Menu

» »

Atrakcje na Weekend na Szlaku Piastowskim w Wielkopolsce: Ostrów Lednicki, Giecz i Pobiedziska

Na Szlaku Piastowskim odkryjesz Polskę u jej źródeł - poznasz turystyczne miejsca i zabytki, które pamiętają pogańskie czasy Słowian, przyjęcie chrztu przez Mieszka I i koronacje pierwszych królów. Dotrzesz do najstarszego odkrytego w Polsce piastowskiego grodu i weźmiesz udział w średniowiecznych rekonstrukcjach. Gdy spojrzysz na mapę Szlaku Piastowskiego przekonasz się, że jego centrum jest w Gnieźnie, a atrakcje rozkładają się na dwa województwa: wielkopolskie i kujawsko-pomorskie.

Gród Pobiedziska na Szlaku Piastowskim
Po dwóch dniach Weekendu na Szlaku Piastowskim wiemy już z Maćkiem, jak wyglądały pierwsze piastowskie grody na Ostrowie Lednickim i w Gieczu, w co wierzyli Słowianie, i jak działały oblężnicze machiny. Dowiedzieliśmy się, skąd wzięła się tradycja Nocy Kupały, jak wyglądał obrzęd Postrzyżyn, i dlaczego ogień i woda odgrywały u pogan tak dużą rolę. Z naszym przewodnikiem Ty też odkryjesz wczesnośredniowieczne tajemnice. Takie, które czekają na Ciebie w Pobiedziskach, Gieczu i na Ostrowie Lednickim.


Zwiedzaj Szlak Piastowski

Od 10 lat podróżujemy z Maćkiem po Polsce, ale dopiero teraz zaczynamy docierać do jej źródeł, czyli do serca Wielkopolski. To tutaj - w Gnieźnie, Poznaniu, Gieczu, Grzybowie i na Ostrowie Lednickim - Piastowie mieli swoje grody. To tu odbywały się koronacje pierwszych polskich królów. Tu przyjmowano koronowane głowy państw i tu pochowano pierwszego polskiego męczennika. Tu rodziła się Polska jako jedno państwo, choć musiała jeszcze poczekać na zjednoczenie.

Jeśli chcesz dotrzeć do najwcześniejszej historii naszego państwa, to turystyczny Szlak Piastowski nadaje się do tego idealnie. Ponieważ na mapie tworzy on znak krzyża, jego zwiedzanie możesz podzielić na mniejsze odcinki, z których wszystkie spotykają się w Gnieźnie. I tak jadąc na północ dotrzesz przez Gąsawę, Wenecję, Biskupin i Żnin do Tarnowa Pałuckiego i Wągrowca. Kierując się na południe zwiedzisz Giecz, Pyzdry, Ląd nad Wartą, Konin i Kalisz. Kierunek wschodni to m.in. Trzemeszno, Inowrocław, po Kruszwicę i Brześć Kujawski. Na zachód zaś leżą Ostrów Lednicki, Pobiedziska, Poznań i Lubiń.

Podróżując po Szlaku Piastowskim zwiedzisz kościoły, rekonstrukcje wczesnośredniowiecznych grodów, muzea i wystawy. Weźmiesz udział w inscenizacjach i pokazach, widowiskach i festynach, grach i zabawach miejskich. Świetną okazją do takiego zwiedzania, gdy obiekty ze szlaku ożywają na widok turystów, są organizowane wydarzenia: Wiec Piastowski, Noc Muzeów, Noc Kupały, Festyn Archeologiczny w Biskupinie, Letnie o Piastach bajanie i Dziady w Gieczu, czy Weekend na Szlaku Piastowskim. I właśnie ta ostatnia impreza, dzięki zaproszeniu Klastra Turystycznego "Szlak Piastowski w Wielkopolsce", przywiodła nas w przedostatni weekend czerwca do Wielkopolski. Wzięliśmy udział w czwartej już edycji Weekendu na Szlaku Piastowskim. W 2019 roku odbywała się pod hasłem "Gry i zabawy małych Słowian".
Mapa Szlaku Piastowskiego

Sprawdź nasze propozycje na Weekend na Szlaku Piastowskim

Spośród wielu atrakcji, które mieliśmy do wyboru na całym Szlaku Piastowskim w sobotę i niedzielę, postawiliśmy na Ostrów Lednicki oraz na Giecz i Pobiedziska. W Gieczu zaintrygowała nas informacja, że z dużym prawdopodobieństwem stał tu najstarszy gród piastowski, i że być może właśnie tu była rodowa siedziba pierwszej znanej polskiej dynastii. Z kolei na przyjazd do Pobiedzisk skusił nas Skansen Miniatur Szlaku Piastowskiego oraz znajdujący się kilka kroków dalej gród, w którym działa podobno najstarszy, bo wczesnośredniowieczny, plac zabaw. Musieliśmy to zobaczyć!

