Menu

» »

Tajemnicze wieże i podziemia Piotrkowa Trybunalskiego. Tego jeszcze nie widziałeś!

Pokażę Ci dziś miejsca, które widzieli nieliczni, choć wielu bardzo by chciało. Być może niektóre z nich nigdy nie były jeszcze fotografowane i jest duża szansa, że takich zdjęć nigdzie indziej nie zobaczysz. Pokażę Ci Piotrków Trybunalski od bardzo nietypowej - niedostępnej strony. Zobaczysz jak zeszliśmy do piwnic pod piotrkowskim Rynkiem, do zamkniętych na co dzień podziemi kościoła oraz do schronu pod budynkiem poczty.

Na poddaszu kościoła ewangelickiego w Piotrkowie Trybunalskim

Zabiorę Cię na dawną wieżę ciśnień oraz na poddasze i dwie dzwonnice kościoła ewangelickiego. Pójdziemy na koncerty do cerkwi, ewangelickiego kościoła i pokażemy malowidło z 1931 roku w dawnej synagodze, w której jeszcze do niedawna działała miejska biblioteka. I choć pewnie nie zwiedzisz tych miejsc, to wierzę, że ankieta, którą zrobiliśmy na Instagram Stories mówiła prawdę, i że od czasu do czasu chciałbyś poczytać u nas o takich ciekawostkach.

Zobacz zwykle niedostępne podziemia Piotrkowa Trybunalskiego

Czy pokazywanie niedostępnych na co dzień miejsc ma sens? Czy są to miejsca, z których odkrywania tylko my czerpiemy radość, czy może jednak mogą stać się powodem, dla którego turyści przyjadą specjalnie do miasta?

Piotrków Trybunalski przekonał się o tym w maju, gdy Centrum Informacji Turystycznej wraz z przewodniczką PTTK Agnieszką Warchulińską ogłosiło na Facebooku spacer pt. „Piotrków podziemny – lochy i schrony”. Wydarzeniem zainteresowało się 2,7 tys. osób, 512 zadeklarowało swój udział, 150 zadzwoniło w ciągu godziny na numer informacji turystycznej, a na spacer ostatecznie przyszło 200 osób - i to tylko dlatego, że organizatorzy przyjęli takie ograniczenia. Zapisy skończyły się po nieco ponad godzinie.

Wydarzenie Piotrków podziemny na Facebooku

Takich tłumów nikt się nie Piotrkowie Trybunalskim nie spodziewał...

Agnieszka, inicjatorka spaceru i przewodniczka tej licznej grupy, była szczerze zaskoczona frekwencją. Powiedziała nam o tym w wywiadzie, który zamieściliśmy razem z całą podziemną relacją na naszym profilu na Instagramie - w archiwum relacji Instagram Stories pt. "Podziemny PTryb.".

Sukces tego wydarzenia potwierdza, że mieszkańcy są żywo zainteresowani taką formą poznawania swojego miasta i jak podpowiedział mi Facebook, Centrum Informacji Turystycznej już ogłosiło zapisy na kolejny taki spacer w lipcu.

Zobacz filmy ze spacerów po Piotrkowie Trybunalskim. Będą się pojawiać codziennie na naszym profilu na Instagramie. Obejrzysz już relację z podziemnego spaceru, z poddasza kościoła ewangelickiego i z piotrkowskiej wieży ciśnień.




W Piotrkowie jest kilkanaście schronów, a my widzieliśmy jeden z nich

Na początku Agnieszka zabrała nas w podziemia znajdujące się pod budynkiem Poczty Polskiej. Weszliśmy do obszernego schronu, który jest w stanie pomieścić nawet 60 osób i zabezpieczyć ich przeżycie pod ziemią przez 3 dni. Ciekawostką była dla nas informacja, że w Piotrkowie jest kilkanaście takich schronów, choć dziś, w świecie, w którym możliwa jest wojna totalna, pewnie nie znalazłyby praktycznego zastosowania.

Przyznam, że wejście do piwnicy współczesnego budynku, do której prowadzą pancerne, mosiężne drzwi, było zaskakujące. Drzwi są cały czas w użyciu, bo poczta w schronie ma swój magazyn.



