Menu

» »

Czy warto było pisać przewodniki, dbać o turystów i jeździć na targi w 2019?

Trzy drukowane przewodniki - dwa o Kociewiu i jeden o Bieszczadach, internetowe przewodniki o Wielkopolsce, Chełmnie, Suwałkach i Piotrkowie Trybunalskim, dwie radiowe audycje, artykuł o szkoleniach dla branży turystycznej oraz miejsce w rankingu sprawdzonych blogerów do współpracy – taki był 2019 rok w Fundacji Ruszaj w Drogę! Czy warto było postawić na jakość w blogowych wpisach? Czy myślenie przede wszystkim o tym, jak ułatwić czytelnikom przewodników zaplanowanie ciekawych wycieczek po Polsce przyniosło efekty? Czy samodzielne wydanie książki miało sens? W tegorocznym podsumowaniu nie tylko liczę widzialne efekty naszej pracy, ale dzielę się Tobą wnioskami, które wyciągnęliśmy z tego nie najłatwiejszego dla nas roku.

Kasia i Maciej Marczewscy, Fundacja Ruszaj w Drogę

Niektórzy twierdzą, że już coraz mniej jesteśmy blogerami-influencerami, a coraz bardziej instytucją-fundacją. Gdy patrzę na wyzwania, z jakimi się mierzyliśmy: zepsute auto i brak pieniędzy na nowe, księgowa, która zostawiła nas w połowie roku, proces wydawniczy, który od początku do końca przeszliśmy sami, dochodzę do wniosku, że coś jest na rzeczy. Lecz potem przypominam sobie pozytywne emocje na podróżniczych spotkaniach, finansową pomoc od Darczyńców, i czytelników, którzy kupili nasze książki. Myślę sobie wtedy, że chyba było to możliwe dlatego, że daliśmy się poznać i polubić. Wciąż daleko nam do anonimowej instytucji czy firmy. Choć mniej nas w mediach społecznościowych, to wciąż jesteśmy Twoimi Kasią i Maciejem Marczewskimi. Dziękuję, że jesteś z nami!


Skłamałabym, gdybym powiedziała, że ten rok obfitował w internetowe artykuły na blogu. W praktyce prawie wszystkie przewodniki, które czytałeś w tym roku, ukazały się dzięki współpracy z samorządami i organizacjami turystycznymi. Oni je sfinansowali, żebyś Ty mógł z nich korzystać i poznawać Wielkopolskę, Suwałki czy Chełmno. To dzięki nim nasza Fundacja mogła działać.

Czasem irytowałam się, dlaczego pisanie tych przewodników tak długo mi idzie — przecież kiedyś potrafiłam usiąść i napisać post w kilka godzin. Dziś zajmuje mi to nawet dwa tygodnie, nie licząc czasu spędzonego w terenie i rozmów z pasjonatami o regionie. Odpowiedź na tę zagadkę dostałam, gdy Maciej próbował przerobić jeden z naszych przewodników na PDF, który mógłbyś pobrać sobie jako e-book na telefon lub komputer. Okazało się, że każdy taki darmowy przewodnik na blogu spokojnie moglibyśmy wydać jako pełnowartościową książkę, dodając do niej zaledwie kilka ciekawostek.

Internetowe przewodniki, które mogłyby być książkami

Co to za przewodniki, które możesz czytać na blogu jak książkę? Jeśli jeszcze ich nie poznałeś — zachęcam Cię do tego serdecznie. Znajdziesz w nich dużo zdjęć i informacji praktycznych. Może w tym roku wybierzesz jeden z tych kierunków na miejsce swojego urlopu? W szczególności polecamy:


