Menu

» » »

Przewodnik Bieszczadzki: 25 miejsc, które warto zobaczyć w Bieszczadach

Bieszczady zasłużyły sobie na miano najdzikszych gór w Polsce nie tylko dlatego, że przy drodze spotkasz prawdziwego żubra, a w nocy usłyszysz ryk łosi i – być może – dalekie wycie wilków. Mit dzikich Bieszczad rozprzestrzenił się w Polsce w latach 50.-70. ubiegłego wieku. Przyczynili się do tego bieszczadzcy kowboje, bieszczadzcy zakapiorzy i decyzje ówczesnych władz o zamknięciu tego kawałka kraju, żeby uczynić go następnie terenem eksperymentalnym. Nie chce się wierzyć, że kiedyś, przed wojną, Bieszczady były jednym z najbardziej zaludnionych polskich regionów, w którym jedna wieś liczyła nawet kilka tysięcy mieszkańców.

W Bieszczadach jak na dachu świata

Dziś śladów tamtych dzikich Bieszczadów można wciąż szukać. Lecz to, co przyciąga tłumnie w te strony turystów, to nie dawna historia, ale współczesne widoki z łagodnych połonin, bieszczadzkie diabły i anioły, bieszczadzka muzyka i przede wszystkim oszałamiające piękno tych położonych najdalej na południowy-wschód Polski gór. Czy da się wymienić w jednym rozdziale przewodnika wszystko, co jak magnes przyciąga ludzi w Bieszczady? Nie da się. Ale przynajmniej spróbuję i zacznę od 25 powodów, dla których naprawdę warto odwiedzić Bieszczady.

Gdzie tak naprawdę leżą Bieszczady? 

To góry położone na południowej stronie klinu, który widzisz na mapie jako prawy dolny róg poduszki, którą przypomina kontur Polski. Nieco powyżej są już Góry Sanocko-Turczańskie. Ale w praktyce, gdy tylko przekroczysz granice Sanoka i będziesz kierował się na południowy-wschód, usłyszysz, że właśnie przekroczyłeś bramę Bieszczadów. Mówi się tak dlatego, że niezależnie od nazwy geograficznej i właściwego położenia Bieszczad, nazwa ta w świadomości zbiorowej kojarzy się z turystycznym celem podróży. Dlatego na naszej liście znajdziesz nie tylko atrakcje we właściwych Bieszczadach, ale także takie, do których dotrzesz i zwiedzisz w ciągu jednego dnia, jeśli w Bieszczadach odpoczywasz.

Jak masz zagospodarować swój czas w Bieszczadach? To zależy od tego, czy jest pogoda, czy jej nie ma? Czy wolisz spędzać czas w knajpach czy na połoninach? A także czy chcesz poznać trochę historii regionu, czy raczej wystarczy ci odpoczynek w znanym kurorcie?

Sprawdź, co dla Ciebie przygotowaliśmy, a jestem przekonana, że wśród wielu opcji znajdziesz najlepszy pomysł dla siebie.
Dołącz do czytelników Ruszaj w Drogę!

Pomysły na wycieczki po Polsce na Twój e-mail

Zapisz się na nasze podróżnicze maile. Dostaniesz plan na 10 wycieczek po Kaszubach. Wyślemy Ci też informacje o nowych przewodnikach i pomysłach na wycieczki po Polsce. Piszemy maksymalnie 3 wiadomości w miesiącu. Do przeczytania!

1.Wejdź na Połoninę Caryńską i Wetlińską

Jeśli kiedykolwiek widziałeś zdjęcie zrobione w Bieszczadach, to prawie na pewno była to panorama którejś z połonin. Połoniny to inaczej górskie łąki falujące na wietrze niczym zielono-żółty ocean. Widok z nich jest cudowny, ponieważ jak na dłoni widzisz panoramę okolicy. Najbardziej spektakularne są widoki z dwóch najpopularniejszych połonin: Caryńskiej i Wetlińskiej. Praktycznie przez cały rok, aż do późnej jesieni, są one oblegane przez tłumy turystów.

Jeśli zaczynasz swoją przygodę z Bieszczadami, to właśnie na te dwa szlaki powinieneś skierować swoje kroki. To tu najlepiej poczujesz, że masz ochotę na więcej. Uwaga! Na tych dwóch połoninach się nie skończy!

PS. Jeśli wchodzisz na Połoniny poza sezonem, to lepiej podziel tę wycieczkę na dwa dni. Możesz nie zdążyć zejść z drugiej połoniny przed zmrokiem. Chyba, że jesteś w doskonałej formie i biegasz po górach.


2. Zdobądź Tarnicę - najwyższy szczyt polskich Bieszczadów

Tarnica to najwyższy szczyt w polskich Bieszczadach.Na Tarnicę dotrzesz z Wołosatego (krótko ale bardziej stromo) albo z Ustrzyk Górnych (dłużej, acz łagodniej). Jest jeszcze jeden szlak, ale dowiesz się o nim w kolejnym punkcie. Od niedawna wejście jest mocno ułatwione, bo na sam szczyt wiodą wygodne schody… Dociera się nimi do samego żelaznego krzyża, aby tam ukoronować swój wysiłek zdjęciem z piękną panoramą.

Jeśli z Tarnicy zaplanujesz schodzić przez Halicz i Rozsypaniec do Wołosatego, muszę Cię ostrzec. Osiem ostatnich kilometrów spędzisz na nudnej żwirowatej drodze marząc, aby ktoś podwiózł Cię do wsi. Idź tym szlakiem tylko gdy masz wystarczający zapas czasu.


3. Wybierz się na Bukowe Berdo

Kiedy byliśmy w Bieszczadach we wrześniu zeszłego roku, postanowiliśmy wejść na Tarnicę z Mucznego, przez Bukowe Berdo. Dla mnie to najpiękniejsza z wszystkich trzech połonin. Widoki po drodze były tak piękne, a wędrówka tak relaksująca, że zatrzymaliśmy się na odpoczynek i tam już zostaliśmy, na Tarnicę w ogóle nie docierając.

Nic straconego. Maciej dotarł tam kilka dni później, a leżakowanie na polanie oblanej jesiennym słońcem to wrażenie, którego nie da się z niczym porównać. Gdy nam się już to odpoczywanie znudziło, zrobiliśmy tył zwrot i tą samą trasą wróciliśmy do Mucznego na pyszny obiad. I takie po górach wędrowanie kocham najbardziej – bez celu, bez przymusu, bez spinki.


4. Utnij sobie drzemkę na szczycie

Uwielbiam spać! O różnych porach, w różnych pozycjach, na różnych posłaniach. Ale najbardziej lubię te drzemki po wdrapaniu się na górski szczyt. Dopada mnie wtedy coś w rodzaju zapowietrzenia. Mój mózg dotlenia się tak bardzo, że z tej radości nie jest w stanie zrobić nic więcej, jak tylko… popaść w błogi letarg.

Czeka na to tylko mój mąż, który już wiedząc co się wydarzy, czyha z aparatem na ten jeden krótki moment – kiedy Kasia utnie sobie drzemkę na szczycie. Ostatnio tak mi się spodobało na Połoninie Bukowego Berda, że nawet będąca w zasięgu wzroku Tarnica nie skusiła mnie swoją bliskością. Wolałam położyć się tam gdzie stałam, wyciągnąć się wygodnie i zapaść w mój ulubiony stan. Też tak masz?


