Menu

» »

Łowicz to tylko wycinanki? Co warto zobaczyć przez weekend w Łowiczu?

Do niedawna Łowicz kojarzył mi się wyłącznie z bajecznie kolorowymi łowickimi wzorami, które widzę na filiżankach, zakładkach do książek i poduszkach w prawie każdej polskiej Cepelii. Tymczasem okazało się, że dawne Księstwo Łowickie to ciekawy, odrębny etnograficznie region, gdzie żyją Księżacy ze swoją gwarą, obrzędami, strojami, sztuką i muzyką. Łączy ich wspólna historia związana z pierwszymi właścicielami tych ziem - arcybiskupami gnieźnieńskimi, umiłowanie handlu i podobno najpiękniejsze w Polsce procesje Bożego Ciała.

Łowicz nocą - Stary Rynek z Kolegiatą

Historię regionu łowickiego poczujesz w Bazylice Katedralnej, zwanej także „Wawelem Mazowsza” bo pochowano w niej 12 prymasów Polski. W Muzeum w Łowiczu zakręci ci się w głowie od kolorowych łowickich strojów, pająków i wycinanek. W Nieborowie i Arkadii poznasz historie rodu Radziwiłłów, w Walewicach usłyszysz o romansie Marii Walewskiej z Napoleonem, a w Boczkach, gdzie urodził się malarz Józef Chełmoński, przy odrobinie szczęścia zobaczysz ekskomunikowany obraz katolickiego Boga o trzech twarzach. Z naszymi sprawdzonymi pomysłami na 3 dni w powiecie łowickim zrozumiesz, że Łowicz to nie tylko znane mleko, masło i dżemy. To także kultura, historia i co dla nas najważniejsze... ciekawy plan na weekend.

Oboje z Maćkiem bardzo się ucieszyliśmy na zaproszenie powiatu łowickiego i Centrum Kultury, Turystyki i Promocji Ziemi Łowickiej. Kilka tygodni wcześniej na targach turystycznych w Łodzi poznałam Anię, Beatę i Wiesławę - Księżanki, które zaintrygowały mnie tym kolorowym i tajemniczym dla mnie regionem. A jako przedsmak skusiły mnie na oryginalne łowickie wycinanki z kogutami i pawiami, które już niedługo zawisną w reprezentacyjnym miejscu w naszym salonie. Dziewczyny tak nas zaintrygowały Łowiczem, że w pewien kwietniowy weekend postanowiliśmy z Maćkiem sprawdzić, dlaczego łowickie wzory upowszechniły się jako marka rozpoznawcza Polski i co jeszcze ciekawego znajdziemy w regionie.

Nowy Rynek w Łowiczu - latarnie zdobią łowickie koguty z wycinanek

Zaplanuj 3 dni w Łowiczu i okolicach

Na zwiedzanie Łowicza i jego okolic spokojnie możesz przeznaczyć 3 dni, jeśli w ich trakcie będziesz chciał jeszcze pojeździć rowerem lub popływać kajakiem. Oto wskazówka, jak mógłby wyglądać Twój pobyt w powiecie łowickim:

Dzień pierwszy„Poznaj atrakcje i historię Łowicza”: przejdź się po Starym i Nowym Rynku, zajrzyj do kolegiaty, idź do Muzeum w Łowiczu na wystawy i do miniskansenu, przejdź się Aleją Gwiozd, odwiedź sklep z pamiątkami oraz wypożyczalnię strojów łowickich, poznaj pozostałe łowickie kościoły. Jeśli starczy Ci czasu, jedź zobaczyć skansen w Maurzycach, jeśli nie – przełóż tę atrakcję na kolejny dzień.
Dzień drugi „Wokół Łowicza”: zobacz z samego rana turystyczny pałac w Nieborowie, a potem dla wypoczynku pojedź 5 km dalej do romantycznego parku w Arkadii. Kolejne atrakcje mogą przysporzyć nieco problemów z wejściem, bo nie są zawsze otwarte dla każdego, ale jeśli lubisz wyzwania, być może uda Ci się namówić właścicieli, aby wpuścili Cię do: pałacu w Walewicach, Muzeum Ludowego Rodziny Brzozowskich w Sromowie, lub drewnianej kaplicy w Boczkach, gdzie schowany jest ekskomunikowany obraz. W dalszej części tego artykułu piszę o tym, jakie ograniczenia obowiązują przy próbie dostania się do tych atrakcji.
Dzień trzeci„Okolice Łowicza na sportowo”: jeśli masz jeszcze jeden wolny dzień i ładną pogodę, zajdź wcześniej do Centrum Kultury, Turystyki i Promocji Ziemi Łowickiej przy ul. Stary Rynek 17 lub napisz do nich maila ([email protected]) albo zadzwoń 46 837 34 33 i zapytaj o spływy kajakowe rzeką Bzurą i rowery. Powołaj się na Kasię i Macieja z "Ruszaj w Drogę!". Na pewno Ci w informacji turystycznej pomogą. Szczerze przyznam, że my nie zdążyliśmy przetestować aktywnych opcji, ale mają tam trzy szlaki rowerowe: „Książęcy”, „Szable i Bagnety” oraz „Dwory i Kościoły” i fajne pomysły na spływy Bzurą.
Dołącz do czytelników Ruszaj w Drogę!

Pomysły na wycieczki po Polsce na Twój e-mail

Zapisz się na podróżnicze maile. Dostaniesz plan na 10 wycieczek po Kaszubach. Wyślemy Ci też informacje o pomysłach na wycieczki po Polsce i naszych prezentacjach o Polsce. Piszemy maksymalnie 3 wiadomości w miesiącu. Do przeczytania!

Dzień 1: Poznaj atrakcje i historię Łowicza

1. Zobacz jakie korzyści dali arcybiskupi Księstwu Łowickiemu

Łowicz to miasto tak stare, że pamięta naszych przodków do dziewiątego pokolenia wstecz. Wzmianki o nim w dawnych kronikach pojawiały się już 800 lat temu. W tamtych zamierzchłych czasach miasta były własnością prywatną, a Łowicz należał do arcybiskupów gnieźnieńskich. Dla Łowicza to dobrze, bo będąc blisko kościoła, korzystał z wielu przywilejów, na przykład mógł wybijać własną monetę. Biskupi w tamtych czasach żyli jak książęta, dlatego Łowicz i ziemie wokół niego nazywano Księstwem Łowickim. To od tej nazwy obecni Łowiczanie wzięli nazwę Księżaków i Księżanek. Kiedy przyszły zabory, rząd pruski zabrał te ziemie biskupom, ale już w 1820 roku nazwa Księstwo Łowickie znowu się pojawiła, bo car Aleksander I przekazał je swojemu bratu księciu Konstantemu i jego żonie – Joannie z Grudzińskich, która nosiła tytuł Księżnej Łowickiej.

Księstwo Łowickie trwa w sercu Łowiczan do dziś. Spacerując po po Łowiczu natknęliśmy się na samochody z kolorowymi łowickimi rejestracjami, na łowickie koguty na latarniach i na plakaty ogłaszające konkurs na Księżaka i Księżankę roku. Zgłosić mógł się każdy, kto potrafił sprawić sobie własny strój łowicki oraz miał odpowiednią wiedzę o Łowiczu i regionie. Księżak i Księżanka roku w nagrodę reprezentują oficjalnie miasto podczas wydarzeń kulturalnych.


2. W Muzeum w Łowiczu podziwiaj łowickie stroje, wycinanki i pająki

Ciekawych rzeczy o Księstwie Łowickim dowiesz się w Muzeum Łowickim, w części poświęconej historii miasta i regionu. Ja, pomimo że bardzo lubię historię i z uwagą słuchałam naszej przewodniczki Beaty mówiącej o tym, jak Łowicz bogacił się na handlu, jak korzystał z przywilejów, jak budował Nowy Rynek czy walczył w powstaniach, najbardziej z muzeum zapamiętałam wystawy etnograficzne.