Przełomowa chwila – nasz własny drukowany przewodnik o Bieszczadach

O naszych internetowych przewodnikach zaczęliśmy myśleć jak o książkach po tym, jak sami wydaliśmy pierwszą własną – „Ruszaj w Bieszczady”. Mając tyle materiałów i przemyśleń o Bieszczadach, że ich ilość nie nadawała się na bloga, wpadliśmy na pomysł, żeby podzielić się tym wszystkim w drukowanym przewodniku. Ułożyliśmy więc 14 jednodniowych wycieczek, dodaliśmy do nich mapy i informacje praktyczne i to wszystko okrasiliśmy historią o Bieszczadach i tyloma ciekawostkami, ile tylko udało nam się znaleźć w dostępnej literaturze. Do tego dorzuciliśmy szczyptę naszych własnych przemyśleń, a to wszystko napisaliśmy prostym językiem, żebyś, czytając, miał wrażenie, ze czytasz dobry reportaż o Bieszczadach.

Proces do momentu wydania e-booka w pdf zajął nam 9 miesięcy — prawie jak ciąża. Proces do momentu wydania papierowej książki — kolejne 4 miesiące. Efekty zobaczysz, a książkę kupisz tylko i wyłącznie na naszych spotkaniach z czytelnikami i w naszym internetowym sklepie:


Szalony pomysł – wydajmy to sami! 

Tym, z czym mierzyliśmy się wydając samodzielnie nasze pierwsze „dzieło”, podzieliłam się w dwóch artykułach. Przeczytasz w nich jak to się stało, że wydaliśmy akurat książkę o Bieszczadach, a jeśli sam zastanawiasz się nad podobnym pomysłem, być może pomogą Ci nasze doświadczenia, które opisałam w drugim z artykułów o wydaniu książki:
Czy to się opłacało? Czy miało sens? Jaki był efekt naszych zmagań? Tego wszystkiego dowiesz się czytając powyższe podsumowania. Zdradzę jedynie, że do końca grudnia 2019 r. sprzedaliśmy ponad 400 książek i prawie 450 e-booków o Bieszczadach. Mało? Dużo? Wystarczająco, żebyśmy mogli przetrwać okres bez zleceń nie martwiąc się, jak utrzymać Fundację. Lecz największa nagroda okazała się najbardziej niewymierna. To poczucie wpływu na czytelników i świadomości, że właśnie uczyniło się ich świat o 0,001% lepszym. Niektóre z tych opinii przepisałam sobie do zeszytu i zaglądam do nich, gdy przychodzi zwątpienie, czy to, co robimy, ma sens:

Cześć, bardzo dziękuję za Wasz bieszczadzki przewodnik - przydał nam się w sierpniu, kiedy w Bieszczadach byliśmy pierwszy raz i to od razu z dziećmi. Dziękuję Wam zwłaszcza za opowieści - ciekawostki w przewodniku (mroźny las, przesiedlenia, Lutek itd.), bo pozwoliły nam - bieszczadzkim laikom - zanurzyć się w klimacie, a jednocześnie wkręcić w bieszczadzki klimat Młodych (z ogromnym zaciekawieniem wysłuchali całości (!)). Wystawa zwierząt na deszczowy dzień w Nadleśnictwie w Mucznem nie do znalezienia bez Was. A poza tym ogromna pomoc! Żałuję tylko, że na Tarnicę nie odważyliśmy się pójść zgodnie z Waszymi wskazówkami przez Bukowe Berdo, tylko standardowo... Ale to do nadrobienia. Zresztą, cytując Młodego na Wetlińskiej: "Mamo, wrócimy tu jeszcze...?“. Jakżeby inaczej?
Małgosia
„Bardzo się cieszę, że już od wczoraj Państwa przewodnik „Ruszaj w Bieszczady” jest w moich rękach :) Coś wspaniałego! Bieszczady – ten zakątek naszego kraju jest mi zupełnie nieznany, chociaż jak do tej pory w głębinach mojego serca był marzeniem niedościgłym. Ale po przeczytaniu przewodnika zmieniam zdanie – DA SIĘ!!!”
Joanna
Właśnie dzisiaj go otrzymałam. Gorąco polecam. Świetny przewodnik z pełnym opisem gdzie można kupić bilety, skąd i z jakiego miejsca rozpocząć swoją przygodę, z wyrysowaną mapą i informacją, jak należy się przygotować do wycieczek, co zabrać ze sobą, dobry opis całej trasy, co warto zobaczyć po drodze. Mam w swoim zbiorze kilka, ale ten jest najlepszy. Jeszcze raz gorąco polecam♥️
Agnieszka
„Jeden egzemplarz przewodnika już mam, ten zamierzam podarować przyjacielowi. Jest rewelacyjny! Zawsze, kiedy w głowie tworzyło mi się jakieś pytanie, dosłownie linijkę później miałam już na nie odpowiedź! Wykonaliście kawał dobrej roboty i dziękuję, że mogłam w tym uczestniczyć :)”
Agata

