić w recepcji, dostaliśmy też czajnik elektryczny i napiliśmy się herbaty. A rano też nie było co zjeść. A w łazience było strasznie zimo, aż strach było się rozbierać do mycia. Po 3 godzinach snu jak najszybciej z niego wyszliśmy i nie chcemy tam wracać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dobrze, że była przynajmniej herbata. na szczęście czajnik w pokoju to dzisiaj już standard. nie przeżyłabym bez porannej kawy!

      Usuń
  5. A ja miałam przyjemność mieszkania w Kazimierzu nad Wisłą w internacie. Pokój był trzyosobowy, ale koleżanka nie chciała zostać w innym i przeciągnęła swoje łózko do nas. Zrobiło się trochę ciasno, ale przyjemnie. Najgorsza była koedukacyjna łazienka jedyna na cały internat. Zdarzało mi się wyjść spod prysznica prosto na golącego się pana w średnim wieku. Kolejną perełką było jedno (!) gniazdko elektryczne na całym piętrze. Jakież tam były kolejki z żelazkami, suszarkami i grzałkami elektrycznymi (bo to dawno temu było). Ale teraz wspominam to z uśmiechem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. taaak... koedykacyjne łazienki na środku korytarza. w poszukiwaniu noclegów mamy dwa główne kryteria: dostęp do internetu i łazienka w pokoju właśnie. dopiero na trzecim miejscu jest cena. i czytając Twój komentarz Aniu, każdy zrozumie dlaczego :)

      Usuń
  6. Gorąca woda, od połowy września obowiązkowo ogrzewanie i łóżko z materacem. Żadne wersalki, sofy i kanapy. Łazienka oczywiście w pokoju. Tyle wymagamy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. z tymi wersalkami, sofami i kanapami bywa różnie. a i łóżko z materacem może dać się we znaki. znamy to :)

      Usuń
  7. My przezywamy wlasnie najgorsza (oby!) przygode z kwaterka. Wybierana dokladnie- domek mial byc niezalezny, lazienki do pokoi, kuchnia, czesc wspolna dla wszystkich... coz zastalismy: polowa pokoi jest w suterenie, brudno i z grzybem; lazienka w suterenie lezy tuz przy samych drzwiach wejsciowych, tak samo jak czesc wspolna, ktora jestjednoczesnie pomieszczeniem przejsciowym do narciarni. Kucheneczka jest umiejscowiona na drugim koncu korytarza w suterenie. Panstwo wlasciciele mieszkaja z nami na pierwszym pietrze i korzystaja rowniez z naszych lazienek (ktorych w sumie na 8 pokoi kilkuosobowych lazienki sa 2)... dodatkowo oszczedzaja na ogrzewaniu i w domku jest calkiem chlodno- Szczyrk, Olimpijska 86 NIE POLECAM!!!

    OdpowiedzUsuń

Ruszaj w Drogę?

Tworzymy jedyny taki blog podróżniczy - pozytywny przewodnik po Polsce. Pokazujemy gdzie pojechać i co warto zobaczyć.

KASIA I MACIEJ MARCZEWSCY

Od sześciu lat #wDrodze, od trzech regularnie prowadzimy blog podróżniczy o turystyce w Polsce

OPOWIADAMY o PODRÓŻACH

Opowiadamy o polskiej turystyce, regionach i ciekawych miejscach w Polsce w audycjach radiowych i w programach telewizyjnych.

KLUB POLSKIEGO PODRÓŻNIKA

Prowadzimy prezentacje, warsztaty i spotkania podróżnicze. Opowiadamy o polskich regionach i dzielimy się naszymi pomysłami na podróże po Polsce.