Menu

» » »

Wdzydze i Wiele: Pomysł na leniwy weekend na Kaszubach

Jeśli chcesz odpocząć w ciszy jezior i lasów, nacieszyć oko polodowcowym krajobrazem i wsłuchać się w świergot ptaków, nigdzie nie będzie Ci tak dobrze jak na Kaszubach. Tym razem przygotowałam dla Ciebie dwa leniwe dni w Sercu Kaszub, z dodatkową opcją warsztatów na dzień trzeci, na które najlepiej umawiać się, gdy odpoczywasz w grupie. Wystarczy, że zbierzesz kilka osób i już śmiało możesz nauczyć się piec chleb lub robić kwiaty z bibuły.

Kaszubski Zachód Słońca nad Jeziorem Wielewskim

Zachęcam Cię dzisiaj do leniwego zwiedzania, połączonego z dużą dawką odpoczynku, z poznawaniem kaszubskiego haftu, malarstwa na szkle, historii i – jeśli lubisz – do duchowego skupienia. Zaproszę Cię do Wdzydz Kiszewskich i do Wiela na Kaszubach. Powędrujemy razem przez Kaszubski Park Etnograficzny, przejdziemy się po wielewskiej kalwarii, zajdziemy do ludowego muzeum, a jeśli lubisz mocniejsze wyzwania, namówię Cię, żebyś tak jak Maciej, polatał na paralotni w Borsku. Dla tych, którzy – jak ja – kategorycznie odmawiają podniebnych atrakcji, też mam pewną propozycję. Na razie to moja słodka tajemnica, ale podzielę się nią z Tobą w dalszej części przewodnika.

Ruszymy na Kaszuby? Pewnie!

Odkąd zamieszkaliśmy na Kaszubach, nasze zainteresowanie tym odrębnym etnograficznie regionem jeszcze się pogłębiło. Dlatego z radością przyjęliśmy propozycję Pomorskiej Regionalnej Organizacji Turystycznej, która we współpracy z Lokalną Organizacją Turystyczną SERCE KASZUB, przygotowała dla nas trzydniowy plan, pełen spotkań, emocji i opowieści.

Zdaję sobie sprawę, że moje i Maćka zwiedzanie, z racji naszych zainteresowań, wygląda nieco inaczej niż każdego innego turysty, ale zależało mi, żeby ze wszystkich odwiedzonych miejsc i atrakcji wybrać te najciekawsze dla Ciebie. Posiedziałam, poczytałam i ułożyłam dla Ciebie dwudniowy plan odpoczynku na Kaszubach, który dodatkowo możesz połączyć z warsztatami w Lipuszu.

Twój plan na idealny weekend na Kaszubach wygląda tak:

Dzień 1. „Wiele – odpoczynek nad jeziorem i spacer po Kalwarii” – kościół pw. Św. Mikołaja we Wielu z Obrazem Matki Boskiej Pocieszenia i z fenomenalnymi malowidłami na ścianach (wejdź koniecznie!), wizyta w Informacji Turystycznej przy Jeziorze Wielewskim, spacer po Kalwarii Wielewskiej, wizyta w Muzeum Ziemi Zaborskiej w Gminnym Ośrodku Kultury, odpoczynek nad Jeziorem Wielewskim.

Dzień. 2 „Dzień nad wdzydzkimi jeziorami” – rano: lot paralotnią na lotnisku w Borsku, potem wizyta w Kaszubskim Parku Etnograficznym, gdzie można spędzić cały dzień, spacer po Wdzydzach, wejście na wieżę widokową we Wdzydzach i podziwianie Kaszubskiego Morza - Krzyża Jezior: Wdzydzkiego, Gołuń, Radolnego i Jelenie, spacer po jeziorze rowerkiem wodnym lub kajakiem.

Opcja: warsztaty u Karoli Bober w Lipuszu – Karola wraz z koleżankami nauczy Cię pieczenia chleba, wypiekania ciasteczek, robienia marcepanu, tworzenia kwiatów z bibuły, dekorowania pierniczków. Będąc w Lipuszu zobacz też Muzeum Gospodarstwa Wiejskiego oraz Młyn Wodny nad rzeką Wdą.
Dołącz do czytelników Ruszaj w Drogę!

Pomysły na wycieczki po Polsce na Twój e-mail

Zapisz się na podróżnicze maile. Dostaniesz plan na 10 wycieczek po Kaszubach. Wyślemy Ci też informacje o pomysłach na wycieczki po Polsce i naszych prezentacjach o Polsce. Piszemy maksymalnie 3 wiadomości w miesiącu. Do przeczytania!