Jeszcze więcej opinii zamieściliśmy na stronie sklepu, żeby każdy mógł się przekonać, że warto zabrać w drogę przewodnik "Ruszaj w Bieszczady" :)

Idziemy za ciosem – drukowany przewodnik o Powiecie Świeckim

Lecz przewodnik o Bieszczadach to nie wszystko. W tzw. międzyczasie napisaliśmy też — na zlecenie Starostwa Powiatowego w Świeciu — drugi pełnowymiarowy, 120-stronicowy przewodnik po Powiecie Świeckim. Zawarliśmy w nim 10 pomysłów na jednodniowe wycieczki po Wdeckim Parku Krajobrazowym będącym częścią Borów Tucholskich, południowym Kociewiu i Dolinie Dolnej Wisły. W terenie spędziliśmy w sumie nieco ponad miesiąc, przemierzając wszystkie szlaki, robiąc wywiady i uczestnicząc w imprezach i wydarzeniach.

Wszystko to złożyło się pierwszy takie przewodnik po polskim powiecie  — na niesamowitą opowieść o krainie położonej nad Wisłą i jeziorami, w której gościnni mieszkańcy produkują własne, zdrowe jedzenie, oddychają świeżym powietrzem i zapraszają turystów do wciąż nieodkrytego jeszcze zakątka Polski. W przewodniku wystąpiło 16 osób, które opowiedziały swoją historię i osobiście zachęciły każdego do przyjazdu do powiatu świeckiego. Tę książkę również możesz kupić w naszym internetowym sklepie.



Miniprzewodnik o Kociewiu piszemy „w międzyczasie”

W 2019 roku ukazał się jeszcze jeden miniprzewodnik naszego autorstwa: „Ruszaj w drogę na Kociewie”. W marcu Lokalna Organizacja Turystyczna KOCIEWIE wydała 16-kartkowy zeszycik z naszymi tekstami i zdjęciami ułożonymi w 10 praktycznych wycieczek po Kociewiu. Zapraszamy w nim do Tczewa, Starogardu Gdańskiego, Pelplina oraz innych kociewskich miejscowości. Tę darmową publikację otrzymasz w siedzibie LOT KOCIEWIE w Tczewie. My natomiast dorzucamy ją do podwójnych zamówień —  każdemu, kto zamówi do jednej paczki przewodnik bieszczadzki i świecki.


Czwarty przewodnik czeka na wydruk. 

Czekaliśmy jeszcze na ukazanie się czwartej publikacji, którą redagowaliśmy. Dostaliśmy dziś wiadomość, że została już wydrukowana i lada dzień do nas dotrze. Mogę już zdradzić tajemnicę, że będzie to 30-stronicowy przewodnik, który napisaliśmy dla Lokalnej Organizacji Turystycznej "Kraina Zalewu Wiślanego".