Wystawy te świetnie pokazują Ziemię Łowicką jako odrębny region wyróżniający się zwyczajami, obrzędami, strojem, sztuką, budownictwem, muzyką i tańcem. Dlatego zachwyciłam się bajecznie kolorowymi strojami łowickimi, a dech zaparło mi na wystawie z łowickimi wycinankami i pająkami. Nie chciałam stamtąd w ogóle wychodzić. Łowickie wzory towarzyszyły nam przez cały weekend. A to bardzo dobrze, bo nie jedno miasto zazdrości Łowiczowi takiej darmowej reklamy w sklepach z pamiątkami rozsianymi po całym kraju. Aż prosi się, żeby taką okazję jeszcze bardziej wykorzystać.

Jakie wycinanki znajdziesz w powiecie łowickim?
1. „Gwiozda” – wycinanka w kształcie koła, w symetryczne wzory, np. w kwiaty, ptaki (koguty i pawie) czy drzewka, w łowickich chałupach była umieszczana na belce sufitu między „kodrami” lub jako zwieńczenie „tasiemek”;
2. „Kodra” – prostokątna wycinanka zwykle przedstawiająca scenki ze świętami i obrzędami, w chałupach ozdabiała belki wzmacniające sufit lub wejście nad drzwiami;
3. „Tasiemki” – dwie podłużne wycinanki, zwykle w motywy kwiatowe, spięte pośrodku „gwiozdą”, ozdabiały ściany między obrazami.

3. Zgadnij jaki kolor miały dawne chałupy łowickie

W miniskansenie tuż przy łowickim muzeum stoją dwie chałupy łowickie. Najciekawszy w nich jest wściekle intensywny niebieskoszafirowy kolor. Obłędny! Oficjalnie mówiło się, że w chałupie pomalowanej na niebiesko mieszka panna na wydaniu. Nieoficjalnie – chodziło o to, aby do chałupy nie lazło wszelkie robactwo. Kolor niebieski ponoć sprawia, że dla insektów dom jest niewidzialny. Gdyby były pomalowane na żółto, przyciągałyby robactwo niczym plaster miodu lub intensywnie pachnący kwiat.

Ale tak najbardziej chyba chodziło po prostu o modę, która opanowała łowickie wsie w XIX wieku, a w której oprócz niebieskich chat pojawiły się białe ozdoby dekoracyjne np. wycinane z papieru firanki. W tym miniskansenie przekonałam się, że łowickie wycinanki i ozdobne pająki nie zostały stworzone po to, aby spektakularnie prezentować się na muzealnej wystawie. One naprawdę zdobiły łowickie chałupy, a po okazałości i bogactwie tych ozdób można było poznać, która gospodyni jest bardziej zaradna, bogata, obeznana ze sztuką. Kolorowe wycinanki zdobiły powały pod sufitem, a w paradnej świetlicy z sufitu zwisały zrobione ze słomy, bibuły lub włóczki tzw. pająki.


4. Sprawdź, dlaczego Łowicka Kolegiata wygrywa z tą w Gnieźnie?

Po wyjściu z muzeum idź do kolegiaty. Zwiedza się ją jak kolejne muzeum. Bardzo żałowaliśmy, że nie mieliśmy do niej żadnego papierowego przewodnika. Kolegiata, czyli Bazylika Katedralna pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny i św. Mikołaja szczyci się tym, że w jej wnętrzu spoczywa 12-stu prymasów Polski. W tej sprawie wygrywa z kolegiatą gnieźnieńską, gdyż tam spoczywa ich „tylko” sześciu.

Wyścig na liczbę rozkładających się w murach kościoła duchownych dostojników jest dość dziwny dla typowego turysty, ale pokazuje, jak ważnym ośrodkiem władzy i administracji był w dawnych czasach Łowicz. Łącznie z epizodem, że w czasie gdy w Polsce po bezpotomnej śmierci króla Zygmunta Augusta nastąpił okres bezkrólewia, to tzw. „interrex”, czyli człowiek sprawujący władzę „pomiędzy królami”, prymas Jakub Uchański, rezydował właśnie w Łowiczu. Tak jak kolejni interrexowie.