Dzień 1. Wiele - odpoczynek nad jeziorem i spacer po Kalwarii

1. Spójrz na Wiele jak na kaszubską mekkę turystów.

Ostatni raz we Wielu byliśmy ładnych kilka lat temu. Ja miałam jeszcze długie włosy, a Maciej „normalną” pracę. Od tamtej pory dużo się zmieniło i najwyższy był czas, aby odnowić znajomość z tą letniskową, kaszubską miejscowością. Ponieważ wtedy wpadliśmy do Wiela dosłownie na zachód słońca i zapamiętaliśmy z niego obłędne wieczorne kolory, tym razem chcieliśmy dowiedzieć się czegoś więcej.
Ta kaszubska wieś, kiedyś leżąca w dobrach królewskich, miała to szczęście, że Bóg rzucił ją w centrum relaksującego krajobrazu. Turyści szybko docenili Jezioro Wielewskie i nawet ja z czasów szkolnych pamiętam opowieści koleżanek i kolegów, jak to wakacje spędzali we Wielu. Pewnie niewielu z nich wtedy jeszcze wiedziało, że w Wielu mieszkało kilka postaci ważnych dla Kaszub. Tu swoje wiersze pisał Hieronim Derdowski, tu hafciarskie dzieła tworzył Leonard Brzeziński, tu kierował parafią ks. płk. Józef Wrycza. Jeszcze dzisiaj znajdziesz ślady dawnej obecności tych panów we Wielu. Wspomnę o nich za chwilę.


2. Zobacz niesamowite malowidła w kościele św. Mikołaja

Kiedy przyjeżdża się do Wiela, najlepiej od razu wejść do kościoła św. Mikołaja. Niektórzy twierdzą, że miejsce to ważne głównie ze względu na łaskami słynący obraz Matki Bożej Pocieszenia. Ponoć to za jej sprawą do Wiela co roku ciągną pielgrzymki wiernych. Mnie jednak najbardziej ujął cichy chłód kościoła, do którego zaszliśmy pomiędzy mszami, oraz to, co zobaczyłam po przekroczeniu progu świątyni.

Jak okiem sięgnąć, na ścianach, kolumnach i na suficie, rozciągały się metry sześcienne kolorowej farby ułożonej w fantastyczne obrazy i wzory. Cały prawie kościół pomalowano siwą farbą z turkusowymi elementami. Tu spoglądał na mnie anioł, tam w rogu gniotły się polne kwiaty. Po lewej stronie olbrzymi obraz Ostatniej Wieczerzy. Po prawej Jezus pozwalający przychodzić do siebie dzieciom, gdyż jak twierdził – właśnie do nich należy Królestwo Niebieskie. Wszystko to razem takie piękne, że usiadłam w ławce i zrobiłam tylko takie „wow!”. I oczywiście ołtarz w centrum świątyni, z rzeczoną Pocieszycielką, jednak trochę odległy, niewyraźny z ostatniej ławki. Bardzo mi się tu spodobało.



3. Zajdź do informacji turystycznej. Może będą mieli już mapki Kalwarii Wielewskiej

Z kościoła czeka Cię teraz przyjemny spacerek wyłożonym kostką chodnikiem, praktycznie przy samym Jeziorze Wielewskim. Nad jezioro jeszcze wrócimy, tymczasem skieruj się na parking, gdzie stoi otwarty w sezonie punkt informacji turystycznej. Dowiesz się w nim co jeszcze ciekawego zobaczyć na Kaszubach i gdzie zaplanować inne wycieczki. Zapytaj też o mapę Kalwarii Wielewskiej, może będą mieli ją już dla Ciebie wydrukowaną.

My w punkcie IT we Wielu bardzo miło wspominamy spotkanie z paniami z Koła Gospodyń Wiejskich Górki. Ubrane w pięknie haftowane bluzki i kamizelki panie poczęstowały nas ruchankami, recytowały wiersze i opowiadały o aktywności swego Koła. Na deser podały nam pyszną sałatkę z wyjątkowych gruszek gdańczonek, z czerwoną fasolą i sosem czosnkowym. Zasmakowała mi tak bardzo, że trzy razy brałam dokładkę. Nic dziwnego, danie jest utytułowane. W trakcie rozmowy dowiedzieliśmy się też, że przodkowie pani Sabiny, państwo Durajewscy, przekazali ziemię dla Kalwarii Wielewskiej, a ich grób znajduje się przy jednej z kaplic na Kalwarii. Za chwilę do niego dojdziesz.