W nim także znajdziesz nasz znak rozpoznawczy – 7 zaplanowanych dla Ciebie wycieczek na 7 dni na południe od Zalewu Wiślanego: od Kanału Elbląskiego, przez Żuławy Elbląskie, Elbląg, Frombork, Braniewo, aż po Nową Pasłękę. Przewodnik będzie dostępny na targach turystycznych, w informacjach turystycznych regionu i na naszych spotkaniach z czytelnikami. Będziemy mogli Ci go też wysłać pocztą. Zapisz się na nasze maile, a damy Ci znać gdy tylko pojawi się u nas. (zapisz się)

Nasza obsesja: przewodniki - książki

Pisanie i wydawanie książkowych przewodników stało się naszą obsesją. Przez ostatnie dwa lata przeprowadziliśmy kilkadziesiąt szkoleń, na których uczyliśmy branżę turystyczną, jak pisać dobre przewodniki i dlaczego te wzorowane na publikacjach sprzed 20, 30-lat nie spełniają w dzisiejszym świecie swojej roli. Doszliśmy jednak do wniosku, że mówienie o tym, to za mało. Trzeba to pokazać.

Gdy ukazał się nasz przewodnik o Bieszczadach, nieoczekiwanym efektem było zderzenie się z potrzebą turystów sięgnięcia po dobre, praktyczne przewodniki. Wyobraź sobie, że choć do każdej książki dołączamy formularz zwrotu, nikt nie odesłał nam swojego egzemplarza! Pojawiły się za to  pytania i prośby o napisanie takich przewodników także po innych regionach Polski. Więc zakasaliśmy rękawy i wzięliśmy się do pracy.


Robimy to inaczej niż zwykłe wydawnictwo 

Osobiście sukcesu naszych książek upatruję w tym, że sami jesteśmy turystami i — rozczarowani literaturą dostępną na rynku — piszemy przewodniki dla turystów. Doskonale znamy problemy, z jakimi mierzą się turyści, i wiemy, jak je rozwiązać. Wymaga to pracy, zaangażowania i wysiłku, czyli czynników, których zwykłym wydawnictwom najwyraźniej nie opłaca się wkładać. Wolą wydawać kolejne książeczki z tekstami przepisanymi z encyklopedii i zdjęciami z internetu i sprzedawać je za 20 zł, zamiast przyłożyć się do pracy, puścić autora w teren żeby sprawdził trasę, wynająć dobrego copywritera i w książce zastosować wszystkie współczesne techniki pisania, które w dobie powszechnego dostępu do wiedzy nie są już żadną tajemnicą. Podejrzewam, że to się jednak najzwyczajniej wydawnictwom przewodnikowym nie opłaca, o czym świadczy zamknięcie działalności przez część z nich.

Dlatego gdy ktoś pyta nas — a czym Wy się różnicie od zwykłego wydawnictwa, odpowiadamy: właśnie tym. Że nie zależy nam przede wszystkim na pieniądzach. Zależy nam na tym, żeby dostarczyć czytelnikom pięknie wydane, praktyczne przewodniki, które ułatwią im życie, zredukują stres związany z wyjazdem w nowe miejsce i w których z zainteresowaniem przeczytają każdą stronę.

Z badań rynku czytelniczego wynika, że ludzie — wbrew obiegowej opinii — chcą kupować książki. Rzadko tylko dodaje się do tego konieczny warunek, że aby chcieli je kupić — te książki muszą być dobre i jakościowe. I to jest droga, którą chcemy podążać. Musimy się jeszcze tylko nauczyć o nich opowiadać i je polecać, czyli po prostu sprzedawać, bo to jest już zupełnie inna umiejętność. Poświęciliśmy tej nauce cały styczeń 2020 roku i jeszcze wiele nauki przed nami. Być może napiszę o tym kiedyś osobny artykuł.


Plan na życie — przewodnik po każdym regionie Polski

Dlatego pytani o plany na najbliższe lata, wskazujemy właśnie na książkowe przewodniki, które chcemy pisać i dostarczać naszym czytelnikom.

Jeśli się da — będziemy je pisać we współpracy z samorządami i organizacjami, które zechcą się przyłączyć do naszego wielkiego projektu. Jeśli się nie da — będziemy je tworzyć samodzielnie, utrzymując się w tym czasie z przychodu, jaki będzie dawać sprzedaż dotychczasowych przewodników.