Jak zatem wyglądał nasz plan na Weekend na Szlaku Piastowskim?
  1. Pobiedziska Skansen Miniatur Szlaku Piastowskiego - tu Sonia oprowadziła nas razem z grupą turystów po miniaturach budowli znajdujących się na szlaku i opowiedziała ciekawostki, historie i legendy. W Skansenie widzieliśmy też kilka obiektów z Wielkopolski, leżących formalnie poza szlakiem.
  2. Gród w Pobiedziskach - tu Bartek podzielił się z nami historią o tym, jak chciał mieć zamek, a zbudował wczesnośredniowieczny gród, oraz opowiedział w co bawili się Słowianie, czego szukają u niego turyści, i jak obsługiwać kuszę wałową. A potem sobie z tej kuszy strzeliliśmy.
  3. Ostrów Lednicki - tu pan Andrzej oprowadził nas po dawnym grodzie, pamiętającym jeszcze Mieszka I i jego syna Bolesława Chrobrego, pokazał ruiny pałacu oraz kościoła i wyjaśnił, co to jest stauroteka i dlaczego tak ważne było jej odnalezienie. A wieczorem na terenie skansenu w Muzeum Pierwszych Piastów na Lednicy wiłam wianek, który potem wrzuciłam do wody. Razem z Maćkiem świetnie bawiliśmy się na występie zespołu Dikanda, a potem na inscenizacji Nocy Kupały w wykonaniu Zespołu Łany.
  4. Giecz - Rezerwat Archeologiczny i Osada - tu pani Teresa zdradziła nam tajemnice grodu - dlaczego nigdy nie dokończono budowy pałacu, co odkryto w trakcie wykopalisk oraz dlaczego ponownie postanowiono rozpocząć prace archeologiczne przy ruinach starego kościoła. Dowiedzieliśmy się też, że Giecz jest najstarszym odkrytym w Polsce piastowskim grodem. A potem zwiedziliśmy zbudowaną przy Grodzie osadę.

Mam nadzieję, że tych kilka migawek, które pokażę Ci z Weekendu na Szlaku Piastowskim, skutecznie zachęci Cię do tego, żeby zaplanować sobie wycieczkę. Wcześniej niektóre obiekty z tego szlaku opisaliśmy już w naszych przewodnikach po Gnieźnie i Pałukach. Zajrzyj do nich koniecznie, gdy będziesz szukał dodatkowych pomysłów na zwiedzanie Wielkopolski i Pałuk:

W dalszej części przewodnika znajdziesz też vlogi i filmy z naszej wycieczki po Szlaku Piastowskim. Jeśli czytasz nas na telefonie - odtwarzaj je w pionie na pełnym ekranie i odkryj jakie to wygodne :) Takie filmy nadajemy każdego dnia, gdy jesteśmy w drodze. Mam nadzieję, że do nas dołączysz i będziesz je oglądać niemalże na żywo :)

Porównaj miniatury w Skansenie Miniatur Szlaku Piastowskiego w Pobiedziskach

Do Skansenu Miniatur Szlaku Piastowskiego w Pobiedziskach najlepiej przyjechać na początek lub na koniec zwiedzania szlaku. To dlatego, że tu z lotu ptaka zobaczysz, co czeka Cię w trakcie wycieczki po Szlaku Piastowskim, albo porównasz, jakie proporcje względem siebie mają obiekty, które widziałeś. Jest to możliwe, ponieważ wszystkie miniatury są 20-krotnie mniejsze niż w rzeczywistości. Dlatego już na pierwszy rzut oka widać, że największe obiekty to na przykład ratusz i starówka w Poznaniu, czy katedra w Gnieźnie. Wychodząc ze skansenu masz już pojęcie, które atrakcje w rzeczywistości są największe, a które to po prostu małe budowle o bogatej historii.