5. Przejdź się Łowicką Aleją Gwiozd

Niedaleko kolegiaty, na Starym Rynku, pod nogami zobaczysz Aleję Gwiozd. Zamysł nawiązuje do zorganizowanych w różnych miastach (np. w Opolu) alei gwiazd. Z tym, że łowicka gwiozda, nie ma nic wspólnego z celebrytą. W Łowiczu propaguje się celebrytyzm innego rodzaju…

Aleja Gwiozd honoruje i upamiętnia twórców ludowych. Każdy taki twórca ma swoją, zabezpieczoną hartowanym szkłem, łowicką „gwiozdę”. Gwiozdę otrzymują rzeźbiarze, hafciarze, mistrzowie malarstwa, wycinkarstwa czy garncarstwa, a także propagatorzy ludowego dziedzictwa kulturowego. Każda „gwiozda” jest inna, a kolekcja na chodniku stale się powiększa.

Rodzaje łowickich wycinanek:
1. „Gwiozda” – wycinanka w kształcie koła, w symetryczne wzory, np. w kwiaty, ptaki (koguty i pawie) czy drzewka, w łowickich chałupach była umieszczana na belce sufitu między „kodrami” lub jako zwieńczenie „tasiemek”;
2. „Kodra” – prostokątna wycinanka zwykle przedstawiająca scenki ze świętami i obrzędami, w chałupach ozdabiała belki wzmacniające sufit lub wejście nad drzwiami;
3. „Tasiemki” – dwie podłużne wycinanki, zwykle w motywy kwiatowe, spięte pośrodku „gwiozdą”, ozdabiały ściany między obrazami.

Jak myślisz, jak duże mogą być łowickie gwiozdy i kodry? Sprawdź. Wejdź do punktu Informacji Turystycznej przy ul. Stary Rynek 27. Znajdziesz tam największą łowicką gwiozdę, pająka, tasiemkę i gigantyczny jasiek z łowickim haftem.


6. Zobacz jeden z trzech w Europie trójkątnych rynków

Na koniec wędrówki po mieście zobacz jak wygląda Nowy Rynek. Trzeba przejść do niego kawałek ze Starego Rynku, najlepiej ulicą Zduńską. Łowicz szczyci się tym, że jako jedno z trzech miast w Europie posiada oryginalny, renesansowy, trójkątny rynek. Pozostałe dwa zobaczysz w Bonn i Paryżu, ale to kawałek drogi stąd. Co na rynku? Jest fontanna, miejsce do odpoczynku, zarys fundamentów dawnego ratusza, pomnik i łowickie koguty na latarniach wokół rynku.


7. Przejdź się wśród chałup w skansenie w Maurzycach

W skansenie w Maurzycach zobaczysz, jak wyglądały dawne łowickie chaty. W środku były przepięknie udekorowane. Takich ozdób w chałupie mogło być nawet 20. Oprócz chałup mieszkalnych, w skansenie zobaczysz szkołę z klasą i pokojem nauczycielskim, kościół oraz plebanię. W sumie w skansenie stoi kilkanaście takich obiektów. Niektóre z nich tworzyły nawet scenerię do filmów.

