Menu

» » »

Pomorskie Nieoczywiste: Co warto zobaczyć w Człuchowie, Chojnicach, Miastku, Bytowie i Słupsku?

Turystyczne województwo pomorskie kojarzy się przede wszystkim z Gdańskiem, Sopotem i Gdynią, piaszczystymi plażami Bałtyku i smażoną rybką w nadmorskim kurorcie. Czy to jedyne atrakcje naszego Pomorskiego? Ruszyliśmy w drogę najdalej jak się dało. Sprawdziliśmy co warto zobaczyć na południowo-zachodniej ścianie Pomorskiego: od Chojnic, przez Człuchów, Miastko, Bytów, Słupsk, aż po Ustkę.

Pomorskie Nieoczywiste - Zamek w Człuchowie od strony wody

Przygotowałam dla Ciebie sprawdzone plany zwiedzania pomorskich miejscowości. Z naszym planem spędzisz 7 dni spacerując po miastach i okolicach. Pomysłów na wycieczki mamy jeszcze więcej. Podzielimy się nimi w kolejnych przewodnikach z cyklu "Pomorskie Nieoczywiste". Sam wybierzesz, co chcesz zobaczyć, i ile czasu spędzisz w jednym z najpiękniejszych terenów województwa pomorskiego.

Korzystaj z planu zwiedzania Pomorskiego na 7 dni! 

W pierwszej części cyklu "Pomorskie Nieoczywiste" przygotowałam dla Ciebie aż 7 jednodniowych wycieczek po mniej znanych miastach woj. pomorskiego. Plan ten - jak zawsze na naszym blogu - powstał na bazie tego, co my sami widzieliśmy. Plan dopasowany jest do intensywności zwiedzania i do czasu, jakim dysponuje przeciętny turysta w ciągu wakacyjnego dnia. Ponieważ sami przetestowaliśmy każdą atrakcję i propozycję, ty także dasz radę to zrobić.

Ponieważ są to propozycje na pojedyncze dni, sam najlepiej dobierzesz te, które będą idealne dla Ciebie. Być może z tego 7–dniowego planu zrobisz sobie 2 weekendy? Sam zdecyduj. Poukładałam te dni zgodnie z trasą naszej wycieczki, kiedy poruszaliśmy się najpierw na południe, potem na zachód, by wreszcie odbić na północ województwa pomorskiego. Mam nadzieję, że te pomysły przypadną Ci do gustu :) Jeśli tak, będzie mi bardzo miło, gdy podzielisz się nimi ze znajomymi lub rodziną.

Dzień 1 w Chojnicach: spacer po rynku i fotogenicznych zakamarkach przylegających uliczek, porównaj 2 kościoły: gimnazjalny i bazylikę, wystawy w Bramie Człuchowskiej, kolekcja Albina Makowskiego (b. ograniczony dostęp!), Park 1000-lecia (dłuższy spacer i zabawy z dzieciakami lub przejazd nad jezioro do Człuchowa)
Dzień 2  w Człuchowie: zamek i wystawa muzeum na zamku, Park Luizy, przez kładkę na bagnach do centrum – budynek ratusza, kościół św. Jakuba z audioprzewodnikiem, rynek z fontanną, rejs tratwą po jeziorze Urzędowym, cerkiew greckokatolicka (zadzwonić wcześniej i się umówić),
Dzień 3 w Miastku i okolicach: kościół Wspomożenia Wiernych, spacer po mieście i do Informacji Turystycznej, park miejski, wizyta w cerkwi greckokatolickiej (zadzwonić wcześniej i się umówić), plaża miejska nad jeziorem Lednik, Gród Rummela w Pasiece, jeśli masz jeszcze chwilę: Kraina Rummela (dłuższy szlak pieszy i rowerowy nadający się na całodniową wycieczkę) – zajedź pod wigwam i źródło Hammer;
Dzień 4  w Bytowie: zamek i wystawa na zamku, spacer po mieście;
Dzień 5 w Słupsku: Baszta Czarownic (remontowana w wakacje 2018), Muzeum Pomorza Środkowego na Zamku Książąt Pomorskich, Wystawa w Młynie Zamkowym, Kościół Św. Jacka, budynek poczty i sylwetka Heinricha von Stephana, Kościół Mariacki z Krzywą wieżą, park Sienkiewicza, Informacja Turystyczna i przejście z przewodnikiem z IT do Urzędu Miasta i na wieżę widokową Ratusza, (jeśli masz jeszcze chwilę: dorzuć coś z kolejnego dnia)
Dzień 6 w Słupsku:  wycieczki tematyczne po Słupsku: na przykład Szlak murali (Mapa słupskiego Street Artu dostępna w punkcie IT), Izba Historii Kolei (najlepiej wcześniej się umówić), Papugarnia Lora;
Dzień 7 w Ustce: zwiedzanie z audioprzewodnikiem wypożyczonym w IT, zrewitalizowane domy rybackie, wizyta w Muzeum Chleba, Latarnia Morska, Plaża, Kładka na drugą stronę Słupi i Bunkry Blüchera (opcjonalnie można zostać w Ustce na jeszcze jeden dzień, żeby odpoczywać na plaży lub wybrać się na tematyczną wycieczkę rowerową z przewodnikiem);

Ten przewodnik to efekt naszej współpracy z Pomorską Regionalną Organizacją Turystyczną, która ponownie nam zaufała i skoordynowała naszą wizytę w regionie. To dzięki niej trafiliśmy do wspaniałych ludzi, którzy bardzo starali się w krótkim czasie pokazać nam jak najwięcej ciekawych miejsc. Opowiedzieli nam niesamowite historie, które teraz możemy podawać dalej Tobie i Twoim znajomym. Wszystkim zaangażowanym bardzo dziękujemy. To dzięki Wam powstał ten przewodnik :)

Zwiedzaj z nami Pomorskie Nieoczywiste 

Ciężko było mi usystematyzować wszystkie atrakcje, które odwiedzaliśmy i sprawdzaliśmy. Ostatecznie zdecydowałam się na trzy kategorie i trzy oddzielne przewodniki. Najpierw pokażę Ci miasta, które zwiedziliśmy. We wszystkich są ciekawe historie, muzea i ciekawe kadry dla pasjonatów fotografii.

