Menu

» » »

15 najpiękniejszych szlaków w Bieszczadach i podkarpackim Beskidzie Niskim + BONUS

Chcesz pochodzić po Bieszczadach lub wybierasz się w Beskid Niski i zastanawiasz się, który szlak wybrać, żeby zobaczyć najpiękniejsze widoki? Przygotowałam dla Ciebie przewodnik po najbardziej malowniczych trasach tych gór. Wybrałam najbardziej widokowe ścieżki, które sami przemierzyliśmy. Niektóre z nich wiodą szczytem połonin, inne krajobrazowymi dolinami. Jedne i drugie odkryją przed Tobą magię południowej części województwa podkarpackiego. Brakowało Ci internetowego przewodnika z rekomendacjami tras, widokowymi zdjęciami z podejść i szczytów, oraz informacjami praktycznymi? To mam dla Ciebie dobrą wiadomość - właśnie go czytasz :)

Połonina Wetlińska w Bieszczadach

Przygotowałam dla Ciebie propozycje całodniowego marszu, ale też krótsze wycieczki dla mniej zaawansowanych piechurów. Sam wybierzesz, czy w Bieszczadach chcesz przez 6 godzin iść do Sianek i z powrotem, przez 4 godziny wdrapywać się i schodzić z Połoniny Caryńskiej, czy przez godzinę odpoczywać na kładkach na torfowiskach w Tarnawie Wyżnej. A może wybrałeś zachodnią część województwa podkarpackiego? Jedziesz w Beskid Niski i planujesz tam zwiedzić Magurski Park Narodowy ze wzniesieniem Wysokie lub dolinami nieistniejących wsi Żydowskie i Ciechania? 15 tras, które dla Ciebie przygotowałam łączy jedno - z każdej z nich roztaczają się wspaniałe widoki na okolicę. Gotowy na wędrówkę?


Na Podkarpacie zaprosił nas Urząd Marszałkowski Województwa Podkarpackiego. Miejsca wybieraliśmy sami, a że trafiliśmy na genialną pogodę, to skupiliśmy się na poznawaniu mniej znanych szlaków widokowych w Bieszczadach. Pierwszy raz pojechaliśmy też w podkarpacką część Beskidu Niskiego. Macieja zachwycił on do tego stopnia, że w filmowych vlogach na żywo z Magurskiego Parku Narodowego, z zachwytem opowiadał o widokach i twierdził, że to od dziś jego ulubiony i najładniejszy region w Polsce.
Oglądaj nasze vlogi z drogi: na żywo z Bieszczad i Beskidu Niskiego
Filmy z Bieszczad i Beskidu Niskiego obejrzysz w aplikacji na smartfonie lub na komputerze na naszym profilu na Instagramie w archiwum Relacji. Poszukaj naszego profilu "ruszajwdroge" na Instagramie lub skorzystaj z linków do filmów poniżej:



Czy Bieszczady to najdziksze góry w Polsce?

Wielu wciąż uważa, że Bieszczady to najdziksze góry w Polsce. Czy tak jest rzeczywiście? W drugiej połowie sierpnia widzieliśmy pełne busy, które kursowały każdego poranka między Ustrzykami Górnymi a przełęczami, z których wychodziło się na szlaki. Na połoninach spotykaliśmy prawdziwe tłumy turystów, a w kultowych knajpach wieczorami czekaliśmy w kolejce na wolny stolik. Do popularności Bieszczad przyczyniły się sensownie wyznaczone szlaki dla turystów oraz wiele map, które można bez problemu kupić w księgarniach w całej Polsce. Dużą rolę odegrały też seriale, które ściągnęły w Bieszczady turystów chcących się przekonać, jak tu jest naprawdę.

W Beskidzie Niskim spotkaliśmy prawdziwą dzikość. Bo przez 3 dni na szlaku spotkaliśmy może w sumie kilkanaście osób. W Bieszczadach kilkanaście osób mijaliśmy zaledwie w kilkanaście minut. Wygląda to tak, jakby w Beskid Niski mało kto jeszcze docierał. Wybierz ten region, jeśli szukasz ciszy, spokoju i miejsc z dala od ludzi.

O czym pamiętać gdy wychodzi się w góry?

Jeśli spotkasz leśników lub doświadczonych góromaniaków, udzielą Ci oni dobrych rad, których warto słuchać i przestrzegać. Zaczną od tego, że gdy wychodzisz w góry, planuj swoją wycieczkę na czas. Liczba kilometrów na mapie nie powie Ci wszystkiego, bo trzeba wziąć jeszcze pod uwagę położenie terenu – wszystkie te wzniesienia i zejścia, które będziesz musiał pokonać.

Na każdej mapie znajdziesz informację, ile czasu zajmuje przejście danego odcinka – zwykle jest on podany pomiędzy takimi ostrymi trójkącikami lub kółeczkami (zależnie od mapy). Muszę przyznać, że czas ten podany jest wiarygodnie. Gdy my liczyliśmy czas przejścia, zawsze dodawaliśmy do niego godzinę lub dwie, bo wiedzieliśmy, że będziemy chcieli zatrzymać się dłużej na szlaku na zdjęcia i podziwianie przyrody. Trasę zawsze dostosuj do Twojej kondycji.

Pilnowanie czasu i śledzenie słońca jest w górach bardzo ważne. Musisz być czujny, aby nie schodzić ze szlaku po zmroku. Wtedy bowiem szlaki w swoje panowanie obejmuje królestwo zwierząt. Spotkanie z wilkiem, niedźwiedziem, czy nawet jeleniem nie jest czymś, o czym marzy turysta i wcale Ci tego nie życzę. Ale jest to realne, dlatego trzeba dobrze mierzyć siły na zamiary. A, i zawsze, ale to zawsze, miej ze sobą wodę, przekąski i latarkę naładowaną bateriami. Góry potrafią być nieprzewidywalne – nigdy nie wiesz, co spotka Cię po drodze.

Przygotuj się na wejście do parku narodowego – kup bilety 

Wędrowanie po parkach narodowych jest płatne. Trzeba przewidzieć wcześniej, jak zaopatrzyć się w bilet, bo choć budki przy wstępie do parku bywają zamknięte lub nie ma ich wcale, to nie zwalnia to nas z posiadania biletu. Za bilet normalny zapłacisz już od 4 zł, ale za każdym razem sprawdź cennik, bo cena biletu często zależy od trasy.

Czasem park robi promocję i wtedy na przykład kupując bilet pakietowany jedno wejście możesz mieć za darmo. Tak było w 2018 roku w Magurskim Parku Narodowym – jeśli kupowało się bilet od razu na trzy dni, czwarty dzień chodziło się w gratisie. Podobno Bieszczadzki Park Narodowy miał jeszcze w zeszłym roku podobną ofertę, ale w 2018 roku trzeba było kupować bilet osobno na każdy dzień.

Magurski Park Narodowy wprowadził fajną opcję zakupu biletu do parku przez SMS. Jest to bardzo praktyczne, pod warunkiem, że nie masz blokady na SMSy premium. Chcąc kupić taki bilet, wystarczy, że wyślesz SMS o treści: DPMBILET pod numer 74624 Koszt: 4,92 zł brutto.

Jak zachowywać się w górach? 

Wierzę, że wiesz, jak zachować się w górach. Ale może znasz kogoś, komu warto podesłać tę dobrą wskazówkę. Wystarczy kilka prostych zasad, aby wszyscy korzystający z gór poczuli się dobrze:
  1. nie schodź ze szlaku, 
  2. nie krzycz, 
  3. nie gadaj głośno przez telefon, 
  4. nie psuj,
  5. wszystko co wynosisz w góry, zabieraj ze sobą na dół. 
Nie ma bardziej przykrego widoku na szlaku niż śmieci – smutne pamiątki po turystach, którzy nie potrafili się zachować.