Zaskoczyły nas szczątki fundatorów w dawnym kościele Dominikanów

Kolejnym miejscem, do którego weszliśmy, były podziemia kościoła pw. Św. Jacka i Św. Doroty Panny i Męczennicy, który kiedyś wraz z klasztorem należał do Dominikanów. Kościół jest bardzo stary, gotycki, ufundowali go w XIV wieku królowie Władysław Łokietek i Kazimierz Wielki. Potem miał jeszcze kilku fundatorów, którzy go naprawiali lub rozbudowywali, w tym Stanisława Jaxa Bykowskiego, który w XVII wieku zbudował kaplicę Matki Bożej Różańcowej.

Ród Jaxa Bykowskich jest znany w piotrkowskich kręgach. Niedaleko stąd, w Bykach, wznosi się ich zamek. I to m.in. czaszki i szczątki członków rodu Jaxa Bykowskich widzieliśmy w piwnicach kościoła, do których weszliśmy z naszą przewodniczką. Pod ziemią, przy fundamentach kościoła, mieści się ich mauzoleum.



Zeszliśmy do piwnic pod piotrkowskim rynkiem

Tak duża grupa to nie lada wyzwanie organizacyjnie, więc odwiedzenie dwóch miejsc zajęło nam sporo czasu. Ale jako jedni z najwytrwalszych uczestników wycieczki weszliśmy do jeszcze jednej piwnicy - przy piotrkowskim Rynku, w której mieści się... "Kamienica" - restauracja i hotel.

Wokół Rynku swoje domy mieli kupcy, którzy obszerne piwnice wykorzystywali m.in. na skład towarów, w tym piwa. Faktycznie piwnice okazały się tak duże, że można by się w nich bawić w berka. Ponoć rozciągają się pod całym rynkiem i bywają ze sobą połączone. Fajnie by było, gdyby zrobić z nich piotrkowską turystyczną trasę podziemną. Pewnie cieszyłaby się tak dużym zainteresowaniem jak trasy w Sandomierzu, Opatowie, Rzeszowie, czy Jarosławiu.



To nie koniec atrakcji. Weszliśmy z pastorem na poddasze kościoła ewangelickiego

Zawsze, gdy zwiedzamy nowe miasto, mamy nadzieję, że korzystając z naszego uroku osobistego uda nam się namówić gospodarzy, żeby pokazali nam zakamarki ukryte na dachach kościołów, dzwonnic czy innych wieżach.

Tym razem splot okoliczności sprawił, że w czasie koncertu w kościele ewangelickim poznaliśmy pastora Wiesława, który na pytanie o zegar odpowiedział szczerze, że takiego w kościele nie mają, bo stoi on przy tak wąskiej ulicy, że czasomierz byłby z niej niedostrzegalny, ale za to mają dzwonnicę. A nawet dwie. I że wchodząc na nie można zerknąć na poddasze. Więcej nie było nam trzeba! Pastor poszedł tylko zmienić buty i na kilka godzin zniknęliśmy w otchłani wąskich korytarzy.
Drepcząc po wąskich schodach i cisnąc się na małej dzwonnicy, mieliśmy sporo czasu, który pastor wykorzystał na opowiedzenie nam historii kościoła. Świątynię zbudowali Pijarzy na przełomie XVII i XVIII w. Zbudowali tu także kolegium i klasztor. W 1796 r. Kościół przejęła gmina ewangelicka, a pozostałe zabudowania - Prusacy, którzy urządzili tu koszary i więzienie. Zresztą więzienie działało w przylegających do kościoła budynkach jeszcze w czasach współczesnych, kiedy zostało zlikwidowane. Dziś pamiątką po nim jest nazwa centrum handlowego "Stary Areszt", w którym działa restauracja i dyskont spożywczy. Ale te obiekty są dziś jak najbardziej dostępne.

