Menu

» »

Kim są Mazurzy? 10 miejsc, w których zrozumiesz jak historia zmieniła ich życie.

Mazury to nie tylko Wielkie Jeziora Mazurskie. To także rdzenni Mazurzy, których dziś na Mazurach zostało już bardzo mało, a których ślady odkryjesz z tym przewodnikiem. Ci, którzy zostali, wolą nie rozmawiać o swojej przeszłości, historii, trudnych sprawach zagubionej tożsamości. Nie chcą rozmawiać o tym, że kiedy ich przodkowie osiedlali się tu między XIV a XVI wiekiem, nie przypuszczali, że przez 400 lat zostaną zgermanizowani. Skąd mogli wiedzieć, że po II wojnie światowej prawie wszyscy wyjadą, a Ci, co zostaną, często nie będą już wiedzieli, czy są bardziej Niemcami czy Polakami. Przygotowałam dla Ciebie nowy przewodnik, dzięki któremu sięgniesz głębiej i dowiesz się skąd wzięli się Mazurzy, jak mieszkali, dlaczego zostali ewangelikami i jak obeszła się z nimi historia.

Mazurskie krajobrazy

Na Mazurach szukaliśmy śladów dawnych Mazurów. Ludzi o pogodnym usposobieniu, wesołych, kochających towarzystwo i muzykę. W Giżycku, Mrągowie, Kozinie i Marcinkowie popytaliśmy ludzi o ich doświadczenia powojenne i o sąsiadów autochtonów. W Osadzie Kulturowej w Kadzidłowie odnaleźliśmy stare mazurskie chałupy. Otarliśmy się o ciąg dalszy historii ziemi mazurskiej w Gierłoży i Mamerkach. A trudy podróży zrekompensowaliśmy sobie w Dworze w Muławkach, gdzie odwiedziliśmy najbardziej VIP-owski stolik na całych Mazurach! Zapraszam Cię dziś na kulturową wycieczkę po Mazurach Nieoczywistych.


Mazury to nie tylko jeziora. Odkrywamy Mazury Nieoczywiste

Nasza przygoda z Mazurami zaczęła się od zaproszenia, jakie dostaliśmy od Warmińsko-Mazurskiej Regionalnej Organizacji Turystycznej. Po tym, jak rok wcześniej odkrywaliśmy Warmię, Mazury coraz bardziej zaczęły nas intrygować. Zastanawialiśmy się, czym różnią się od siebie te dwie krainy. Chcieliśmy wniknąć głębiej. Poszukać historii. Dowiedzieć się, co się tutaj wcześniej działo i czy Mazury mają turyście do zaoferowania rzeczywiście tylko Wielkie Jeziora?

Zaczęliśmy odwiedzać mazurskie miasta i ciągnąć za język naszych przewodników. Z tej wycieczki powstał już na blogu przewodnik po 5 mazurskich miastach: Mikołajkach, Mrągowie, Giżycku, Piszu i Węgorzewie.

Jeśli tak jak my chciałbyś zwiedzać Mazury kulturowo i historycznie, proponuję Ci zacząć od miejsc, które pokazujemy w tym przewodniku:
1. Marcinkowo - Izba Regionalna: tu zobaczysz, jak ubierali się i jakimi sprzętami posługiwali się na co dzień Mazurzy
2. Kadzidłowo - Osada Kulturowa: tu zobaczysz, gdzie i jak mieszkali Mazurzy
3. Muławki - Dwór z XIX w.: tu zobaczysz jeden z historycznych dworków, które występowały w mazurskim krajobrazie
4. Bezławki - kościół (dawny zamek krzyżacki): tu przy odrobinie szczęścia wejdziesz na XVIII - wieczną wieżę i zobaczysz wspaniały mazurski krajobraz za "milion dolarów" (kościół nie funkcjonuje i na co dzień jest zamknięty; świetny widok zobaczysz nawet zza murów kościoła);
5. Muzeum Reformacji Polskiej w Mikołajkach - tu przekonasz się, że prawdziwy Mazur to ewangelik; 6.,7.,8. Mrągowo, Giżycko i Mikołajki: tu zobaczysz kościoły ewangelickie, i jeśli podpytasz pastorów, dowiesz się czegoś o historii oraz o życiu codziennym ewangelików
9. Gierłoż - kwatera główna Hitlera: tu zobaczysz smutne konsekwencje, ciąg dalszy historii ziemi mazurskiej i poznasz kulisy zamachu na Hitlera 20.07.1944 r.
10. Mamerki - kwatera dowództwa wojsk lądowych Rzeszy: tu także zobaczysz bunkry w kwaterze, które przetrwały II wojnę światową, tablice historyczne i rekonstrukcję Bursztynowej Komnaty oraz wejdziesz na wysoką, metalową wieżę widokową z super widokiem na Mazury

Na Mazury warto spojrzeć jak na odrębną krainę ze swoją własną historią. Warto poznać Mazurów i dowiedzieć się, kim byli, oraz dlaczego tak trudno dzisiaj ich spotkać. Pomogły nam w tym miejsca, do których dotarliśmy.