Podczas spaceru po skansenie możesz się zdziwić, co tu robi miniatura Iglicy Międzynarodowych Targów Poznańskich, Pałac w Rogalinie czy kolejka wąskotorowa. Czy one także mają coś wspólnego z Piastami? Niekoniecznie. To po prostu inne ciekawe atrakcje Wielkopolski, które warto zwiedzić. Od 1998 roku nazbierało się w skansenie ponad 30 miniatur, więc jest tu co oglądać.



Nam najbardziej podobały się miejsca, które widzieliśmy już w rzeczywistości - Gród w Biskupinie, Pałac w Lubostroniu czy ruiny zamku w Wenecji. Zabawnie było przechadzać się wśród miniaturowych budynków - Katedra Gnieźnieńska sięgała niewiele ponad moją głowę. Ruin pałacu na Ostrowie Lednickim prawie nie dostrzegłam. Z kolei Pomnik Leszka Białego w Marcinkowie Górnym wyglądał jak zabawka dla dzieci, a przecież pamiętam, że gdy pod nim stanęłam, musiałam wysoko zadzierać głowę.

Sonia, oprowadzając nas z grupą turystów po parku, o wybranych miniaturach opowiadała różne ciekawostki i legendy. Na koniec zaprowadziła nas do rzędu drewnianych rzeźb. Okazało się, że to postacie z mitologii słowiańskiej. Znalazły tu idealne miejsce, bo przecież Piastowie, zanim Mieszko I przyjął chrzest, byli poganami. Modlili się w świętych gajach do Peruna, Swaroga i Welesa. Jak dotąd o tych bogach słyszeliśmy tylko w Owidzu, gdzie mieści się jedyne w Polsce Muzeum Mitologii Słowiańskiej.



W Grodzie Pobiedziska baw się na wczesnośredniowiecznym poligonie i placu zabaw

Dosłownie kilka kroków za Skansenem Miniatur w Pobiedziskach rozłożyła się rekonstrukcja wczesnośredniowiecznego grodu. Zbudował go Bartek Styszyński. Bartek chciał mieć zamek, ale skończyło się na tym, że został komesem w grodzie. Fascynują go średniowieczne machiny wojenne i w swoim grodzie urządził olbrzymi średniowieczny poligon. Bartek twierdzi, że choć dziś modne są multimedia - dotykowe ekrany i rzeczywistość rozszerzona, to najprawdziwszych emocji można doświadczyć tylko wtedy, gdy samemu miota się pociski z trebusza, czy strzeli z kuszy wałowej.

No właśnie. Kusza wałowa. Nie potrafiłam oprzeć się propozycji i zgodziłam się na wspólne strzelanie. Żeby dobrze napiąć cięciwę trzeba posłużyć się drewnianym kołowrotkiem. Ja napinałam cięciwę, Bartek celował. I strzeliliśmy! Strzała poleciała kilkadziesiąt metrów do przodu w stronę tarczy. Cel osiągnęła, lecz zamiast w serce tarczy, uderzyła w jej nogę i tak zabawa średniowiecznych Słowian doprowadziła do destrukcji stojaka. Jak dobrze, że nie stał tam człowiek...

Zobacz na filmie jak strzelamy z kuszy i niszczymy stojak tarczy:



Oprócz machin oblężniczych, w grodzie zorganizowano także cały plac zabaw. Ale taki, na którym wszystko robi się samemu. Żeby pobujać dziecko na drewnianej huśtawce z konikami, musisz sam zaprzęc się do kieratu i obracać nią, ku uciesze wszystkich dzieci. Tu dostaniesz do ręki miecz i tarczę i stoczysz pojedynek ze swoją córką lub synem. Gdy zmęczą się walką, dzieciaki mogą potrenować swoją celność w strzelaniu do tarczy. Wiele rzeczy jest tu dozwolonych, bo Bartek wychodzi z założenia, że dzieciakom trzeba dać przestrzeń do zabawy, a rodzic, jako opiekun, najlepiej wie, na które zabawy powinien pozwolić swemu dziecku, uwzględniając jego wiek i sprawność fizyczną. Fajnie patrzyło się na te dzieciaki poprzebierane za średniowiecznych wojowników i piszczące z radości na bujanych konikach.

W Grodzie Pobiedziska często odbywają się imprezy, na które zjeżdżają wczesnośredniowieczni rekonstruktorzy. Możesz się wtedy poczuć, jakbyś przeniósł się w czasie. Zanim zaplanujesz tu wizytę, zerknij na stronę internetową i sprawdź godziny otwarcia oraz ceny biletów. Najlepiej od razu te, które uwzględniają strzał z trebusza lub kuszy wałowej.