Wchodzenie w niedostępne miejsca to coś, co lubimy najbardziej. Nie ma nic przyjemniejszego, niż przeciskanie się przez wąskie korytarze, zbieranie pajęczyn i brudzenie sobie ubrań. W drodze na wieżę pastor postanowił skręcić w bok i… przez małe okienko przeszliśmy na gzyms olbrzymiego okna. W ten sposób znaleźliśmy się za organami. To właśnie wtedy, stając w świetle czujki pożarowej, wywołaliśmy alarm, który słyszeli mieszkańcy całego Starego Miasta. Tylko dzięki dobrej kondycji pastora, który niczym młody jeleń przeskoczył przez okno i zbiegł wąską wieżą w dół, a następnie sprintem przez kościół, udało się powstrzymać strażacką akcję :)

Potem już spokojnie, grzecznie i bez większych przygód doszliśmy najpierw na jedną, potem na drugą – bliźniaczą dzwonnicę, gdzie skupiliśmy się na odczytywaniu inskrypcji na zawieszonych tu dzwonach. Pierwszy z nich był bardzo stary i ciężko nam było go odczytać, zwłaszcza, że tekst był po niemiecku. Drugi, ufundowany przez Dziekanat Sił Powietrznych Ewangelickiego Duszpasterstwa Wojskowego głosił, że:

„Wszystko cokolwiek czynicie w słowie lub uczynku, wszystko czyńcie w imieniu Pana Jezusa, dziękując przez niego Bogu Ojcu”.



Sprawdziliśmy jak wygląda w środku wieża ciśnień

Wejście na kolejną niedostępną wieżę zaproponował nam Błażej Cecota z Centrum Informacji Turystycznej. Oprócz kolekcjonowania zdjęć starych mechanizmów zegarowych poukrywanych na poddaszach kościołów, naszym drugim konikiem są wieże ciśnień - zwłaszcza te nieczynne. Ta w Piotrkowie wygląda bardzo ładnie, bo jest odnowiona. Nad wejściem do niej widnieje rok 1926. Z tego okresu pochodzą też niektóre autografy, które znaleźliśmy na cegłach w środku. Człowiek ma jednak nieodpartą potrzebę pozostawienia po sobie najmniejszego choćby śladu na tej planecie.

W trójkę wdrapaliśmy się żeliwnymi schodami na jej szczyt, skąd podziwialiśmy panoramę Piotrkowa. Byliśmy już w kilku wieżach ciśnień, ale każda jest inna. Ta w Piotrkowie cały środek ma wypełniony metalową, nitowaną tubą. Wydawało nam się, że zwykle w wieży ciśnień takie nitowane zbiorniki na wodę są zamontowane tylko u jej szczytu. Tu metalowa konstrukcja sięga od parteru aż po dach.

Mam nadzieję, że kiedyś uda się udostępnić tę wieżę turystom, bo moim zdaniem taras widokowy bardzo szybko stałby się obowiązkowym punktem zwiedzania Piotrkowa. Może w przypływie dobrej energii miasto poszłoby w kierunku, który wyznaczył wielkopolski Kościan? Wieża ciśnień ze ścianką wspinaczkową i obrotową kopułą obserwatorium astronomicznego brzmi nieprawdopodobnie? Im się to udało.





Weszliśmy do zmieniającej się dawnej piotrkowskiej synagogi

W Piotrkowie byliśmy w czasie IV Nocy Traktu Wielu Kultur oraz podczas VI Festiwalu Miast Partnerskich. W zamkniętych poza nabożeństwami kościołach i świątyniach zorganizowano koncerty i zwiedzanie z przewodnikami miejskiego PTTK. W dawnej piotrkowskiej synagodze odbywał się koncert kapeli Timingeriu grającej energiczną mieszankę muzyki cygańskiej, bałkańskiej i żydowskiej.

Wykorzystaliśmy tę okazję i razem z panią dyrektor biblioteki, która właśnie wyprowadzała się z tego zabytkowego miejsca, poszliśmy obejrzeć sale. Weszliśmy do pomieszczenia, nad którym odbywał się koncert. Wśród przygotowanych do wywiezienia półek, zobaczyliśmy wnękę w ścianie, a w niej tablicę informującą, że w tym miejscu był Aron Ha-Kodesz:
Aron Ha-Kodesz - najważniejszy element sali modlitewnej, umieszczona na ścianie wschodniej szafa ołtarzowa, w której przechowywano zwoje Tory przewiązane atłasową wstążką, okryte strojną sukienką, ozdobione srebrnymi i złotymi dzwoneczkami, owocami granatu i koroną

Kiedyś to pomieszczenie wyglądało zupełnie inaczej – nad nami nie było stropu i pierwszego piętra, ale do samego dachu sięgała jedna sala modlitw. Na chwilę, przy tej opowieści, przenieśliśmy się w czasie.