4. Poznaj początki powstania Kalwarii Wielewskiej

Z informacji turystycznej wróć na ścieżkę przy jeziorze. Czeka Cię przyjemny spacer wyłożonym kostką chodnikiem, praktycznie do samej Kalwarii. Kalwaria to droga, na której mijasz stacje Męki Pańskiej w postaci kapliczek lub rzeźb. Tę wielewską zaczął budować ksiądz Szydzik, a że był to rok 1915 i wszyscy zdolni do walki Kaszubi zostali zaciągnięci na wojnę, kalwarię budował kto mógł – kobiety, starcy, dzieci. Wspólnym wysiłkiem zaczęły powstawać kolejne kaplice. Trwało to w sumie ponad 10 lat.

Dziś stoi tu kilkanaście kapliczek, rzeźby tworzone przez kaszubskich artystów, Święte Schody z 53 stopniami – tyle, ile zdrowasiek w różańcu. Do całego kompleksu wiedzie most z Kapliczką „Nad Cedronem”. Kapliczka ta ma znaczenie symboliczne, bo w każdej religii pojawia się motyw przejścia przez wodę, a Cedron to wymieniany wielokrotnie w Biblii strumień płynący nieopodal Góry Oliwnej w Jerozolimie. Na balustradach mostu stoją figury będące symbolami czterech ewangelistów: Lew, Orzeł, Wół i Człowiek.


5. Sprawdź, jak zwiedzać Kalwarię i na co zwrócić uwagę

Niestety nie zawsze kapliczki są otwarte – najlepiej przyjechać tu w czasie świąt lub odpustów, ale sam spacer po zalesionym wzgórzu sprzyja odpoczynkowi i kontemplacji. Gdy doszliśmy do pierwszej stacji nie zauważyliśmy też żadnej tablicy z mapą Kalwarii. Mogę Ci tylko podpowiedzieć, żebyś poruszał się zgodnie z ruchem wskazówek zegara. Mijając Kapliczkę „Nad Cedronem” skręć w lewo i zacznij wędrówkę od Świętych Schodów.

Po drodze czeka Cię kilka ciekawostek. Na przykład przy grupie figur, gdzie Pan Jezus upada pod krzyżem, twarz legionisty jest twarzą księdza płk. Józefa Wryczy, dawnego proboszcza parafii wielewskiej. Ksiądz Wrycza był kapelanem o niezwykle płomiennych kazaniach, o których do dziś krążą legendy, a w czasie II wojny światowej czynnie działał w kaszubsko-pomorskim ruchu oporu. Ciekawą historię o łodzi, będącej amboną, opowiadał nam też nasz przewodnik Adam. Podobno gdy władze komunistyczne po wojnie chciały zdemontować ten jawny znak chrześcijaństwa, robotnicy, którzy mieli wykonać robotę, jeden po drugim w zakładzie przedstawiali zwolnienie lekarskie. Ponieważ nie było chętnych do demontażu, ambona została do dziś i całkiem niedawno przeszła gruntowny remont.


6. Umów się na wizytę w Muzeum Ziemi Zaborskiej

Wychodząc z informacji turystycznej idź dalej w kierunku Domu Kultury przy ul. Dąbrowskiej 32. Funkcjonuje tam Muzeum Ziemi Zaborskiej. Muzeum na co dzień otwierane jest po wcześniejszym telefonie, że chciałoby się je zobaczyć (58 687 3470). Dlatego wizytę warto zaplanować z wyprzedzeniem.

Pierwsze pytanie, jakie zadaliśmy Justynie - dyrektor Domu Kultury, która oprowadzała nas po muzeum, to skąd wzięła się nazwa „zaborskiej”. Roześmiała się twierdząc, że wiele osób myśli, iż pochodzi to od zaborów. Otóż nie. Nazwa pochodzi od zbitka słów „za borami”, jak określano kiedyś te ziemie, na których leży także Wiele. Potem już weszliśmy do środka pooglądać eksponaty.

Justyna z zapałem pokazywała i tłumaczyła do czego służyły poszczególne sprzęty: pułapka na raki, drewniana sikawka, czy klumpy (czyli drewniane klapki, które przypinano do kopyt konia, aby nie zapadał się w torfie). Mnie najbardziej urzekła pomysłowość Kaszubek, które na przykład miały pleciony z korzenia sosny zamykany koszyczek z dziurką, który służył im do chowania kłębków wełny gdy robiły na drutach, aby nie toczyły się one po całej chałupie. Na Maćku z kolei największe wrażenie zrobiły dawne przybory do wyrywania zębów.

Natomiast gdy nasza drużyna weszła na piętro i otworzyły się drzwi – zaczęłam prawie piszczeć z radości i wrażenia. Bo oto przede mną stała otworem podłużna sala, z której bił blask kolorowych haftów kaszubskich, obrazów malowanych na szkle i drewnianych figurek wyrzeźbionych przez ludowych twórców. Byłam w niebie!