Zobacz nasze vlogi podróżnicze z Mazur

Jeśli chcesz obejrzeć filmy zza kulis jak zwiedzaliśmy te miejsca i jak odkrywaliśmy Mazury Nieoczywiste, obejrzyj nasze vlogi podróżnicze. Sprawdź archiwum filmowych relacji na żywo na naszym Instagram Stories. Takie filmy dodajemy na nasz profil zawsze gdy jesteśmy w Drodze. W tym przewodniku linkujemy je poniżej. Do obejrzenia niektórych z nich (te w kółkach) będzie Ci potrzebne darmowe konto na Instagramie.


Skąd wzięli się Mazurzy i nazwa „Mazury”? 

Historycy twierdzą, że Mazurzy to Słowianie, i że pochodzą z Mazowsza. Od XIV wieku osiedlali się nad Wielkimi Jeziorami Mazurskimi, które w tamtym czasie należały do Krzyżaków. Słowo „Mazur” powstało od sylaby rdzenia maz- ze słowa „Mazowsze” i dodanie -ur na końcu, co w języku polskim oznacza „pochodzenie od czegoś”.
Mazurzy mówili w języku polskim, gwarą mazurską. Przez wieki mieszkali w dawnych Prusach Wschodnich, gdzie tworzyli wspólnoty. Mieli swoje zwyczaje, pięknie śpiewali, obchodzili święta i chodzili na ewangelickie nabożeństwa.

1. Marcinkowo. Zobacz w Izbie Mazurskiej jak ubierali się Mazurzy? 

Czasem w książkach lub podręcznikach przedstawia się Mazurów w długich sukmanach z niebieskiego samodziału, z błyszczącymi guzikami i w wysokich filcowych kapeluszach. Mazurki według tych opisów uwielbiały kolorowe suknie: błękitne, czerwone lub zielone i obowiązkowo miały chusteczkę na głowie albo czepiec. Ale już ich strój codzienny i do pracy w polu niczym szczególnym się nie wyróżniał - białe lniane koszule, a u panów lniane spodnie. Mazurzy skupiali się głównie na wsiach, trudno więc byłoby od nich wymagać, aby chodzili w paradnych strojach. Dlatego do stroju regionalnego Mazurów trzeba raczej podchodzić z pewną ostrożnością.

Strój kobiecy z granatowej tkaniny przepasany kolorową krajką zobaczysz w Izbie Mazurskiej w Marcinkowie. Tutaj Pani Jolanta Helis nie tylko zgromadziła pamiątki po dawnych mazurskich gospodarzach oraz sprzęty domowego użytku, ale też urządziła stylizowane pokoje dawnej chaty mazurskiej. Gdy zapytaliśmy o ten kobiecy strój, pani Jola powiedziała, że jest to rekonstrukcja, którą zaczerpnęła z książki o strojach ludowych. Ale gdy wspominała swoją sąsiadkę, mazurską autochtonkę, i gdy pokazywała nam pamiątki po niej, na wieszaku wisiała czarna sukienka. To w takich sukienkach chodziły Mazurki po wojnie. Taką samą czarną sukienkę miała babcia Agnieszki Grzybowskiej z Kozina, z pochodzenia Mazurki, z którą rozmawialiśmy o kulturze i zwyczajach Mazurów. Agnieszka pamięta, że babcia miała dwie sukienki - jedną do pracy i jedną odświętną, właśnie tę czarną. Tę, w której została pochowana.

Do Pani Joli Helis, do Izby Mazurskiej, warto zajechać nie tylko po to, żeby obejrzeć mazurski strój. Pani Jola zaprasza do siebie także grupy, z którymi przeprowadza warsztaty robienia własnego masła. Wystarczy do niej wcześniej zadzwonić. Być może w trakcie zwiedzania usłyszysz historię rodziny, która przybyła tu w 1945 r. z Kurpi, gdzie ich gospodarstwo zostało zniszczone przez wojska niemieckie. Ówczesne władze polskie „zachęcały”, aby osiedlać się na tzw. ziemiach odzyskanych. Przybyli więc, zajęli opuszczone przez niemiecką rodzinę gospodarstwo na którym się osiedlili, i tutaj już zostali.

W czasach współczesnych pani Jola najpierw wynajmowała turystom dwa pokoje w dawnym budynku gospodarczym, a zachęcona przez pytania zainteresowanych gości o historię tego miejsca, w dawnej stajni otworzyła muzeum. I to tutaj opowiada historię tych terenów, swojej rodziny i sąsiadów. Tutaj dowiesz się m.in. jak mieszkali Mazurzy.