5. Przejdź się nad brzegiem Sanu

Źródło Sanu bije w Bieszczadach. A konkretnie w okolicach Przełęczy Użockiej, znajdującej się po ukraińskiej stronie granicy. Przy źródle Sanu postawiono granicę polsko-ukraińską. Jest to jednocześnie granica Unii Europejskiej. Bardzo skromna – nie większa niż szerokość stopy. Źródełko łatwo jest przeoczyć, bo próbuje się wydostać spod namokłej kupy liści. Ale potem staje się coraz silniejsze i mocniejsze. I gdy patrzysz na rzekę już w okolicach Chmielu, wygląda ona jak piękna, rozłożysta wstęga. Jeśli chcesz znaleźć najpiękniejsze zakola i widoki Sanu w Bieszczadach, polecam Ci podnóże Otrytu i Rezerwat Krywe.

Chyba nie widziałam w Polsce drugiej tak pięknej rzeki. Zakochałam się w Sanie. W jego cudownych krajobrazach. W jego łagodnych wodach. Szerokim, meandrującym korycie. Podziwiałam go w Sanoku i podziwiałam go w Słonnem. Gdy dotarłam do jego źródła w Bieszczadach, rozczuliło mnie. Muszę Cię jednak ostrzec. Aby dotrzeć do początku tej rzeki, musisz wejść w tzw. Worek Bieszczadzki. Jeszcze do niedawna niedostępny dla turystyki, dziś możliwy do zwiedzania wyznaczonym szlakiem. Szlakiem, na który musisz się dobrze przygotować, bo przez około 4 godziny marszu w jedną stronę wśród drzew, jest dość monotonny. Dopiero sam koniec odkrywa przed Tobą niesamowite historie. Takie, o których nie czytałeś w szkolnych podręcznikach.Źródło Sanu odnajdziesz na samym końcu szlaku o którym opowiadam w kolejnym punkcie.


6. Wybierz się na wyprawę przez Bieszczadzki Worek do Źródeł Sanu

Bieszczadzki Worek jeszcze do niedawna był najbardziej dziką częścią Bieszczad, przytuloną do źródeł Sanu, w części Doliny Górnego Sanu przyklejonej do polsko-ukraińskiej granicy. Był to teren zamknięty i zakazane było penetrowanie tych okolic.

Dziś szlak ten można zwiedzać, ale uprzedzam, że dotarcie do źródeł Sanu to nic spektakularnego. Dopiero pod koniec kilkugodzinnej (ok. 4 godziny w jedną stronę) wędrówki robi się ciekawie. Docierając do nieistniejącej już po polskiej stronie wsi Sianki, uchylasz skrawka tajemnicy o dawnych Bieszczadach. Odkrywasz groby hrabiostwa Stroińskich i docierasz do samego końca Unii Europejskiej, po drodze mijając punkt widokowy na ukraińską część Sianek.

Historia tego miejsca jest sentymentalna i smutna zarazem. Liczę, że będzie jeszcze okazja, abym mogła Ci ją opowiedzieć.

PS. Wyprawa do granicy Unii Europejskiej i z powrotem zajmie ci więcej niż 8 godzin! Przygotuj się na bardzo długi spacer leśną drogą przez zielony szpaler drzew za których przez wiele godzin nie wyłoni się żadnej krajobraz. Zabierz dobrego przyjaciela, a jeśli idziesz sam - naprawdę dobry audiobook.


7. Wybierz się na rowerową wycieczkę

Ok. Do tego nie będę Cię szczególnie namawiać, chyba że uwielbiasz rowerowe wyzwania i chcesz się naprawdę zmęczyć. Nasza rowerowa przygoda w Bieszczadach wyglądała mniej więcej tak, że po kilku deszczowych dniach, gdy wciąż nie mogliśmy wyjść na szlak, pożyczyliśmy rowery i pojechaliśmy z Wołosatego do Wetliny. Na mapie było to tak blisko. W rzeczywistości tak daleko, że leśniczy, u którego akurat gościliśmy, prawie wszczął akcję poszukiwawczą w naszej sprawie. Już sobie wyobrażałam te ogłoszenia: „Para turystów z Trójmiasta wyjechała na rowerach ok. godz. 12 w nieznanym kierunku. Nie zabrali wody, jedzenia, telefonów komórkowych ani pieniędzy. Mieli wrócić po godzinie. Od ich wyjazdu minęło siedem godzin i ślad po nich zaginął. Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie…”
Druga nasza wyprawa była już bardziej roztropna. I jeszcze piękniejsza. We wsi Rajskie wsiedliśmy na rowery i pojechaliśmy wzdłuż Sanu u podnóży Otrytu. Świeciło słońce, a my chcieliśmy rzucić okiem na okolice, gdzie kiedyś swoim rytmem żyły wsie Krywe i Tworylne. Nie udało nam się dostrzec ruin nieistniejących już wsi (najlepiej przyjechać tu późną jesienią), za to wycieczka udała się nam jak mało która. Rezerwat Krywe i jego punkt widokowy - szczerze polecam.


8. Spotkaj dzikiego przyjaciela

Zawsze będę twierdzić, że zwierzęta, nawet te dzikie, są do kochania, a nie do strzelania. Wokół nich narosło wiele mitów i niesprawiedliwych opowieści.

Prawdą jest, że w Bieszczadach można spotkać niedźwiedzia i jego należy unikać. Jak? Na przykład nie schodzić ze szlaków po zmroku.

Prawdą też jest, że nocą można usłyszeć dalekie wycie wilka, ale wilk z natury unika człowieka i schodzi mu z drogi. Kto nie wierzy niech przeczyta książkę Adama Wajraka „Wilki” i raz na zawsze pozbędzie się wątpliwości.

W Bieszczadach można też spotkać żubra, bo w Mucznem jest pokazowa hodowla tych zwierząt i czasem niektóre są wypuszczane na wolność. My spotkaliśmy jednego na wolności. Stał sobie w rowie przy drodze do Mucznego i spoglądał na naszego kampera. Z pierwszej chwili myśleliśmy, że jest sztuczny. Z błędu wyprowadzili nas leśnicy, którzy twierdzili, że żadnej żubrowej atrapy tam nie stawiali. Żubry w drodze do Mucznego to podobno norma.

A już najłatwiej spotkać lisa. Taki jeden na przykład zaczepia turystów przy wejściu na połoninę Wetlińską z Brzegów Górnych. No i jak można strzelać do takiego?


9. Spotkaj bieszczadzkiego Zakapiora

Póki jeszcze jest czas, spotkaj prawdziwego bieszczadzkiego Zakapiora. Człowieka, który przyjechał w Bieszczady w czasach, gdy nie było jeszcze bieszczadzkiej obwodnicy i zapory w Solinie, a węgiel wypalano w ziemno-drewnianych mielerzach.