Możesz zobaczyć film z relacji na żywo w Archiwum Relacji na naszym Instagramie. Poszukaj na telefonie kółka z podpisem „Wiele” między opisem naszego profilu, a zdjęciami.


7. Podziwiaj na piętrze haftowane serwety Leonarda Brzezińskiego

Eksponaty, którymi się zachwycałam, zaczął zbierać i udostępniać nauczyciel Leonard Brzeziński, jeden z najsłynniejszych kaszubskich hafciarzy. Przy wejściu do muzeum wisi ogromna tablica ze zdjęciem Kaszuby i opisem jego życia, które nie należało do najłatwiejszych. Jako partyzant w czasie wojny musiał ukrywać się w Borach Tucholskich, ale nawet wtedy nie przestawał haftować. Jego prace wyróżniają się ogromną precyzją. Tak dużą, że nawet gdy wyhaftowaną przez niego serwetę przewróci się na drugą stronę, to wygląda, jakby właśnie ona byłą tą właściwą.

W muzeum widziałam trzy jego serwety – z haftem różnobarwnym, złoto-pomarańczowym i tym, który zrobił na mnie największe wrażenie – siwym o różnych odcieniach. To właśnie na piętrze, zrozumiałam, jak różny może być kaszubski haft. Ale jest to temat na osobną historię.


8. Poleniuchuj nad Jeziorem Wielewskim

Po wszystkich kulturalno-duchowych atrakcjach czas na relaks. Odtąd wystarczy że wrócisz na przygotowaną dla mieszkańców i turystów plażę, rozłożysz się na niej z kocykiem i resztę dnia spędzisz dokładnie tak, jak lubisz – leniuchując. Wczasowicze wypoczywający nad Jeziorem Wielewskim doceniają je głównie za to, że ma długi piaszczysty grunt, co jest dobre zwłaszcza dla dzieci – nie znikną szybko z oczu rodzicom. Domyślam się, że latem musi tu być naprawdę gwarno. Ale najwyraźniej Jezioro Wielewskie przyciąga jak magnes i sprawia, że wieś jest nie tylko duchową, ale i kaszubsko-turystyczną mekką.


Dzień 2: Nad wdzydzkimi jeziorami

1. Wznieś się w niebo na paralotni w Borsku

Na dzień drugi przygotowałam dla Ciebie moc atrakcji. A zaczniemy z przytupem – od lotu nad kaszubskimi jeziorami. Żeby wystartować w podniebny lot na paralotni z lotniska w Borsku, musisz się wcześniej zapisać do jednego z organizatorów podniebnych lotów w tandemie. No, chyba że będziesz mieć wyjątkowe szczęście, i paralotniarze wezmą Cię bez kolejki. Zabawa nie jest tania – ok. 10-minutowe podniebne szaleństwo kosztuje w okolicach 200-300 zł, ale jak dobrze przeszukasz internet, to jest szansa, że trafisz na dobrą promocję.

Sama tę atrakcję znam tylko z opowiadań Maćka i kamerki, którą zabiera się ze sobą w celu uwiecznienia swoich reakcji i emocji, aby mieć co wnukom pokazywać. Mnie, samotnej małej kropce na płycie lotniska oczekującej na powrót męża z chmur, nogi trzęsły się z przejęcia, mimo że absolutnie nie miałam zamiaru próbować tego szaleństwa. Ponoć każdy człowiek ma swoją cenę – mnie nikt nie wsadziłby na paralotnię za żadne skarby świata.

Ale Maćkowi się podobało. Był to jego drugi lot i – jak twierdzi – nawet bardziej udany, bo miał lepszą pogodę. A przy dobrej pogodzie z tej wysokości roztaczają się cudowne widoki na całe Kaszuby, a najpiękniejsze ponoć na Jezioro Wdzydzkie, które wraz z pozostałymi jeziorami tworzy Krzyż Jezior.
Dziś już wiemy, że jeśli chce się zabrać aparat na tę podniebną wycieczkę, to trzeba to wcześniej zgłosić, aby organizator lotów zapewnił odpowiedni sprzęt. Nie można niestety lecieć z aparatem zawieszonym na szyi. Dlatego jedyny materiał jaki mamy z tej przygody to zdjęcia z ziemi i kilka zrzutów ekranu z kiepskiej kamerki.

Mam jednak nadzieję, że dadzą Ci one przynajmniej wrażenie, jak może być tam, u góry, i zachęcą do własnych podniebnych eksploracji. Maciej poleca :)


2. Złap oddech w Kaszubskim Parku Etnograficznym

Po tak ekscytującym poranku należy się spokojny dzień. Na przykład taki w Kaszubskim Parku Etnograficznym we Wdzydzach Kiszewskich.