Zobacz na filmowej relacji na Instagram Stories jak zwiedzaliśmy Izbę w Marcinkowie:


2. Osada Kulturowa w Kadzidłowie. Zobacz jak mieszkali Mazurzy.

Chałup mazurskich pozostały dziś śladowe ilości. Były budowane z drewna i słomy, nic więc dziwnego, że z czasem ulegały zniszczeniu, spaleniu, zburzeniu. Większość z nich nie przetrwała dwóch wojen światowych i dalszej, powojennej dewastacji. Tylko pasjonaci i zapaleńcy byli gotowi za własne pieniądze ratować to, co z pięknego mazurskiego krajobrazu jeszcze pozostało.

Tak jak państwo Danuta i Krzysztof Worobiec, którzy w swojej posiadłości w Kadzidłowie otworzyli w 2003 r. muzeum. Ich „Osada Kulturowa w Kadzidłowie” została wpisana rok później do rejestru zabytków województwa warmińsko-mazurskiego jako „jedyny tej skali zespół architektury drewnianej w województwie.” Pierwsza chata mazurska, jaką translokowali do Kadzidłowa, pochodziła ze wsi Dąbrowy i początkowo miała służyć za materiał budowlany do rozbudowy kawiarenki i pokojów do wynajęcia. Ale była tak piękna, że państwo Worobiec nie mieli serca jej rozebrać, dlatego w całości przenieśli ją do Kadzidłowa. Do dziś uratowali już w ten sposób i przenieśli kilka budynków.

Najbardziej emocjonująca była historia chałupy z Warnowa. Po trudnych potyczkach z polską administracją nowym właścicielom udało się uratować chałupę i teraz ten piękny, dwustuletni, drewniany zabytek z podcieniami w obu szczytach, jest główną atrakcją Osady. Państwo Worobiec zaaranżowali w nim wyposażenie mazurskiej chaty. Gdy odwiedzisz to miejsce i zwiedzisz muzeum, przeniesiesz się w czasie do mazurskiej wioski i wyobrazisz sobie Mazurów ściśniętych w głównej izbie, którzy przy przędzeniu lub naprawianiu sieci śpiewają, śmieją się i opowiadają sobie straszne historie.



3. Muławki. Zobacz jeden z historycznych dworków obecnych w mazurskim krajobrazie.

W mazurskim krajobrazie sporo jest dworów i dworków. Nocowaliśmy w takim dworze w Muławkach niedaleko Kętrzyna, gdzie gościł nas Paweł Lipko. Odkąd kupił dwór w Muławkach, wszyscy nazywają Pawła „Hrabią” i miano to tak do niego przylgnęło, że niektórzy mieszkańcy nie znają nawet jego prawdziwego nazwiska. Dwór pochodzi z drugiej połowy XIX wieku. Być może dla właścicieli takiego właśnie dworku pracowali kiedyś mazurscy chłopi. Dziś, oprócz tego, że stanowi prywatne mieszkanie państwa Lipko, dwór gości też turystów szukających odpoczynku na Mazurach.

Do Muławek warto zajechać nie tylko ze względu na zabytkowy dwór, ale także dlatego, że funkcjonuje tu Muzeum Znaczków i Historii Poczty. Myślę, że dla miłośników filatelistyki znaczki z całego świata, łącznie z pierwszym wydrukowanym znaczkiem, mogą być prawdziwą gratką. Nad muzeum funkcjonuje też prywatna galeria z pracami lokalnych utalentowanych twórców, z której można wyjść na przykład z obrazem w stylu „mazurskie art naiff” albo autorską biżuterią z belemnitów. Na parterze działa małe bistro z kawiarnią, a w ogródku stoi najbardziej VIP-owski stolik na całych Mazurach. Często lądują na nim pierogi własnego przepisu ozdobione jadalnym liliowcem, albo kompot lub ciasto własnej roboty.



4. Bezławki. Zobacz kościół na krzyżackim zamku i widok za milion dolarów. 

Paweł Lipko z Dworu w Muławkach docenia okolicę i twierdzi, że są tu prawdziwe skarby, o których mało kto słyszał. Zdarza się, że miłośników architektury i mazurskiego krajobrazu pakuje w samochód i wiezie do sąsiednich Bezławek. Nie dość, że ogląda się tam „krajobraz za milion dolarów”, o czym nie mieliśmy nikomu mówić, to z Pawłem można wejść do zamkniętego już kościoła, który był kiedyś... krzyżackim zamkiem. Być może kościół ten pamięta czasy, gdy Mazurzy zaczęli osiedlać się na tym terenie.