Wkład w powstanie skansenu miała – jak zwykle bywa – para pasjonatów: małżeństwo Państwa Świątkowskich. Pan Henryk Świątkowski był długoletni kierownikiem łowickiego oddziału Muzeum Narodowego. Słuchając tej historii nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że jest ona bardzo podobna do historii skansenu we Wdzydzach Kiszewskich, do którego powstania doprowadziło małżeństwo Gulgowskich. W głowie mam już plan na wpis o polskich skansenach założonych przez małżeństwa pasjonatów. Muszę poważnie porozmawiać na ten temat z Maćkiem :)


Dzień 2: Wycieczka dookoła Łowicza

1. Sam oceń romantyczne ruiny w parku w Arkadii

Drugi dzień zwiedzania proponuję zacząć od Nieborowa i Arkadii. Celowo piszę jednocześnie o obu tych miejscach, ponieważ łączy je wspólna historia. Arkadia to romantyczny ogród, który założyła z myślą o „ucieczce” z Nieborowa Helena Radziwiłłowa z Przezdzieckich. Dlatego w Arkadii nie znajdziesz żadnego pałacu ani dworku. Są tam tylko ruiny obiektów zaprojektowanych i wykonanych na zlecenie Heleny. Najciekawszy z nich moim zdaniem to Świątynia Diany. Łudząco podobna do Świątyni Sybilli w Puławach, gdzie w tym samym czasie swój park urządzała Izabela Czartoryska. Obie panie zresztą dobrze się znały, ponieważ ich dzieci zawarły małżeństwo. Tworząc swoje enklawy czerpały nawzajem z własnych pomysłów, ale też, po cichu, konkurowały ze sobą.

2. Posłuchaj historii pałacu w Nieborowie

Natomiast rodową siedzibą i miejscem, gdzie Helena Radziwiłłowa spędzała zimy tęskniąc za swoją Arkadią, to właśnie Nieborów. Stoi tu ekskluzywny pałac, w którym zachowało się prawie całe oryginalne wyposażenie, co jak na warunki polskie jest bardzo rzadkie. Większość pałaców nie przetrwała bowiem imprez, jakie urządzały sobie w nich wojska radzieckie niszcząc, paląc co się da i strzelając do obrazów. O dziwo Nieborów, dzięki staraniom polskiego humanisty i muzeologa, prof. Stanisława Lorentza, któremu klucze do dworku przekazał ostatni uciekający stąd w 1945r. właściciel – Janusz Radziwiłł, przetrwał. I dziś stanowi bardzo popularną turystyczną atrakcję. Dlatego jeśli nie chcesz czekać w długiej kolejce po bilet, ustaw się w niej tuż przed otwarciem.

Z pałacem w Nieborowie wiąże się też inna ciekawa historia, jeszcze zanim trafił on do majątku Radziwiłłów. Na początku właścicielami Nieborowa byli – nomen omen – Nieborowscy, którzy zbudowali tu drewnianą rezydencję. W 1694 r. sprzedali dobra biskupowi Radziejowskiemu. Prymas Polski kardynał Michał Radziejowski postanowił zbudować tu swoją nową siedzibę. Do współpracy zaprosił projektanta Tylmanda z Gameren. Powstał piękny pałac, z wieloma pomieszczeniami i bogatym wyposażeniem. Największe wrażenie na mnie i na Maćku zrobiła klatka schodowa, cała wyłożona białymi kaflami z niebieskimi scenkami rodzajowymi z Delft. Każdy kafel jest inny, a jeden z nich – na suficie – jest przyklejony na odwrót niż pozostałe. Gdy tam weszłam, o mało nie padłam. Dobrze, że nie było z nami Marty Antoniny Łobockiej ze Stowarzyszenia „Kochamy Żuławy”, bo ona na pewno zeszłaby na zawał.

A skoro już o tym mowa - po śmierci kardynała dobra trafiły do rodziny Towiańskich. Dlaczego akurat do nich? Z prostej przyczyny. Pani Towiańska była… kochanką kardynała.