Potem przeszliśmy do budynku obok. Kiedyś działała tu żydowska szkoła, a jeszcze kilka miesięcy temu była tu czytelnia dla dzieci. Zasłonięta półkami z książkami ściana na piętrze skrywa skarb. To fragment malowidła z 1931 roku, przedstawiającego lwy podtrzymujące tablice z dziesięcioma przykazaniami Mojżesza.

Patrząc na jej zdjęcie możesz się zastanawiać, dlaczego tak cenna polichromia jest tak podziurawiona, i że to dość dziwne, skoro jest odrestaurowana. W ten sposób zachowano ślady po kulach z niemieckich karabinów, które w czasie wojny zabiły członków społeczności żydowskiej w miejscu, gdzie działał ich sąd rabinacki i zarząd gminy.


Weszliśmy do środka cerkwi prawosławnej p.w. Wszystkich Świętych

Festiwal Miast Partnerskich dał nam także szansę, żeby wejść do zamkniętej poza nabożeństwami prawosławnej cerkwi pw. Wszystkich Świętych. Cerkiew onieśmieliła nas przepychem, złotem i… niebieską kopułą, na której niczym na nocnym niebie, osiadły błyszczące gwiazdy.
Cerkiew została zbudowana w połowie XIX w., na wniosek rosyjskich urzędników. Początkowo była ona mniejsza, ale kilkadziesiąt lat później rozbudowano ją do okazałego budynku, który zobaczysz dzisiaj. Gdy doczytałam historię jej powstania okazało się, że mamy ze sobą coś wspólnego. Nie zgadniesz co! Projektowało ją dwóch architektów, a jednym z nich był... pan Marczewski! :D

Wśród ikon i obrazów świętych usiedliśmy na krzesłach, żeby wysłuchać koncertu chóru – "Zespołu Wokalnego muzyka.cerkiew.pl", śpiewającego modlitwy. Mówi się, że głos ludzki jest najdoskonalszym instrumentem. Ale głos śpiewający modlitwy odbijające się od świętych ikon i kulistej kopuły usianej gwiazdami wzbudza uczucia wręcz mistyczne. Przypomniał mi się zeszłoroczny koncert w cerkwi w Jarosławiu. Chciałabym jeszcze kiedyś przeżyć coś takiego.



To pierwszy odcinek "cyklu piotrkowskiego". Będą jeszcze dwa

Tym wpisem rozpoczynam "cykl piotrkowski" na blogu Ruszaj w Drogę! Kiedy na zaproszenie CIT i właścicieli piotrkowskich atrakcji jechaliśmy na 4 dni do Piotrkowa Trybunalskiego, nie spodziewaliśmy się, że przywieziemy stamtąd tyle historii, zdjęć i emocji, że będziemy chcieli je pokazać nie w jednym, ale aż w trzech odrębnych przewodnikach na blogu. Szybko okazało się, że nie zmieścimy wszystkiego w jednym przewodniku, bo samo jego przewijanie zajęłoby Ci pół godziny. Zdecydowaliśmy więc, że najpierw pokażemy Ci coś, co nas najbardziej w Piotrkowie zaintrygowało - miejsca niedostępne, tajemnicze, surowe, do których turyści (jeszcze?) nie mają swobodnego dostępu.

Druga odsłona będzie już bardzo dla Ciebie praktyczna. Już za kilka dni zabiorę Cię na spacer po mieście i opowiem najciekawsze historie, które wyłuskałam z opowieści, obserwacji i ulotek. Pokażę Ci mój Piotrków - sejmowy, trybunalski, wielokulturowy. Wyznaczę dla Ciebie szlak, który poprowadzi Cię po kultowych obiektach w mieście. Mam nadzieję, że Ci się spodoba.

W trzecim odcinku wrócimy do miejsc trudno dostępnych dla par takich jak my. Pokażę Ci piotrkowskie atrakcje przeznaczone głównie dla wycieczek i większych grup: fabrykę bombek, centrum renowacji aut zabytkowych i kolekcjonerskich oraz browar i muzeum piwowarstwa. Pojedziemy też do Wolborza zwiedzić centrum pożarnictwa, które zaprasza do siebie szczególnie grupy dzieci.