Uważaj na granicę Unii Europejskiej 

Kiedy wybierasz szlaki blisko ukraińskiej granicy, pamiętaj, żeby nie przekraczać pasa granicznego, ani tym bardziej samej granicy. Możesz się zdziwić, gdy w jednej chwili Twój portfel schudnie o 500 zł za mandat wystawiony przez patrolujących teren pograniczników.
Zgodnie z 49a § 1 i 2, art. 54 kodeksu wykroczeń niezastosowanie się do zakazu przekraczania granicy państwowej w miejscach niedozwolonych czy wejście na pas drogi granicznej jest naruszeniem prawa zagrożone karą grzywny do 500 zł.
Dlatego gdy zobaczysz znak „pas drogi granicznej” lub nawet wprost napis „wejście zabronione”, to nie wchodź tam. W Bieszczadach, każdym letnim sezonie, straż graniczna wręcza od kilkunastu do kilkudziesięciu takich mandatów. Zrobienie sobie pamiątkowego zdjęcia przytulając ukraiński słupek graniczny nie jest wytłumaczeniem. Jeśli koniecznie chcesz mieć takie zdjęcie w swojej kolekcji, po prostu stań w oddali na tle biało-czerwonego słupka. Wszyscy się domyślą, gdzie byłeś, a Ty nie narazisz się na karę.

Na słowacką stronę możesz przejść swobodnie, pójść na obiad lub tamtejsze szlaki. Słowacja, tak jak Polska, jest w Unii Europejskiej, dlatego do wycieczek na Słowację potrzebny jest tylko dowód osobisty. Na granicy z Ukrainą kończy się jednak Unia Europejska i żeby przejść na tamtą stronę, potrzebny Ci będzie paszport i wiza.

Ponieważ w Bieszczadach poruszasz się na granicy Polski, uważaj na zasięg i ukraińską sieć telefoniczną. Uważnie czytaj SMSy, które informują Cię, że właśnie jesteś w ukraińskiej sieci. Najlepiej wtedy wyłącz telefon lub chociaż internet w komórce (najnowsze smartfony mają przydatne ustawienie automatycznego wyłączania Internetu, gdy tylko sieć przełączy się na zagraniczną). Wysokość rachunku, który dostaniesz po powrocie z urlopu może Cię niemiło zaskoczyć. Słyszeliśmy już nie raz opowieści o trzech zdjęciach do rodziny, których wysłanie komunikatorem internetowym kosztowało 250 zł. Dobra wiadomość jest taka, że naliczone zawyżone opłaty można reklamować u swojego operatora. Słyszeliśmy, że reklamacje są uwzględniane, jeśli tylko udowodnimy, że byliśmy po polskiej stronie granicy. Ale po co tracić czas i nerwy, skoro lepiej skupić się na podziwianiu Bieszczadzkiej przyrody.

Przygotuj się na caaaałe dnie wędrówki 

W tym jednym przewodniku zebraliśmy wszystkie nasze dotychczasowe podróże na Podkarpacie. Z naszych wycieczek po szlakach Bieszczadów i Beskidu Niskiego ułożyłam przewodnik po 15 najładniejszych trasach widokowych. 15 tras to nawet 15 udanych dni na Podkarpaciu. To z nich zobaczysz najpiękniejsze krajobrazy Bieszczadów i Beskidu Niskiego. Przekonasz się, jak urzekająca jest przyroda tej części regionu i nabierzesz ochoty na dalsze wędrowanie. Dzięki tym trasom odkryjesz magię gór i już zawsze będziesz chciał tu wracać. Tak jak ja.

Nasze zestawienie zaczynamy od najbardziej popularnych szlaków. Na nich możesz spotkać najwięcej turystów:
  1. Wejście na Tarnicę z Wołosatego. Powrót do Wołosatego. (4 godz. lub 6 - 7 godz. przez Halicz i Rozsypaniec)
  2. Wejście na Tarnicę z Mucznego przez Bukowe Berdo. Powrót do Mucznego. (6 godz.)
  3. Wejście na Tarnicę z Widełek przez Bukowe Berdo do Wołosatego (6 godz.)
  4. Wejście na Tarnicę z Ustrzyk Górnych i zejście do Wołosatego (6 godz.)
  5. Szlak na Połoninę Caryńską z Brzegów Górnych do Ustrzyk Górnych (4-5 godz.)
  6. Szlak na Połoninę Wetlińską z Brzegów Górnych do Wetliny(4 – 5 godz.)
  7. Wejście na Małą i Wielką Rawkę z Przełęczy Wyżniańskiej (5 - 6,5 godz. jeśli chcesz iść na trójstyk)
  8. Spacer do Dźwiniacza Górnego z Tarnawy Niżnej (3 - 4 godz.)
  9. Spacer po kładkach na torfowiskach w Tarnawie Wyżnej (1 - 2 godz.)
  10. Spacer do źródeł Sanu - zmierzenie się ze szlakiem z Bukowca do Sianek i źródeł Sanu (8 godz. - wyrusz z samego rana!)
  11. Wycieczka do Rezerwatu "Krywe" - rowerową wycieczka na trasie Rajskie - granicą rezerwatu „Krywe” – Rajskie (3 - 4 godz.)
  12. Wejście na Przymiarki na trasie Rymanów-Zdrój - Iwonicz Zdrój (i powrót) (5 godz.)
  13. Wejście na Wysokie w Magurskim Parku Narodowym z cmentarza w dawnej wsi Żydowskie (3 - 4 godz.) + (2 - 3 godz. pętla do wsi Ciechania)
  14. Wycieczka do dawnej wsi Nieznajowa - spacer doliną do nieistniejącej wsi Nieznajowa (2 - 3 godz.)
  15. Wycieczka do dawnej wsi Długie - spacer doliną do nieistniejącej wsi Długie (3 - 4 godz.) 
Na końcu przewodnika przygotowałam dla Ciebie jeszcze bonus. To propozycje trzech festiwali i wydarzeń w województwie podkarpackim, które mogą stanowić świetną alternatywę, gdy będziesz już zmęczony chodzeniem po górach. Warto zaplanować pobyt tak, aby wziąć udział w takim podkarpackim festiwalu. To świetna okazja na przykład do posmakowania regionalnych wyrobów podkarpackiej kuchni.

To jak? Gotowy do drogi?

Zacznij jak większość turystów - od wejścia na Tarnicę

Tarnica to najwyższy szczyt w polskich Bieszczadach (1346 m.n.p.m.), więc nic dziwnego, że z samego Wołosatego w lipcu i sierpniu 2018 r. na Tarnicę weszło 38 tys. turystów. Ale turyści ciągną tu też innymi szlakami – z Rozsypańca przez Halicz, przez Szeroki Wierch, przez Bukowe Berdo. Cały dzień spędzają w drodze, żeby spod żelaznego krzyża podziwiać panoramę Bieszczadów.

Pomysł 1. (Bieszczady) Szlak na Tarnicę z Wołosatego. Zejście tą samą drogą lub przez Halicz i Rozsypaniec

Z Wołosatego na Tarnicę wejdziesz niebieskim szlakiem. Królowa Bieszczadów już z daleka majaczy na horyzoncie. Przyda się dobra pogoda. Ta jednak w górach może się szybko zmieniać i oświetlony słońcem szczyt już za dwie godziny może tonąć w nieprzeniknionej mgle i porywistym wietrze. Przygotuj się na każde warunki.

Maciej doświadczył tego na własnej skórze, gdy rok temu w październiku wybrał się na poszukiwanie fotograficznych kadrów z Tarnicy. Podejście momentami było strome, ale na końcówce wędrówkę ułatwiały schody, które podprowadzają turystę na samą górę. Schody są kontrowersyjne, bo przecież prawdziwi wędrowcy po górach schodów nie potrzebują. Doceniają je jednak Ci, którzy w drodze walczą z błotem i wiatrem. Nie wiem, czy akurat schody przyczyniły się do wzrostu ruchu turystycznego na Tarnicy, która faktycznie jest najpopularniejszym bieszczadzkim szczytem. Prawdą jest jednak, że przy metalowym krzyżu potrafią gromadzić się tłumy. I wtedy, żeby zrobić sobie pamiątkowe zdjęcie z krzyżem na Tarnicy, trzeba cierpliwie poczekać w kolejce. Jeśli nie lubisz tłumów w górach, wybierz dobry dzień na wejście na szlak: w sezonie lepiej iść tu w dni robocze i poza długimi weekendami. We wrześniu w piątki uważaj na wycieczki szkolne.