Popłyń promem na Ostrów Lednicki i zobacz ruiny pałacu Mieszka I

Na zwiedzanie wyspy Ostrów Lednicki wybraliśmy się z panem Andrzejem Kowalczykiem z Muzeum Pierwszych Piastów na Lednicy. Pan Andrzej jest archeologiem. Marzę o tym, aby każdy przewodnik opowiadał tak, jak on. Gdy dopłynęliśmy promem na wyspę (dostać się na nią można tylko promem, w okresie od połowy kwietnia do połowy października), w mojej wyobraźni ożyły sceny, które rozgrywały się tu ponad 1000 lat temu. Ostrów Lednicki to prawdziwa kopalnia wiedzy o czasach pierwszych Piastów. I to dosłownie kopalnia, bo większość informacji, jakie o nich mamy, pochodzą właśnie z ziemi.

Ruiny pałacu książęcego z kaplicą i fundamentów kościoła pamiętają jeszcze czasy, gdy budowle te stawiał Mieszko I w połowie X wieku, tuż przed chrztem Polski. Ponieważ w kaplicy odkryto baseny chrzcielne, naukowcy zaczęli się zastanawiać, czy przypadkiem nie jest to miejsce, w którym Polska przyjęła chrzest. Jednak do dziś nie wiadomo tego na pewno.

Wiadomo natomiast, że na Ostrowie Lednickim urodził się Bolesław Chrobry - pierwszy koronowany władca Polski. Historia twierdzi, że to tutaj w 1000 roku odwiedził go cesarz Otto III, z którym Bolesław udał się pieszo do grobu Świętego Wojciecha w Gnieźnie. Ten orszak Bolesława Chrobrego, Ottona III i arcybiskupa Radzima-Gaudentego zobaczysz już z daleka dopływając na wyspę. Metalowe rzeźby wykonał nieżyjący już Julian Boss-Gosławski. Te postacie i wydarzenia są dowodem na to, że gdy Twoja stopa dotknie Ostrowa Lednickiego, to tak, jakbyś w czasie przeniósł się do jednego z najważniejszych grodów obronnych i administracyjnych piastowskiego państwa.

Ponieważ Ostrów Lednicki to wyspa, żeby się na nią dostać, Mieszko I zbudował dwa mosty, z których jeden miał prawie pół kilometra długości. Na ich zbudowanie potrzeba było prawie 1,5 tysiąca drewnianych pali i ok. 3,5 tysiąca ściętych drzew. Wyobraź sobie teraz, co to musiała być za inwestycja! Mosty budowano zimą, gdy dało się wejść na zamarznięty lód, wywiercić przerębel i wkręcić w ziemię pale. Gdy podejdziesz do jednego z pomostów i wychylisz się przez belkę, w toni jeziora dostrzeżesz jeszcze te ponad 1000-letnie pozostałości drewna (pokazaliśmy je na filmie). Wokół tych mostów - dziś już nieistniejących - jezioro Lednica skryło wiele skarbów. Część z nich wydobyto na powierzchnię. Gdy tylko skończy się remont muzeum w Dziekanowicach, będziesz mógł w niej obejrzeć wydobyte topory, miecze, hełmy czy włócznie.

Najcenniejszy skarb, oprócz ruin pałacu, jaki znaleziono na wyspie, to tzw. stauroteka. Stauroteka to takie pudełeczko do przechowywania relikwii (drzazgi) Krzyża Świętego, czyli tego, na którym zmarł Jezus. Ten relikwiarz okazał się bardzo cenny, bo to najstarszy relikwiarz znalezionym w Polsce. W dodatku pochodzi z bizantyjskiego warsztatu dworskiego, jest wykonany z pozłacanego srebra i zdobiony czarnym bursztynem. Dowodzi to, jak ważne osobistości mieszkały na wyspie i jak rozległe miały kontakty w średniowiecznym świecie. Żebyśmy lepiej mogli sobie wyobrazić, jak wyglądała prawdziwa stauroteka, pan Andrzej przyniósł ze sobą i pokazał nam jej kopię. Taka mała ozdoba, a tak wielkie znaczenie!