Jeśli bardzo się chce i ma się szczęście, to w kościele można wejść na wieżę, która przeszła renowację w 2008 r. Klimat na niej jest niesamowity, bo cała drewniana konstrukcja pamięta jeszcze XVIII wiek. Kiedy wspinaliśmy się po schodach wieży, słyszeliśmy jak przyjemnie skrzypią drewniane schody i czuliśmy zapach drewna w powietrzu. Wyprawa na poddasze przypominała nam wędrówki po strychu katedry w Pelplinie i Fromborku. Od góry też widać było negatyw sklepienia kościoła, a gdy ostrożnie przeszliśmy po drewnianej belce, dotarliśmy do okien, z których roztaczał się widok na okolicę. Poniżej, tuż za dawną bramą kościoła, dało się dostrzec pozostałości cmentarza. Ktoś ładnie wykosił krzaki, tak, że potem mogliśmy podejść z bliska i odczytać napisy na nagrobkach. One są świadkiem tego, że kiedyś toczyło się tu życie.



5. Mikołajki. Przekonaj się w Muzeum Reformacji Polskiej, że … prawdziwy Mazur to ewangelik. 

Kiedy Krzyżacy podbili na terenach Mazur mieszkających tu Prusów, stworzyli tutaj państwo zakonne. Ale po przegranej wojnie z Polską stały się pierwszym na świecie państwem świeckim i Wielki Mistrz Zakonny Albrecht Hohenzollern, jako władca, mógł ustanowić taką religię, jaką mu się spodobało. Ponieważ miał kontakty z Marcinem Lutrem, który w Niemczech wprowadził reformację, całe Prusy, wraz z mieszkającymi tu Mazurami, stały się ewangelickie.

Dowód na to znajdziesz w Mikołajkach, gdzie działa Muzeum Reformacji Polskiej. To tutaj zobaczysz zabytkowe wydania pism ewangelickich, pisane w językach narodowych wiernych, w tym po polsku. Najstarsze pochodzą nawet z XVII w! Są to biblie, postylle, kancjonały, katechizmy i kalendarze ewangelickie pochodzące głównie z Mazur i Śląska. O najciekawsze i najcenniejsze wydania, które odegrały ważną rolę w życiu ewangelickich Mazurów zapytaj kustosza muzeum, pana Rejnolda – być może zdradzi Ci kilka tajemnic.
Postylla - Zbiór kazań tłumaczących ustępy z Ewangelii na wszystkie dni świąteczne w roku.
Kancjonał - Zbiór pieśni religijnych śpiewanych w kościele i przy różnych innych okazjach. 

 Mazurzy od zawsze byli postrzegani jako ludzie bardzo religijni, którzy gorliwie uczęszczali do kościoła, dobrze znali Biblię, postylle i kancjonały. Pisano o nich że:
W zawsze pełnych kościołach panuje nastrój uroczysty i pobożny, oddanie i otwartość na słowo, rzadko spotykane w kościołach niemieckich.

Co ciekawe, wielu Mazurów chodziło także na katolickie odpusty, chcąc zapewnić sobie pomyślność u różnych świętych. Bywało, że Mazurzy byli zabobonni - na przykład wierzyli, że dzwonienie w dzwony odstraszy lub pomoże złapać złodzieja.



6. 7. 8. Mrągowo, Giżycko i Mikołajki. Zobacz ewangelickie świątynie rdzennych Mazurów.

Kościoły ewangelickie wciąż stanowią ważny element krajobrazu mazurskich miast. Wejdź do nich koniecznie jeśli tylko będziesz mieć okazję. Jeśli kościół w Mikołajkach będzie zamknięty – zapytaj w mieszczącym się obok Muzeum Reformacji Polskiej o możliwość wejścia. W Mrągowie zapukaj na plebanię lub zapytaj o pastora w informacji turystycznej, a w Giżycku zajdź do kościoła stojącego przy głównym placu miasta – Placu Grunwaldzkim, lub zadzwoń na stojącą tuż obok plebanię. Ewangeliccy pastorzy to niezwykle przyjaźni i uprzejmi ludzie, od których dowiedzieliśmy się wielu ciekawostek o ewangelikach i ich mazurskiej historii.

Wystrój ewangelickich kościołów różni się od tego, który znamy ze świątyń katolickich. Przede wszystkim jest dużo skromniejszy, ale biel ścian i balustrad, proste drewno i nieliczne obrazy sprawiają, że to miejsce sprzyja modlitwie. W każdej świątyni uwagę zwraca tablica z kodem. To numery pieśni, jakie na danym nabożeństwie będą śpiewane. Dzięki nim, wiernym łatwiej jest odnaleźć je w śpiewniku. Pomimo prostego wystroju, niektóre kościoły ewangelickie kryją w sobie prawdziwe skarby. Kiedy pastor Krystian wygadał się o jednym z nich, myślałam, że już nigdy nie wyciągnę Maćka z giżyckiej świątyni…


BONUS: Ciekawostka z Giżycka. Kolejny zegar na kościelnej wieży!!!