Po dotknięciu stopą Tarnicy w zasadzie możesz wracać tą samą trasą, zwłaszcza, gdy w Wołosatem zostawiłeś auto. Droga powrotna zajmie jakąś godzinę.
Wg mapy: wejście na Tarnicę z Wołosatego to 2 godziny, a zejście 1 godzina.
Sam decydujesz ile czasu przeznaczysz na podziwianie widoków z góry.
Ale jeśli na szczyt wszedłeś jeszcze przed południem, szkoda marnować dnia. Idź dalej przez Przełęcz Goprowską na Halicz i zejdź przez Rozsypaniec. O ile pierwsza część tej drogi powrotnej jest bardzo widokowa, to po zejściu z Rozsypańca, gdzieś tak od Przełęczy Bukowskiej, czeka Cię nużąca, bitumiczna, nudna droga ciągnąca się przez ponad 8 kilometrów aż do samego Wołosatego. Idzie się nią jakieś 2 godziny, co nie kojarzy się z czymś szczególnie przyjemnym. My szliśmy tędy raz i był to wtedy raz ostatni. Podobno niektórzy turyści na tym odcinku marzą, żeby przejeżdżał akurat jakiś patrol parku, który zabrałby ich do domu.
Wg mapy: Wejście na Tarnicę z Wołosatego - 2 godziny, z Tarnicy na Przełęcz Goprowską ok. 20 min, z Przełęczy Goprowskiej na Halicz ok. 1 godzina 40 minut, z Halicza do drogi ok. 40 minut, drogą do Wołosatego - ok. 2 godziny. W sumie: prawie 7 godzin


Pomysł 2: (Bieszczady) Wejście na Tarnicę z Mucznego przez Bukowe Berdo

Bukowe Berdo to nasza ulubiona połonina. Tamtejsze widoki podobają się nam najbardziej. Żeby podejść na połoninę z Mucznego, najlepiej zostaw auto na parkingu nieopodal budki z biletami, przy samym wejściu na szlak. Możesz spróbować też dojechać tu busem, ale akurat do Mucznego z Ustrzyk Górnych busy kursują rzadko. Chyba że na specjalne zamówienie, ale warto wtedy sprawdzić, jaki jest koszt.

Początkowo czeka Cię dość strome i jednostajne podejście przez las i dopiero pod sam koniec, po jakiejś półtorej godzinie marszu, zaczniesz widzieć pierwsze panoramy. Za to widoki z grzbietu Połoniny Dźwiniackiej, na którą właśnie się wdrapałeś, są czarujące. Stań na szczycie i oddychaj pełną piersią. Przed Tobą roztacza się najwspanialszy widok na Bieszczady, a daleko u Twoich stóp, niczym punkt orientacyjny, wśród drzew zatopił się ośrodek Lasów Państwowych w Mucznem.

Przejście Połoniny Dźwiniackiej zajmie Ci spokojnie jakąś godzinę i będziesz iść cały czas szczytem. Potem zaczną się dołki i górki, bo droga wiedzie przez szczyt Krzemień, potem Przełęcz Goprowską, Tarniczkę i w końcu na Tarnicę. Cały ten odcinek to kolejna godzina marszu. Dalej możesz zejść do Wołostego (ok. godziny) i próbować złapać busa lub stopa, żeby dostać się z powrotem do Mucznego, gdzie zostawiłeś auto, lub wrócić tą samą trasą, co w sumie zajmie Ci kolejne 3-3,5 godziny.

Kiedy my wybraliśmy się z Mucznego na Bukowe Berdo, planowaliśmy zdobyć Tarnicę. Ale szliśmy bardzo powoli, po drodze dużo odpoczywając i zawierając nowe górskie znajomości. Ostatecznie usiedliśmy na skraju Połoniny Dźwiniackiej i z tej odległości widzieliśmy szpilki głów turystów, którzy okupowali Tarnicę. Siedzieliśmy i przez ponad godzinę kontemplowaliśmy widoki. Pogoda cudownie nas rozpieszczała. W końcu zrobiło się tak późno, że ryzykowne było atakowanie Tarnicy i powrót do Mucznego. Mogliśmy nie zdążyć za dnia. Dlatego pomachaliśmy Tarnicy i dwie godziny później siedzieliśmy już w knajpie, czekając na naszego pieczonego pstrąga z warzywami.
Wg mapy: Wejście na Bukowe Berdo z Mucznego - 1,5 godziny, przejście Połoniny Dźwiniackiej – 1 godzina, stąd dojście na Tarnicę – 1 godzina, powrót z Tarnicy do Mucznego – ok. 3,5 godziny. W sumie: 7 godzin.


Pomysł 3: (Bieszczady) Wejście na Tarnicę z Widełek przez Bukowe Berdo

Do Widełek podjedziesz busem na przykład z Ustrzyk Górnych. Co prawda w tym kierunku busy jeżdżą rzadziej, niż w kierunku Wetliny, ale można się załapać. Ostatecznie, jeśli nie chcesz za długo czekać, pozostaje złapać stopa, co w Bieszczadach wciąż jeszcze działa. Podejście od Widełek na Bukowe Berdo jest dość łagodne, ale długie. Czeka Cię prawie 3-godzinny marsz przez las, a widoki zaczynają się dopiero po wejściu na połoninę. Za to jakie to są widoki! Najpiękniejsze w Bieszczadach! Dalsza trasa prowadzi przez Połoninę Dźwiniacką, tak jak w propozycji powyżej. Powrót do Widełek będzie dość monotonny, dlatego z Tarnicy polecam Ci szybkie zejście na Wołosate, skąd dotrzesz busem do Ustrzyk Górnych.

Gdy szliśmy w sierpniu tego roku po grzbiecie Bukowego Berda, przypomniała mi się wyprawa sprzed lat. Na zdjęciach zobaczysz, jak zabawnie wtedy wyglądaliśmy. To były nasze pierwsze wycieczki w Bieszczady i wtedy pokochałam te góry. Udało nam się dojść na Tarnicę przez Krzemień i Przełęcz Goprowską i prostym szlakiem zejść do Wołosatego, gdzie mieliśmy naszą bazę. Kilka lat później Tarnica już nie była dla nas tak atrakcyjna, żeby rezygnować dla niej z leniwego odpoczynku na szczycie połoniny. To chyba najlepszy dowód na to, jak zmieniliśmy się przez ten czas…
Wg mapy: Wejście na Bukowe Berdo z Widełek niebieskim szlakiem - 2 godziny 45 minut, przejście Połoniny Dźwiniackiej - 1 godzina, dojście na Tarnicę - niecała godzina, zejście szlakiem niebieskim do Wołosatego - godzina drogi. W sumie: niecałe 6 godzin.