Zakapiorzy brali robotę jaka była i cieszyli się, że mogą uciec od rzeczywistości, którą zostawili za sobą – problemów, rodziny, wyroków sądowych. Z czasem niektórzy z nich zajęli się sztuką i pokazali swoją artystyczną duszę. Niektórzy ogarnęli swoje życie. Inni uciekli w alkohol. Plejadę tych gwiazd obejrzysz na czarno-białych fotografiach w karczmie Zakapior w Polańczyku i przeczytasz o nich w książce „Majster Bieda czyli Zakapiorskie Bieszczady” Andrzeja Potockiego.

Pokolenie Zakapiorów wymiera, ale to o nich krążą legendy i o nich śpiewa się bieszczadzkie piosenki. Majster Bieda, Zdzicho Rados, Rysiek „Bury”. To historie o ludziach z fantazją, którzy czasem mieli na bakier z prawem. Ale czasy się zmieniły. Nowe pokolenie zakapiorów już nie rośnie. Dlatego tych, których możemy, bierzemy na spytki. Póki można ich jeszcze spotkać. Do Burego na przykład trafisz, gdy przyjedziesz do Galerii Ikon Veraikon w Cisnej. Bury sprzedaje tam ikony byłej żony ps. Mrówki.


10. Poczytaj o bieszczadzkich kowbojach

Zaintrygował Cię temat Bieszczadzkich Zakapiorów? A wiesz, że w Bieszczadach żyli kiedyś kowboje? Kiedy pierwszy raz usłyszałam tę historię, nie chciało mi się wierzyć, że w czasach PRL państwo zorganizowało casting na bieszczadzkich kowbojów. Chciano podnieść leżącą gospodarkę i jednym z pomysłów był wypas bydła na bieszczadzkich połoninach. Do roboty zgłaszali się śmiałkowie, którzy umieli jeździć na koniach. A nawet ci, co nie umieli, próbowali swoich sił, żyjąc legendą dzikich westernów.

Jednak trudne warunki atmosferyczne i niezbyt sprzyjający teren szybko ostudziły zapał polskich kowbojów. Państwu biznes z tuczeniem bydła na bieszczadzkich łąkach nie bardzo się opłacił i w końcu zrezygnowano z tej gałęzi gospodarki. Jednak klimat kowbojskich Bieszczadów odnajdziesz dziś oglądając stary film „Rancho Texas” i czytając bieszczadzkie książki. Gdy tylko o nich usłyszysz, gdy będziesz przemierzał bieszczadzkie szlaki, nie pozbędziesz się ze swojej głowy obrazu rosłych dryblasów siedzących na koniach i tonących po kolana w błocie. Takie to były historie.


11. Odwiedź Ustrzyki Dolne i Górne

Zawsze myliło mi się, które to są Ustrzyki Górne, a które Dolne. W końcu udało mi się to zapamiętać kojarząc, że w Ustrzykach Górnych kupiłam od regionalnego artysty rzeźbę czarnego biesa. Ustrzyki Górne to dobre miejsce, jeśli myślisz o wyjściu na szlak Tarnicy lub Bukowego Berda. (Górne, bo są wyżej w górach)

Z kolei Ustrzyki Dolne, leżące nieco dalej od popularnych górskich szlaków, to większe miasteczko, z pomnikiem w centrum. Zwiedzisz tam Muzeum Bieszczadzkie oraz otwartą dosłownie w zeszłym roku w Bieszczadzkim Centrum Turystyki i Promocji Izbę Regionalną, w której dowiesz się sporo o historii tego regionu. Na pewno spodoba Ci się też w Muzeum Młyna – górę zwiedzisz, a na dole napijesz się pysznej kawy. Czyż nie brzmi to jak dobry plan?


12. Odpocznij w Komańczy

Chociaż Komańcza nie leży geograficznie w Bieszczadach, to była tak blisko, że byliśmy tam dwa razy. Przy pierwszej wizycie udało nam się zwiedzić będący wówczas w remoncie Klasztor Sióstr Nazaretanek, a konkretnie kilka z jego izb, w których internowany był w czasach komunizmu prymas Polski kardynał Stefan Wyszyński. Prymasowi poświęcono kilka sal, w których tablice informacyjne opowiadają historię, a sprzęty użytku domowego przypominają osobę księdza. Dookoła klasztoru poprowadzono ścieżki spacerowe, którymi dojdziesz m.in. do figurki Matki Boskiej Leśnej


13. Podziwiaj drewniane świątynie na Szlaku Architektury Drewnianej

W czasie drugiej wizyty w Komańczy skupiliśmy się na oglądaniu cerkwi prawosławnej i – stojącej nieopodal drugiej – greckokatolickiej. Ta pierwsza spłonęła kilka lat temu i została odbudowana. Najciekawsze jednak jest niewidoczne na pierwszy rzut oka. Jak to się stało, że w tak małej miejscowości stoją obok siebie cerkiew greckokatolicka, prawosławna i katolicki kościół? Kim są mieszkańcy Komańczy? Jaka tu się wydarzyła historia? Trochę rozmawialiśmy na ten temat ze świetnym greckokatolickim księdzem Andrzejem Żurawiem, który jednak nie zdążył zdradzić nam wszystkich tajemnic. Dlatego chętnie wrócimy do niego po dalszy ciąg historii.

W województwie podkarpackim natkniesz się na wiele pięknych, drewnianych cerkwi greckokatolickich. Dziś większość z nich funkcjonuje jako kościoły katolickie.
Jeśli chcesz znaleźć je wszystkie, wejdź na stronę internetową Podkarpackiego Szlaku Architektury Drewnianej. Niestety możesz mieć problemy, żeby zwiedzić te świątynie w środku.

Najlepiej trafić na mszę, lub poprosić kogoś z miejscowych o pomoc. Czasem znajdziesz numer telefonu, zadzwonisz i wtedy ktoś przyjdzie, otworzy i wpuści
Cię do środka. Bardzo żałowaliśmy, że system zwiedzania podkarpackich cerkwii nie jest bardziej zorganizowany. W głowie wciąż mam genialny i otwarty cały rok Małopolski Szlak Architektury Drewnianej. Dzięki dofinansowaniu 8 małopolskich świątyń UNESCO jest otwarte cały rok, a kolejne 63 drewniane obiekty otwierane są w sezonie. W każdej spotkasz opiekuna-przewodnika, który opowie Ci o świątyni. Szkoda, że nie działa to tak świetnie na Podkarpaciu.


14. Poznaj historię Łemków w Skansenie w Zyndranowej

Do skansenu w Zyndranowej trudno jest trafić. Ale opłaci się nadłożyć drogi i trudu, żeby dotrzeć do miejsca, które przechowuje pamięć i pamiątki po tej ludności rusińskiej, która przed wojną zamieszkiwała tereny wschodniej i południowej Polski. Łemkowie, sąsiedzi Bojków, mieli swoje zwyczaje, obrzędy, stroje i język. Przesiedleni w ramach "Akcji Wisła" musieli opuścić swoje rodzinne strony. Kiedy dobrze poszukasz i popytasz, znajdziesz jeszcze w Bieszczadach prawdziwych Łemków, którzy pamiętają historię swojego narodu. Może namówisz ich do zwierzeń? A może znajdziesz jeszcze inne miejsca, gdzie natrafisz na ślady Łemków?