Naszym życiowym marzeniem jest, aby pozostawić po sobie przewodniki po wszystkich, nawet najmniejszych i najmniej znanych regionach w Polsce. Takich, o których z powodów finansowych nie napisałoby żadne wydawnictwo.

Chcemy pisać przewodniki na miarę naszych czasów. Pewnie ktoś, kto przyjdzie po nas, napisze nowe, lepsze. Mam jednak nieodparte wrażenie, że od czasów Elżbiety Dzikowskiej nikt na poważnie nie postawił sobie takiego życiowego celu.

Nie wiem, ile czasu nam jeszcze zostało na realizację tego planu. Dlatego proszę Cię — włącz się w ten projekt i jeśli jest Ci on równie bliski jak nam — kup jedną z naszych książek lub wpłać darowiznę. Niech to będzie nasze wspólne dzieło, którym będziemy mogli się pochwalić przed potomnymi i zostawić im materiał do udoskonalania.


Blog otwarty wyłącznie na dobrą współpracę

Równie ważnym projektem na najbliższe lata będzie rozwijanie naszego bloga Ruszaj w Drogę!. To tu będą się pojawiać nowe internetowe przewodniki oraz fragmenty tych papierowych — dla osób, które nie chcą lub nie mogą kupić książki. Blog wciąż będzie naszą platformą otwartą na współpracę z każdym, komu bliskie są nasze ideały. Będziemy na nim zamieszczać relacje z wycieczek i przemyślenia, które będziesz mógł poczytać do porannej kawy.

Dlatego jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś — już dziś zapisz się na nasz newsletter, za pośrednictwem którego rozmawiamy z czytelnikami, podsyłamy im informacje o nowych przewodnikach na blogu oraz o spotkaniach, na których rozdajemy darmowe przewodniki, mapy i ulotki od zaprzyjaźnionych informacji turystycznych. Czasem wysyłamy też dodatkowe materiały, gdzie indziej niedostępne. Będzie mi bardzo miło, jeśli dołączysz do naszej społeczności.

Wątpliwość roku — targi turystyczne

Z Fundacją jest jak z dorastającym dzieckiem. To ciągły proces, w trakcie którego przechodzi się przez kolejne etapy. Jednym z takich etapów było nasze uczestnictwo w targach turystycznych. Początkowo było to dla nas szalenie ciekawe doświadczenie, które zaowocowało fantastycznymi znajomościami i — w rezultacie — projektami. Zdecydowaną większość Przyjaciół i Partnerów poznaliśmy właśnie na targach. Do dziś lubimy jeździć na targi turystyczne właśnie po to, aby spotkać się z przyjaciółmi, podyskutować o polskiej turystyce i zastanowić się wspólnie nad kolejnymi nieszablonowymi pomysłami, które chcemy wdrożyć w życie.

Niestety okazało się, że nie każdy w branży turystycznej ma takie otwarte myślenie i pozytywne podejście do promowania polskich atrakcji. Z przykrością zauważyliśmy, podchodząc do niektórych stoisk, że niektórzy nie zauważyli, że świat już dawno poszedł do przodu. Zdarzały się (niestety nie jeden raz) sytuacje, gdy na nasze pytanie czy moglibyśmy porozmawiać o „promocji Państwa gminy/regionu/miasta w internecie" dostawaliśmy odpowiedź, że „dziękujemy, ale my mamy już stronę w internecie i profil na Facebooku”.

Coraz częściej czuliśmy się też jakbyśmy coś wyłudzali i wymuszali, gdy przekonywaliśmy, że jako Fundacja prowadzimy Klubową Kopalnię Pomysłów i możemy przekazać czytelnikom przychodzących na nasze spotkania Klubu Ruszaj w Drogę!, zupełnie za darmo, wydawane przez samorządy i organizacje przewodniki i mapy. Był taki czas, że na spotkaniach były publikacje z 16 polskich województw. Dziś, z trudem zapełniamy rozstawione stoły i Klubowa Kopalnia Pomysłów działa tylko i wyłącznie dzięki kilku naszym najbardziej zaprzyjaźnionym Partnerom. A to wielka szkoda. Ja, gdybym usłyszała, że ktoś chce mnie promować całkowicie za darmo, zrobiłabym wszystko, żeby do niego dołączyć.