W drugiej części z kolei, zachwycimy się przyrodą, która opanowała Park Krajobrazowy Doliny Słupi. Spłyniemy kajakiem po wartkiej rzece omijając powalone na niej drzewne przeszkody, z brzegu obejrzymy jeziora lobeliowe, i wrócimy do miejsc, gdzie rok temu nawałnica zabrała setki hektarów lasu. Sam przekonasz się, czy i po co warto tam pojechać.

W trzeciej części z kolei, zabiorę Cię na wycieczkę wokół miast, gdzie razem odkryjemy czającą się w ogrodach i skansenach kulturę. Zobaczymy rzeźby lokalnych twórców, cmentarzyska dawnych plemion i niezwykłe wsie upstrzone białymi domami pociętymi brązową szachownicą z belek.

Gotowy do drogi? Zaczynamy od pomorskich miast.

1. Pospaceruj po fotogenicznych Chojnicach

Zwiedzanie Chojnic najlepiej zacznij od miejsca, gdzie sąsiadują ze sobą dwa kościoły. Gotycka bazylika pw. Ścięcia Św. Jana stoi ramię w ramię z barokowym kościołem gimnazjalnym pw. Zwiastowania Najświętszej Maryi Panny. Na moje pytanie co te kościoły robią tak blisko siebie Marcin – nasz przewodnik – odpowiedział, że to zasługa księdza proboszcza bazyliki, który swego czasu nadał ziemię zakonowi jezuitów, a ten zbudował tu – oprócz szkoły – swój kościół. Dziś są to dwie odrębne parafie. Aż kusi, żeby uprawiać tu chojnicki churching…
churching (potocznie z jęz. ang.) - turystyka mszalna wędrujących co niedzielę między kościołami lub rzadziej: turystyka nastawiona na zwiedzanie świątyń

Kiedy już zobaczysz w środku i porównasz oba kościoły, idź na spacer przez środek rynku. Może skończy się już remont i zobaczysz fontannę z trzema nagimi kobietami bez zasłaniającej je siatki. Wiem, że ciężko będzie oderwać od nich wzrok, ale postaraj się i spójrz w górę na fasadę miejskiego ratusza. Robi wrażenie, prawda? Zwłaszcza głowa tura, który jest w herbie miasta, i którego – jeśli będziesz wystarczająco spostrzegawczy – spotkasz jeszcze na swojej drodze.


2. Dotknij historii miasta w Bramie Człuchowskiej i odpocznij w Parku 1000-lecia

Przez rynek przejdź na ukos do Bramy Człuchowskiej. Jest tam wystawa skupiająca pamiątki mieszkańców i skarby wydobyte z głębi ziemi. Być może usłyszysz tam słówko o chojnickiej loży masońskiej, na pewno zobaczysz patefon, który – gwarantuję – działa, a na szczycie wieży obejrzysz przestarą i przepiękną monstrancję średniowieczną, która podobno wciąż przemierza w procesji Bożego Ciała chojnickie ulice. Jeśli spodoba ci się wystawa i chciałbyś poznać więcej chojnickich osobliwości, zapytaj w kasie muzeum czy możesz dziś zobaczyć mieszkanie Albina Makowskiego – chojnickiego regionalisty, prawnika i osobistości zasłużonej dla miasta. Pan Albin kolekcjonował książki, medale i broń, które intrygują turystów w jego dawnym mieszkaniu zamienionym na placówkę muzeum.

Uff... wygląda na to, że masz za sobą niezły spacer. Mam nadzieję, że miałeś czas zajrzeć za Bramę Człuchowską, że spotkałeś tam po drodze tura, i że zobaczyłeś pozostałości dawnych murów miejskich z basztami? Czas na zasłużony odpoczynek. Świetnie nadaje się do tego Park 1000-lecia. Usiądziesz tam na jednej z wielu ławek nad stawami, napijesz się kawy, a Twoje dziecko będzie mogło poszaleć w skate-parku lub na placu zabaw. Mi w parku najbardziej podobały się nawiązania do znaków zodiaku, gwiazdozbiorów i Mikołaja Kopernika. A najbardziej dumna byłam z tego, że potrafiłam odczytać godzinę z zegara słonecznego, który stoi pośrodku parku. Ciekawa jestem, czy też Ci się tam spodoba.

3. Przyjedź na dzień do Człuchowa

Gdy jechaliśmy do Człuchowa, niestety z niczym nam się nie kojarzył. Oberwaliśmy za to potem od dziennikarza lokalnego tabloidu, gdzie dokładnie zacytowano ten fragment naszej rozmowy. Na szczęście dziś nie możemy już tak o Człuchowie powiedzieć. Wiemy już, że jest to miasto z piękną historią i zamkiem krzyżackim. A w zasadzie tym, co z zamku pozostało.

Szkoda, że po zamku zostało tak mało, bo ponoć był imponujący. Drugi pod względem wielkości i ważności w państwie krzyżackim, zaraz po zamku Wielkiego Mistrza w stolicy Krzyżaków Malborku. Dziś w zamkowej, ośmiobocznej wieży oraz w przyległej do niej dawnej ewangelickiej kaplicy dobudowanej w XIX wieku, zwiedzisz wystawy Muzeum Regionalnego. Zobaczysz na nich popielnice twarzowe i kamienne toporki, drewnianą rzeźbę św. Mikołaja i Jana Ewangelistę namalowanego na desce, szablę polską i miecz katowski. Dla mnie ciekawsza od broni była wystawa etnograficzna, na której mogłam podziwiać kaszubski hafty chyba ze wszystkich znanych szkół: od wdzydzkiej, przez żukowską, po słupską i pucką.