PS. Muzeum ostatnio okradziony i ma teraz spore kłopoty z funkcjonowaniem. Warto przyjechać i pomóc kupując bilet i pamiątki. Poza sezonem sprawdź godziny otwarcia na stronie skansenu

15. Przejedź się kolejką wąskotorową

Na Żuławach mamy Żuławską Kolej Dojazdową, czyli popularną wąskotorówkę, a w Bieszczadach – Bieszczadzką Kolejkę Leśną. W wyznaczone dni od maja do października ta leśna wąskotorówka kursuje na trasie Majdan-Przysłup-Majdan i Majdan-Balnica-Majdan. Powiedziałabym, że to świetna atrakcja dla dzieci, gdyby nie to, że Maciej bawił się na niej równie zacnie.

Z aparatem w dłoni podziwiał widoki zza wagonika, a że podróżował w towarzystwie licznych słuchaczy szkoły wojskowej, był pod wrażeniem, jak uczestnicy wyprawy opróżnili wszystkie stoiska na stacji docelowej z grillowanych kiełbasek. Może się okazać, że kolejka jest tak popularna, że spotkasz w niej swoich znajomych, tak jak mój mąż spotkał moją ciocię. Świetne są takie zbiegi okoliczności :)


16. Kup pamiątkę w regionalnej galerii

Nie wyobrażasz sobie pojechać w Bieszczady i wrócić bez pamiątek? Niech Cię Ręka Boska Broni od kupowania chińszczyzny! Nie po to jedziesz w najdziksze polskie góry, żeby przywozić stamtąd szklaną śniegową kulę, bieszczadzką foczkę czy breloczek z Trollami. To musi być coś wysmakowanego.

Polecam Ci bieszczadzkie galerie. Spotkasz je po drodze. A jeśli ich nie znajdziesz, to popytaj w Cisnej, Lutowiskach lub w dawnej synagodze w Lesku (czynna tylko w sezonie!). Każdy miejscowy wskaże Ci drogę. Jeśli masz już coś kupować, niech to będzie mała lub duża ikona, strugany anioł albo diabeł, lub nawet ręcznie wypalany kafel. W każdym razie coś, co wyszło spod ręki regionalnego artysty. Wtedy taka pamiątka ma zupełnie inne znaczenie – i dla Ciebie, i dla tego, kto ją z sercem wykonał.


17. Posiedź nad bieszczadzkim morzem

Pojechać w Bieszczady i posiedzieć nad morzem? W Polsce wszystko jest możliwe. Wystarczy pojechać nad Jezioro Solińskie. Do Soliny i Polańczyka. Odkrycie tych słomianych parasoli i imitacji plaży z wysypanym na brzegu jeziora piaskiem w Polańczyku było dla nas niesmacznym zaskoczeniem, ale wierzę, że są osoby, które to docenią.

Jezioro Solińskie to sztuczny twór utworzony przez zaporę i zalanie dawnej wioski Solina. Na Zaporę w Solinie warto wejść, choć oficjalnie nie wolno robić na niej zdjęć. Można też umówić się na zwiedzanie w środku. Ta zapora to kawał historii Bieszczad. Swego czasu żyła własnym życiem i stanowiła nowe otwarcie na ten region kraju. Dziś można ją zwiedzać także w środku, ale trzeba się wcześniej zarejestrować na zwiedzanie i nie wolno robić tam zdjęć.

A jeśli chodzi o gwarną Solinę i Polańczyka… no cóż, nie odnaleźliśmy bieszczadzkiego klimatu w tej miejscowości. Uciekliśmy jak najdalej od nich. Ale jeśli już tam zawitasz, to zajdź na obiadokolację do Karczmy Zakapior. I upewnij się wcześniej, czy tego wieczora grają tam bieszczadzką muzykę na żywo.


18. Spróbuj bieszczadzkich przysmaków

Kuchnia bieszczadzka jest w gruncie rzeczy bardzo prosta, ale smaczna. Dania słone, pikantne, konkretne – takie, jakie lubię najbardziej. Jeśli szukasz czegoś regionalnego, rozglądaj się za fuczkami, hreczanykami czy warenykami. Podpytaj miejscowych, co polecają. Poszukaj knajpy, która serwuje pyszne pstrągi w warzywach.

W knajpach bieszczadzkich lubimy nie tylko dania, ale i klimat, który w nich panuje. To takie miejsca, że gdy zabraknie osobnego stolika, posadzą Cię z innymi gośćmi przy szerokiej ławie. A gdy zabraknie światła, to zapalą świeczki i zaserwują wódkę w ramach rekompensaty. Jeśli chcesz poczuć klimat bieszczadzkich knajp, szukaj takich miejsc jak Karczma Zakapior w Polańczyku, Paweł Nie Całkiem Święty w Smereku albo Karczma Carpathia w Mucznem. Na pewno jest ich więcej. My znamy i polecamy te trzy.


19. Zjedz Naleśnika Giganta w Wetlinie

Nie ma prawdziwej wycieczki bez słodkiego co nieco na końcu. Pomimo że staliśmy się pierwszymi wrogami cukru. Nie wierzyliśmy, że jest on tak szkodliwy. Do czasu, gdy uwielbiający słodkości Maciej schudł ponad 10 kg kończąc ten wyniszczający związek. W podróży zdarza się nam jednak zaszaleć i zjeść coś słodkiego na spółę.

Do naleśnika Giganta nie radziłabym startować w pojedynkę. We dwójkę ledwie daliśmy mu radę a i tak zajęło nam to prawie dwie godziny. Jak dla mnie on jeden starczyłby dla czterech. I tak oto nadrobiliśmy wszystkie kalorie, które spaliliśmy chwilę wcześniej wędrując od świtu Połoniną Wetlińską od Brzegów Górnych aż do Wetliny, gdzie na Naleśnika Giganta zatrzymaliśmy się w Chacie Wędrowca. Właściciele knajpy przepis mają opatentowany, możesz być więc pewny, że nigdzie indziej nie zjesz tak oryginalnego placka.


20. Poszukaj bieszczadzkich aniołów i … biesów

Bieszczadzkie anioły spotkasz na szlakach. One Ci pomogą, gdy zagubisz drogę, albo podtrzymają Cię, gdy nie będziesz już mógł dalej iść. Spojrzą na Ciebie z miłością i głośno powiedzą „cześć” mijając Cię na wąskim szlaku. Aniołów w Bieszczadach jest dużo, wystarczy dobrze się rozglądać i uważać, aby ich nie spłoszyć.

Biesy są bardziej pewne siebie, dlatego częściej spotkasz ich wizerunki na obrazach czy w artystycznych galeriach. Poczytasz o nich w regionalnych książkach, które kupisz praktycznie w każdym sklepie spożywczym. Ja kiedyś przywiozłam takiego biesa do domu i postawiłam w kącie – tam gdzie jego miejsce. Nie będzie mi się tu diabeł żaden panoszył. Nawet ten bieszczadzki.