Nasza motywacja do inwestowania czasu w takie relacje zaczęła słabnąć, bo coraz częściej czuliśmy, że przekonywanie, pokazywanie, ewangelizowanie, tłumaczenie i uświadamianie odbija się niczym groch o ścianę niezrozumienia.

Po raz kolejny okazało się, że jeśli chcemy robić dobre, wartościowe i solidne rzeczy, najlepiej liczyć na siebie oraz na tych nielicznych, świadomych partnerów, dla których turystyka to przede wszystkim turyści. Marzy mi się, żeby w tym i kolejnych latach powtórzyły się takie projekty, jakie zrobiliśmy w 2019 r. wspólnie z Wielkopolską Organizacją Turystyczną, Powiatem Świeckim, Suwałkami czy Lokalną Organizacją Turystyczną „Pałuki”. Chętnie podejmiemy współpracę z każdym, kto myśli podobnie.

Nadal będziemy jeździć na targi turystyczne, ale rzadziej, inwestując w nie mniej czasu, pieniędzy i zapału. Nadal z przyjemnością spotkamy się z otwartymi na nowe pomysły i ciekawe rozwiązania dla turystów partnerami, z którymi będziemy mogli porozmawiać o współpracy. Nadal też będziemy prosić o przekazywanie darmowych materiałów do naszej Klubowej Kopalni Pomysłów, którą rozkładamy na każdym podróżniczym spotkaniu.

Przestaniemy jednak bić głową w ścianę próbując przekonać opornych, że współczesna turystyka to coś więcej niż folder z szarymi zdjęciami i tekstami przepisanymi z Wikipedii. Strategię wodospadu uderzającego z siłą o taflę wody zamieniamy na strategię rzeki łagodnie omijającej kamienie leżące na jej drodze. Okazuje się, że przynosi ona sto razy lepsze efekty.

Niezrealizowane plany i kłody pod nogi

Rok 2019 miał być rokiem planów na nowe kanały i sposoby dotarcia do nowych turystów, którzy nie wiedzą jeszcze, jak fantastyczne i inspirujące może być odkrywanie Polski. Jednak splot niefortunnych okoliczności sprawił, że część naszej energii musieliśmy poświęcić na ratowanie Fundacji.

Decyzja o rezygnacji z etatu i pełnym zaangażowaniu w Fundację nie była łatwa, a jedne z ostatnich pokrzepiających słów mojego byłego szefa, oprócz tego, że odtąd wszystko będę musiała robić sama, brzmiały: „jednego, czego możesz być pewna, to kłopoty”.

Wizjoner? Kłopoty zaczęły się już na początku roku, kiedy nasze wysłużone Clio popsuło się tak bardzo, że dwukrotnie musieliśmy zawracać z drogi i dzwonić wieczorem do wypożyczalni z sąsiedniej wioski i wynajmować auto. Nie mieliśmy ani pieniędzy na nowy samochód, ani zdolności kredytowej na raty czy leasing. Po kilku miesiącach udało się rozwiązać ten problem, dzięki czemu dziś bezpiecznie i wygodnie dojeżdżamy do każdego celu. Pomogli nam w tym bliscy, którzy nas wspierają. Jednak finansowo podnosiliśmy się z tego wydatku przez kolejne pół roku, a w zasadzie można powiedzieć, że skutki tego zdarzenia odczuwamy do dziś.