Dzięki obecności muzeum na zamku, to miejsce znowu ożyło odwiedzane corocznie przez tysiące turystów. Zwiedza się wystawy, a na wieżę widokową można dotrzeć systemem wind, które otworzyły zamek na osoby starsze, niepełnosprawne i na wózku. To z tej wieży widokowej podziwialiśmy wieczorem w Noc Muzeów pierwsze kadry Człuchowa. A potem zeszliśmy na odkryty niedawno i udostępniony do zwiedzania dziedziniec z podziemiami i w tajemniczej poświacie oglądaliśmy dawną człuchowską warownię.

4. Tylko u nas: zobacz jak wygląda mechanizm zegara na wieży kościoła!

Zwiedzając Człuchów odkrywaliśmy jego kolejne tajemnicze historie. Na przykład namówiliśmy naszych gospodarzy, żebyśmy wspólnie wybrali się na niedostępną dla turystów wieżę kościoła św. Jakuba. Znaleźliśmy tam bardzo stary mechanizm zegara, nie wiadomo z którego roku, ale wyglądał na początek XX wieku – był bardzo podobny do tego, który widzieliśmy na wieży kościoła św. Mateusza w Nowem.
Nasz przewodnik - Pan Krzysztof dba o zegar. Razem z synem wyremontowali go w 1998 roku i od tamtej pory mechanizm na wieży chodzi bez zarzutu. Czasem tylko mieszkańcy sarkastycznie dopiekają panu Krzysztofowi, że zegar się późni o 6 minut, nie wiedząc pewnie, że to ptaki siadające na wskazówkach na tarczy powodują to opóźnienie. Pan Krzysztof nastawia go dwa razy do roku przy zmianie czasu. Częściej na wieżę wchodzić nie musi, bo wymyślił i zainstalował mechanizm, który powoduje, że zegar samodzielnie się nakręca. Podziwiam kreatywność! A sam mechanizm, to dla nas prawdziwy skarb Człuchowa. Żeby się do niego dostać trzeba wykazać się sprawnością, pokonać pionową drabinę i wąski otwór w podłodze. Dlatego turyści i wycieczki raczej nigdy tam nie dotrą. Za to jako nasz czytelnik masz przewagę - możesz zobaczyć na zdjęciach co kryje się na szczycie wieży i spojrzeć na ten zegar z dołu.

Na wieżę kościoła św. Jakuba niestety nie wejdziesz, ale już do samego wnętrza tak. Ze strony miasta ściągniesz tzw. „Szepty Św. Jakuba” – tj. przewodnik mp3, w którym posłuchasz o obrazach, rzeźbach i wyjątkowej budowie tej świątyni. Dowiesz się m.in. o tym, że Kościół był kiedyś dużo mniejszy i jego główny ołtarz znajdował się tam, gdzie dziś ołtarz boczny po prawej stronie. Wierni wchodzili do niego od strony wieży. Wtedy był to kościół orientowany, czyli ołtarz wskazywał kierunek wschodni. Aktualny ołtarz główny wskazuje północ. Kościół jest po kapitalnej renowacji i widać to na pierwszy rzut oka. Wchodząc do środka zwróć uwagę na wyjątkowy sufit. Ciekawa jestem czy policzysz wszystkie wzory, które skryły się w kwadratowych drewnianych kaflach?


5. Wybierz się na rejs tratwą po jeziorze, zajdź na rynek i do cerkwi 

Wychodząc z kościoła przejdź przez rynek z fontanną, od której promieniście rozchodzi się dziewięć kręgów. Nie wiem dlaczego dziewięć, ale może Tobie uda się znaleźć odpowiedź na to pytanie?

Potem przejdź do małej przystani przy ulicy Dworcowej tuż przy zamku nad Jeziorem Urzędowym (zwanym przez Google Człuchowskim). Czekają tu na Ciebie kajaki, rowerki, łódki oraz rejs napędzaną silnikiem tratwą. Tratwy kursują w sezonie regularnie o pełnej godzinie. My byliśmy miło zaskoczeni, że ta turystyczna atrakcja jest w rozsądnej cenie 10 zł od osoby i wystarczy 3-osobowa grupa, żeby popływać po jeziorze. Z jednej strony roztacza się ciekawy widok na zamek i panoramę Człuchowa, a z drugiej na zieloną granicę jeziora. Warto wziąć lornetkę, bo po drodze można spotkać perkozy i kormorany.

Potem idź do cerkwi greckokatolickiej pw. Poczęcia Św. Jana Chrzciciela (ul. Traugutta 12). Jest duża szansa, że cerkiew będzie zamknięta, dlatego wcześniej warto zadzwonić do księdza Romana Ferenca (tel. 692 753 223) i umówić się na wizytę. To bardzo życzliwy człowiek, który chętnie opowiada o swojej parafii i historii ludności ukraińskiej, która trafiła do Człuchowa i okolic w wyniku akcji „Wisła”. To akcja przesiedleńcza, którą przeprowadzono na południowo-wschodnim krańcu nowej Polski w 1947 r. Tę historię poznawaliśmy zeszłego roku w Bieszczadach, ksiądz Roman dopowiedział nam jej zakończenie. Opowiedział nam też o tym, jak powstaje współczesny ikonostas i dlaczego w jego cerkwi ikony są kanoniczne, czyli pisane zgodnie ze średniowieczną sztuką tworzenia ikon. Było to ciekawe nawiązanie do ikon, które widzieliśmy w zeszłym roku na wystawie w muzeum na zamku w Sanoku. Oprócz zwiedzania świątyni, z księdzem Romanem rozmawialiśmy też o historii, sztuce i stanie współczesnej religijności katolików i grekokatolików. To było bardzo inspirujące spotkanie. Mam nadzieję, że Tobie też uda się porozmawiać z księdzem Romanem :)