Miejsca niedostępne – czy powinniśmy je pokazywać?

Kiedy na Instagramie, w naszych filmowych relacjach, zadaliśmy pytanie, czy powinniśmy pokazywać więcej niedostępnych miejsc, padło 100% twierdzących odpowiedzi. Bardzo nas to zaskoczyło, bo już od dawna zastanawialiśmy się, czy to dobrze, że pokazujemy miejsca, do których turysta przecież nie wejdzie. Ale te oczekiwania nas ośmieliły. Dlatego zdecydowaliśmy się cały odrębny wpis o Piotrkowie Trybunalskim poświęcić właśnie takim miejscom. Jak widzisz jest ich tutaj cała masa i wiele osób, w tym my, ma nadzieję, że kiedyś przynajmniej część z nich będzie bardziej dostępna turystycznie.

Ciekawa jestem, jakie jest Twoje zdanie. Czy także chciałbyś zobaczyć u nas więcej takich niedostępnych miejsc? Póki co rzadko trafiają na nasz blog. Ale być może powinniśmy pokazywać je częściej?

Daj znać, co o tym myślisz.

Podziemne schrony, kościelne piwnice, wąskie wieże, małe dzwonnice, niedostępne świątynie i zamknięte punkty widokowe -...

Opublikowany przez Ruszaj w Drogę Czwartek, 6 czerwca 2019
KOLEJNA RELACJA Starszy post

4 komentarze :

Dołącz do dyskusji. Dodaj komentarz w polu poniżej lub przewiń w dół i skomentuj przez Facebooka.
  1. Piękna relacja i świetne zdjęcia. Jako piotrkowianka z dziada pradziada chętnie i z przyjemnością obejrzałam. Ale do Piotrkowa trzeba wrócić! Jest jeszcze tyle do zobaczenia! Byłe kolegium jezuickie (dziś I LO) i barokowy kościół Ojców Jezuitów, kościół farny, klasztor Bernardynów, cmentarze!!! żydowski i stary katolicki i ewangelicki. Zapraszamy!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za kilka dni opublikujemy drugi przewodnik - tym razem spacer po Piotrkowie. Bo widzieliśmy dużo, dużo więcej :)

      Usuń
  2. Piotrków jest niedaleko mojego rodzinnego miasta (Koluszki).

    Widzę, że weszliście do wieży ciśnień. Z tego co kojarzę, to zasadniczym problemem, żeby ją udostępnić zwiedzającym jest to, że konstrukcja by nie wytrzymała takiego obciążenia. Dlatego fajnie, że udało się Wam tam wejść i pokazać wnętrze.

    W Piotrkowie warte są odwiedzenia stare nekropolie (o ile ktoś lubi taką tematykę).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piotrków nie jest miastem obleganym przez turystów, nie sądzę by wieża ciśnień miała problem z nadmierną frekwencją. Konstrukcyjnie była bardziej obciążona wodą która kiedyś w niej była. Przepisy przeciwpożarowe zwykle respektują zabytkowe uwarunkowania, czyli problemy z ewakuacją. Naprawdę mówimy tutaj o niszowej skali ruchu.

      Usuń

Ruszaj w Drogę?

Czytasz największy blog podróżniczy o Polsce. Znajdziesz u nas ponad 400 pomysłów na wycieczki i pokażemy Ci gdzie pojechać i co warto zobaczyć w Polsce. Miejsca sprawdzamy i zwiedzamy osobiście. Polecamy spis A-Z ciekawych miejsc i wyszukiwarkę.

KASIA I MACIEJ MARCZEWSCY

Od 10 lat #wDrodze, a od pięciu prowadzimy największy blog podróżniczy o Polsce. Jesteśmy pozytywnie zakręceni na punkcie polskiej turystyki.

KLUB RUSZAJ W DROGĘ!

Prowadzimy prezentacje, warsztaty i spotkania podróżnicze. Opowiadamy o polskich regionach i dzielimy się naszymi pomysłami na podróże po Polsce.

FUNDACJA RUSZAJ W DROGĘ!

Promujemy polską turystykę w Polsce, pomagamy organizacjom turystycznym w dotarciu do nowych turystów i prowadzimy warsztaty branżowe.