W 1906 roku małżeństwo Teodory i Izydora Gulgowskich kupiło we Wdzydzach Kiszewskich 150-letnią chatę, którą zaczęli doposażać w przedmioty znalezione po okolicznych wsiach. Taki początek miał najstarszy na ziemiach polskich skansen, czyli muzeum na wolnym powietrzu. Im bardziej rosła kolekcja sprzętów, tym więcej turystów i ciekawskich zaczęła przyciągać ta stara kaszubska chëcz. Przedsiębiorczy Gulgowscy zaczęli pobierać od 20-40 groszy opłaty na wzbogacenie zbiorów.

Niestety, w 1932 r., gdy 70-letnia pani Gulgowska była już wdową, chata spłonęła, co było wielką tragedią dla starszej pani. Nie załamała się ona jednak i biorąc pożyczki w cztery lata po pożarze kupiła starą stodołę, wynajęła cieślę, i z tego starego drewna zbudowała na miejscu dawnego domu, który także spłonął, nową-starą chëcz kaszubską i swoje dzieło zaczęła od nowa. Dopiero w 1948 roku przekazała to, co udało jej się odtworzyć, na ręce państwa, a sama aż do swojej śmierci opiekowała się skansenem.


3. Poznaj ideę powstania skansenu we Wdzydzach Kiszewskich

Park etnograficzny, w którym spokojnie spędzisz cały dzień, wygląda nieco inaczej niż za czasów Gulgowskich. Odkąd przejęło go Muzeum Pomorskie w Gdańsku, zaczęło się rozwijać i bogacić o nowe obiekty. W latach 50 i 60 przybywały nowe chaty, a potem już nastąpił całkowity rozkwit. W 1970 roku oficjalnie powołano do życia Kaszubski Park Etnograficzny. W ciągu kilku lat na jego terenie stawały kolejne obiekty: cenna chata z Lipskiej Huty z 1787 roku z podcieniem wspartym na 5 słupach, wiatrak-koźlak z Jeżewnicy czy dom komornika z Nakli. Jeszcze w latach ’70 tych autorki Bedekera Kaszubskiego pisały o idei przyświecającej budowie skansenu:
„Kaszubski Park Etnograficzny ma być skansenem żywym. Młyn i wiatrak będą mełły zboże dla pieców chlebowych, w których będzie się wypiekało chleb wiejski i podpłomyki dla karczem oferującym turystom kaszubskie potrawy i napitki. W kuźni będzie pracował kowal-metaloplastyk, będą w skansenie warsztaty tkacki i plecionkarski, zespoły regionalne, kapele… Na wszystko to jednak trzeba jeszcze poczekać…”
Odkąd autorki napisały te słowa minęło 40 lat. Co prawda młyn nadal nie mieli zboża, ale po zmianach jakie zaszły w tej placówce w ciągu kilku ostatnich lat, czuje się, że skansen coraz szybciej wraca do idei jego twórców. Można tu spędzić nawet cały dzień.

W kuźni spotkasz kowala - pana Zbyszka, który potrafi zrobić z kawałka drutu i młota ozdobny wisiorek. A w chatach odbywają się warsztaty z haftowania, robienia kwiatów z bibuły czy malowania na szkle. Co nas bardzo cieszy, mogą w nich uczestniczyć także turyści indywidualni, za dodatkową opłatą w wysokości 5 zł od osoby (po wykupieniu biletu wstępu do Parku). O młynie, szkole, czy dworku opowiadają ich opiekunowie – przewodnicy.


4. Oceń wystawę „Muzeum do zabawy?”

Nas jednak najbardziej urzekła idea muzeum dla dzieci, które poznają ono przez zabawę. Zorganizowana w domu z Osieka wystawa „Muzeum do zabawy?” jest interaktywna. Eksponaty stoją tam jak w prawdziwym muzeum – w stylizowanym pokoju jest stara szafa, i stół, i łóżko. Różnica polega na tym, że na stole spokojnie można położyć aparat, a do łóżka wejść i nakryć się kołdrą z prawdziwego gęsiego pierza. I to bez znaczenia czy jesteś dzieckiem, czy masz czterdzieści lat.

Na piętrze jest raj dla maluchów – wystawa zaprojektowana specjalnie dla nich. Z zamontowanych słuchawek dowiedzą się kto to jest muzealnik czy etnograf, z powyciąganych szuflad dowiedzą się czym jest haft kaszubski, a jak zechcą, to przejdą sobie przez mysią dziurę. W mojej ocenie tą wystawą Kaszubski Park Etnograficzny właśnie wkroczył do awangardy polskiego muzealnictwa. Ogromnie trzymamy kciuki za kolejne fajne pomysły.