21. Zobacz wystawę przyrodniczą w Mucznem

W Centrum Promocji Leśnictwa w Mucznem przekonasz się, jak wielki jest jeleń czy niedźwiedź. Zmierzysz się oko w oko z wilkiem i zrozumiesz, dlaczego nie warto schodzić ze szlaków nocą. Wszystkie eksponaty na wystawie od dawna już nie żyją, i chcę tylko wierzyć, że nie zostały uśmiercone dla celów edukacyjnych, ale i tak w proch by się obróciły.

Wycieczka to bardzo pouczająca, zwłaszcza że przewodnik opowiada o zwyczajach dzikich bieszczadzkich stworzeń. Sprawdź, może obalisz tam kilka tkwiących w Twojej głowie stereotypów? Jak na przykład ten, że wilki pożerają ludzi. Pożerają, ale tylko tych, którzy ich nie kochają.

Jak będziesz mieć więcej czasu możesz podjechać do Zagrody Pokazowej Żubrów. Co najważniejsze - tym razem żubry będą żywe. Podobno wejście jest za darmo, a żubry obserwuje się z tarasów widokowych. Podobno. Polecano je nam, ale jeszcze tam nie byliśmy.


22. Przyjedź do Sanoka - do miasta i skansenu

Jesteś w Bieszczadach, a stąd tak blisko do Sanoka. Wybierz się na wycieczkę. Pospaceruj po mieście i idź na sanocki zamek zobaczyć najbardziej wartościową w Polsce wystawę ikon uratowanych z podkarpackich wiosek. Spójrz w oczy Matki Bożej Hodegetria i stań przed Chrystusem Pantokratorem. Znajdź różnicę między wschodnimi, XV-wiecznymi ikonami, a tymi zachodnimi z XVII wieku.

W tym samym zamku znajdują się obrazy Zdzisława Beksińskiego, który większość z nich przekazał dla zamku. Są tu też obrazy z kolekcji jego żony i syna. Oniryczne i ponure wizje z obrazów tworzą tło do tragicznej historii rodziny, którą w swojej książce świetnie opisała Magdalena Grzebałtowska „Beksińscy. Portret podwójny” to książka, którą warto przeczytać przed lub po wizycie w Sanoku.

Oprócz zwiedzania miasta i zamku zarezerwuj sobie jeszcze co najmniej pół dnia na Skansen Budownictwa Ludowego po drugiej stronie Sanu. Znajdziesz tam chałupy i świątynie, których nie miałbyś szans zobaczyć już w ich naturalnym krajobrazie. Architektura niektórych z nich zapiera dech w piersiach. Może będziesz mieć więcej szczęścia niż my i zobaczysz kolekcję ikon. Podobno te w skansenie też są fascynujące. Jeśli tylko go wypatrzysz - wejdź do domu Żyda Galicyjskiego i zagadaj z jego mieszkańcem - Panem Markiem. Zna niesamowite historie! Wsłuchiwaliśmy się w nie godzinami.


23. Doceń bieszczadzki humor

Mówi się, że Polacy to naród ponury z brakiem poczucia humoru i dystansu do siebie. Nawet jeśli to prawda, to nie dotyczy to mieszkańców Bieszczad. Mieliśmy okazję przekonać się o tym stojąc w kolejce w jednym ze spożywczaków w Wetlinie. Dopiero tam, na miejscu, zrozumiesz na czym polega bieszczadzki humor.


24. Zrób pętlę obwodnicą bieszczadzką

Gdy byliśmy kamperem w Bieszczadach miałam wrażenie, że ciągle jeździmy w kółko. Nie potrafię sobie wyobrazić, jak tu było w czasach, gdy nie było obwodnicy bieszczadzkiej. Dotrzesz nią do wszystkich większych miejscowości w Bieszczadach, a do tych mniejszych – wybierając którąś z jej odnóg.

No cóż, wydaje mi się, że gdy nie było bieszczadzkiej obwodnicy, kampery po niej po prostu nie jeździły. My najczęściej na nocleg zatrzymywaliśmy się na parkingach przy tej właśnie obwodnicy. Jeśli natomiast nie masz już pomysłu, co by tu jeszcze zrobić w Bieszczadach, wsiądź w samochód i jedź przed siebie obwodnicą. Zatrzymaj się, gdy coś przykuje Twoją uwagę. To jeden z naszych ulubionych sposobów na podróżowanie.


Podoba Ci się ten przewodnik?

Wiesz, że z ten przewodnik przeczytało już w sieci ponad 280 tysięcy turystów? Jesteśmy Kasia i Maciej Marczewscy. Naszą pasją są podróże po Polsce. Prowadzimy Fundację Ruszaj w Drogę!, która publikuje takie darmowe, sprawdzone przewodniki po Polsce. Opublikowaliśmy już ponad 450 darmowych przewodników. Twoja darowizna pomoże w opracowaniu kolejnego takiego artykułu ze sprawdzonymi pomysłami na wycieczki po Polsce. Za każdą wpłatę bardzo dziękujemy! :)


Jeśli nie widzisz formularza, przejdź na stronę darowizn dla Fundacji Ruszaj w Drogę!

25. Zrób listę rzeczy, które jeszcze chcesz odwiedzić w Bieszczadach. 

Ten punkt jest dla Ciebie. Na pewno masz pomysł nie tylko na punkt 25, ale i 36 i jeszcze 74. Czy to będzie Muzeum Historii Bieszczadów w Czarnej? A może wizyta w Krośnie, Jaśle, na zamku w Kamieńcu, lub daleka wycieczka do Przemyśla?

Dawaj je tu wszystkie! Niech każdy się dowie, gdzie jeszcze warto być w Bieszczadach. Sami chętnie posłuchamy Twoich rad i inspiracji. W końcu jak już się raz w nich zakochaliśmy, to wiemy, że będziemy w Bieszczady regularnie wracać. Już moja w tym głowa.

Komentarze są do Twojej dyspozycji. Nie zabieraj pomysłów do grobu – podziel się pięknem Bieszczad ze wszystkimi! Za udostępnienie znajomym też pięknie dziękujemy :) A jeśli wybrać się w wirtualną podróż w Bieszczady to przeczytaj drugą część tego przewodnika z najpiękniejszymi trasami widokowymi w Bieszczadach lub przewiń stronę jeszcze niżej, usiądź wygodnie i posłuchaj radiowych audycji.

Posłuchaj i poczuj się znów jak w Bieszczadach!

Dotarłeś do końca listy. To teraz zrób sobie kawę, usiądź w fotelu i posłuchaj audycji „Nie śpij, zwiedzaj z Radiem Gdańsk" gdzie u naszej ulubionej Pani Redaktor - Beaty Szewczyk, razem z Darkiem "Łosiem" Podberskim opowiadaliśmy o Bieszczadach. Tylko uważaj, bo Darek to bieszczadnik z zamiłowania i niezły gawędziarz. Można się zasłuchać.



Książki dla Komańczy

W audycji Darek opowiada też o pięknej i pożytecznej akcji, którą prowadzi z przyjaciółmi. Zbierają książki dla dzieciaków w szkole w Komańczy. Popieramy akcję całym sercem. Książki uczą, bawią, wychowują, są świetną rozrywką i poszerzają horyzonty. Zachęcamy do dołączenia do akcji. O szczegółach akcji poczytacie [tutaj].