W trakcie rozmowy z naszym przewodnikiem Robertem Kempą i pastorem Krystianem Borkowskim, zupełnie niewinnie wypłynął temat zegara na wieży kościoła, który widzieliśmy w Człuchowie. Od słowa do słowa Maciej pokazał zdjęcie owegoż człuchowskiego skarbu, pastor Krystian zerknął mu przez ramię i jak gdyby nigdy nic powiedział: „No, u nas jest identyczny”. Maciej, słysząc to, o mało nie zakrztusił się powietrzem.

Całe szczęście, że byliśmy już po zwiedzaniu kościoła i po dyskusji na trudne i ciekawe tematy związane z wyznaniem ewangelickim. Teraz już jedyne co interesowało Macieja to ten zegar na wieży. Maciej nie wypuściłby nas z kościoła, gdyby pastor Krystian się nie zlitował i nie pokazał nam, że ten zegar jest tam naprawdę. Faktycznie. Identyczny jak ten w Człuchowie. Z taką samą sówką. I wciąż wspaniale działał! Doczytałam potem w jednym z przewodników, że to zegar z 1881 roku!

Dlaczego historia tak doświadczyła Mazurów? 

Między XIII a XVI wiekiem historia Mazur splata się z historią Zakonu Krzyżackiego, który stworzył tu swoje państwo z siedzibą w Malborku. Przez trzy wieki polscy królowie nie mieli pomysłu jak pozbyć się gości, ale ostatecznie po przegranych wojnach Wielki Mistrz Zakonu Albrecht Hohenzollern, złożył hołd lenny swojemu wujkowi, królowi Polski Zygmuntowi I Staremu. Przestał istnieć religijny Zakon Krzyżacki, zaczęło istnieć świeckie Księstwo Pruskie, potocznie Prusy Książęce. I tak oto Mazurzy znaleźli się w orbicie wielkiej niemieckiej polityki, która początkowo respektowała jeszcze etniczne wspólnoty w ramach swoich granic, ale w wieku XIX stało się jasne, że wszelkie nieniemieckie ślady z terenów niemieckich powinny zniknąć. Wrogiem zaczął być przede wszystkim język.

Mazurzy jako formalnie obywatele Prus, zostali ujęci w karby wielkiej, światowej polityki. Byli powoływani do wojska. Walczyli w armii pruskiej. Kiedy Prusy weszły w skład Rzeszy Niemieckiej stało się jasne, że odrębności etniczne nie będą tolerowane, a Mazurzy mają zostać całkowicie zgermanizowani.

I wojna światowa ostatecznie przyniosła w Prusach Wschodnich takie zniszczenia, których aż do drugiej wojny światowej nie udało się odbudować. Kiedy w 1920 r. zapytano w plebiscycie Mazurów, czy głosują za „Polską” czy za „Prusami Wschodnimi”, prawie 100% z nich wybrało tę drugą opcję. Z drugiej strony - jaką inną mieli wybrać, skoro to w Prusach Wschodnich się wychowali i żyli? Zagłosowali za swoim domem, w którym mieszkali od stuleci, oraz przeciwko Polsce, propagandowemu wrogowi, którym w Prusach wciąż ich straszono.

Powojenna nędza, głód, zniszczenia, brak perspektyw, przestarzałe ideologie i wierność monarchii, sprawiły, że w latach 20-tych i 30-tych ludność Prus Wschodnich w wyborach postawiła na narodowych socjalistów. Niemiecka NSDAP odniosła taki sukces wyborczy w Prusach Wschodnich, że zaskoczył on samego Hitlera.

Tymczasem narodowi socjaliści błyskawicznie dokończyli politykę germanizacji - nie zostały nawet żadne polskobrzmiące nazwy miejscowości. Opcja w ich kraju była tylko jedna - żyć można tu tylko, jeśli jest się Niemcem.


7. Gierłoż. Zobacz Kwaterę Główną Hitlera na Mazurach. 

Teren Prus Wschodnich, szczególnie Mazur, gdzie Hitler znalazł tak wielkie poparcie, pełen lasów i jezior, a w dodatku dogodnie położony niedaleko radzieckiej granicy, idealnie nadawał się do koncentracji wojsk Wehrmachtu w czasie II wojny światowej. Te gęste lasy mazurskie w Gierłoży wybrał sobie Hitler na kwaterę główną. Kwaterę, którą nazwał „Wilczym Szańcem”, od swojego pseudonimu „wilk”.