6. Poszukaj śladów Zbója Rummela w Miastku

Do 1945 roku Miastko nazywało się Rummelsburg i było miastem niemieckim, a dzisiejsza atrakcja turystyczna, jaką powoli staje się Zbój Rummel, który zabierał bogatym i oddawał biednym, to tylko luźne, legendarne nawiązanie do dawnej nazwy. I choć po Rummelsburgu zostało już tylko wspomnienie, to Zbój Rummel ma się tu całkiem nieźle, a inicjatorzy tej postaci myślą nawet o powiększeniu mu rodziny.

Nie zdziw się więc, że już w informacji turystycznej w Miastku spotkasz drewnianą rzeźbę Rummela, potem kolejną przy jednym z miasteckich rond, a za miastem trafisz do Krainy Rummela. Spotkasz tam Zbója Rummela koło postawionej dla niego wiaty, kawałek dalej dojdziesz do kaplicy św. Huberta, a wreszcie dotrzesz do wielkiego Wigwamu i do źródła Hamernia.

7. Zaprzyjaźnij się z Drużyną Grodu Rummela 

W Pasiece, tuż za Miastkiem, na Górze Królewskiej (dawniej Klaryszewskiej), buduje się Gród. Oczywiście jest to Gród Rummela, a strzec go będzie Drużyna Grodu Rummela. Drużyna na koncie ma już pierwsze sukcesy w organizacji Rummeliady, której jedną z głównych atrakcji jest zjazd kajakiem po… trawie. Oprócz tego przeżyli już oblężenie Grodu Rummela.

Teraz szykują się do budowy chat i reaktywacji dawnych zawodów, na przykład zawodu bartnika. Przy naszym spotkaniu było mnóstwo śmiechu i zabawy. Maciej relacjonował na Instagramie (możesz nadal ją obejrzeć w archiwum na naszym profilu) pokaz średniowiecznej mody rycerskiej, a ja walczyłam na prawdziwe miecze, choć prawdę mówiąc nie mam o tym bladego pojęcia. Podejrzewam, że gdyby Tomasz chciał, to ukatrupiłby mnie jednym machnięciem swojej metalowej broni. Szkoda, że mieliśmy tak mało czasu, bo chętnie postrzelałabym jeszcze z łuku. No nic, trzeba będzie tu wrócić na jedną z ich głośnych imprez.

Zanim przyjedziesz do grodu zadzwoń lub zapytaj ich na Facebooku, czy będą akurat w grodzie.


8. Umów się na wizytę w cerkwi greckokatolickiej 

Miastecką ciekawostką była dla nas wizyta w cerkwi greckokatolickiej (ul. Rybacka 14). Zaskoczyło mnie, że wejście do tej cerkwi to wejście do kamienicy – nigdy wcześniej nie widziałam tak ukrytej świątyni. Żeby mieć pewność, że wejdziesz do środka, skontaktuj się wcześniej z księdzem Stefanem, który chętnie opowiada o cerkwi i historii swoich parafian. Telefon do księdza znajdziesz na stronie dekanatu.

Gdy weszliśmy do cerkwi na umówione z księdzem spotkanie, zobaczyliśmy kolejny współczesny ikonostas – jeszcze inny niż ten, który poznaliśmy w Człuchowie. Malowany ręką innego artysty i jakże od tamtego różny. W cerkwi pw. Św. Włodzimierza i Olgi ponownie usłyszeliśmy historię o ukraińskich przesiedleńcach z akcji „Wisła”. A na piętrze weszliśmy do sali z pamiątkami i regionalnymi strojami oraz całą masą zdjęć – tych historycznych i tych współczesnych z życia parafii. Po raz kolejny doznaliśmy tego niesamowitego uczucia łączenia kropek. Coś, co wydawało nam się historią zapisaną w podręcznikach, nagle ożyło w ustach księdza, zapewne niewiele starszego od nas, który tę historię nosi w sercu jako potomek tych, którzy ją przeżyli.


9. Odkryj pozostałe tajemnice Miastka 

Oprócz Rummela, Miastko kojarzyć będzie mi się z jeziorami, które otoczyły je niczym pajęcza sieć muchę. Wypoczniesz na przykład przy Jeziorze Lednik, gdzie czeka miejska plaża, ze zjeżdżalniami, skoczniami i profesjonalnym pomostem. Z kolei na pobliskim Jeziorze Bobięcińskim, do którego dociera się już po kilku kilometrach trasy za miasto, popularne są żaglówki, pod warunkiem że jest wiatr i pogoda dopisuje.

Miastko skrywa w sobie jeszcze wiele tajemnic i nieodkrytych historii. Na przykład to jedyne miasto na świecie, gdzie kultywuje się tradycję tzw. Quempasu. To tutaj, niedaleko, w miejscowości Ponikła – mieszkał Maks Shmeling – niemiecki pięściarz stulecia (w 1930 roku zdobył mistrzostwo świata wszechwag), który naraził się Hitlerowi. Tu wreszcie stoi samolot, który podarował dyrektorowi Fabryki Rękawiczek i Odzieży Skórzanej jego przyjaciel – Mirosław Hermaszewski – ten sam, który jako pierwszy Polak oglądał ziemię z kosmosu. Zobacz, ile jeszcze zostawiliśmy Ci w Miastku do odkrycia. Podejmiesz wyzwanie?