3. Zaintryguj się słynnym romansem w Walewicach

Skoro mowa o kochankach sławnych ludzi, to kolejną taką historię kryje pałac w Walewicach. Jego właściciel, Anastazy Walewski, szambelan ostatniego króla polski Stanisława Augusta Poniatowskiego, z którym to królem romansowała m.in. nasza Helena Radziwiłłowa, poślubił młodziutką Marię Walewską. Ta z kolei wpadła w oko niejakiemu Bonapartemu. Napoleonowi. Owocem tego romansu był syn Aleksander. Co ciekawe staremu Anastazemu nawet nie bardzo to przeszkadzało. Być może wiedział, że nie jest w stanie spełnić wszystkich oczekiwań swojej młodszej o ok. 50 lat żony. Maria Walewska musiała bardzo kochać Napoleona, ponieważ czekała na jego powrót spod Moskwy, przygotowując dla niego pokój w Walewicach. Niestety Napoleon nigdy tu nie dotarł. A pamiątką po tym smutnym oczekiwaniu jest pokój, cały wyłożony tapetami z motywami starożytnego cesarstwa. Tapety są oryginalne i odrestaurowane. Jeszcze do niedawna w tej sypialni można było nocować. Dziś, jeśli ma się szczęście, wejdzie się do tego pokoju, aby go podziwiać.

Pałac w Walewicach jest tylko elementem dużego gospodarstwa, które zajmuje się dziś głównie hodowlą koni - angloarabów rasy małopolskiej. Stadninę założyła tu rodzina Grabińskich – ostatni prywatni właściciele Walewic. Aktualnie gospodarstwo jest też największym dostawcą mleka w regionie oraz zajmuje się hodowlą ryb. Jest w rękach państwowych. Dlatego zwiedzanie pałacu nie jest proste. Warto jednak próbować, bowiem zdarza się, że grupy są oprowadzane. Turysta indywidualny ma gorzej, ale pałac ma swoją ofertę noclegową i restauracyjną – to jeden ze sposobów, w jaki można poznać to miejsce.



Atrakcje otwarte dla grup wycieczkowych. Lub dla cierpliwych i zdeterminowanych turystów.

Kolejne dwie atrakcje znajdują się blisko siebie. Niestety obie na razie mają ograniczenia w zwiedzaniu, ale mocno trzymamy kciuki, aby udało się namówić właścicieli na szersze otwarcie się dla turystów. Muzeum Ludowe Rodziny Brzozowskich w Sromowie, choć jest placówką turystyczną, niestety wprowadziło ograniczenie w zwiedzaniu do grup minimum 5-sobowych.

Z kolei drewniana kaplica w Boczkach, w której znajduje się nietypowy, ekskomunikowany obraz Trójcy Świętej w przedstawieniu głowy o trzech twarzach, jest na co dzień zamknięta. Jedynie dobre relacje z księdzem proboszczem są w stanie uchylić rąbka tajemnicy dla zwiedzających. Może jednak warto podjąć wysiłek i spróbować? Jeśli nie uda Ci się wejść do środka - pozostaną Ci jedynie nasze zdjęcia. Na dowód tego, że naprawdę warto.

4. Podziwiaj rzeźby w Muzeum Ludowym w Sromowie

Jeszcze nigdy nie widziałam w jednym miejscu tylu kolorowych rzeźb! Od ich ilości dostałam zawrotu głowy. To 600 figurek, z których 400 jest poruszanych mechanicznie, do czego twórca figurek, pan Julian Brzozowski wykorzystał znalezione silniki m.in. od starych pralek. W czasach gdy powstawały trudno było o bardziej zaawansowane mechanizmy. Rzeźby ustawione są w czterech gospodarczych pawilonach wystawowych, pogrupowane w sceny: narodzin Pana Jezusa, procesji Bożego Ciała, łowickiego wesela, czy pochodu husarii Jana III Sobieskiego. A to tylko niewielka część wystawy. Gdy Pan Wojciech, który odziedziczył muzeum po ojcu Julianie, puszcza w ruch te wszystkie postaci, to wieś dosłownie tańczy i śpiewa. Wszystko się rusza, w tle leci muzyka, ciężko skupić wzrok.

Figurki zaczął rzeźbić w latach 50-tych ubiegłego wieku Julian Brzozowski. Kiedy przestały się już mieścić w chałupie, zaczął budować pawilony, do których przenosił swoje dzieła. Trwało to całe lata, a Pan Julian rzeźbił do samej śmierci w 2002r. Podziwiam cierpliwość jego żony, Wandy, która do muzeum dodała własnej roboty łowickie pająki, wycinanki i bibułkowe kwiaty. Oboje pasjonaci. Wspierali się nawzajem. Mama Pana Wojtka odeszła w rok po mężu.