Marzysz już o wyjeździe w Bieszczady?

Mam nadzieję, że kolejna godzina, którą z nami spędzisz sprawi, że znów zamarzysz o wyjeździe w Bieszczady. Tak jak ja marzyłam już kilka lat. Gdy spojrzałam na Maćka i powiedziałam "Maciek, ja chcę znowu jechać w Bieszczady" on od razu zrozumiał błysk w moich oczach. Trochę musiałam na to poczekać, aż w końcu nadarzyła się cudowna okazja.

Ruszyliśmy w Bieszczady kamperem. Nie jestem w stanie opisać co tam przeżyłam, ile historii się nasłuchałam, jakich fascynujących ludzi poznałam. Ostatni raz, gdy byłam w Bieszczadach, przywiozłam do domu diabła. Tym razem wróciłam z cudowną ikoną Matki Boskiej z Duchem Świętym, namalowaną ręką Mrówki – byłej żony zakapiora „Burego”. A historii, bohaterów i magii Bieszczad spodziewaj się jeszcze u nas na blogu.

Jeśli wciąż nie masz dość Bieszczadów, to koniecznie posłuchaj jeszcze jednej audycji o magii Bieszczadów. Tym razem opowiadaliśmy o majestatycznych górach, zakapiorach i miejscach, których już w Bieszczadach nie ma razem z Andrzejem Potockim - autorem książek o Bieszczadach. Ile on zna historii! Można się zasłuchać. I pomyśleć po raz kolejny: "Ja chcę w Bieszczady!"



Życzę Ci udanego słuchania i wspaniałych wycieczek po Bieszczadach!

A jeśli ciekaw jesteś naszych wrażeń z innych regionów Polski to sprawdź koniecznie nasze przewodniki.

PS. Wiesz, że procent z Twoich internetowych zakupów może trafić za darmo do naszej Fundacji? Nic nie dopłacisz, a możesz tak nam pomóc w utrzymaniu bloga i przy pisaniu kolejnych przewodników po Polsce. Wystarczy, że klikniesz w jeden link przed zakupami. Sprawdź jak to zrobić. 
KOLEJNA RELACJA Starszy post

54 komentarze :

Dołącz do dyskusji. Dodaj komentarz w polu poniżej lub przewiń w dół i skomentuj przez Facebooka.
  1. W tym roku Bieszczady rządzą chyba na większości blogów podróżniczych :) I wcale nas to dziwi, w końcu (jak dla nas) jest jedno z najpiękniejszych miejsc w Polsce!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zwłaszcza, że dopiero co stamtąd wróciliście :) jak wrażenia? jak wypadają Bieszczady kontra reszta świata? :)

      Usuń
  2. Są jeszcze galerie, galeryjki z pięknymi wyrobami miejscowych artystów...rzeźbiarzy, malarzy, pracowni ceramicznych, tkackich...rękodzieła ci u nas dostatek :)
    Edyta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 100% racji! jednego bieszczadzkiego biesa przywieźliśmy ze sobą z podróży. teraz straszy gości od progu :)

      Usuń
  3. Po zejściu ze szlaku spotkaj bieszczadzkiego barda i posłuchaj jego piosenek - https://www.youtube.com/watch?v=-l0ja3kaN0g

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. - przejedz się kolejką wąskotorową.
      - spotkaj sąsiadów w punkcie gdzie stykają się granice Polski, Ukrainy i Słowacji (za Rawkami).

      Usuń
    2. no właśnie znajomi jechali ostatnio kolejką wąskotorową, ale chyba im się podróż trochę dłużyła :) może się skusimy następnym razem. dzięki za inspiracje!

      Usuń
  4. Ruiny Klasztoru Karmeltow Bosych w Zagórzu.... Coś pięknego....

    OdpowiedzUsuń
  5. Bieszczady... Takie piękne. Nigdy tam nie byłam, wypadałoby to chyba nadrobić. Z tego co widzę, to nie tylko połoniny, ale też sporo innych ciekawych atrakcji. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. atrakcji jest sporo. nie wiemy tylko co w Bieszczadach robi się zimą :)

      Usuń
  6. Nie powinniście się ograniczać do jednej Cerkwii. Jest ich mnóstwo i wcale nie opisujecie tych najpiękniejszych. Jednym tchem: Smolnik, Równia, Szczawne, Bystre, Krywe... No właśnie, Krywe to zajawka kolejnego klimatycznego tematu rodem z Bieszczad. Mowa oczywiście o miejscach po ludnych, pięknie położonych wsiach, wysiedlonych tuż po wojnie min. w akcji Wisła. A jeśli Krywe, to koniecznie jeszcze należy wspomnieć o Dolinie Sanu, nie tylko w jej górnym biegu, ale także troszkę niżej w okolicach Chmielu, Krywego własnie.
    I najważniejsze, chcesz poznać Bieszczady, koniecznie zajrzyj tam we wszystkie pory roku :) Każda z nich, to zupełnie inne krajobrazy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. myślieliśmy kiedyś o tym, żeby pojechać zimą w Bieszczady. ale co można robić zimą w Bieszczadach? ktoś wie? prosimy o komentarz :)

      Usuń
    2. Jeździć albo biegać na nartach. Poczytajcie o wyciągach narciarskich w Bieszczadach.

      Usuń
    3. właśnie ten temat jeśli idzie o Bieszczady jest jeszcze przez nas niezbadany... na razie :)

      Usuń
  7. Warto wcześniej poczytać o historii Bieszczad - Łemkowie mieszkali/mieszkają w Beskidzie Niskim a i sama Zyndranowa tam jest. Bieszczady to tereny BOJKÓW

    OdpowiedzUsuń
  8. U mnie na pierwszym miejscu byłoby "Wędrówki z mapami WIGu". Nie pozna się ani Bojkowszczyzny ani Łemkowszczyzny bez tych map a patrząc tylko na te współczesne.

    OdpowiedzUsuń
  9. Bieszczady to nie tylko miejsca....to klimat jaki tu panuje i ludzie......kiedys niedostepne tylko nieliczni smiałkowie od lat 70 i 80tych pojawiali sie tu z Polski i zostawali /dzieci kwiaty/a reszta jest juz historia....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. z naszych obserwacji wynika, że od tamtego czasu sporo się zmieniło, przynajmniej jeśli idzie o popularność tego kierunku i np. szlak na Tarnicę albo Połoninę Wetlińską i Caryńską w sezonie. :)

      Usuń
    2. Byłam pierwszy raz w Bieszczadach w latach 70 . I tak jak mówisz Anonimowy to ten klimat i ludzie . Jestem zakochana w Bieszczadach .Szkoda ze jestem tam tak rzadko.

      Usuń
  10. Bieszczady to San - mekka wedkarstwa muchowego, a odcinek specjalny od Zwierzynia do ujscia Hoczewski to jedno z najlepszych łowisk pstraga i lipienia na sztuczną muche w Europie

    OdpowiedzUsuń
  11. bieszczadzka kolejka leśna???