10. Zobacz Bytów – stolicę Zachodnich Kaszub 

Hasłem reklamowym Bytowa jest „Bytów – miasto na Kaszubach”. Dobrze, że Bytów to podkreśla, bo nie zawsze w historii tak było.
Najpierw Bytów należał do księstwa Słupsko-Sławieńskiego, potem do Pomorza Gdańskiego, potem opanowali go Brandenburczycy, a potem książęta zachodniopomorscy. W połowie XIV przypadł Krzyżakom, którzy w 1404 roku zbudowali tu zamek, a po wojnie 13-letniej należał już do Rzeczpospolitej. I wtedy król polski przekazał Bytów w dzierżawę książętom pomorskim. W XVII w. Bytów włączono ponownie do Polski, ale na krótko, bo po I rozbiorze należał już do pruskiej prowincji Pomorze i do 1945 r. pozostał miastem niemieckim. Aż w marcu do Bytowa weszła Armia Radziecka niszcząc 60% miejskiej zabudowy.Jednak to, co w tym wszystkim najważniejsze, to fakt, że Bytów przez wiele lat zachował polskość, a Kaszubi stali się motorem jej odrodzenia po wojnie. Dlatego hasło moim zdaniem jest adekwatne.
Kilka lat temu całkiem spontanicznie wybraliśmy się na spacer po Bytowie. Podeszliśmy pod kościół Św. Katarzyny Aleksandryjskiej i Św. Jana Chrzciciela, pokręciliśmy się po placu z fontanną, poszliśmy zobaczyć odkryte fundamenty starego kościoła i weszliśmy na XIV wieczną wieżę. Na koniec wybraliśmy się na wystawę w Muzeum Zachodniopomorskim, która skrywa się na krzyżackim zamku.


11. Zachwyć się drewnianymi rzeźbami lokalnych twórców 

Po kilku latach wróciliśmy do zamku i bardzo się ucieszyliśmy, że na ostatnim piętrze wystaw nadal czekała na nas kolekcja drewnianych figur, rzeźbionych przez lokalnych artystów. I ponownie stałam przed gablotami zupełnie oszołomiona. Kolory figurek tańczyły mi przed oczami. Tu anioły, tam diabły, jeszcze dalej Pan Jezus Frasobliwy. Tu dzieła Chełmowskiego, tam prace Walczaka, powyżej obrazy malowane na szkle.

A do powały przyczepiony malowany na płótnie fragment dzieła Chełmowskiego "Pora Apokalipsy". 56-metrowy oryginał wciąż czeka w magazynie Muzeum Zachodniokaszubskiego na wyeksponowanie. Pani Jadwiga Chełmowska opowiadała nam w Brusach, jak mąż malował kawałek tego obrazu, który następnie sechł, był zwijany, i dopiero potem pan Józef mógł malować go dalej. A gdy przychodzili turyści, rozwijał go w ogrodzie, bo w domu było za mało miejsca. Wreszcie przekazał swoje dzieło do muzeum. Niestety jak dotąd nie trafiło ono na wystawę stałą. Plotki głoszą, że muzeum po latach szykuje się do pokazania tej niezwykłej atrakcji. Trzymamy kciuki!


12. Przyjedź na dzień do Słupska. Lub dwa :)

Historia Słupska bardzo przypomina tą bytowską. Bo i tu mamy księcia Pomorza Gdańskiego Świętopełka II, potem Brandeburczyków i Krzyżaków. Z tą różnicą, że słupscy mieszczanie, miłujący wolność, handel i przywileje, zrobili w 1342 roku wielką zrzutę i wykupili miasto z rąk Krzyżaków. Tę poruszającą scenę, w której każdy przynosił co miał najcenniejszego – nawet pierścionki i złote łańcuszki – uwiecznił obraz, który wisi w Sali obrad słupskiego ratusza. Władzę w mieście objął wtedy książę Bogusław V z rodu Gryfitów i dynastia ta panowała aż do ok. połowy XVII w. W Słupsku o książętach Bogusławach usłyszysz wielokrotnie, bo było ich kilkunastu! A potem przyszły rozbiory i Słupsk znalazł się w Prusach. Do Polski wrócił dopiero po II wojnie światowej, kiedy to wkroczyły do niego oddziały Armii Czerwonej.

Zwiedzanie Słupska najlepiej zacznij od Baszty Czarownic, gdzie na początku XVIII wieku, a więc wcale nie tak dawno temu, spalono na stosie ostatnią czarownicę – zresztą moją imienniczkę. W powszechnej pamięci zapisała się ona jako Trina Papisten, a zginęła prawdopodobnie z powodu jednego aptekarza, któremu jako zielarka psuła interesy. Trina w tamtych czasach nie była wyjątkiem. W wieży mieściło się więzienie dla kobiet posądzonych o czary. Zwykle czary albo udawało się udowodnić, albo oskarżona w dowód swojej niewinności na przykład tonęła w rzece.

To chyba najmroczniejsza karta historii Słupska i w ogóle inkwizycji. Dlatego po obejrzeniu wystawy sztuki współczesnej, która aktualnie wystawiana jest w wieży, idź czym prędzej w kierunku Zamku Książąt Pomorskich. Zajdź najpierw do mieszczącej się tuż obok zamku wystawy w Starym Młynie, gdzie poznasz historię innych kobiet - Kurpianek, Łowiczanek, Ukrainek, które przybyły do Słupska ze swoimi rodzinami po wojnie, w tym wskutek akcji przesiedleńczych, oraz autochtonicznych Kaszubek i Słowinek.