Pomysł 4: (Bieszczady) Wejście na Tarnicę szlakiem z Ustrzyk Górnych przez Szeroki Wierch

Przed nami jeszcze jedno wejście, którego do tej pory nie spróbowaliśmy - z Ustrzyk Górnych przez Szeroki Wierch. Nasz przewodnik byłby bez niego niekompletny, dlatego zdecydowałam, że o nim wspomnę. Jeśli wierzyć mapom, to wspinając się czerwonym szlakiem, po ok. 2 godzinach i 45 minutach dojdziemy na Szeroki Wierch. A stamtąd już tylko pół godziny na Tarnicę i godzinny powrót do Wołosatego, gdzie zwykle nocujemy. Tę trasę zostawiamy sobie na kolejny raz w Bieszczadach. Już nie mogę się doczekać, kiedy dokładnie Ci ją opiszę.
Wejście na Szeroki Wierch z Ustrzyk Górnych czerwonym szlakiem - 2 godziny 45 minut, dojście na Tarnicę - niecała godzina, zejście szlakiem niebieskim do Wołosatego - godzina drogi. W sumie: niecałe 5 godzin

Pomysł 5: (Bieszczady) Szlak na Połoninę Caryńską z Brzegów Górnych

Na Połoninę Caryńską warto wejść od Brzegów Górnych, bo wtedy zostawisz auto w Ustrzykach Górnych, bez problemu podjedziesz busem za 7 zł do Brzegów Górnych, a na koniec zejdziesz wprost na obiad i do swojego samochodu. Wejście zaczyna się od małej górki, na której zatrzymasz się przy pozostałościach cerkwiska i łemkowskiego cmentarza. Przejdź przez malowniczy wąwóz, a potem czeka Cię już raczej monotonna i żmudna wspinaczka pod górę, przez jakieś 2 godziny.

Muszę przyznać, że Połonina Caryńska dała mi w kość. Pod sam koniec szlaku na szczyt, gdy wychodziłam już na otwartą przestrzeń, skąd widać było całą dolinę, co chwilę musiałam się zatrzymywać i odpoczywać. Ale nie czułam wstydu – to samo robili inni mijający mnie turyści.

Wędrówka grzbietem Połoniny Caryńskiej to już tylko nagroda. Idziesz cały czas szczytem w kierunku Ustrzyk Górnych. Po Twojej prawej ręce rozciąga się panorama Działu, a po lewej widzisz Magurę Stuposiańską. Przez pół godziny marszu czekają Cię takie widoki. Zejście z Połoniny Caryńskiej od końca jej grzbietu to już tylko ok. 1,5 godziny przez las. Ale myśl, że za chwilę zjesz bieszczadzką knyszę lub smażony ser skutecznie skraca czas wycieczki.
Wg mapy: Wejście czerwonym szlakiem na Połoninę Caryńską z Brzegów Górnych (inaczej Berehy Górne) - nieco ponad 2 godziny, przejście grzbietem połoniny - około pół godziny, zejście do Ustrzyk Górnych - 1,5 godziny. W sumie: 4 godziny.
Tę trasę możesz też zrobić w odwrotnym kierunku. Czas przejścia będzie prawie taki sam. Z busem od Brzegów Górnych do Ustrzyk Górnych, czy Wetliny nie powinno być w sezonie problemu.


Pomysł 6: (Bieszczady) Wspinaj się na Połoninę Wetlińską z Brzegów Górnych

Na Połoninę Wetlińską proponuję wejść od Brzegów Górnych, bo na koniec dnia zejdziesz prosto do Wetliny i nie będziesz musiał się martwić o powrót. Rano lepiej jest dojechać busem na początek szlaku, bo między Wetliną a Brzegami Górnymi kursują one dość często. Podejście czerwonym szlakiem jest dość strome, ale za to szybkie. Po półtorej godzinie intensywnego marszu dotrzesz do schroniska Chatka Puchatka, gdzie zrobisz sobie pierwszy postój na kawie lub czekoladzie. Prawdopodobnie spotkasz tam rzeszę innych turystów, którzy będą się oddawać tym samym przyjemnościom.

Dalsza trasa to półtorej godziny fantastycznych widoków na Bieszczady z grzbietu Połoniny Wetlińskiej. Po drodze miniesz kilka ciekawych punktów – Hasiakową Skałę za Chatką Puchatka (wejdź tam, bo to punkt widokowy), Srebrzystą Przełęcz, gdzie też staniesz na punkcie widokowym, Hnatowe Berdo ze skalnymi ostańcami i Szare Berdo, które poprowadzi Cię aż do Przełęczy Orłowicza. Jeśli masz godzinę zapasu, możesz ją wykorzystać na podejście na Smerek i z powrotem. Jeśli nie, z Przełęczy Orłowicza żółtym szlakiem dotrzesz wprost do Wetliny. Po nieco ponad godzinie będziesz już pałaszował smaczny obiad i wymieniał się z innymi turystami swoimi wrażeniami ze szlaku.
Wg mapy: wejście czerwonym szlakiem z Brzegów Górnych na szczyt do Chatki Puchatka - ok. 1 godzina 35 minut, przejście szczytem do Przełęczy Orłowicza - kolejna 1 godzina i 35 minut, zejście żółtym szlakiem do Wetliny ok. 1 godzina 15 minut. W sumie: ok. 4,5 godziny.


Pomysł 7: (Bieszczady) Zaatakuj Rawki z Przełęczy Wyżniańskiej

Żeby wejść na Małą i Wielką Rawkę, najlepiej zrób tak: zostaw auto na parkingu kawałek za Ustrzykami Górnymi (przy zejściu niebieskim szlakiem z Wielkiej Rawki), stamtąd złap busa lub stopa do Przełęczy Wyżniańskiej, a po przejściu całej trasy zejdź prosto do swojego samochodu. My tak zrobiliśmy i to była fajna opcja, bo gdy po całym dniu wchodzenia i schodzenia dotarliśmy wreszcie do samochodu, był on dokładnie tym, o czym marzyliśmy. Nie musieliśmy martwić się o to, jak wrócimy do Wołosatego.

Ten kierunek marszu ma też tę zaletę, że choć podejście na Małą Rawkę jest faktycznie tak strome, jak opisują to wszystkie przewodniki, to można je pokonać w niecałą godzinę. Droga wiedzie pionowo pod górę, ale kilka razy pojawiają się na niej schody. Jeśli bardzo się zmęczysz, po prostu zrób sobie częściej odpoczynek. A potem już tylko rozkoszuj się widokami, jakie zobaczysz ze szczytu Małej Rawki.

Przejście z Małej Rawki na Wielką Rawkę nie zajmie Ci więcej niż pół godziny. I jest to te najlepsze pół godziny na całym szlaku, bo właśnie wtedy oglądasz całą panoramę Bieszczadów. Być może sprawi ona, że zechcesz gdzieś zatrzymać się na dłużej. Jeśli tak, życzę Ci cudownej pogody w czasie wycieczki.

Właściwie po dojściu na Wielką Rawkę mógłbyś już zejść do swojego auta, ale być może będziesz chciał, tak jak ja, zobaczyć Kremenaros i dojść aż na trójstyk granic. Gdyby nie żółta tabliczka sygnalizująca, że właśnie doszedłeś na Kremenaros (inaczej Krzemieniec) minąłbyś go nawet o tym nie wiedząc. Szczyt jest po prostu elementem ścieżki, która prowadzi dalej, na trójstyk granic. W ogóle nie przypomina szczytów, jakie znasz z innych połonin. Ciekawostką jest to, że cały czas idziesz wzdłuż polsko-ukraińskiej granicy, co chwilę mijając czerwono-białe i żółto-niebieskie słupki. W końcu dochodzisz do trójstyku, gdzie zbiega się Polska, Słowacja i Ukraina. Poza tym nic tam ciekawego. Trasa męcząca, a widoków brak. Polecam tym, którzy po prostu lubią chodzić po Bieszczadach lub mają ochotę stanąć na trójstyku.

Gdy już wrócisz z trójstyku na Wielką Rawkę, zejdziesz szlakiem przez las wprost na parking. To około 1,5 godziny dynamicznego marszu. My schodziliśmy 2 godziny i od razu pojechaliśmy do Ustrzyk Górnych na placki ziemniaczane i smażony ser.
Wg mapy: wejście zielonym szlakiem z parkingu na Przełęczy Wyżniańskiej na Małą Rawkę - ok. 1,5 godziny, przejście z Małej Rawki na Wielką Rawkę - ok. pół godziny, zejście z Wielkiej Rawki do parkingu nieopodal Ustrzyk Górnych - ok. 2 godziny. W sumie: ok. 4 godzin wędrowania.
Opcja przez Kremenaros na Trójstyk i zejście przez Wielką Rawkę: z Wielkiej Rawki na trójstyk - 35 minut, powrót na Wielką Rawkę - 45 minut. W sumie: ok. 5,5 godziny wędrowania całym szlakiem.