Gdy ktoś, na kim polegasz, mówi Ci "do widzenia"

Kolejne miesiące nie były łatwiejsze. Księgowa, która była z nami od początku, w połowie roku radośnie przekazała nam przez telefon, że wypowiada nam umowę i że zostawia nas na lodzie. Wtedy dowiedzieliśmy się co to znaczy, gdy księgowa zostawia Cię w środku okresu rozliczeniowego.

Po pierwsze dowiadujesz się, że biura rachunkowe znające się na fundacjach to rzadkość, po drugie ze zdziwieniem stwierdzasz, że albo nikt Cię nie chce, bo musiałby księgować twoje finanse za cały rok wstecz, a nawet jeśli zgodzi się to zrobić, to zapłacisz za to więcej.

Nauczka, jaką wyciągnęliśmy z tej lekcji brzmiała — zawsze w umowie z księgową zapewniaj sobie rozwiązanie umowy dopiero po zakończeniu roku, a najlepiej roku obrachunkowego.

Na szczęście albo urodziliśmy się pod szczęśliwą gwiazdą albo los nam sprzyjał, bo znowu - dzięki wsparciu i pomocy bliskich - udało się po wielu perypetiach znaleźć biuro księgowe z Kociewia (no jasne! :)), które nie tylko specjalizuje się w obsługiwaniu fundacji, nie tylko zajęło się naszymi sprawami, ale jeszcze okazało się bardziej kompetentne, zaangażowane i pomocne niż mogliśmy sobie wymarzyć.

To tylko przykłady wyzwań, z którymi mierzyliśmy się w zeszłym roku i które sprawiły ostatecznie, że z naszych ambitnych planów wejścia na nowe platformy niewiele wyszło. Nie mieliśmy już czasu ani środków, żeby ciągnąć kolejną srokę za ogon. Dlatego skupiliśmy się na tym, co — jak zauważyliśmy — najlepiej nam wychodzi i w czym — naszym zdaniem — tkwi nasz największy potencjał. Pozostałe plany, pomysły i marzenia chowamy więc do szuflady i wyciągniemy je stamtąd, gdy będziemy na to gotowi i gdy podniesiemy się po niespodziewanych wydatkach minionego roku.

Kasia i Maciej z Zielonego Wzgórza

Z zewnątrz może to wyglądać, jakbyśmy schowali się na naszym Zielonym Wzgórzu jak Shrek na swoim bagnie. Ale ten spokój to tylko pozory. Mimo że w zeszłym roku odcięliśmy się trochę od świata i mediów (mniej nas było w radio, mniej w tradycyjnej prasie, nawet nasze media społecznościowe i sam blog mocno ucierpiały), to miało to swoje uzasadnienie. Przewodniki, które powstały w tym czasie, to nasze najwyższej jakości produkcje i chcemy, żeby powstało ich jak najwięcej.

Rok 2019 to był czas skupienia, wytężonej pracy, ale i wypoczynku. Pomagał nam w tym dzielnie Kłaku – kot naszych sąsiadów, który wspierał nas swą obecnością, a gdy pojawiały się problemy, patrzył nam głęboko w oczy, jakby chciał powiedzieć: „Spokojnie. To też minie.”

Oprócz tego w ogrodzie postawiliśmy pierwsze skrzynie, w których wyrosły nam rzodkiewki, pietruszka, sałata i koper. W tym roku chcemy kontynuować naszą warzywną przygodę i zorganizować ogródek z prawdziwego zdarzenia. Mam nadzieję, że starczy nam na to jeszcze czasu.


Karawana jedzie dalej czyli nasz Plan 2020


A co wpisujemy do kalendarza w tym roku? Projekty i wydarzenia, na które już teraz gorąco Cię zapraszam!