13. Na zamku zobacz sarkofagi de Croy i obrazy Witkacego 

Gdy będziesz zwiedzać Zamek Książąt Pomorskich z przewodnikiem usłyszysz historię ostatniej z rodu Gryfitów - Anny de Croy, oraz jej syna Ernesta. W dolnej części wystawy stoją ich sarkofagi uratowane z podziemi pobliskiego kościoła. W muzeum odkryjesz także bardziej współczesną historię miasta i pamiątki po jego mieszkańcach.

A jeśli przyjedziesz na zamek po odświeżeniu największej w Polsce kolekcji obrazów Witkacego (wystawa zamknięta do jesieni 2018!), którą Słupsk szczyci się nawet na witaczach przy wjeździe do miasta, to staniesz oko w oko z pracami mistrza pędzla. Obrazów jest tak dużo, że nie wszystkie mieściły się dotąd na wystawie. Dlatego część z nich już niedługo zostanie wyeksponowana jeszcze w innych budynkach. Trafisz do nich bez trudu z mapką miasta, którą dostaniesz w Centrum Informacji Turystycznej mieszczącej się nieopodal miejskiego ratusza.


14. Przejdź się na spacer po Słupsku 

W Słupsku zachowało się dużo ceglanej architektury, z Kościołem Mariackim na czele. Kościół ten ma krzywą wieżę, co łatwo stwierdzisz przyglądając się jej od strony pięknego budynku Poczty. Wieża odchylona jest od pionu o prawie 90 cm! Jeśli ten widok przyprawi Cię o dreszcze, wejdź do budynku poczty i wyślij kartkę do przyjaciela. Bo z pocztą wiąże się kolejna słupska historia.

W Słupsku urodził się i mieszkał twórca kartki pocztowej – Heinrich von Stephan. Ale pocztówka to tylko jedno z jego wielu osiągnięć. Człowiek ten był tak zdolny i wszechstronny, że zrobił błyskawiczną karierę w pruskim rządzie, łącznie z tym, że zdobył pozycję Generalnego Poczmistrza i ministra rządu. Z rozmachem budował kolejne budynki pocztowe, w tym w Słupsku, które przypominały raczej pałace niż budynki użyteczności publicznej.


15. Podążaj szlakiem słupskiego street.artu 

Wcale mnie nie dziwi, że Stephan został uwieczniony na jednym z najpiękniejszych słupskich murali przy ul. Starzyńskiego. Na muralu łatwo poznasz go po tym, że wrzuca kartkę do skrzynki pocztowej. Kryje się tu więcej niespodzianek i sławnych postaci. Jeśli tylko przyjrzysz się dobrze, zobaczysz też Witkacego i czarownicę Trinę Papisten.

W Słupsku możesz pójść na spacer szlakiem murali. Ulotkę „Mapa słupskiego street.artu" dostaniesz w informacji turystycznej (ul. Starzyńskiego 8). Na trasie spotkasz cudowne dzieła nawiązujące do Teatru Lalki Tęcza, do odbywających się w mieście festiwali, a także dzieło "Wiatr od morza", przedstawiające piękną, rudowłosą kobietę. W namalowaniu tego obrazu, autorstwa Alexandra Menuhova, pomagało 20 wolontariuszy!


16. Wdrap się na wieżę słupskiego ratusza 

Żeby zobaczyć zielone parki oraz dachy kościołów, wejdź na wieżę widokową słupskiego ratusza. Na wieżę i na zwiedzanie ratusza bez trudu dostaniesz się, jeśli tylko zapytasz o to w Centrum Informacji Turystycznej (ul. Starzyńskiego 8). Wystarczy kupić bilet i ktoś miły z IT poprowadzi Cię schodami na sam szczyt wieży, po drodze mijając galerię wszystkich słupskich prezydentów oraz – uwaga! – mechanizm ratuszowego zegara z 1901 roku!

17. Zaprzyjaźnij się ze słupskimi papugami 

O Słupsku mogłabym napisać jeszcze kilka fajnych rzeczy, ale nie będę Cię pozbawiać wszystkich niespodzianek. W Informacji Turystycznej chętnie podzielą się z Tobą ulotkami szlaków tematycznych, questów, mapami i ciekawostkami o Słupsku. Chciałabym, abyś odkrywał go też na własną rękę.

Mam jednak nadzieję, że uda Ci się jeszcze dotrzeć do Papugarni Lora (ul. Szczecińska 113b) i zaprzyjaźnić z którąś z papużek lora, żako, kakadu albo ara. Uważaj jednak, bo te małe urwisy potrafią znaleźć każdy guzik na twojej bluzce, kolczyk w uchu i pierścionek na palcu. Poza tym są bardzo przyjazne – siadają na ramieniu i dosłownie jedzą z ręki. Jedna z nich tak bardzo polubiła Maćka, że najpierw przegnała wszystkie konkurentki, a potem nie pozwoliła swojemu opiekunowi oddzielić się od mojego męża. Trzeba ją było długo przekonywać :)

18. Posłuchaj pasjonatów – seniorów kolejnictwa w Izbie Historii Kolei

Mam też nadzieję, że starczy ci czasu na zwiedzenie Izby Historii Kolei. To magiczne miejsce, gdzie seniorzy kolejnictwa opowiadają kawał historii, wplatając w to swoje własne. Izba mieści się po drugiej stronie ulicy od Dworca PKP, na trzecim piętrze kamienicy przy ul. Wojska Polskiego 28.

Jeśli chcesz się umówić na zwiedzanie i akurat nikogo nie będzie w środku – wystarczy zadzwonić do Pana Edwarda lub Pana Ryszarda na podany w gablocie numer telefonu (663 815 796). W Izbie na półce leżą obok siebie czapki maszynistów, gdzieś obok wisi czarna skrzynka pociągu, dalej stoją lampy kolejowe i pociągowe na świeczkę, naftę, karbid i prąd. W gablotach zachowały się rozkłady jazdy pociągów z 1947 roku, wykresy jazdy pociągów i dokumenty ze stanu wojennego. Wreszcie na końcu wystawy docierasz do orderów, odznaczeń i legitymacji oraz starych zdjęć dawnego Słupska (niemieckiego Stolp). Wizyta w Izbie Historii Kolei jest jak podróż wehikułem czasu.