Dziś muzeum opiekuje się jej syn razem z siostrami. Oprócz zwiedzania wystaw, na końcu jest sklepik, w którym kupiłam łowicką wycinankę i ręcznie haftowany pokrowiec na okulary. Zwiedzanie Muzeum Ludowego Rodziny Brzozowskich to była świetna przygoda! Sam zresztą popatrz na zdjęcia i na film, który nadaliśmy w dniu, w którym byliśmy w Sromowie. Znajdziesz go na smartfonie w naszym profilu @ruszajwdroge na Instagramie między opisem o nas, a zdjęciami. Poszukaj tam kółka z tytułem: "#Łowicz". Więcej informacji:


5. Poznaj ekskomunikowany obraz Trójcy Św. w Boczkach Chełmońskich.

Ze Sromowa jest tylko rzut beretem do miejscowości Boczki. Niektórzy mówią: Boczki Chełmońskie, bo tutaj urodził się malarz Józef Chełmoński. Przez płot można nawet zobaczyć dworek, w którym się urodził i mieszkał. Nawet jeśli nie interesujesz się polskim malarstwem, to obrazy Chełmońskiego możesz kojarzyć choćby z memów, które latały po internecie. Bo to on namalował obraz „Babie lato”, czyli rozłożoną na polu kobietę i obraz „Bociany” na którym chłop i dziecko patrzą się w niebo na przelatujące ptaki.

Ale nie o Chełmońskim chciałam powiedzieć, bo niestety pomimo takiego świetnego punktu zaczepienia, w Boczkach nie ma nawet izby jego imienia, a jedynie pamiątkowa tablica na głazie. Natomiast w Boczkach stoi kościół, a za nim drewniana kaplica pw. Św. Rocha, wpisana na listę zabytków. Niestety w kaplicy nie odbywają się już nabożeństwa i na co dzień jest ona zamknięta. A szkoda.

Bo w środku chowa unikat na skalę światową – feretron z przedstawieniem Trójcy Świętej w postaci głowy o trzech twarzach. Takie przedstawienie Trójcy Świętej jest bardzo rzadkie, i myślę, że przyczynili się do tego sami papieżowie. W XVII i XVIII wieku zakazali oni przedstawiania w ten sposób Trójcy Świętej. Nie chcieli dawać powodu do drwin protestantom, którzy twierdzili, że obraz przedstawia „Katolickiego Cerbera”. Określenie niezbyt pochlebne, bo w mitologii greckiej Cerber to była bestia, pies o trzech głowach, który strzegł wejścia do świata zmarłych i nie wpuszczał tam żadnego żywego. A jeśli jakaś dusza zawieziona pod ziemię przez Charona chciała Hades opuścić, Cerber gryzł ją jadowitymi zębami. No więc nie chcąc, aby Trójca Święta była tak kojarzona, papież Urban VIII i ponad sto lat później papież Benedykt XIV zakazali tak ją malować.

Chyba jednak malarz tego obrazu był bardzo przekorny, bo stworzył go już w czasie, gdy zakaz obowiązywał. Podobno drugi taki wizerunek schowany jest gdzieś pod Neapolem we Włoszech. Takie mamy skarby w Boczkach. Szkoda, że tak ukryte przed turystami.



Śmiało, zwiedzaj Łowicz i okolice!