    OdpowiedzUsuń
  12. Witam, pod koniec X mam zamiar wybrać się z 6 koleżankami w Bieszczady:) Problem w tym,że to ja mam wszystko zaplanować a nigdy nie byłam w Bieszczadach :( Czy możecie podpowiedzieć od czego najlepiej zacząć? Jakie szlaki wybrać ? Lubimy dużo chodzić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to może zacznijcie od 1) Połoniny Wetlińskiej i Caryńskiej - ten szlak można zrobić za jednym razem, potem 2) szlak na Tarnicę i Halicz (choć zejście do Wołosatego to ok. 8 km bitumiczna drogą), 3) trasa na Bukowe Berdo. Niektórzy polecają też Małą i Wielką Rawkę :) Udanego urlopu!

      Usuń
  13. Bieszczady - jeden z głównych punktów na mojej podróżniczej liście w tym roku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdroszczę! Od dłuższego czasu myślę o powrocie w Bieszczady :)

      Usuń
  14. coś wspaniałego! świetne podsumowanie najciekawszych atrakcji jakie z pewnością oczarują bez reszty każdego turystę :) dla mnie Bieszczady są już dawno czymś magicznym bo się tam wychowałam i miłość dalej kwitnie :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  15. Zastanawiam się nad 4-5 dniowym wypadem w Bieszczady 8-12 maja. Zastanawiam się czy to dobry okres na wypad w Bieszczady? Druga sprawa gdzie najlepiej się zatrzymać by jak najwięcej zobaczyć (jestem osobą niezmotoryzowaną) ? Zastanawiam się nad Ustrzykami Górnymi. W Bieszczadach byłam tylko raz w życiu 10 lat temu, więc moja wiedza w tym zakresie jest niewielka :) z góry dziękuję za wszelkie odpowiedzi i wskazówki :):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Termin całkiem niezły. Majówkowe tłumy będą wracać do domu, a Ty dopiero zaczniesz swoją przygodę w Bieszczadach :) Ustrzyki Górne to dobra lokalizacja jeśli chcesz chodzić po górach. Z Ustrzyk są wejścia na szlaki na Połoninę, Bukowe Berdo, Rawki i Tarnicę. Tylko z drugiej strony, Ustrzyki Górne są bardzo małe. Bardziej rozrywkowo jest w Wetlinie.

      Usuń
  16. A przed wyjazdem posłuchać cudownych " Bieszczadzkich aniołów" Starego Dobrego Małżeństwa by wejść w klimat...

    OdpowiedzUsuń
  17. Szukam Andrzeja z Bieszczad z małej wioski przy granicy,ksywkę miał ''Góral''nazwiska niestety nie znam,szukam go od 22 lat.Odbywał służbę wojskową w Warszawskiej jednostce wojskowej ul.Żwirki i Wigóry,obecnie może mieć około 43,44 lat,wiem że miał młodszą siostrę.Był szczupły,niebieskie oczy i blond włosy,na prawej ręce miał bliznę.W 1994 roku w lipcu był przejazdem w Częstochowie z kolegą Jankiem.Jeśli ktoś zna taką osobę i kojarzy na której wsi mógł by mieszkać to proszę o odpowiedź:lub kontakt tel; 570 991 025.

    OdpowiedzUsuń
  18. Pytanie:) a gdzie można tego pysznego pstrąga zjeść?? Agnieszka

    OdpowiedzUsuń
  19. Sklep w Kalnicy. Czyli pijalnia piwa i wódki. Tu zawsze można spotkać kogoś kto opowie pasjonujące historie. Bieszczady to przede wszystkim ludzie.....

    OdpowiedzUsuń
  20. Nigdy nie byłem w Bieszczadach, na początek chciałbym wybrać się na weekend (3dni), pytanie brzmi, jaka lokalizacja jest najlepsza? Dużo osób mówi - Solina / Polańczyk, fajnie byłoby coś nad zalewem, jeziorem blisko plaży... Słyszałem również o Ustrzykach Górnych (choć małe i podobnież utrudniony dojazd) i sugestię wyżej przeczytałem o Wetlinie, stamtąd blisko by było na Połoniny i Tarnicę.

    OdpowiedzUsuń
  21. Witam! Od wczoraj jesteśmy w Bieszczadach :) dokładnie w Górzance. Jest spokojnie i jak w domu. Tylko pogoda dziś nie dopisuje i pada. Ale od jutra mamy zamiar podbijać szczyty:) Jest wspaniale i na pewno wrócimy tu nie raz :D

    OdpowiedzUsuń
  22. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  23. Witam wszystkich! Na początku chciałbym podziękować autorowi artykułu, bo dzięki niemu mieliśmy w tym roku jedne z lepszych wakacji w życiu - tak serio - np. z Grecji wracaliśmy wykończeni i zmęczeni bardziej niż po pieszych kilometrowych trasach górskich, z Bieszczad wróciliśmy w nowym wcieleniu, pełni sił i energii (też i pozytywnej). To co muszę polecić oprócz połonin to Chata wędrowca w Wetlinie - właściciel codziennie jedzie sam po świeże produkty, restauracja jest zatem czynna dopiero od 13:00 ale to co udało się spróbować to po prostu PALCE LIZAĆ! Naleśnik z jagodami wystarczy spokojnie na dwie osoby, więc samemu radzę brać tą mniejszą wersję. Góry - ktoś gdzieś napisał, że Bieszczady są przereklamowane...to określenie chyba bardziej pasuje do Zakopanego. Bieszczadzkie szlaki mają swój skromny urok, który dostrzega się odwracając głowę na szlaku za siebie, nie gapiąc się w telefon z fejsem - wystarczy odrobina poczucia estetyki aby dostrzec w tych skalistych wyżynach porośniętych jagodami i borówkami leśnymi dziewicze piękno Polskiej przyrody. Atrakcji dla kogoś kto ma odrobinę weny nie zabraknie nawet na 3 tygodnie. Polecam też leśny zwierzyniec (4 km od Majdan) - jest to okazja aby zobaczyć z bliska Czaplę Siwą, nakarmić Jelenia, pokazać dzieciom Daniele i pogłaskać różne inne dzikie zwierzaki. Jest też dziki dzik. Wracając z tej całej wyprawy zachęcam gorąco do nadgonienia tych kilku kilometrów i udania się z np. Soliny, gdzie będzie można ostatni raz rzucić bułkę i truskawki ogromnym karpiom i amurom wygrzewającym się przy zaporze, poprzez chociażby Sanok i potem Krosno, wstąpić na zamek wspomniany w artykule, jako że jest to wycieczka krajoznawcza to trzeba zobaczyć, potem kierując się na trasę 2B koniecznie należałoby odwiedzić hodowlę Alpak w Korczynie (dodatkowe widoki na zamek z tego miejsca), gdzie można zobaczyć, wejść na wybieg i pogłaskać te piękne zwierzaki. Co wyjątkowego w tej hodowli? - właścicielka sama przędzie wełnę i robi z niej rękawiczki, szaliki, czapki, to nie to co w galeriach, że płaci się kilkaset zł za produkty z domieszkami, nie nie nie - tutaj jest to 100% wełny z Alpaki, ceny są co najmniej konkurencyjne. W dodatku to dzieło sztuki, rękawiczki z przepięknymi wzorkami, porządne, idealne na zimowe spacery, by powspominać w mroźne dni super wyprawę bieszczadzką. Jeżeli ktoś będzie zainteresowany zdjęciami takich rękawiczek lub jakimiś informacjami to pisać na [email protected] , chętnie się podzielę. Jak będzie większe zainteresowanie to wrzucę na stronę lub napiszę coś podobnego, co przeczytałem i jestem niezmiernie zadowolony z wyboru po tym co zobaczyłem na Mazurach po 15 latach itd. Serdecznie pozdrawiam tych, którzy nie zostawiają śmieci na szlakach górskich;) Konrad