Pomysł 8: (Bieszczady) Wędruj z Tarnawy Niżnej do Dźwiniacza Górnego

Gdy już będziesz zmęczony chodzeniem po górach, idź na spacer ścieżką dydaktyczną z Tarnawy Niżnej do Dźwiniacza Górnego. Wejście na ten szlak zaczyna się za hotelikiem w Tarnawie Niżnej. Zapytaj o nowy przebieg szlaku w budce parku. Tuż za hotelikiem znajdziesz nowy drewniany most przez strumień i nie będziesz musiał przechodzić po kamieniach przez strumień. Szlak wiedzie doliną, przez pola, aleje pozostałych po dawnych mieszkańcach drzew, do nieistniejącej już wsi Dźwiniacz Górny, na końcu której znajdziesz pozostałości dwóch cmentarzy. Kiedyś obok stała cerkiew, ale teraz ani po niej, ani po wiosce nie ma już prawie żadnego śladu, oprócz kilku przydrożnych krzyży i garstki nagrobków. Wieś Dźwiniacz Górny, podobnie jak wiele bieszczadzkich wsi, została spacyfikowana, wysiedlona i zrównana z ziemią w 1946 r.

W jedną stronę idzie się 3,5 kilometra, a cała wycieczka nie powinna zająć więcej niż 2 godziny. Chyba, że zdecydujesz się dłużej zabawić w drewnianej wiacie na przerwie na kanapkę i kawę. W drodze powrotnej będziesz szedł prawie cały czas po płytach, po lewej ręce mając granicę ukraińską. Możesz skręcić w odpowiednim miejscu w prawo i wrócić tą samą drogą przez drewniany most lub iść dalej płytami w kierunku Tarnawy Niżnej po drodze mijając taras widokowy na rzekę i strumień, który trzeba przejść po wystających kamieniach.

Trasa z Tarnawy Wyżnej do Dźwiniacza Górnego była jedną z ładniejszych, jaką szliśmy. Widać z niej Bieszczady z zupełnie innej - nizinnej perspektywy. Ale dzięki fantastycznej pogodzie, ta perspektywa bardzo nam się spodobała. Polecamy każdemu, kto ucieka przed zgiełkiem i tłumem turystów. My na tej trasie, w drugiej połowie sierpnia, spotkaliśmy tylko 4 osoby.
Wg mapy: Trasa liczy 3,5 km w jedną stronę, możesz przejść ją w 2 godziny. Dolicz do tego przerwy na zdjęcia i kanapki.


Pomysł 9: (Bieszczady) Spaceruj po kładkach na torfowiskach w Tarnawie Wyżnej

Kiedy jadąc autem drogą miniesz Muczne, Tarnawę Niżną i będziesz kierował się na Bukowiec, po drodze, na wysokości Tarnawy Wyżnej, po prawej stronie natkniesz się na parking przy kładkach przez torfowiska. Kładkami opiekuje się Bieszczadzki Park Narodowy, który dba żeby dziś torfowiska te, po latach niszczenia i osuszania, wróciły do swej naturalnej postaci. Przy kładkach jest wygodny parking, na którym zostawisz auto. Pamiętaj tylko, aby w punkcie informacji w Tarnawie Niżnej kupić bilet wstępu (6 zł) i opłacić parking (7 zł). A potem możesz już rozkoszować się panoramą płaskiego krajobrazu torfowisk i ciszą, jaka na nich panuje.

Z parkingu możesz przejść na dwie kładki. Na prawo mniejsza, ok. 80 metrowa, zapętlona na końcu. Na lewo o wiele dłuższa, ok. 300 metrów, wiodąca przez torfowiska, do której trzeba dojść kawałek przez łąkę, a która potem biegnie jeszcze daleko przez las i tam też zakręca. Obie spokojnie przejdziesz nawet w mniej niż w godzinę. Tylko po co się tak śpieszyć? Spacer po tych kładkach to sama frajda. Podobno można tu spotkać zaskrońca i żmiję zygzakowatą, ale my widzieliśmy tylko jaszczurkę i pasikoniki. Poza tym dookoła cisza, spokój i cudowne widoki na połoninę Bukowego Berda, a z drugiej strony na Ukrainę, która rozciąga się za rzeką San płynącą w dole. Tu jest po prostu magicznie!


Pomysł 10: Całodniowa wyprawa do Źródeł Sanu: dotrzyj do Sianek wychodząc z Bukowca 

To chyba najmniej widokowa i najbardziej monotonna trasa z wszystkich naszych propozycji. Ale pozwoli Ci poczuć najmniej zagospodarowaną część regionu zwaną "Bieszczadzkim Workiem". Podczas całodniowego marszu dojdziesz do nieistniejących wsi, poczujesz dzikość bieszczadzkich lasów i dotrzesz do najdalej wysuniętego punktu Polski - do symbolicznego Źródła Sanu i granicy Unii Europejskiej.

Do Sianek dojdziesz ścieżką przyrodniczo-historyczną „W dolinie Górnego Sanu”. Zaczyna się ona w Bukowcu, gdzie trzeba zostawić auto. Niestety droga do Bukowca, tuż przy dojeździe do parkingu, jest w złym stanie (sierpień 2018), więc uważaj na zawieszenie auta. Pamiętaj też, żeby po drodze, w punkcie w Tarnawie Niżnej, kupić bilet wstępu do Bieszczadzkiego Parku Narodowego. Punkt Parku przy parkingu może być zamknięty.

Droga do Sianek jest bardzo monotonna i idzie się nią ponad 3 godziny w jedną stronę, w większości leśną ścieżką bez widoków. Po drodze miniesz Beniową i dojdziesz do pozostałości cmentarza, ale jest to jedno z niewielu ciekawych miejsc na tej trasie. Jednak polecam Ci ten szlak, bo gdy już dojdziesz do samego końca, czeka Cię widok na ukraińską część Sianek i na panoramę Bieszczad po polskiej i ukraińskiej stronie. Takiej perspektywy nie zobaczysz nigdzie indziej. Dodatkowo z tablicy informacyjnej przy grobach hrabiostwa Stroińskich w Siankach dowiesz się, jakim wielkim górskim kurortem byłaby dziś ta wieś. Moglibyśmy ją porównać spokojnie z Zakopanem. Niestety po tym kurorcie nic już nie zostało. Ostatnim punktem na szlaku jest polsko-ukraińska granica, przy której wypływa umowne źródło Sanu. To najdziksza część polskich Bieszczadów, leżąca w tzw. „worku bieszczadzkim”. Gdy już tam dojdziesz, czeka Cię już tylko powrót do auta – tą samą długą i monotonną drogą. Pamiętaj, żeby nie schodzić ze szlaku. Bardzo łatwo przekroczyć tu nieświadomie nielegalnie granicę lub spotkać dzikiego zwierza.
Wg mapy całą ścieżkę w obie strony przechodzi się w czasie 6-7 godzin. W obie strony to jakieś 22 kilometry.
Przygotuj się dobrze do tej wycieczki. Wyjdź na szlak wcześnie rano, zabierz wodę, jedzenie i latarkę. Po drodze nie ma żadnej miejscowości.


Pomysł 11: (Bieszczady) Z Rajskiego zrób wycieczkę rowerową Brzegiem Sanu

Jadąc rowerem z miejscowości Rajskie drogą 894 w kierunku Polany, tuż przed mostem nad Sanem skręć w prawo w ulicę i jedź nią aż do kolejnego mostu nad Sanem. Dojedziesz do tablicy informującej o wejściu do rezerwatu „Krywe”. Za mostem, po skręcie w prawo, granicą rezerwatu biegnie ścieżka. Ścieżka jest dość szeroka i wygodna. Wprawionym rowerzystom nie sprawi problemu, ci z mniejszą kondycją trochę się zmęczą jadąc pod górę, ale jest to krótki odcinek. Nagroda za wysiłek się opłaci, gdy dotrzesz do punktu widokowego. Stąd będziesz podziwiać widoki przełomu Sanu. Ponoć po drugiej stronie rzeki, gdy nie ma liści na drzewach, można dostrzec pozostałości nieistniejącej już wsi Tworylne. My jednak byliśmy tam w najbardziej "zaliścionej" porze roku, więc pozostało rozkoszowanie się widokiem na rzekę i majaczące w oddali góry.