Zobacz na vlogu jak zwiedzamy Ostrów Lednicki, jak dostrzegamy fragmenty 1000-letniego mostu i jak podziwiamy kopię stauroteki:



Potem poszliśmy na spacer dookoła wyspy, wspinając się m.in. na punkt widokowy na wale obronnym, który oddzielał część, w której mieszkał książę ze swoją drużyną od tzw. podgrodzia, gdzie żyli "zwykli ludzie". Oryginalne, zachowane wały, wysokie prawie na 10 m., pod warstwą trawy i ziemi wciąż kryją drewniany stelaż ze skrzyń, stanowiący ich umocnienie. Te zabezpieczenia nic jednak nie pomogły, bo w 1038 roku wyspę napadł i ograbił (podobnie jak pozostałe grody piastowskie) czeski książę Brzetysław. Ten najazd sprawił, że załamała się potęga Piastów, i choć potem grody były odbudowywane, nie odzyskały już dawnego splendoru, a życie polityczne przeniosło się do Krakowa.

Gród na Ostrowie Lednickim funkcjonował jeszcze po odbudowie do XIII-XIV wieku, aż skończył jako wielki cmentarz. Do dziś pozostaje skarbnicą wiedzy, bo gdziekolwiek zacząć tu kopać, na pewno coś się jeszcze znajdzie. Jak choćby gliniane, pochodzące z X lub XI wieku, skorupy dzbanków i mis.

"O, proszę zobaczyć" - powiedział pan Andrzej - "tu leży" i wskazał na leżący koło mojej nogi fragment naczynia, którego nawet nie zauważyłam.



W Noc Kupały uwij wianek i baw się dobrze na koncercie

Skansen w pobliżu dawnego piastowskiego grodu to idealne miejsce do świętowania Nocy Kupały. Obrzędu, który korzeniami sięga pogańskich Słowian, którzy oddawali cześć bogom ognia i wody. Modlili się oni w świętych gajach i w czasie najkrótszej nocy w roku, przypadającej około 21-22 czerwca, pletli wianki i rzucali je do wody, a potem skakali przez ogniska.

Gdy Polska przyjęła chrzest, kościół katolicki zaczął tępić pogańskie obrzędy, ale ponieważ ich zwalczanie nie było wcale proste, zastosował marketingową sztuczkę i pogańskie święta przemienił na te związane z chrześcijaństwem. I tak obchody Nocy Kupały (inaczej kupalnocki) zostały zastąpione obrzędami wigilii św. Jana - skąd potem święto to przybrało nazwę nocy świętojańskiej, obchodzonej z 23 na 24 czerwca.

Noc Kupały to święto miłości, radości i płodności, a także święto księżyca, ognia i wody. Stąd zwyczaj plecenia i puszczania na wodę wianków. Chłopak, który wyłowił wianek, odnajdywał jego właścicielkę i - nie naruszając obyczaju - mógł połączyć się z nią w parę. W ogniskach palono zioła, potem przy nich urządzano zabawy, wróżby i tańce. Elementem widowiska były skoki przez płonące ognisko, na co decydowali się tylko najodważniejsi.

W nawiązaniu do tych zwyczajów i pogańskiej obrzędowości, w ciągu dnia uplotłam wianek i rozmawiałam z uczestnikami festynu na Ostrowie Lednickim. Wieczorem ten wianek wrzuciłam do wody. Jednak Maciej nie był zbyt chętny, aby się po niego rzucić, twierdząc, że złota obrączka na palcu daje mu większe przywileje niż wianek, którego zdobycie oznaczało moczenie się po pas w zimnej wodzie. Nie przeszkodziło nam to jednak w dobrej zabawie.


Wieczorem wysłuchaliśmy świetnego koncertu zespołu Dikanda, a potem obejrzeliśmy fantastyczne widowisko Zespołu Łany. Były tańce, ognisko, porywanie dziewcząt i straszny diabeł, który próbował wszystko zepsuć. Na koniec chłopcy i dziewczęta popłynęli promem w kierunku wyspy, po drodze puszczając na wodę wianki z płonącym łuczywem. Wyglądało to zjawiskowo.

Zobacz nasz vlog z Nocy Kupały podczas Weekendu na Szlaku Piastowskim:





W Gieczu odwiedź najstarszy piastowski gród

Ostatnim miejscem, do którego dotarliśmy w czasie Weekendu na Szlaku Piastowskim, był Rezerwat Archeologiczny "Gród Piastowski w Gieczu" - oddział Muzeum Pierwszych Piastów na Lednicy.