Zobacz jak przechodziłam przez mysią dziurę i jak odkrywaliśmy kolejne elementy „Muzeum do Zabawy”. Film z relacji na żywo znajdziesz w Archiwum Relacji na naszym Instagramie. Poszukaj na telefonie kółka z podpisem „Wdydze” między opisem naszego profilu, a zdjęciami.


5. W skansenie rozłóż się na kocyku… i piknikuj

Park jest rozległy. Rozkłada się na obszarze 22 hektarów, nad brzegiem jeziora Gołuń. Wędrówka po tej zaimprowizowanej wsi z mapką w ręce może zająć długie godziny, zwłaszcza gdy zagaduje Cię kowal, młynarz czy nauczyciel.

Ale jeśli zmęczysz się rozmową lub chodzeniem od jednej zabytkowej chałupy do drugiej, gdy zobaczysz już dworek, tartak i kościół, to zabierz koc i rozłóż się w cieniu pod drzewem lub w miejscu z widokiem na jezioro. Bo w parku można też piknikować i odpoczywać. A gdy zgłodniejesz – zjedz obiad w karczmie.


6. Wejdź na wieżę widokową we Wdzydzach Kiszewskich

Jeśli tak jak ja nie potrafisz długo usiedzieć w jednym miejscu, to idź dalej pokręcić się po Wdzydzach. Droga zawiedzie Cię wprost do stanicy wodnej PTTK. Z daleka zobaczysz już wieżę widokową. Tylko 35 metrów po schodach w górę i już podziwiasz panoramę wspomnianego Krzyża Jezior. Przypomnę, że Krzyż Jezior to fantazyjnie ułożone w widoczną z góry figurę krzyża jeziora: Wdzydzkie, Gołuń, Radolne i Jelenie.

Jezioro Wdzydzkie, o powierzchni ok. 1,5 tys. ha, to jedno z największych jezior kaszubskich. Podobno także jedno z najpiękniejszych. Z wieży widokowej widać nie tylko jego dziwny kształt krzyża, ale też wyspy na jeziorach, szczyty śmigów z wiatraków z Parku Etnograficznego, czy ciągnące się aż po horyzont bory sosnowe.

Wieża widokowa to właśnie mój sekret na podziwianie panoramy dla osób, które absolutnie nie zgodzą się na podniebne kręcenie bączków na paralotni. Choć drewnianą wieżą też trochę wiatr porusza, zdecydowanie jest ona stabilniejsza niż siedzisko w tandemie pod paralotniarskim żaglem. Na szczycie wieży usiadłam, skierowałam twarz do słońca i ze wzruszeniem obserwowałam białe żaglówki leniwie sunące po tafli jeziora. A potem poszliśmy na rowerki wodne, do czego Ciebie też zachęcam.


7. Pospaceruj po Jeziorze Wdzydzkim – rowerkiem wodnym lub kajakiem

Wystarczyło zejść po schodach wieży i już byliśmy w wypożyczalni. Do spaceru po jeziorze zachęciła nas pogoda i chęć zrobienia zdjęcia wieży od strony wody. Chcieliśmy tylko symbolicznie popedałować, a ten symbol zamienił się w 1,5 godziny w czerwonym plastikowym ferrari. Więcej siedzieliśmy i podziwialiśmy niż pedałowaliśmy, ale za to wspaniale odpoczęliśmy.

Wybierając rowerek zdecydowaliśmy się nie brać kaczki ani łabędzia, bo baliśmy się, że zasłonią nam widok do zdjęć. Ty jednak zrobisz jak zechcesz. Alternatywą jest kajak, który też świetnie nadaje się na penetrowanie kaszubskich jezior.

Kolejna opcja to żaglówka, tego jednak nie próbowaliśmy. Musiałbyś dowiedzieć się w stanicy, na jakiej zasadzie to działa. Choć sądząc po minach ludzi, którzy na takich obiektach pływali, to tego dnia byli wniebowzięci.



Opcja dla Ciebie: Zapisz się na warsztaty pieczenia chleba

Podejrzewam, że gdy będziesz schodził z rowerka, dzień będzie się już chylił ku zachodowi. Tak dobiegają końca Twoje dwa cudowne dni na Kaszubach. Obiecałam jednak, że opowiem o alternatywie, którą możesz wybrać, gdy podróżujesz w grupie co najmniej 5-6 osób. To warsztaty w Lipuszu u Karoli.

Karola jest z pochodzenia Kaszubką i kobietą, która bardzo szybko mówi. To chyba jej znak rozpoznawczy. Drugim jest to, że piecze świetne chleby, bez ulepszaczy, przez co gdyby chciała zrealizować wszystkie zamówienia, które do niej spływają, pieczeniem chleba musiałaby się zajmować 24-godziny na dobę. Nie wiem jak ona jeszcze znajduje czas dla turystów. Ona też nie wie, ale twierdzi, że bardzo to lubi, a jej pasją jest szerzenie kultury kaszubskiej.