Cały rezerwat ciągnie się na przestrzeni 10 kilometrów, więc teoretycznie mógłbyś minąć taras widokowy i pojechać dalej. Ale proponuję zawrócić, dotrzeć z powrotem do mostu, ale go nie przekraczać, tylko pojechać dalej ścieżką przyrodniczo-dydaktyczną Rajskie-Studenne. Takiego krajobrazu Bieszczad nie zobaczysz nigdzie indziej! Wystarczy spojrzeć na zdjęcia. Wygodną, żwirową drogą dojedziesz aż do głównego mostu na Sanie, czyli do drogi 894, i dalej z powrotem do miejscowości Rajskie. To wspaniała wycieczka, która bardzo pasuje do zestawienia naszych widokowych tras.
Nam cała wycieczka rowerem zajęła 3 godziny. Ale wszystko zależy od tego, jak często będziesz zatrzymywał się na zdjęcia, jak długo posiedzisz na tarasie widokowym, i z jaką prędkością będziesz się poruszał. Nam się nie spieszyło :)


Pomysł 12: (Beskid Niski) Szlak przez Przymiarki z Rymanowa-Zdroju do Iwonicza-Zdroju

Odkrywanie Beskidu Niskiego proponuję zacząć od jednej z najbardziej widokowych tras wiodącej pomiędzy dwoma uzdrowiskami: Rymanowem-Zdrój i Iwoniczem-Zdrój, która wiedzie przez Przymiarki. Zostaw auto na darmowym parkingu naprzeciwko poczty w Rymanowie-Zdroju, lub tym bliżej uzdrowiska, i wejdź na zielony szlak, który biegnie już na ulicy, a który wyprowadzi Cię za miejscowość. Tam, po przekroczeniu rzeki Tabor, zatrzymaj się pod tabliczką. Dowiesz się z niej, że będziesz iść 2,5 godziny szlakiem o nazwie "Czy zobaczymy Tatry?".

Tu zaczynasz mozolnie wspinać się pod górę, mijając fragment lasu i wychodząc na malowniczą łąkę. Na szczycie łąki stoi ławka do podziwiania widoków. Jeszcze niecałe pół godziny wędrówki i ze wzgórza Przymiarki będziesz podziwiać panoramę okolicznych wzniesień. Jednak gdy my doszliśmy na wzniesienie, w miejscu, gdzie powinny być Tatry, wcale ich nie zobaczyliśmy. To dlatego, że powietrze nie było wystarczająco przejrzyste, a Tatry leżały jakieś 130 kilometrów dalej.

Tuż za wzgórzem Przymiarki stoi drewniana wiata, pod którą usiądziesz na kawę i drugie śniadanie. Kawałek dalej stoi krzyż i tam krzyżują się szlaki. Na przykład możesz stąd zejść do cerkwi w Bałuciance. Ale polecam, tak jak my, obrać żółto-niebieski szlak do Iwonicza-Zdroju, aby potem zmienić go na szlak żółty, który zaprowadzi Cię do Klimkówki i drewnianego kościółka pw. "Znalezienia Krzyża Świętego". Stamtąd bez trudu, nadal idąc żółtym szlakiem, trafisz już z powrotem do Rymanowa-Zdroju. Droga z Przymiarek do Rymanowa-Zdroju wspomnianymi szlakami, zajmie Ci jakieś 3 - 4 godziny.

Według map cały szlak da się zrobić w 4-5 godzin.
Nam zajęło to ponad 6 godzin, głównie dlatego, że więcej odpoczywaliśmy niż szliśmy.


Pomysł 13: (Beskid Niski) W Magurskim Parku Narodowym wejdź na wzgórze Wysokie

Do początku szlaku prowadzącego na wzgórze Wysokie wiedzie bitumiczna nieremontowana droga Krempna - Żydowskie - Ciechania - Ożenna, która jest w okropnym stanie (sierpień 2018 r.). Jeśli masz kiepskie zawieszenie zostaw samochód przy wyjeździe z Krempnej i przejdź się tą drogą dodając do czasu Twojej wycieczki dodatkowe 2 godziny. Droga doprowadzi do dawnego łemkowskiego cmentarza. Po jego zwiedzeniu cofnij się kawałek do tzw. krzywego mostku i zacznij swoją wędrówkę na wzniesienie.

Wspinaczka jest krótka i jednostajna - caaaały czas pod górę. Ale już po wyjściu na pierwsze łąki przed Tobą swój urok roztoczą przeciwległe wzniesienia: Niedźwiedzie i Żydowska Góra. Jak na dłoni zobaczysz, że stoisz nad doliną. Kiedyś kwitło tu życie w wiosce o nazwie Żydowskie. Mijając kolejne łąki, po niecałej godzinie powolnego marszu dojdziesz na szczyt: „Wysokie”. Roztacza się stamtąd cudowna panorama na wzniesienia Beskidu Niskiego. Dzięki zdjęciom z opisami, bardzo łatwo zorientujesz się, na co patrzysz. Jeśli będziesz miał szczęście, dostrzeżesz szybującego orlika krzykliwego, który jest w herbie Magurskiego Parku Narodowego.

Ja nie mogłam sobie odmówić tej przyjemności i gdy tylko weszłam na górę, od razu zapadłam w rozkoszną drzemkę. A gdy się obudziłam, odnalazłam pieczątkę, którą przybiłam na mapie. Jeszcze kilka takich i mogę się starać o specjalną odznakę. Ech, gdyby jeszcze tylko mieć więcej czasu na taką zabawę i odwiedzić wszystkie punkty z pieczątkami…

Z Wysokiego możesz iść zielonym szlakiem dalej i zejść na Schron Czumak (to taka wiata, w której można schronić się od deszczu, odpocząć i zjeść kanapkę), a potem skręcić w lewo i tą samą bitumiczną, fatalną drogą wędrować dookoła wzniesienia, po drodze mijając kolejną nieistniejącą wieś – Ciechanię. Tą drogą dojdziesz z powrotem do nieistniejącej wsi Żydowskie i do auta. Lub możesz po prostu zejść z Wysokiego na dół tą samą trasą, zobaczyć drugą część łemkowskiego cmentarza, który został tu jako jedna z niewielu pamiątek po dawnych mieszkańcach, zrobić zdjęcie pięknym fioletowym Ziemowitom jesiennym, a potem jechać dalej, zwiedzać doliny po opuszczonych wsiach Beskidu Niskiego.
Wg mapy: wejście na wzgórze Wysokie od dawnego cmentarza łemkowskiego 30 min, zejście jakieś 30 min. W sumie: nieco ponad godzina.
Trasa przez Wysokie, do schronu Czumak i przez Ciechanię do wsi Żydowskie: dojście do schronu Czumak przez wzgórze Wysokie: 1,5 godziny, trasa drogą do wsi Żydowskie: ponad 2 godziny. W sumie: 3,5 – 4 godziny.


Pomysł 14: (Beskid Niski) Wędruj doliną do nieistniejącej wsi Nieznajowa

Oprócz wysokich wzniesień polecam Ci zwiedzić także doliny Beskidu Niskiego. To w nich Maciej zachwycał się widokami i wykrzykiwał z radością o odkryciu najpiękniejszego regionu w Polsce. Zacznij od trasy do nieistniejącej już wsi Nieznajowa, w pięknej dolinie Wisłoki. Wiedziesz tu samochodem od strony drogi nr 922 prowadzącej do Ożennej. Dalej polecam iść pieszo – dolina ciągnie się przez ok. 6 kilometrów. Być może krajobraz po drodze skojarzy Ci się z jakimś stepem lub sawanną, bo przestrzeń roztacza się tu wprost nieziemska.