Piastowie w X wieku założyli 5 głównych grodów: Poznań, Gniezno, Ostrów Lednicki, Grzybowo i Giecz. Ponieważ początki polskiej państwowości giną w mrokach historii i wielu fragmentów tej układanki wciąż brakuje, to naukowcy, archeologowie i przewodnicy walczą o palmę pierwszeństwa próbując ustalić, który z tych grodów był najważniejszy.
Gdy nie było jeszcze jednego państwa z jedną stolicą, dynastia piastowska miała wiele grodów, a książę ze swoją drużyną przenosił się z jednego do drugiego. IX i X wiek to były czasy, gdy kończyło się życie w małych wspólnotach plemiennych, a zaczynało się gromadzenie ziem w rękach jednej dynastii - Piastów. I dopiero to scalanie miało w przyszłości stać się początkiem państwa polskiego.

Kiedy w X wieku Piastowie zaczęli budować grody, to robili to w nowych miejscach. Ale nie w Gieczu. Giecz, jako jedyny z 5 dominujących piastowskich grodów, został rozbudowany. To oznacza, że jego historia jest o 100 lat starsza od historii Ostrowa Lednickiego. A to może dowodzić - jak nieśmiało zaczęła nam opowiadać pani Teresa - nasza przewodniczka po gieckim grodzie - że Piastowie w sposób szczególny traktowali Giecz. Być może była to ich rodowa siedziba?

Pani Teresa Krysztofiak z grodem w Gieczu związana jest od zawsze i jak nikt zna jego najgłębsze tajemnice. A te spotkasz tu na każdym kroku.

- Dlaczego Piastowie zaczęli budować książęcy pałac i zatrzymali się na fundamentach?
- Dlaczego w odkrytych ruinach kościoła św. Jana Chrzciciela odkryto wyjątkową kryptę pod ołtarzem i dla jakiego świętego była przygotowana?
- Co takiego odkryto pod ruinami kościoła, co sprawia, że na nowo będą się tu toczyć prace archeologiczne?
- Skąd w wykopaliskach wziął się ruskiego pochodzenia hełm - szyszak?

Tyle pytań, a tak mało odpowiedzi! Jeśli chcesz je poznać, jedź do Giecza i odszukaj panią Teresę. Tylko uważaj, bo jej tajemnice wciągają jak wodorosty w toń głębokiego jeziora.

Gród w Gieczu, podobnie jak Ostrów Lednicki, to piaskownica pełna ukrytych niespodzianek. W każdym wykopanym dole archeologowie znajdują skarby. Część z nich zobaczysz na wystawie w budynku wystawienniczym muzeum. Co ciekawe, nie są to zwykłe przedmioty, ale wiele z nich - jak na przykład bransoleta czy rylec do pisania na woskowych tabliczkach (tzw. stilus) - zalicza się do kategorii dóbr ekskluzywnych. Wiele to mówi o dawnych mieszkańcach grodu, którzy nie byli przeciętnymi ludźmi.



Zrób sobie miskę lub krajkę w osadzie wczesnośredniowiecznej w Gieczu

Żeby zaś dowiedzieć się więcej o życiu "przeciętnych ludzi" mieszkających już poza ścisłym grodem, weszliśmy za bramę wczesnośredniowiecznej osady. Osadę co prawda zbudowano tu współcześnie, ale nawiązuje ona do dawnego życia na podgrodziu. W osadzie targowej spotkaliśmy młodzież z pobliskiej szkoły, która wcieliła się w postacie piekarzy, prządek, handlarzy i garncarzy. Każdy, kto dostał do rozwiązania quest, biegał od domku do domku i od stoiska do stoiska rozwiązując zadania i próbując zgadnąć hasło zaszyte w ulotce. Przy okazji mógł też spróbować podpłomyka, ulepić gliniane naczynie, czy utkać sobie kolorowy pasek (krajkę).