  1. Nadal będziemy spotykać się z naszymi sympatykami i czytelnikami na otwartych podróżniczych spotkaniach, na których będziemy rozdawać darmowe turystyczne foldery i sprzedawać nasze autorskie przewodniki. Śledź nasz kalendarz, a zawsze będziesz na bieżąco ze spotkaniami. 
  2. Nadal będziemy pisać internetowe i papierowe przewodniki — jeśli chcesz, żeby były o Twoim mieście/regionie/powiecie/województwie, skontaktuj się z nami lub poleć nas osobom odpowiedzialnym w Twoim miejscu za turystyczną promocję. 
  3. Nadal będziemy zbierać darowizny na działania naszej Fundacji, dzięki czemu będziemy mogli tworzyć przewodniki o regionach, gdzie brakuje wiedzy lub pieniędzy na to, żeby je dobrze wypromować, zachęcając turystów do ich odkrywania. Darowiznę możesz wpłacić przez naszą stronę internetową, bezpośrednio przelewem na rachunek bankowy lub za pomocą tego druczku wpłaty na poczcie.
  4. Nadal będziemy zbierać darowizny od każdego Twojego zakupu w internecie. Za każdym razem, gdy robisz internetowe zakupy, Fundacja FaniMani przekaże nam nawet 2% wartości Twoich zakupów.  Zapłacisz za nie tyle co zawsze (nic nie dopłacasz!), a my dostajemy darowiznę, jeśli tylko klikniesz przed zakupami w specjalny link. Jak to dokładnie działa szczegółowo opisujemy na tej stronie
  5. Nadal będziemy uczestniczyć w programie partnerskim Booking, bo wierzymy, że to najlepszy portal dla turystów próbujących się odnaleźć w gąszczu noclegów, którzy mogą korzystać z ocen i opinii zostawionych w serwisie przez skupioną wokół niego społeczność. Sami korzystamy z niego od lat, dzięki czemu wypracowaliśmy sobie duże zniżki. A Ty, robiąc rezerwację za pośrednictwem naszego linku polecającego, nic nie dopłacasz, a sprawiasz, że dostajemy od Booking prowizję za każdy Twój zrealizowany nocleg. Korzystaj z tego linku zawsze, gdy rezerwujesz noclegi — będziemy Ci za to bardzo wdzięczni! 
  6. Wreszcie nadal będziemy z Maćkiem rozwijać naszą miłość i przyjaźń i dzielić się ze światem dobrą energią. Może to niewiele, ale przynajmniej to możemy zrobić mając świadomość, jak w rezultacie na niewiele rzeczy mamy wpływ. Ale jedną rzecz możemy zrobić dobrze — pisać dobre przewodniki i przekonywać każdego turystę, że warto jest podróżować i odkrywać Polskę.

Podsumowanie roku w liczbach

Na koniec, już tradycyjnie, przygotowaliśmy zestawienie roku w liczbach. To dla nas najciekawsza część, bo lubimy ją porównywać z poprzednimi latami.

A jak Tobie minął 2019 rok?



Starszy post

KOMENTARZE

Daj znać co myślisz :) Dodaj komentarz w polu poniżej lub przewiń w dół i skomentuj przez Facebooka.

Ruszaj w Drogę?

Czytasz największy blog podróżniczy o Polsce. Znajdziesz u nas ponad 500 artykułów z pomysłami na wycieczki po Polsce. Pokażemy Ci gdzie pojechać i co warto zobaczyć w Polsce. Miejsca sprawdzamy i zwiedzamy osobiście. Polecamy spis A-Z ciekawych miejsc i wyszukiwarkę.

KASIA I MACIEJ MARCZEWSCY

Od 10 lat #wDrodze, a od pięciu prowadzimy największy blog podróżniczy o Polsce. Jesteśmy pozytywnie zakręceni na punkcie polskiej turystyki.

KLUB RUSZAJ W DROGĘ!

Prowadzimy prezentacje, warsztaty i spotkania podróżnicze. Opowiadamy o polskich regionach i dzielimy się naszymi pomysłami na podróże po Polsce.

FUNDACJA RUSZAJ W DROGĘ!

Promujemy polską turystykę w Polsce, pomagamy organizacjom turystycznym w dotarciu do nowych turystów i prowadzimy warsztaty branżowe.