Polną drogą dojdziesz do tablicy informacyjnej o wsi Nieznajowa, do przydrożnych krzyży i kapliczek, które pozostały po dawnej wsi. Zatrzymaj się na chwilę przed Figurą Św. Rodziny i kawałek dalej przed symbolicznymi drzwiami. Drzwi mają nawet numer domu. Za nimi w tle stoją jabłonie, które kiedyś rosły w sadzie gospodarstwa. Robi to mocne wrażenie. Teraz, oprócz tych drzwi i jabłoni nie ma już prawie nic. Nawet chatka gajowego, która stała tu jeszcze niedawno, została podpalona i spłonęła doszczętnie.

Dalej płynie już potok i przeprawić się na drugą stronę można tylko po mokrych kamieniach. Ale polecam Ci to zrobić, bo po drugiej stronie znajdziesz jeszcze więcej przestrzeni. Cała dolina to bardzo urokliwe miejsce. I chociaż można dojechać tam z przygodami dobrym samochodem (uwaga na dziury i podmokłe tereny!), to zachęcam do kilkugodzinnego spaceru. Ma się wtedy dużo czasu na rozmyślanie i zastanawianie się, jak to się stało, że tak liczne kiedyś wsie, zostały całkowicie wysiedlone.
Przejście na piechotę doliny do spalonej chatki i z powrotem, to ok. 2,5 godziny drogi. Możesz też iść dalej do dawnej miejscowości Czarne.
Przez dolinę prowadzi też polna droga. Choć nie ma tu zakazu wjazdu, to zalecamy ostrożność. Droga może być momentami grząska, prowadzić przez dziury i po polu.


Pomysł 15: (Beskid Niski) Wędruj doliną do nieistniejącej wsi Długie

Takich symbolicznych drzwi jak w Nieznajowej z punktu powyżej jest więcej. Można je bez trudu odnaleźć na mapie Magurskiego Parku Krajobrazowego (do kupienia w siedzibie Parku w Krempnej). Dolina, do której skręca się z drogi 992 biegnącej między Krempną a Ożenną, prowadzi do następnej nieistniejącej już wsi: Długie. Żeby tam dotrzeć, skręć z drogi 992 w prawo na Wyszowatkę. Doliną możesz jechać autem szutrową drogą, albo zostawić je w Wyszowatce i dalej iść na piechotę. Po drodze mijasz przydrożne krzyże - znak, że kiedyś dolina była zamieszkała. Po jakimś czasie dotrzesz do symbolicznych drzwi z tablicą informacyjną o dawnej wsi Długie i do brodu przez potok Wisłoka, który oznaczać będzie koniec bezpiecznej jazdy.

Zatrzymaj się i posłuchaj ciszy. Gdy pasterz nawołuje stado owiec pasących się na jednej z łąk na zboczu, usłyszysz każde jego słowo. Ryk krów pasących się po przeciwległej stronie potęguje echo niosące się wzdłuż potoku. Te stada i ich opiekunowie to jedyni sezonowi mieszkańcy. Poza nimi i sporadycznymi turystami nie ma tu nikogo. Kiedy dotrzesz do końca doliny, trafisz na ukryte wśród drzew pozostałości przycerkiewnego cmentarza. Wcześniej miniesz też pozostałości cmentarza pierwszowojennego. To ostatnie ślady historii tego miejsca.

Ciekawostką, która zwróciła naszą uwagę, było Gadarium pod Gruszą. Znak wskazywał, że na wzgórzu pod gruszą mieści się budka telefoniczna. Poszliśmy to zobaczyć, ale pod rzeczoną gruszą stało tylko… zdezelowane krzesło. Bardzo nas to zaintrygowało, ale nie mogąc rozwiązać zagadki zaczęliśmy wracać. I właśnie wtedy spotkaliśmy okolicznego mieszkańca, który szedł do Gadarium. Zapytany o ten wynalazek wyjaśnił, że to bardzo ważne miejsce, bo… tylko tutaj jest zasięg telefoniczny! Po chwili mieliśmy okazję oglądać Gadarium w praktyce. Chyba cała dolina słyszała tę rozmowę. Nie da się ukryć, że faktycznie - zasięg tam był najlepszy.
Przejście na piechotę doliny do pozostałości cmentarza łemkowskiego i Gadarium pod Gruszą i powrót to ok. 3-4 godziny drogi. Nie uwzględnia to postojów i delektowania się widokami i ciszą w dolinie.
Po przejściu przez potok Wisłoka możesz wybrać się spacerem przez polne drogi do kolejnych dawnych miejscowości: Czarne i Radocyna.


Poznawaj szlaki Bieszczad i Beskidu Niskiego 

W południowej części województwa podkarpackiego urzekła mnie przede wszystkim obłędna, dysząca, rozbrajająca przyroda. Widoki takie, że nigdzie indziej w Polsce się nie zobaczy. Krajobraz, który cieszy oczy. Powietrze, które leczy. Cisza, która uspokaja. Bardzo chciałam podzielić się tym z Tobą i dlatego powstał ten przewodnik.

Chcę, żeby zachęcił Cię on do tego, żebyś wyszedł na szlak. Zabrał żonę, dzieci, przyjaciół i sam zobaczył, jak tu jest. W Bieszczadach i Beskidzie Niskim wciąż znajdziesz najmniej uczęszczane szlaki turystyczne w Polsce, choć tak jak pisałam, zdarzają się wyjątki, jak na przykład szlak na Tarnicę i Połoniny Caryńską i Wetlińską. Tylko że tego wszystkiego nie da się opowiedzieć. Nie da się nawet pokazać na zdjęciach. To wszystko przeżyć trzeba samemu.

Po całych dniach chodzenia po górach i malowniczych szlakach, poszukaj rozrywki na wydarzeniach, które regularnie odbywają się regionie. Takie wydarzenia promują regionalnych artystów i produkty. Jest gwarno, wesoło i skocznie. A przy okazji można zaopatrzyć się w to, co Podkarpackie ma najlepszego - owcze i kozie sery, ekologiczne kosmetyki i książki z historią regionu. Wieczorem zaś można posłuchać bieszczadzkiej muzyki, bo muzykowanie to jest to, co tutaj lubi się najbardziej.

Jako bonus do tego przewodnika mam dla Ciebie propozycje trzech festiwali – dwa odbywają się w Bieszczadach, a jeden proponuję odwiedzić w trasie do lub z regionu, bo odbywa się aż w Jarosławiu (2,5 godziny jazdy autem z Wołosatego).

BONUSOWY Pomysł 1: Przyjedź na Festiwalu Produktów Podkarpackich w Majdanie

W 2018 r. województwo podkarpackie po raz pierwszy zorganizowało Festiwal Produktów Podkarpackich w Majdanie koło Cisnej. Na scenie odbywało się wielkie gotowanie, a potem degustacja regionalnych potraw: hreczanyków, pierogów kresowych i fuczków. Na stanowiskach chętni kupowali ekologiczne kosmetyki, ręcznie robione sery kozie i krowie, książki o Podkarpaciu, szklane figurki z Krosna, maskotki, przyprawy, przetwory i syropy. Na stoiskach turystycznych podpytywali, co jeszcze ciekawego zobaczyć w regionie, a gdy przyszła odpowiednia pora, szli przejechać się Bieszczadzką Kolejką Leśną.

Cały czas trwały konkursy, wywiady i zajęcia kreatywne dla dzieci i młodzieży. Festiwal zakończył występ regionalnego zespołu Żmije. Ostatni uczestnicy rozeszli się, gdy już zapadł zmrok nad Bieszczadami. Wyjechali obkupieni, najedzeni, zadowoleni. Myślę, że chętnie wrócą tu za rok na kolejną edycję festiwalu. Pewnie chętnie wezmą też udział w innych imprezach artystycznych, na przykład takich, jak Festiwal Doliny Sanu.