Główna kwatera było to centrum dowodzenia wojskami niemieckimi na wszystkich frontach II wojny światowej. To tutaj Hitler podejmował decyzje wojskowe, ale też polityczne i gospodarcze, i wydawał rozkazy. Tu odwiedzali go goście – przywódcy współpracujących państw. Razem z wodzem przebywało tu całe Naczelne Dowództwo Wehrmachtu – w sumie ok. 1500 osób wojskowych i cywilnych. Na całym terenie Wilczego Szańca w latach 1943-44 wybudowano łącznie ok. 200 obiektów, w tym 7 bunkrów ciężkich typu A i kilkanaście bunkrów i schronów technicznych typu B, a także wiele obiektów umożliwiających codzienne życie przebywających tu ludzi.

Dziś Wilczy Szaniec można zwiedzać, ale największe bunkry zostały wysadzone przez Niemców podczas ewakuacji w styczniu 1945 roku. Pozostałych zniszczeń dokonała kilka dni później Armia Czerwona. Teraz obiektem opiekuje się Ośrodek Edukacji Historyczno-Przyrodniczej Wilczy Szaniec Nadleśnictwo Srokowo. Powstała tu wystawa o II wojnie światowej, przygotowana przez pracowników Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku. Na razie jest to kilka tablic informacyjnych zainstalowanych w jednej z hal, ale słyszeliśmy, że są plany na rozbudowę części edukacyjnej obiektu.

Mieliśmy szczęście, bo po Gierłoży oprowadzała nas świetna przewodniczka Jadwiga Korowaj. Rozmowy z nią nie ograniczały się tylko do opowiadania, co się mieściło w którym budynku, ale także o fenomenie zła, jakim był nacjonalizm niemiecki. O człowieku, który to wszystko zorganizował i o ludziach, którzy go poparli. Kiedy łaziliśmy po wysadzonych bunkrach, w ich ruinach odnajdywaliśmy jeszcze oryginalne fragmenty plastikowych siatek maskujących. A na starych zdjęciach widzieliśmy drzewa w doniczkach, które także służyły za maskowanie. Widzieliśmy zniszczony schron Hitlera i pozostałości fundamentów oraz stropu baraku narad, w którym 20.07.1944 r. spiskowcy dokonali zamachu na życie przywódcy. Dowiedzieliśmy się też, dlaczego starsza generalicja niemiecka odpowiedzialna za wojska lądowe wolała stacjonować w oddalonych o kilkanaście kilometrów Mamerkach. Pojechaliśmy sprawdzić, jak różniły się od siebie te dwie kwatery.


8. Mamerki. Zobacz gniazdo Dowództwa Sił Lądowych Trzeciej Rzeszy 

Ewidentnie Generalne Dowództwo Sił Lądowych Trzeciej Rzeszy, które stanowiły najważniejszy element niemieckich sił zbrojnych, wolało swoją kwaterę zorganizować w pewnej odległości od kwatery Hitlera w Wilczym Szańcu w Gierłoży. Oficerowie liczyli, że dzięki temu Hitler za bardzo nie będzie się mieszał w ich sprawy wojskowe. Łudzili się na darmo i codziennie dojeżdżali samochodami lub pociągiem do Wilczego Szańca na narady z Mamerek.

Budowę obiektu w Mamerkach zaczęto już w październiku 1940 roku i była ona wykorzystywana aż do grudnia 1944 roku, kiedy ją ewakuowano. Dla 40 wyższych rangą generałów i feldmarszałków oraz 1,5 tys. oficerów i żołnierzy niemieckich funkcjonowało tu samowystarczalne miasto ze schronami, barakami mieszkalnymi, wartowniami, łaźnią, kuchnią, kinem, stajnią, stołówką, czy budynkiem poczty. 30 betonowych schronów zachowało się do dziś, co czyni z Mamerek jeden z najlepiej zachowanych w Europie kompleksów bunkrów niemieckich z okresu II wojny światowej.

Zwiedziliśmy kompleks razem z zachowanymi bunkrami. Od czasu naszej ostatniej wizyty sporo się tu pozmieniało. Przede wszystkim w dawnym schronie obsługi sztabu zobaczyliśmy muzeum z ekspozycją o II wojnie światowej. Wisi tu sporo plansz informacyjnych, w dolnej części zorganizowano pokaz makiet z najważniejszymi bitwami frontu wschodniego, a także stworzono rekonstrukcję U-boot’a.

Jedną z najbardziej rozbudzających wyobraźnię atrakcji muzeum jest dziś rekonstrukcja Bursztynowej Komnaty, którą można zwiedzać od maja 2018 r.