Młodzież z rekonstrukcjami dawnych zawodów w osadzie poradziła sobie rewelacyjnie! Każdy o swoim zajęciu opowiadał tak, jakby zajmował się nim od zawsze. Dziewczyny i chłopcy na temat każdej czynności opowiadali z humorem, jednocześnie udowadniając, że wiedzą, o czym mówią. Zresztą zobacz na filmie jak opowiadają o swoich zawodach wcielając się w rolę średniowiecznych przewodników:



Na koniec obejrzeliśmy krótki spektakl - były to "Postrzyżyny". Niestety nikt z obecnych rodziców nie chciał, mimo zachęty aktorów, przekazać swojego syna, aby ten przeszedł obrzęd przechodzenia spod opieki matki pod opiekę ojca. Postrzyżyny to tylko jeden z obrzędów organizowanych w osadzie. Podobno największą popularnością cieszą się listopadowe "Dziady". W zeszłym roku na spektakl przyjechało tylu chętnych, że frekwencja przerosła oczekiwania i możliwości organizatorów, którzy spodziewając się 100 osób, zobaczyli ich ponad 1000!
Postrzyżyny - w kulturze dawnych Słowian obrzęd polegający na rytualnym obcięciu włosów dziecku płci męskiej, zazwyczaj kończącemu 7 lat, połączony z nadaniem imienia. Rytuału postrzyżyn dokonywał ojciec lub osoba obca, wchodząca w ten sposób w sztuczne pokrewieństwo z dzieckiem. Od obcięcia włosów syn stawał się pełnoprawnym członkiem rodziny i przechodził spod opieki matki pod zwierzchnictwo ojca.
Źródło: Wikipedia



Wracaj na Szlak Piastowski po kolejne opowieści

To niesamowite ile można się dowiedzieć w jeden weekend. Po dwóch dniach na Szlaku Piastowskim wiemy już, jak wyglądały pierwsze piastowskie grody na Ostrowie Lednickim i w Gieczu, w co wierzyli Słowianie, i jak działały oblężnicze machiny. W Pobiedziskach zobaczyliśmy miniatury najsłynniejszych budowli z czasów dynastii Piastów i wczesnośredniowieczny plac zabaw, a w Gieczu pochodzącą z tego samego okresu osadę targową. Dowiedzieliśmy się, skąd wzięła się tradycja Nocy Kupały, jak wyglądał obrzęd Postrzyżyn, i dlaczego ogień i woda odgrywały u pogan tak dużą rolę.

Przypomnieliśmy też sobie historię Mieszka I i jego syna Bolesława Chrobrego oraz najazdu czeskiego księcia Brzetysława, który w 1038 roku doprowadził piastowskie grody do upadku. To była niezwykła podróż w czasie.

Mam nadzieję, że gdy Ty przyjedziesz na Szlak Piastowski, odkryjesz te i jeszcze wiele innych tajemnic. Takich, które czekają na Ciebie w Gnieźnie, Poznaniu, Kaliszu czy w Biskupinie. Co powiesz na takie zwiedzanie?

Poczytaj jeszcze: 



Słyszałeś kiedyś o SzlakPiastowski? To turystyczny szlak w woj. wielkopolskim i kujawsko-pomorskim, którego miejsca i...

Opublikowany przez Ruszaj w Drogę Wtorek, 16 lipca 2019
KOLEJNA RELACJA Starszy post

1 komentarz :

Dołącz do dyskusji. Dodaj komentarz w polu poniżej lub przewiń w dół i skomentuj przez Facebooka.
  1. Kolejne miejsce z moich okolic. W Gieczu byłem jeszcze za czasów szkoły podstawowe na rajdzie pieszym. To były czas i atrakcje... Pamiętam, że wtedy były tylko podwaliny niedokończonego pałacu oraz wał na którym się goniliśmy...

    OdpowiedzUsuń

Ruszaj w Drogę?

Czytasz największy blog podróżniczy o Polsce. Znajdziesz u nas ponad 500 artykułów z pomysłami na wycieczki po Polsce. Pokażemy Ci gdzie pojechać i co warto zobaczyć w Polsce. Miejsca sprawdzamy i zwiedzamy osobiście. Polecamy spis A-Z ciekawych miejsc i wyszukiwarkę.

KASIA I MACIEJ MARCZEWSCY

Od 10 lat #wDrodze, a od pięciu prowadzimy największy blog podróżniczy o Polsce. Jesteśmy pozytywnie zakręceni na punkcie polskiej turystyki.

KLUB RUSZAJ W DROGĘ!

Prowadzimy prezentacje, warsztaty i spotkania podróżnicze. Opowiadamy o polskich regionach i dzielimy się naszymi pomysłami na podróże po Polsce.

FUNDACJA RUSZAJ W DROGĘ!

Promujemy polską turystykę w Polsce, pomagamy organizacjom turystycznym w dotarciu do nowych turystów i prowadzimy warsztaty branżowe.