19. Wypocznij w Ustce i zobacz nadmorskie bunkry 

Ustka to najbardziej oczywiste miejsce z tego zestawienia. I pewnie spotkasz w niej w sezonie najwięcej turystów. Kiedy pisałam ostatni przewodnik po Ustce, zabrakło mi w nim przede wszystkim Bunkrów Blüchera. Od tamtej pory Ustka dorobiła się ruchomej kładki, łączącej oba mola – wschodnie i zachodnie. Dzięki tej kładce wielu turystów zyskało łatwy i wygodny dostęp do bunkrów zbudowanych przez Niemców przed II wojną światową.

Dlaczego przez Niemców? Bo Ustka do 1945 roku była miastem niemieckim i nazywała się Stolpmünde (po pol. Słupioujście – czyli ujście Słupi). Dopiero po wojnie otrzymała kaszubską nazwę „Ustka” – czyli ujście. W bunkrach zwiedzisz bardzo ciekawą, multimedialną wystawę. Jeśli sobie życzysz, oprowadzi Cię po niej audioprzewodnik. A jeśli przyjedziesz tu z grupą, być może będziesz miał szczęście i spotkasz Pana Marcina, który historię opowiada tak, jakby sam ją przeżył.

Gdy już zwiedzisz bunkry, skuś się na jedną ze startujących codziennie sezonowych rowerowych wycieczek dostępnych w kasie Bunkrów Bluchera. Za 35 zł czeka Cię kilka godzin pedałowania w grupie, w towarzystwie przewodnika. Nie musisz mieć własnego roweru - wypożyczenie jest w cenie. Wycieczki są tematyczne – każda na jeden dzień tygodnia, więc oprócz podziwiania pięknych widoków, dowiesz się ciekawych rzeczy. Na przykład co w lesie, kawałek za bunkrami Blüchera, robią inne bunkry i elementy wyglądające na system obrony. To pozostałości z czasów zimnej wojny, budowane już w czasach PRL.


20. Wędruj po Ustce z audioprzewodnikiem i kapitanem Haase 

Podejrzewam, że w Ustce, w szczycie sezonu, możesz mieć trudność z przeciśnięciem się wśród tłumu turystów, ale jeśli odwiedzisz miasto w odpowiednim czasie, odkryjesz zakątki pełne odnowionych chat w kratę, wejdziesz na latarnię morską, dotrzesz do usteckiej syrenki, żeby pogłaskać ją po nagiej piersi, odpoczniesz na piaszczystych plażach i zapolujesz na ustecką krówkę.

W dotarciu do najciekawszych miejsc pomoże Ci audioprzewodnik, który wypożyczysz w informacji turystycznej w centrum miejscowości. Zakładając słuchawki pójdziesz na spacer z kapitanem Haase, którego dom będziesz mijać na trasie wycieczki. To on uraczy cię usteckimi opowieściami, poprowadzi przez mniej znane zakamarki, podpowie, na co zwrócić uwagę. Po całym dniu wędrowania chętnie odpoczniesz w jednej z wielu usteckich knajpek.


21. W Muzeum Chleba poznaj tajemny składnik pieczenia 

W Ustce polecę ci jeszcze Muzeum Chleba. Wcześniej, gdy po muzeum oprowadzał pan Eugeniusz Brzóska, na wystawę łatwiej było się dostać. Ale odkąd starszy pan zachorował, trzeba dokładnie sprawdzać, kiedy muzeum jest otwarte. Placówką opiekuje się teraz syn piekarza, pan Adam Brzóska, który czynnie kontynuuje ten szlachetny zawód.

Bycie jednocześnie piekarzem i przewodnikiem po muzeum nie jest proste. Dlatego trzymamy kciuki za pana Adama, aby udało mu się opanować tę trudną sztukę, ponieważ jego muzeum to kawał prawdziwej historii piekarnictwa. Najbardziej wzruszające są osobiste pamiątki – dyplomy, dokumenty czeladnicze, ale i formy do pieczenia chleba i robienia słodyczy, miesidła, drewniane łopaty, które ładowały chleb do pieca, a nawet stare lodówki działające na… lód.

Pan Adam z niepokojem patrzy na przyszłość piekarnictwa. Ludzi zastępują maszyny, a i chętnych do pracy w zawodzie brak. Kto zaś kiedyś był piekarzem, rzadko kiedy chciałby do zawodu wrócić, bo jest on bardzo ciężki. Sama zresztą pamiętam, jak mój dziadek przez pewien czas pracował w piekarni. Nocą go nie było, bo pracował, a dłonie miał tak uodpornione na żar, że garnki z gotującą się zupą ściągał z kuchenki bez użycia rękawic. Jednak według pana Adama, chleb zrobiony przez maszynę nigdy nie będzie taki, jak ten wyrobiony ręką ludzką. Zawsze będzie mu brakować najważniejszego składnika – miłości.


Pomorskie Nieoczywiste – jeszcze tyle masz do odkrycia! 