Dlatego do współpracy zaprasza koleżanki, które pomagają jej prowadzić warsztaty. Nie każdy bowiem chce piec chleb. Niektórzy chcą się nauczyć robić kwiaty z bibuły, co świetnie wychodzi pod okiem zdolnej Bogusi, inni z kolei wolą dekorować pierniczki, do czego zachęca Agnieszka. Kiedy wpadliśmy w ręce tych trzech kobiet, oraz Beaty, która nie tylko jest mistrzynią w karcianą kaszubską Baśkę, ale też rewelacyjnie gotuje (jej danie popisowe to pierogi pod różną postacią, ale nas zachwyciła prawdziwą zupą grzybową), to mając na warsztaty przeznaczone 2 godziny, wyszliśmy stamtąd po pięciu. Tych emocji, plotek, opowiadanych historii i roztrząsanych problemów nie pokażą żadne zdjęcia. Ale rzut oka na nie wystarczy, żeby poczuć klimat tego babskiego zlotu, w którym Maciej próbował się dzielnie odnaleźć robiąc zdjęcia, kręcąc relację na Instagrama i zadając nam wszystkim podchwytliwe pytania.

Nie mogę tu zdradzić wszystkich tajemnic Karoli i tego, co posiada w swoim domu, a co mogła nam pokazać. Będziesz musiał się sam wysilić i pociągnąć ją za język. Myślę jednak, że jeden sekret mogę Ci zdradzić – okazało się, że wystawa form do wypieków, którymi tak zachwycałam się w grudniu w Swołowie, pochodzi właśnie z kolekcji Karoli. Czy ja już kiedyś się dziwiłam, jaki ten świat jest mały? Jeśli jesteś zainteresowany warsztatami, to Karolę łatwo namierzysz w internecie – na przykład tutaj.

Koniecznie obejrzyj nasze filmy z warsztatów. Filmy z relacji na żywo znajdziesz w Archiwum Relacji na naszym Instagramie. Poszukaj na telefonie kółka z podpisem „Lipusz” między opisem naszego profilu, a zdjęciami.


Odwiedź Muzeum Gospodarstwa Wiejskiego w Lipuszu

A kiedy będziesz w Lipuszu, przejeżdżając przez centrum wsi podejdź pod stary kościół poewangelicki, zbudowany w 1865r. W 2002r. otwarto tu Muzeum Gospodarstwa Wiejskiego. Grupa pasjonatów od wielu lat chodziła po okolicznych wsiach i zbierała przeznaczone do wyrzucenia stare narzędzia gospodarskie. W muzeum zgromadzili oni naczynia kuchenne, kredensy, drewniane łóżko, magiel, dwie młockarnie, a nawet warsztat tkacki z początku XX w.

Na drzwiach do muzeum znajdziesz numer telefonu. Zadzwoń, a podejdzie do Ciebie Pan Franciszek, który chętnie wpuszcza do muzeum turystów ciekawych życia na dawnej kaszubskiej wsi. Jeśli pociągniesz go za język, opowie, jak od ponad 20 lat oprowadza turystów po muzeum, skąd znalazły się tu poszczególne eksponaty i jak to niektóre z nich zostały podrzucone pod drzwi muzeum. Zobaczysz też jak nietypowe wrażenie robi wystawa sprzętów gospodarskich w ruinach starego kościoła, którego ściany zbudowane są z nieotynkowanej cegły. O tej historii być może też opowie Ci Pan Franciszek.


Zwróć uwagę na Młyn Wodny i anioły z pawimi piórami w kościele

Wyjeżdżając z Lipusza na pewno zwrócisz uwagę na nietypowy drewniany budynek. To stary Młyn Wodny nad rzeką Wdą. O ile się orientuję nie można go zwiedzać, ale nawet rzut oka na ten budynek sprawia, że można sobie wyobrazić, jak toczyło się życie w kaszubskiej wsi, gdzie z pewnością był on – obok kościoła – centrum życia. A skoro o kościele mowa, to koniecznie zajdź do kościoła pw. Św. Michała Archanioła. Podjedź do ołtarza i skieruj wzrok na sufit. Jeszcze nigdy nie widziałam wizerunku aniołów ze skrzydłami z pawich piór. Zachwycające!



Odkrywaj z nami Kaszuby :)

Mam nadzieję, że w trakcie swojej podróży po Kaszubach dowiesz się, poczujesz i zobaczysz dużo więcej, niż przeczytałeś w tym przewodniku. Bo też jest tu dużo więcej do odkrycia. Kaszubi to odrębna grupa etniczna, mająca swój język, stroje, zwyczaje, haft. Część z nich wciąż żyje na emigracji, gdzie podtrzymuje rodzime tradycje.