W tym przewodniku wysyłam Cię do miejsc, które sami zwiedziliśmy. Żałuję, że możesz mieć problemy z wejściem do niektórych z nich, ale zapewniam, że warto choćby się postarać. Jeśli spodoba Ci się klimat Łowicza i okolic, jeśli tak jak ja wsiąkniesz w łowickie wycinanki, stroje, ozdoby, to na pewno znajdziesz więcej powodów, aby zostać tu dłużej. Przecież do zwiedzania zostają jeszcze np. Kościół oo. Pijarów, kościół mariawicki czy Kościół św. Ducha. Do spróbowania pozostaje łowicka kuchnia, czyli kapusta z grochem i gołąbki. Mało napisałam też o strojach łowickich, których bogaty przegląd znajdziesz w Muzeum w Łowiczu. Wreszcie gospodarze zachwalają turystykę aktywną – rowery i kajaki. Choć sami tego nie próbowaliśmy w Łowiczu, wierzymy, że poznawanie regionu w taki sposób też będzie dużą frajdą. Oby tylko pogoda dopisała.

O Łowiczu i okolicach, o jego kulturze, zwyczajach, obrzędowości, o Księżakach i Księżankach, o słynnych procesjach Bożego Ciała chciałoby się napisać jeszcze więcej. Jeśli uda nam się powtórzyć tę wycieczkę, na pewno podzielę się z Tobą kolejnymi historiami.

Podoba Ci się ten przewodnik? Dziękujemy za podanie go dalej :)

Podoba Ci się to jak pokazaliśmy Łowicz? Koniecznie daj nam znać w komentarzu. Dzięki wielkie za udostępnienie tego przewodnika na Twoim Facebooku, Twitterze, Wykopie i gdziekolwiek masz znajomych, którzy mogliby z niego kiedyś skorzystać. A może Ty wybierzesz się kiedyś naszymi śladami? Jeśli szukasz czasem pomysłów na wycieczki po Polsce, to zapisz się na nasze maile - dostaniesz od nas jako pierwszy kolejne darmowe przewodniki :)


KOLEJNA RELACJA Starszy post

1 komentarz :

Dołącz do dyskusji. Dodaj komentarz w polu poniżej lub przewiń w dół i skomentuj przez Facebooka.
  1. Od jakiegoś czasu podczytuję Was trochę... bo bardzo mi się Wasza stronka podoba; jesteście inspiracją do moich planowanych wypadów po naszych pięknym kraju. Łowicz.. no ślicznie; Łowicz ma swój niesamowity klimacik... szczególnie w Boże Ciało, bardzo polecam miłośnikom etnografii i ludowych klimatów; Dzięki serdeczne za przepiękne zdjęcia które z największą przyjemnością obejrzałam (nasz zeszłoroczny Łowicz i pobliskie Maurzyce możecie zobaczyć i poczytać tutaj:
    http://www.travelmaniacy.pl/profil,169,podroze,6055,polska
    http://www.travelmaniacy.pl/profil,169,podroze,6048,polska
    (oczywiście tylko - jeśli jesteście zainteresowani)
    PS. Trójkątny ryneczek znajdziecie jeszcze w cudnym malutkim Szentendre niedaleko Budapesztu :)
    Pozdrawiam, Alicja (Piea)

    OdpowiedzUsuń

Ruszaj w Drogę?

Czytasz największy blog podróżniczy o Polsce. Znajdziesz u nas ponad 400 pomysłów na wycieczki i pokażemy Ci gdzie pojechać i co warto zobaczyć w Polsce. Miejsca sprawdzamy i zwiedzamy osobiście. Polecamy spis A-Z ciekawych miejsc i wyszukiwarkę.

KASIA I MACIEJ MARCZEWSCY

Od ośmiu lat #wDrodze, a od pięciu prowadzimy największy blog podróżniczy o Polsce. Jesteśmy pozytywnie zakręceni na punkcie polskiej turystyki.

KLUB RUSZAJ W DROGĘ!

Prowadzimy prezentacje, warsztaty i spotkania podróżnicze. Opowiadamy o polskich regionach i dzielimy się naszymi pomysłami na podróże po Polsce.

FUNDACJA RUSZAJ W DROGĘ!

Promujemy polską turystykę w Polsce, pomagamy organizacjom turystycznym w dotarciu do nowych turystów i prowadzimy warsztaty branżowe.