Wciąż jestem pod wrażeniem ile rzeczy można odkryć przez 10 dni podróżowania po Polsce. Po Polsce? Zaledwie mało znanym, małym fragmencie naszego własnego województwa! A dodam, że plan mieliśmy naprawdę napięty. Zwiedzaliśmy miasta, pływaliśmy kajakiem, słuchaliśmy historii. Spotkaliśmy wielu wspaniałych, pasjonujących ludzi, kilku marudzących i jednego, który jednak w ostatnich chwili zmienił zdanie i nie był zainteresowany spotkaniem z nami. To takie polskie :)

Wszystkie te wrażenia, przeżycia i obserwacje złożyły się na plany wycieczek, które ci proponuję, a zaczynam od propozycji na zwiedzanie miast. W kolejnych przewodnikach pokażę Ci miejsca, w których odkryjesz regionalną historię i kulturę oraz miejsca dla tych, którzy kochają ciszę, spokój i przyrodę. Będę ogromnie szczęśliwa, jeśli wybierzesz z nich coś dla siebie i ruszysz w drogę naszymi śladami.

Część z miejsc, które opiszę jeszcze na blogu, znajdziesz już dziś na pocztówkach, które wysyłaliśmy do Ciebie na Facebooku.

Pomorskie Nieoczywiste | Facebook

Czy Pomorskie to tylko Trójmiasto, piaszczyste plaże i kaszubskie jeziora? Czy warto ruszyć w drogę do najmniej znanych zakątków województwa?

Szukaj miejsc poza głównym turystycznym szlakiem

Może i fragment regionu, który pokazujemy, nie jest jeszcze turystyczną mekką. Ale wierzę, że właśnie takiego zwiedzania szukasz. Że chcesz zobaczyć miejsca nieoczywiste, takie jeszcze do odkrycia. Że pragniesz ciszy i spokoju, którą zapewnią ci mało znane turystycznie zakątki. Że docenisz małe regionalne muzea, w których czają się historie, które jeszcze nie trafiły na pierwsze strony gazet. Choć przyznam, że dzięki nam, nawet takie historie są wydobywane na światło dzienne, jak choćby relacja z naszej wizyty na wieży kościoła w Człuchowie, gdzie podziwialiśmy stary mechanizm zegara. Naszą wizytę na wieży opisała nawet lokalna człuchowska gazeta. W sumie to nie jedna. Artykuły o naszej wizycie podchwyciło kilka gazet i jeden miejscowy tabloid, który po mistrzowsku wyrwał słowo z kontekstu i opublikował najkrótszy wywiad o naszym blogu (zobacz lewy dolny róg) :)

Tradycyjne media pisały o naszej wyprawie Pomorskie Nieoczywiste

Jeśli do naszych propozycji dołożysz jeszcze pomysły na weekend we Wdzydzach i Wielu, o którym pisaliśmy kilka tygodni temu, to w zasadzie tworzy się bardzo ładny plan na cały tydzień lub udane kilka weekendów wypoczynku. Wypoczynku, którego zaznasz, wcale nie wyjeżdżając daleko. Wypoczynku, który być może dostarczy Ci emocji podobnych do tych, których my doświadczyliśmy w południowo-zachodnich zakątkach województwa pomorskiego.

Jakie to były emocje? Jak bawiliśmy się podczas odkrywania Nieoczywistego Pomorskiego? Polecam Ci gorąco posłuchać audycji chojnickiego radia Weekend FM, w której podzieliliśmy się wrażeniami z pierwszego weekendu:


Sprawdź też archiwum filmowej relacji na żywo na Instagramie, w której pokazujemy praktycznie każdy nasz krok. Z każdego dnia nagraliśmy 15-20 minut filmów. Każdego dnia, od deski do deski, od początku do końca, każdą relację oglądało średnio ok. 130 osób. A to oznacza, że nie byliśmy sami w tej podróży. Towarzyszyły nam cały czas 3-4 autokary wypełnione naszymi czytelnikami :) A jeśli dodać do tego jeszcze kilkanaście tysięcy osób, które zobaczyły pocztówkę z podróży na Facebooku, to robi się z tego małe podróżujące miasteczko :)

Możesz nadal oglądać filmowe relacje w archiwum na naszym profilu na Instagramie (@ruszajwdroge) między opisem a kwadratowymi zdjęciami (konto założysz za darmo! zobacz jak). Miłego oglądania!

Nasza relacja na żywo Pomorskie Nieoczywiste na Instagramie.

Podoba Ci się ten przewodnik? Podaj go dalej :)

Piszemy przewodniki dla Ciebie, bo uwielbiamy dzielić się sprawdzonymi pomysłami na wycieczki po Polsce. Mamy nadzieję, że z nich skorzystasz i że udostępnisz nasz przewodnik dalej :)

KOLEJNA RELACJA Starszy post

2 komentarze :

Dołącz do dyskusji. Dodaj komentarz w polu poniżej lub przewiń w dół i skomentuj przez Facebooka.
  1. Dziękuję za przewodnik po Słupsku i okolicach ,właśnie tam jadę 5 grudnia na dwa tygodnie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super! Bardzo się cieszę, że mogliśmy pomóc :D Miłego zwiedzania!

      Usuń

Ruszaj w Drogę?

Czytasz największy blog podróżniczy o Polsce. Znajdziesz u nas ponad 400 pomysłów na wycieczki i pokażemy Ci gdzie pojechać i co warto zobaczyć w Polsce. Miejsca sprawdzamy i zwiedzamy osobiście. Polecamy spis A-Z ciekawych miejsc i wyszukiwarkę.

KASIA I MACIEJ MARCZEWSCY

Od 10 lat #wDrodze, a od pięciu prowadzimy największy blog podróżniczy o Polsce. Jesteśmy pozytywnie zakręceni na punkcie polskiej turystyki.

KLUB RUSZAJ W DROGĘ!

Prowadzimy prezentacje, warsztaty i spotkania podróżnicze. Opowiadamy o polskich regionach i dzielimy się naszymi pomysłami na podróże po Polsce.

FUNDACJA RUSZAJ W DROGĘ!

Promujemy polską turystykę w Polsce, pomagamy organizacjom turystycznym w dotarciu do nowych turystów i prowadzimy warsztaty branżowe.