Współcześni Kaszubi w Polsce na nowo odkrywają swoją tożsamość i obserwowanie tego procesu jest fascynujące. Opowiadamy o tym na prezentacji o Kaszubach Klubu Ruszaj w Drogę!, warsztatach "Kaszubski Szlak" i branżowej prezentacji pt. "Turystyka kulturowa, a tożsamość regionalna".

Miej oczy i uszy szeroko otwarte. Dostrzegaj kaszubskie znaki ukryte w hafcie, diabelskich kamieniach i legendach. Słuchaj języka i muzyki. Poznawaj historię i pytaj o nią napotkanych na drodze ludzi. Zbieraj foldery i ulotki i szukaj kolejnych miejsc, do których dotrzesz w następny weekend, urlop lub wakacje. My będziemy Ci w tym pomagać. Sami na tym korzystając.

Oglądaj filmy na żywo z naszej majowej przygody na Kaszubach

Chcesz odkrywać Kaszuby razem z nami? Możesz śledzić każdy nasz krok i oglądać naszą filmową relację na żywo z wyprawy pt. "Pomorskie Nieoczywiste".  W piątek 18.05.2018 r.  zaczynamy odkrywać najciekawsze miejsca w południowo-zachodnim regionie województwa pomorskiego. Kompletnie go nie znamy. Co tam znajdziemy?

Dowiedz się jako pierwszy. Włącz powiadomienia i śledź filmowe relacje z naszej wyprawy. Jak to zrobić?
Ruszamy 18 maja i w drodze spędzimy 10 dni, do kolejnej niedzieli. Codziennie będziemy dzielić się naszymi wrażeniami. Chcesz wiedzieć gdzie jesteśmy, co robimy i co ciekawego odkryliśmy? Regularnie sprawdzaj najnowsze wieści z drogi:
Po powrocie napiszemy blogowy przewodnik i jak zawsze z miejsc, które odwiedzimy ułożymy plan 1-dniowych wycieczek. Mamy nadzieję, że dzięki nim ruszysz w Drogę naszymi śladami :) 

Jeśli pracujesz w mediach to przygotowaliśmy dla Ciebie specjalną informację prasową. Znajdziesz ją tutaj. Korzystaj z niej do woli. Będziemy wdzięczni za podanie jej też do tych, którzy mogliby napisać lub opowiedzieć o niej w radio.


 Podoba Ci się ten przewodnik?

Daj znać co myślisz o naszym przewodniku. Jeśli masz znajomych, których mógłby zainteresować, to udostępniaj go śmiało :) Dziękujemy z góry za każdy komentarz i podanie dalej :)

KOLEJNA RELACJA Starszy post

3 komentarze :

Dołącz do dyskusji. Dodaj komentarz w polu poniżej lub przewiń w dół i skomentuj przez Facebooka.
  1. Swietna wycieczka juz chcialabym tam byc.

    OdpowiedzUsuń
  2. byłam w zeszłym roku na jarmarku we Wdzydzach, zwiedziłam okolice, polecam

    OdpowiedzUsuń
  3. Super plan na trzy dni , dziękuję.We Wdzydzach byłam juz trzy razy , ale za każdym razem odkrywam coś nowego. Od Was dowiedziałam się o ' Muzeum do zabaw ' . Teraz chciałbym dotrzeć do Wiela i Lipusza �� Pozdrawiam serdecznie życząc wielu pięknych wrażeń i interesujących spotkań na szlakach.

    OdpowiedzUsuń

Ruszaj w Drogę?

Czytasz największy blog podróżniczy o Polsce. Znajdziesz u nas ponad 400 pomysłów na wycieczki i pokażemy Ci gdzie pojechać i co warto zobaczyć w Polsce. Miejsca sprawdzamy i zwiedzamy osobiście. Polecamy spis A-Z ciekawych miejsc i wyszukiwarkę.

KASIA I MACIEJ MARCZEWSCY

Od ośmiu lat #wDrodze, a od pięciu prowadzimy największy blog podróżniczy o Polsce. Jesteśmy pozytywnie zakręceni na punkcie polskiej turystyki.

KLUB RUSZAJ W DROGĘ!

Prowadzimy prezentacje, warsztaty i spotkania podróżnicze. Opowiadamy o polskich regionach i dzielimy się naszymi pomysłami na podróże po Polsce.

FUNDACJA RUSZAJ W DROGĘ!

Promujemy polską turystykę w Polsce, pomagamy organizacjom turystycznym w dotarciu do nowych turystów i prowadzimy warsztaty branżowe.