Zobacz jak relacjonowaliśmy na żywo ten Festiwal w gościnnym występie na instagramowym profilu województwa podkarpackiego:


BONUSOWY Pomysł 2: Słuchaj koncertów na Festiwalu Doliny Sanu 

Festiwal Doliny Sanu w tym roku odbywał się już po raz siódmy i był wyjątkowo koncertowy. My trafiliśmy akurat tylko na wieczorne występy, ale ponoć od samego rana ludzie tu piknikowali i brali udział w zawodach sportowych. Choć ominęły nas już niestety degustacje miejscowych kół gospodyń wiejskich, to załapaliśmy się na występy regionalnych zespołów. Grały m.in. 4 PORY ROQ, Orkiestra Świętego Mikołaja i Wolna Grupa Bukowina. Przy tym ostatnim zespole zanurzyliśmy się w bieszczadzkie opowieści. A po zmroku, na wielkim ekranie, oglądaliśmy Pokaz Diaporam (slajdowisko takie), o dzikiej naturze Bieszczad i ludziach, którzy tworzyli ten leśny mikrokosmos. Jeśli takie festiwale i koncerty odbywają się tu częściej, to ja chcę bezustannie wracać w Bieszczady.


BONUSOWY Pomysł 3: Odwiedź jarmark i Festiwal Muzyki Dawnej w Jarosławiu 

Jeśli planujesz wypoczynek w najbardziej południowej części województwa, Jarosław rozważ jako miasto - do, lub w drodze powrotnej z Bieszczad. Nam wydawało się, że do Jarosławia jest blisko (z Wołostego to "zaledwie” 2,5 godziny drogi), więc pojechaliśmy sprawdzić, jak dla porównania wygląda tam Festiwal Muzyki Dawnej i jarosławski jarmark. Przy okazji tego wydarzenia, postanowiliśmy odwiedzić miasto i sprawdzić, jakie ciekawostki jeszcze można tu odkryć. Wybraliśmy się m.in. do cerkwi greckokatolickiej pw. Przemienienia Pańskiego, a potem zajrzeliśmy do kolegiaty Bożego Ciała. Następnie wybraliśmy się razem z naszymi przyjaciółmi do podziemi rynku, żeby zobaczyć wystawę w dawnych piwnicach, opowiadającą o dziejach miasta.

Wieczorem czekały nas największe emocje na koncertach w ramach XXVI Festiwalu Muzyki Dawnej "Pieśń naszych korzeni". Nocne nabożeństwo PARAKLISIS do św. Mikołaja w cerkwi ze śpiewami chóru było tak wyjątkowym i mistycznym przeżyciem, że zostaliśmy do samego końca. Nie przeszkadzało nam nawet to, że do naszej kwatery w Bieszczadach wróciliśmy o wpół do czwartej nad ranem. Z przygodami. A o nich dowiesz się z naszego vloga:


BONUSOWE inne pomysły? Sprawdź nasz przewodnik o Bieszczadach

Potrzebujesz jeszcze więcej pomysłów na udany urlop w Bieszczadach? Sprawdź nasz bijący rekordy popularności przewodnik z najciekawszymi miejscami w Bieszczadach. Znajdziesz w nim kolejne pomysły na wycieczki-alternatywy do górskich szlaków:


Podkarpackie: Smakuj jakość życia?

Bieszczady nie są już tak dzikie jak kiedyś. Bieszczadzki Park Narodowy podaje, że w tegoroczne wakacje (2018) na szlaki piesze weszło ponad 250 tys. turystów. Ale i tak jest ich nieporównanie mniej niż w klasycznie turystycznych polskich regionach, jak w Tatrach (dla porównania na szlaki tatrzańskie w tych dwóch miesiącach wchodzi ich grubo ponad milion!) czy nad Bałtykiem (w sezonie nawet ok. 10 mln turystów). O ile tam można już mówić o turystyce masowej, o tyle południowe Podkarpacie wciąż unika tego losu.

Zrównoważona turystyka jest w województwie podkarpackim jednym z filarów inteligentnej specjalizacji „jakość życia” - dziedziny, na którą postawił samorząd. Korzystamy na tym my - turyści oraz mieszkańcy regionu. Oznacza ona, że Podkarpacie pozostanie celem podróży dla koneserów - osób chcących odkrywać historie, stare drewniane cerkwie, podróżujących dla poprawy zdrowia, czy w poszukiwaniu kulinarnych doznań. Takie właśnie są Bieszczady. Taki jest Beskid Niski. Bez hoteli-molochów i głośnych gości nad basenami. Za to z dziką przyrodą i widokami za milion dolarów.

Na jednym z filmików naszego vloga podróżniczego z podkarpacia powiedziałam, że gdyby nie dom na Kaszubach, mogłabym zamieszkać na Podkarpaciu. Zdanie to podtrzymuję. Powietrze jest tu czyste, jedzenie zdrowe, a ludzie życzliwi. Czy czegoś więcej potrzeba do życia i podróżowania?


Podoba Ci się ten przewodnik? Podaj go dalej :)

Nasze przewodniki piszemy i wciąż aktualizujemy specjalnie dla Ciebie. Uwielbiamy opowiadać o sprawdzonych pomysłach na wycieczki po Polsce. Daj znać w komentarzu co myślisz o tym przewodniku i jakie trasy widokowe jeszcze nam polecasz. Może wrócimy na nie w następnym roku?

KOLEJNA RELACJA Starszy post

6 komentarzy :

Dołącz do dyskusji. Dodaj komentarz w polu poniżej lub przewiń w dół i skomentuj przez Facebooka.
  1. super opisane trasy.. Dziękuję . Bardzo mi się przyda taka pomoc, właśnie wybieram się w Bieszczady..........

    OdpowiedzUsuń
  2. Wow! Jaki kompletny wpis, gratulacje! Ja polecam Wam jeszcze kiedyś po drodze z Bieszczad odwiedzić Góry Sanocko - Turczańskie i Pogórze Przemyskie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) Prawda - piękne okolice, o których piszesz. Jest jeszcze wiele miejsc w regionie, które chcielibyśmy zobaczyć i opisać. Ale robimy to po kolei - w miarę możliwości :D

      Usuń
  3. W tym roku przez tydzień /codziennie/ wędrowałam szlakami bieszczadzkimi: wspaniałe wrażenia, myślę że poczułam magię tych gór...chciałabym je zobaczyć w pełnej krasie jesienią gdy płoną..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj tak, ja też! tym razem opisaliśmy dość popularne trasy. ale w Bieszczadach jest jeszcze pełno mniej uczęszczanych miejsc, które chcielibyśmy zobaczyć. wyjechaliśmy stamtąd z listą kolejnych kilkunastu - na następną wyprawę w Bieszczady :D

      Usuń

Ruszaj w Drogę?

Czytasz największy blog podróżniczy o Polsce. Znajdziesz u nas ponad 400 pomysłów na wycieczki i pokażemy Ci gdzie pojechać i co warto zobaczyć w Polsce. Miejsca sprawdzamy i zwiedzamy osobiście. Polecamy spis A-Z ciekawych miejsc i wyszukiwarkę.

KASIA I MACIEJ MARCZEWSCY

Od ośmiu lat #wDrodze, a od pięciu prowadzimy największy blog podróżniczy o Polsce. Jesteśmy pozytywnie zakręceni na punkcie polskiej turystyki.

KLUB RUSZAJ W DROGĘ!

Prowadzimy prezentacje, warsztaty i spotkania podróżnicze. Opowiadamy o polskich regionach i dzielimy się naszymi pomysłami na podróże po Polsce.

FUNDACJA RUSZAJ W DROGĘ!

Promujemy polską turystykę w Polsce, pomagamy organizacjom turystycznym w dotarciu do nowych turystów i prowadzimy warsztaty branżowe.