Bursztynowa Komnata - o wymiarach 10,5x11,5 m, powstała na początku XVIII wieku z inicjatywy Fryderyka I Hohenzollerna. Miała zdobić jego gabinet w pałacu w Charlottenburgu. Za twórcę idei artystycznej bursztynowej komnaty uważany jest gdańszczanin, architekt Andrzej Schluster. W 1716 roku car Rosji Piotr I Wielki, w czasie wizyty w Poczdamie, zachwycony arcydziełem, otrzymał je w podarunku od Fryderyka Wilhelma I jako dowód przyjaźni i potwierdzenie zawartego sojuszu. Dar trafił do Petersburga, a ostatecznie do Carskiego Sioła. Tam komnata została rozbudowana i wzbogacona. W 1941 r. pałac zrabowali Niemcy. Bursztynowa Komnata trafiła do zamku w Królewcu. 9 kwietnia 1945 r. Armia Czerwona zdobyła Królewiec, ale skarbu nigdy nie odnaleziono. Jednym z miejsc ukrycia Bursztynowej Komnaty, które wskazał Erich Koch (gauleiter Prus Wschodnich) były Mamerki. Poszukiwania prowadzili polscy saperzy w latach 60-tych i 70-tych ub. wieku. W latach 2016-17 ponownie w Mamerkach poszukiwano Bursztynowej Komnaty. Do dziś Skarbu nie odnaleziono.
(”Mamerki. Przewodnik turystyczny.” B. Plebańczyk) 

Tuż obok muzeum stoi olbrzymia, metalowa konstrukcja wieży widokowej. Z dołu wyglądała na tak wysoką, że z racji mojego lęku wysokości, zdecydowałam się na nią nie wchodzić. Maciej doświadczył tej przyjemności i twierdzi, że z góry jak okiem sięgnąć roztacza się las i kałuże jezior położone w dole. Miejsce idealne na bazę sztabu dowodzenia armią.



Jacy są współcześni Mazurzy? 

Gdy w styczniu 1945 r. Armia Czerwona wdzierała się na tereny dawnych Prus Wschodnich, potraktowała Mazurów jak Niemców. Doświadczyli więc rabunków, gwałtów i morderstw. Tych, którzy chcieli zostać, spotykał los wysiedleńczy. Ci, którzy po wojnie wyjeżdżali do Niemiec, byli tam niechcianymi emigrantami z Polski.

Po wojnie Mazury przypadły Polsce, ale nowi osadnicy nie byli łaskawi dla autochtonów. Nasi rozmówcy na Mazurach potwierdzili wiele faktów, o których piszą dziś podręczniki. Szykanowanie w szkole było na porządku dziennym - i to nie tylko zaraz po wojnie, ale jeszcze kilkadziesiąt lat później. Na podwórku nie było lepiej. Jak żartobliwie opowiadał jeden z naszych przewodników, Mazur z pochodzenia: „Jak się w szkole bawiliśmy w 4 pancernych i psa, to ja nawet na Szarika nie miałem szansy awansować, więc zawsze robiłem za jeńca niemieckiego.”

Babcia naszej rozmówczyni po wojnie została, bo czekała, aż jej mąż wróci z frontu. Tak samo zostali jej rodzice i ona sama. Ale już wujkowie, ciotki i kuzynostwo wyjechali do Niemiec. Kto chciał w Polsce normalnie żyć, musiał zmienić imię na polskobrzmiące (rodzina miała w większości niemieckobrzmiące imiona) i często przechodził na katolicyzm. Kto nie dawał rady - wyjeżdżał w poszukiwaniu lepszego życia na zachodzie. Nie zawsze je tam znajdował.

Rodzina pani Joli Helis z Marcinkowa i jej sąsiedzi, żyli ze sobą dobrze, w zgodzie. Ale u innych różnie już bywało. Mazurzy byli tu często prześladowani przez swoich sąsiadów i jeszcze w latach 70-tych, a nawet 80-tych wyjeżdżali na Zachód. Tam jednak spotykali się z chłodnym przyjęciem - dla Niemców z zachodu Mazurzy nie byli przecież prawdziwymi Niemcami, tylko osadnikami z dalekich kolonii. Jeszcze bardziej pogłębiało to kryzys ich tożsamości.

Dziś można powiedzieć, że na Mazurach funkcjonuje nowa grupa Mazurów. To potomkowie osadników, którzy przybyli tu po wojnie, a także sprowadzili się na Mazury w latach współczesnych. To ludzie, którzy mówią, że „są z Mazur”. Ale nie mówią już mazurską gwarą, ani nie są ewangelikami. Tamtych prawdziwych Mazurów jest już bardzo mało i rzadko można ich spotkać. Chociaż na przestrzeni wieków żyły ich tu setki tysięcy, to dziś rdzennych Mazurów została garstka. Wolą nie mówić o swojej historii, bo jest ona bardzo trudna. Jeszcze trudniejsza jest rozmowa o ich tożsamości.