    OdpowiedzUsuń
  24. Tydzień temu byłam pierwszy raz w życiu w Bieszczadach, i to jako emerytka. Od razu na głęboką wodę, czyli najwyższy szczyt Tarnicę. Pogoda była wspaniała, na górze leżał śnieg, ludzie życzliwi, dałam radę. Na drugi dzień - Smerek, potem Połonina Wetlińska i Caryńska.Przepiękne widoki, niezapomniane wrażenia utrwalone setkami zdjęć. Pierwszy raz zobaczyłam salamandrę na szlaku, piękna w żółte cętki.
    Zakochałam się w Bieszczadach, chyba wrócę tam, jeszcze tyle do zobaczenia. Pozdrawiam wędrowców!

    OdpowiedzUsuń
  25. Tydzień temu wróciłam z Bieszczad. Pojechałam tam pierwszy i od razu rzuciłam się na głęboką wodę, czyli na najwyższy szczyt Tarnicę. Ale dałam radę, na górze leżał śnieg, krzyż był cały biały przepięknie lśnił oszroniony w słońcu. Ludzie życzliwi, widoki piękne. Zakochałam się w Bieszczadach. Potem zdobyłam Smerek, przeszłam Połoninę Wetlińską, byłam w Chatce Puchatka i na Połoninie Caryńskiej. I chyba wrócę tam jeszcze raz, bo tyle jest jeszcze do zobaczenia.
    Pozdrawiam wszystkich wędrowców!

    OdpowiedzUsuń
  26. Dosc przypadkowe 25, nie do końca obowiązkowych miejsc. Brak kilku podstawowych. Bardzo subiektywny artykuł

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, bo jesteś na naszym blogu. Tu wszystko jest subiektywne. Pozdrawiamy!

      Usuń
  27. W jakim terminie najlepiej jechać? Nigdy niebyłam i planuję swój pierwszy wypad. Wasz blog sprawił, że Wam zazdroszczę :)
    Karolina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to zależy na co się nastawiasz. A tak ogólnie to ja polecam późną wiosnę lub wczesną jesień :)

      Usuń
  28. Czy możecie polecić jakieś noclegi? Wybieramy się po raz pierwszy w Bieszczady na wakacje z dziećmi 13 i 10 lat. Dzieciaki nie są wymagające, łazienkę jedynie chcielibyśmy mieć do własnej dyspozycji ;) Będziemy tydzień, chcielibyśmy pochodzić po górach, ale też pozwiedziać. Będziemy mieć samochód, więc możemy się przemieszczać celem zwiedzania ;) W jakim miejscu się zatrzymać?

    OdpowiedzUsuń
  29. O tak, Bukowe Berdo również polecam :)Oprócz tego warto jest odwiedzić Zagrodę Pokazową Żubrów w Mucznem oraz stare piece do wypalania węgla drzewnego również w tamtej okolicy.
    www.womanfromforest.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  30. Koniecznie trzeba wybrać się nad Jeziorka Duszatyńskie do Rezerwatu Zwięzło, To jeziora utworzone po osunięciu się góry, niesamowite miejsce.Dojechać tam można z Komańczy, a dla odważnych trasa przez brody na rzece,latem spokojnie przejedzie tam każdy samochód,

    OdpowiedzUsuń
  31. Dla tych co będą dłużej w Bieszczadach polecam jeszcze Muzeum Górnictwa Naftowego i Gazownictwa w Bóbrce, Chorkówce koło Krosna, którą założył Ignacy Łukasiewicz. Tak, tak w Polsce wydobywa się ropę naftową. Można też przy okazji zwiedzić Centrum Dziedzictwa Szkła w Krośnie. Pozostałości po hutach krośnieńskich. Co prawda to jeszcze nie Bieszczady, ale oddalone ok. 1-2, więc to zawsze jakiś plan B na deszczowe dni.

    OdpowiedzUsuń
  32. A może coś o Wodospadzie Ostrowskich? :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Bieszczady są dla mnie są najpiękniejszym miejscem z klimatem o każdej porze roku. Połoniny gwarantują piękne krajobrazy z dala od miejskiego zgiełku. Szczególnie lubię panoramę z Połoniny Caryńskiej. Każda wyprawa w to magiczne miejsce jest niezapomnianym przeżyciem. Do zobaczenia na szlaku ;)

    OdpowiedzUsuń
  34. Ja bardzo lubię wracać do Sanoka. Jako młody chłopak miałem okazję pojechać tam pierwszy raz z rodzicami i zapadło mi mocno w pamięć. Częściowo stało się tak za sprawą urokliwego miasta i widoków, ale także muzeum Beksińskiego. Na pewno wrócę tam jeszcze raz, tym bardziej że kocham też górską wspinaczkę i bieszczadzkie połoniny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Sanoku na zamku jest też wspaniała wystawa ikon, a po drugiej stronie Sanu - skansen - jeden z największych w Polsce. Można tam zobaczyć stare chyże i przepiękną cerkiew, a także rekonstrukcję galicyjskiego miasteczka. :)

      Usuń
  35. Wypalanie można jeszcze podejrzeć w drodze do bacówki w Jaworcu (a przynajmniej niedawno można było).

    OdpowiedzUsuń
  36. Przepraszam, ale jeśli ktoś mówi, że schody prowadzące na Tarnicę są "wygodne" to chyba ma dość masochistyczne podejście do świata.... jak jeżdżę po Bieszczadach kilka lat tak nie spotkałem równie wrednej rzeczy jak te schody. Czy to w górę czy w dół nogi bolą od nich okrutnie ;/

    OdpowiedzUsuń

Ruszaj w Drogę?

Czytasz największy blog podróżniczy o Polsce. Znajdziesz u nas ponad 400 pomysłów na wycieczki i pokażemy Ci gdzie pojechać i co warto zobaczyć w Polsce. Miejsca sprawdzamy i zwiedzamy osobiście. Polecamy spis A-Z ciekawych miejsc i wyszukiwarkę.

KASIA I MACIEJ MARCZEWSCY

Od 10 lat #wDrodze, a od pięciu prowadzimy największy blog podróżniczy o Polsce. Jesteśmy pozytywnie zakręceni na punkcie polskiej turystyki.

KLUB RUSZAJ W DROGĘ!

Prowadzimy prezentacje, warsztaty i spotkania podróżnicze. Opowiadamy o polskich regionach i dzielimy się naszymi pomysłami na podróże po Polsce.

FUNDACJA RUSZAJ W DROGĘ!

Promujemy polską turystykę w Polsce, pomagamy organizacjom turystycznym w dotarciu do nowych turystów i prowadzimy warsztaty branżowe.