Zwiedzaj Mazury kulturowo 

Dziś Mazury docenia się głównie za przyrodę. Za Wielkie Jeziora Mazurskie. Historią się tu nie epatuje. Zresztą turyści rzadko kiedy są nią zainteresowani. Tylko niektóre miejsca, takie jak Gierłoż i Mamerki z historią II wojny światowej, jak Kadzidłowo ze starymi mazurskimi chatami, jak Marcinkowo z Izbą Mazurską i pamiątkami po autochtonach, przypominają jeszcze o dawnych Prusach Wschodnich, dawnych Mazurach i niemieckiej historii tych ziem. Niemieckiej, bo ta polska zaczyna się tu dopiero od 1945 roku, co oznacza, że na Mazurach 100-lecie polskiej niepodległości będą obchodzić dopiero za 27 lat.

Choć historia nie wygląda tu z każdego kąta, to odkrywając kulturowo Mazury, czasem można się czegoś dowiedzieć od pastorów z ewangelickich kościołów, albo w Muzeum Reformacji Polskiej w Mikołajkach, lub od osób, do których skierują nas zaprzyjaźnieni przewodnicy. Trudno jest poskładać to wszystko w całość. Trzeba sięgnąć głębiej: do historii i do książek.

Mam nadzieję, że ten krótki przewodnik po kulturowych Mazurach choć trochę Cię do tego zachęcił.

Podoba Ci się ten przewodnik?

Nasze przewodniki piszemy specjalnie dla Ciebie. Mamy nadzieję, że z nich skorzystasz i ruszysz w drogę naszymi śladami. Podoba Ci się ten przewodnik? Daj znać w komentarzu :) Dziękujemy bardzo za udostępnienie go dalej na przykład na Facebooku :)

PS. Wiesz, że procent z Twoich internetowych zakupów może trafić za darmo do naszej Fundacji? Nic nie dopłacisz, a możesz tak nam pomóc w utrzymaniu bloga i przy pisaniu kolejnych przewodników po Polsce. Wystarczy, że klikniesz w jeden link przed zakupami. Sprawdź jak to zrobić.

KOLEJNA RELACJA Starszy post

5 komentarzy :

Dołącz do dyskusji. Dodaj komentarz w polu poniżej lub przewiń w dół i skomentuj przez Facebooka.
  1. Bardzo interesujące i ciekawe . Sam byłem w sierpniu na mazurach , i szkoda ze nie przeczytałem tego przewodnika wcześniej:)

    OdpowiedzUsuń
  2. 1. Ogólnie to Mazurów w DE traktowano dość dobrze, gdyby tak nie było to by nie wyjechali jak jeden mąż !
    2. Mazurzy wcale nie zostali zgermanizowani przez te 400 lat ! Proszę poczytać "Na tropach Smętka" Wańkowicza. Oni po prostu nie czuli żadnej więzi z Polską, a to coś innego niż być zgermanizowanym

    OdpowiedzUsuń
  3. Jacol- skąd wiesz, że w Niemczech traktowano ich dobrze? Masz Mazurów w swojej rodzinie? Większość uciekała przed prześladowaniem. Po wojnie Mazurzy byli traktowani gorzej niż w czasie wojny.

    OdpowiedzUsuń
  4. Przez wiele lat jeździliśmy do znajomego małżeństwa, w którym mąż jest rodowitym Mazurem. Jest też ewangelikiem, który pięknie zachowuje swoje tradycje i o nich opowiada. Opowiada o agresywnej polonizacji i przesladowaniach. Warto pojechać i znaleźć tych ludzi, posłuchać historii nieopowiadanej u nas. Poza tym przyroda itd.

    OdpowiedzUsuń
  5. Znamy Mazurskie Małżeństwo, które zachowuje swoje tradycje i pięknie o nich opowiada. Są też ewangelikami żyjącymi rzeczywiście swoją wiarą. Opowiadają także o agresywnej polonizacji,przesladowaniach i konieczności wyjazdu wielu sąsiadów.

    OdpowiedzUsuń

Ruszaj w Drogę?

Czytasz największy blog podróżniczy o Polsce. Znajdziesz u nas ponad 400 pomysłów na wycieczki i pokażemy Ci gdzie pojechać i co warto zobaczyć w Polsce. Miejsca sprawdzamy i zwiedzamy osobiście. Polecamy spis A-Z ciekawych miejsc i wyszukiwarkę.

KASIA I MACIEJ MARCZEWSCY

Od 10 lat #wDrodze, a od pięciu prowadzimy największy blog podróżniczy o Polsce. Jesteśmy pozytywnie zakręceni na punkcie polskiej turystyki.

KLUB RUSZAJ W DROGĘ!

Prowadzimy prezentacje, warsztaty i spotkania podróżnicze. Opowiadamy o polskich regionach i dzielimy się naszymi pomysłami na podróże po Polsce.

FUNDACJA RUSZAJ W DROGĘ!

Promujemy polską turystykę w Polsce, pomagamy organizacjom turystycznym w dotarciu do nowych turystów i prowadzimy warsztaty branżowe.